Płonie magazyn za magazynem w Rosji. Wątek polski
Wildberries obsługuje mniej więcej 45 proc. rosyjskiej sprzedaży internetowej. Grupa RWB zamknęła 2025 r. obrotem 6,1 bln rubli (to ok. 285 mld zł), o 49 proc. wyższym niż rok wcześniej, i zyskiem netto 175 mld rubli (ok. 8 mld zł). W ciągu roku rozbudowała zaplecze do ponad 200 obiektów o łącznej powierzchni 5,2 mln m kw. Punktów odbioru ma w Rosji około 94 tysięcy.
Jest też jednym z największych podatników w kraju – choć sama przestała podawać kwoty. Firma informowała, że za 2022 r. odprowadziła ponad 70 mld rubli podatków (po ówczesnym kursie ponad 4 mld zł), a rok później jej wpłaty do budżetu się podwoiły. W raporcie za 2025 r. pisze już tylko ogólnie, że “zachowuje status jednego z największych podatników”. Największą pozycją jest podatek dochodowy od osób fizycznych – koncern należy do największych pracodawców w Rosji.
A teraz cofnijmy się o sześć lat, do Warszawy.

Wilberries w Polsce
W styczniu 2020 r. Wildberries ogłosił wejście na rynek Unii Europejskiej. Pierwszym krajem, w którym uruchomił sprzedaż, była Polska. Strona działała po polsku, w ofercie było ponad 13,5 tys. marek. Firma zapowiadała sto punktów odbioru z przymierzalniami i lustrami; pierwszy otworzyła przy ul. Bukowińskiej.
W pięć miesięcy powstało 28 punktów odbioru, darmowa dostawa objęła cały kraj, a firma uruchomiła wysyłkę z własnego centrum dystrybucyjnego w Polsce. Stąd ruszyła też na Słowację.
Rozwijanie biznesu skończyło się 26 kwietnia 2022 r. MSWiA opublikowało wtedy pierwszą polską listę sankcyjną. Otwierała ją, alfabetycznie, Tatiana Bakalczuk – założycielka i właścicielka Wildberries. Osobno wpisano samą spółkę.
Nie było to zresztą powiązanie wyłącznie kapitałowe. Tatiana Bakalczuk zasiadała osobiście w zarządzie polskiej spółki – figurowała w Krajowym Rejestrze Sądowym jako prezeska WILDBERRIES sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Właścicielem 95 udziałów była Wildberries Holdings Ltd – spółka zarejestrowana na Cyprze w listopadzie 2018 r., pięć miesięcy przed powstaniem polskiego podmiotu, z adresem w biurowcu Proteas House w Limassol. Do rejestru nigdy nie wpłynęło zgłoszenie o zmianie w zarządzie. Bakalczuk pozostawała więc formalnie prezeską spółki przy ul. Hożej przez cały okres obowiązywania wobec niej polskich sankcji.

Ministerstwo wskazało na powiązania właścicielki z bankami Standard-Credit (dziś Wildberries Bank) i VTB. I dodało zdanie, które brzmiało wtedy jak założenie, a rosyjskie dane potwierdziły je co do joty: z racji pozycji rynkowej firma musi być znaczącym płatnikiem podatków, a więc pośrednio finansuje agresję wobec Ukrainy.
Zamrożono wszystkie środki finansowe i zasoby gospodarcze. Obie pozycje figurują na liście do dziś. W chwili, gdy Polska nakładała sankcje, polska spółka Wildberries już właściwie nie żyła. Widać to w jej aktach rejestrowych.
WILDBERRIES sp. z o.o., zarejestrowana pod adresem ul. Hożej 86 w Warszawie, z kapitałem zakładowym pięciu tysięcy złotych, nie złożyła sprawozdania finansowego ani razu. Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy próbował ją do tego zmusić – postępowanie przymuszające objęło dokumenty za lata 2019-2022, czyli cały okres jej obecności w Polsce.
Jak wynika z dokumentów – 13 sierpnia 2024 r. sąd odpuścił. W uzasadnieniu postanowienia napisał, że wcześniejsze przymuszanie okazało się bezskuteczne, a kolejne niczego nie da i narazi Skarb Państwa na zbędne koszty. Dwa lata i cztery miesiące po objęciu firmy sankcjami polskie państwo uznało, że upominanie się o jej papiery jest nieopłacalne.

Wtedy zaczęła się procedura ostateczna. 14 października 2024 r. sąd rozwiązał spółkę bez likwidacji, na podstawie art. 25d ust. 1 ustawy o KRS. Ten przepis pozwala wykreślić podmiot, gdy sąd ustali, że nie ma on zbywalnego majątku i faktycznie nie prowadzi działalności. Obie przesłanki muszą wystąpić razem – gdyby spółka miała cokolwiek do zbycia, postępowanie trzeba by umorzyć.
Postanowienia nikt nie odebrał. Listonosz dwukrotnie awizował przesyłkę pod adresem przy Hożej, po czym trafiła do akt ze skutkiem doręczenia. Wykreślenia dokonano 19 lutego 2025 r.
Cypryjska konstrukcja przetrwała jednak wszystko. Wildberries Holdings Ltd, właścicielka polskiej spółki, wciąż figuruje w rejestrze na Cyprze jako podmiot aktywny. Numer rejestrowy ΗΕ 388475, adres przy Alei Arcybiskupa Makariosa III w Limassol, w dostępnych danych jako dyrektorka wskazana jest Cypryjka, która zasiada również w zarządach supermarketu i sklepu meblowego – typowa dla tamtejszego rynku usługa dyrektora nominowanego. Kto stoi za tą spółką jako udziałowiec, rejestr ujawnia wyłącznie odpłatnie.
Jest jeszcze jedna rzecz, która się nie zmieniła. Na polskiej liście sankcyjnej Tatiana Bakalczuk figuruje pod tym samym nazwiskiem, co w kwietniu 2022 r. Tymczasem sama zainteresowana nazywa się tak od blisko dwóch lat inaczej.
Powód zmiany był spektakularny. W czerwcu 2024 r. Wildberries ogłosił fuzję z Russ, największym rosyjskim operatorem reklamy zewnętrznej. Powstała spółka RVB, w której Wildberries objęło 65 proc. udziałów, a Russ Outdoor 35 proc.; wartość przeniesionych udziałów szacowano na około 3,4 mld dolarów.

Transakcja była na tyle duża, że wymagała zgody Władimira Putina. Na czele nowej spółki stanął dyrektor wykonawczy Russ Robert Mirzojan, uchodzący za człowieka objętego sankcjami oligarchy Sulejmana Kerimowa. Mąż założycielki, współtwórca firmy, uznał fuzję za przejęcie aktywów i sprzeciwił się jej. W lipcu 2024 r. pojechał po wsparcie do przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa – ten mówił o “rajderach” próbujących odebrać Bakalczukowi rodzinę i majątek i obiecał zająć się sprawą.
Dwa miesiące później, 18 września, doszło do strzelaniny w centrum biznesowym Romanow Dwor, kilka przecznic od Kremla, gdzie mieści się siedziba Wildberries. Jak podał Reuters, zginęły dwie osoby, a siedem zostało rannych, w tym policjanci. Agencja TASS, powołując się na źródło w firmie, informowała, że zabici to ochroniarze Wildberries. Zatrzymano od dziesięciu do trzydziestu osób, zależnie od źródła.
Firma podała, że do biura próbowała siłą wejść grupa prowadzona przez Władysława Bakalczuka. “Próbował przejąć firmę uzbrojonym oddziałem, że tak powiem, machnięciem ręki” – mówiła o mężu założycielka. Według TASS, powołującego się na komunikat prawników przedsiębiorcy, postawiono mu zarzuty zabójstwa dwóch lub więcej osób, usiłowania zabójstwa oraz zamachu na funkcjonariusza. Bakalczuk wszystkiemu zaprzeczył: twierdzi, że przyjechał na umówione rozmowy o sporze biznesowym, a pierwsze strzały padły ze strony ludzi z biura. Obie strony obwiniają się nawzajem.
Wkrótce potem założycielka wróciła do panieńskiego nazwiska Kim. Dziś we wszystkich komunikatach koncernu, w rosyjskich rejestrach i w rankingach Forbesa występuje jako Tatiana Kim.
Formalnie polski wpis pozostaje skuteczny – lista podaje datę urodzenia, a ta się nie zmieniła. W praktyce jednak banki, notariusze i przedsiębiorcy, którzy mają obowiązek weryfikować kontrahentów, szukają po nazwisku. Ta sama osoba figuruje więc w polskim wykazie pod nazwiskiem, którego już nie używa.