Ponura prognoza dla Rosji. “Nasze zacofanie się pogłębi”
Ekonomista ocenił szanse Moskwy na zwycięstwo gospodarcze w konfrontacji z Ukrainą. Zauważył, że w Rosji panuje błędne przekonanie o rychłym załamaniu się państwa ukraińskiego.
– Nie wygramy konkurencji w tej wojnie na wyniszczenie. Żyjemy w złudzeniu, że wszystko się tam zawali. Nie zawaliło się i nie zawali. Nasze koszty rosną – stwierdził Klepacz.
Przeczytaj też: Kuriozalne słowa Ławrowa. Tak tłumaczy, dlaczego wojna musi trwać
Przypomniał również, że po okresie militarnego boomu w latach 2023-2024 rosyjska gospodarka weszła w obecnym roku w recesję.
Skutki ataków na infrastrukturę
Klepacz zauważył, że konflikt trwa dłużej niż Wielka Wojna Ojczyźniana i nie widać jego końca. Ostrzegł, że obie strony nasilają uderzenia, a uszkodzenia kluczowych rosyjskich obiektów stanowią barierę dla wzrostu.
– Straty spowodowane ukraińskimi atakami na porty, złoża ropy i gazu, zakłady chemiczne i logistykę rosną i stają się już istotną barierą makroekonomiczną dla rosyjskiego wzrostu gospodarczego – ocenił.

Groźba kryzysu społecznego
Zdaniem eksperta konsekwencją rosnących kosztów i zacofania technologicznego może być w Rosji nieoczekiwany kryzys. Ekonomista zestawił tę sytuację z rewolucją lutową, zauważając, że jeszcze w grudniu 1916 r. Włodzimierz Lenin pisał, iż jego pokolenie nie dożyje zrywu, który nadszedł zaledwie kilka miesięcy później.
– Wierzę, że Rosja się nie załamie, ale jestem niemal pewien, że dojdzie do kryzysu społecznego. Nie załamiemy się gospodarczo, ale nasze zacofanie się pogłębi, ze wszystkimi tego konsekwencjami – podsumował ekonomista.