Kulisy rozmowy Nawrockiego z Zełenskim. Dyplomacja zaczęła się od zdjęcia
Jak słyszymy, zdecydowała kalkulacja – podnoszenie drażliwych kwestii podczas spotkania wielu głów państw byłoby niezrozumiałe dla niektórych. I mogłoby zostać źle odebrane przez obserwatorów rozmowy. Polska musiałaby przyjąć rolę kraju, który – w ocenie międzynarodowej – nie jest w stanie funkcjonować bez eksponowania historycznego konfliktu. Z perspektywy Pałacu kluczowe jest, aby to strona ukraińska postrzegana była jako ta, która unika odpowiedzialności – i sama podnosi temat w polityce wewnętrznej.
Podejście to wpisuje się w szerszą przyjętą linię Pałacu i oczekiwanie Nawrockiego: to strona ukraińska powinna wykazać inicjatywę w kwestii historycznego dialogu i przedstawić propozycje rozwiązań.

Dyplomatyczna wstrzemięźliwość
Karol Nawrocki nie oczekiwał więc od prezydenta Zełenskiego żadnych deklaracji w Ankarze czy wycofywania się z wcześniejszych decyzji. Co więcej – ze strony Nawrockiego nie będzie już kolejnych zaproszeń do rozmów. Te, które padały wcześniej, nie skończyły się ani wizytą, ani właściwymi rozmowami. W efekcie – jak słyszymy – strona polska nie chce dawać prezydentowi Ukrainy okazji do rozgrywania tematu w jego polityce wewnętrznej.
Sam Karol Nawrocki, odnosząc się publicznie do relacji polsko-ukraińskich, w drugim dniu szczytu NATO podkreślił:
“Stanowisko w kwestiach, które dotyczą naszych bilateralnych napięć, dla mnie jest niezmienne: Polska – i myślę, że cała Europa – nie może akceptować odwoływania się do żołnierzy UPA, którzy odpowiadają za śmierć 120 tysięcy Polaków. Natomiast nie wyklucza to naszego dialogu – to rzecz oczywista w świecie dyplomacji. Pozostajemy w dialogu i odczuwamy wspólne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej”.
Jak nieoficjalnie słyszymy, dyplomatyczna wstrzemięźliwość podczas spotkania była wyborem świadomym.

Dlatego Karol Nawrocki konsekwentnie podkreślał – i robił to już wielokrotnie w swojej pierwszej wypowiedzi dla mediów podczas szczytu – że kanały rozmów z ukraińską stroną pozostają otwarte, a Warszawa dostrzega wspólne wyzwania i zadania. Jednocześnie polityka historyczna Polski pozostaje nienaruszalna.
Nawrocki z jednej strony chce pokazać gotowość do pragmatycznego dialogu w sprawach bezpieczeństwa (dla obserwatorów ze świata) oraz, że nie ma zgody na kompromis w kwestiach pamięci (dla delegacji z Ukrainy).
Co istotne, poruszenie kwestii historycznych przez prezydenta w Ankarze stanowiło odpowiedź na pytanie dziennikarza. Nawrocki nie chciał unikać odpowiedzi – wykorzystał za to okazję, by po raz kolejny wyraźnie podbić polską perspektywę i przypomnieć o fundamentalnych różnicach. Powołał się przy tym również na perspektywę innych krajów Europy.