Kulisy rekonstrukcji w Kijowie. Zełenski rozpoczyna największą przebudowę obozu władzy od początku wojny
Najbliższe dni powinny przynieść odpowiedzi na wiele pytań. Już dziś zaplanowano rozmowy z kandydatami na stanowiska ministerialne, natomiast we wtorek Wołodymyr Zełenski spotka się z deputowanymi partii Sługa Narodu. Wówczas najprawdopodobniej zostanie przedstawiona polityczna koncepcja zmian i poznamy pełniejszy obraz nowego rządu.
Sam prezydent daje do zrozumienia, że nie chodzi wyłącznie o wymianę ministrów. Informując o odejściu premier Julii Swyrydenko, napisał, że “Ukraina zmienia swoją strategię polityczną”, a każdy z kluczowych kierunków polityki zagranicznej zostanie powierzony osobie odpowiedzialnej za jego realizację. To istotna deklaracja. Oznacza nie tylko zmiany personalne, ale także próbę nowego podziału odpowiedzialności za prowadzenie polityki państwa. W praktyce może to oznaczać większą centralizację procesu decyzyjnego i odejście od modelu, w którym kompetencje rozproszone były pomiędzy rządem, administracją prezydenta i Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

Szczególnie interesujące jest to, że prezydent Zełenski wśród priorytetów nowego rządu wymienił relacje z państwami sąsiadującymi z Ukrainą. Zwrócił uwagę, że wymagają one “nowej podstawy”, wskazując z nazwy Polskę i Węgry. To pierwszy od dłuższego czasu tak jednoznaczny sygnał, że Kijów dostrzega potrzebę nowego otwarcia w relacjach z najbliższymi partnerami. Nie oznacza to jednak automatycznej zmiany polityki wobec Warszawy.
Problem relacji polsko-ukraińskich ma charakter znacznie głębszy niż spory pomiędzy konkretnymi politykami. W rozmowach z ukraińskimi ekspertami i parlamentarzystami często powraca przekonanie, że jest to przede wszystkim problem strukturalny. Ukraina prowadzi politykę w oparciu o własny interes państwowy i kalkulację kosztów oraz korzyści. Jeśli spór z Polską przynosi doraźne korzyści polityczne wewnątrz kraju, władze w Kijowie są skłonne ponosić jego koszty. Z polskiej perspektywy oznacza to, że nawet zmiana najważniejszych osób w ukraińskim rządzie nie rozwiąże problemów, jeśli nie zmieni się sposób budowania wzajemnych relacji i instrumentów wpływu.
Jedną z najważniejszych decyzji personalnych będzie wybór nowego premiera. Według nieoficjalnych informacji największe szanse ma Serhij Korecki, obecny dyrektor generalny Naftohazu. Jego kandydatura ma zostać w najbliższym czasie przedstawiona Radzie Najwyższej, która zgodnie z konstytucją podejmuje ostateczną decyzję o powołaniu szefa rządu.
Korecki nie jest postrzegany jako polityk jednej z wpływowych frakcji wokół prezydenta. W Kijowie uchodzi raczej za technokratę i menedżera, a jednocześnie osobę nieobciążoną aferami korupcyjnymi ani politycznymi konfliktami. W obecnej sytuacji ma to znaczenie nie tylko dla funkcjonowania rządu, lecz również dla wizerunku całego obozu prezydenckiego. Zełenski od wielu miesięcy konsekwentnie stara się ograniczać obecność osób, które mogłyby osłabiać wiarygodność jego zaplecza zarówno w kraju, jak i w oczach zachodnich partnerów.

W Kijowie od dawna mówiło się, że Julija Swyrydenko nie pozostanie długo na stanowisku premiera. Funkcję objęła 17 lipca 2025 roku, jednak już miesiąc później zaczęły pojawiać się informacje, że jej misja może mieć charakter przejściowy. Według nieoficjalnych doniesień po odejściu z rządu może otrzymać propozycję objęcia stanowiska ambasadora Ukrainy w Stanach Zjednoczonych. W ukraińskiej polityce taki ruch byłby odczytywany jako forma docenienia lojalności wobec prezydenta.
To nie tylko rekonstrukcja rządu. Zełenski rozpoczyna przebudowę władzy
W Kijowie coraz częściej można usłyszeć, że obecna rekonstrukcja jest dopiero początkiem znacznie większej przebudowy obozu władzy. W najbliższych tygodniach rozstrzygną się losy nie tylko nowych ministrów, ale również części najbardziej wpływowych polityków związanych z administracją prezydenta i rządem.
W politycznych kuluarach nie brakuje pytań o przyszłość Andrija Sybihy czy dalszą rolę Denysa Szmyhala.
Rekonstrukcja nie jest wyłącznie efektem bieżących potrzeb administracyjnych. To także rezultat trwającej od wielu miesięcy rywalizacji pomiędzy poszczególnymi grupami wpływu skupionymi wokół biura prezydenta. W nieoficjalnych rozmowach z ukraińskimi parlamentarzystami powtarza się opinia, że odejścia Julii Swyrydenko od dawna oczekiwała grupa związana z Dawydem Arachamiją, który kieruje klubem Sługi Narodu w parlamencie. Pojawiają się również spekulacje dotyczące roli środowiska związanego z Rinatem Achmetowem i wzrostu jego wpływów.
To właśnie dlatego nominacja Serhija Koreckiego wydaje się politycznie logiczna. Nie jest on utożsamiany z żadnym z dominujących środowisk, dzięki czemu może pełnić rolę premiera technicznego, koncentrującego się na sprawnym funkcjonowaniu administracji, podczas gdy strategiczne decyzje pozostaną w rękach prezydenta i jego najbliższego otoczenia. W praktyce taki model odpowiada sposobowi sprawowania władzy, który stopniowo ukształtował się na Ukrainie po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny.

Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że prezydent Zełenski myśli już nie tylko o prowadzeniu państwa w warunkach wojny, lecz także o tym, jak będzie wyglądała Ukraina po jej zakończeniu. Taki pogląd dominuje w politycznych kręgach Kijowa. Nie oznacza to przygotowań do wyborów w sensie formalnym — te pozostają niemożliwe do przeprowadzenia w czasie wojny. Oznacza jednak rozpoczęcie procesu politycznego, który ma przygotować obóz prezydencki do nowej rzeczywistości.
Wydaje się, że prezydent Ukrainy próbuje jednocześnie osiągnąć kilka celów. Z jednej strony pozbywa się osób, które z różnych powodów zaczęły obciążać jego obóz politycznie lub wizerunkowo. Z drugiej — wprowadza ludzi kojarzonych z profesjonalnym zarządzaniem, którzy mają poprawić efektywność funkcjonowania państwa. Trzecim elementem jest stopniowe budowanie nowego zaplecza politycznego, które będzie zdolne funkcjonować również po zakończeniu wojny.
W tym kontekście w Kijowie coraz częściej pojawiają się informacje o analizowanych projektach nowych środowisk politycznych pozostających blisko obozu prezydenckiego. Rozmówcy zwracają uwagę między innymi na aktywność mera Charkowa Ihora Terechowa oraz szefa Mikołajowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Witalija Kima.
Według krążących w ukraińskiej polityce informacji, jednym z rozważanych scenariuszy jest stworzenie projektu politycznego funkcjonującego jako satelita obecnego obozu władzy. W nieoficjalnych rozmowach patronat nad takim przedsięwzięciem przypisywany jest wspomnianemu już wcześniej Dawydowi Arachamii, którego pozycja w ostatnich miesiącach znacznie wzrosła. Na tym etapie trudno jednak ocenić, czy projekt rzeczywiście zostanie zrealizowany.

Niezależnie od tego, czy te scenariusze się zmaterializują, kierunek zmian wydaje się coraz bardziej czytelny. Biuro prezydenta Ukrainy przygotowuje się do okresu, w którym wojna przestanie być jedynym punktem odniesienia dla ukraińskiej polityki. Wraz z tym zmienią się również oczekiwania społeczne. Na pierwszy plan powrócą kwestie gospodarki, odbudowy państwa, walki z korupcją, jakości instytucji oraz rozliczenia elit politycznych z ostatnich lat.
To tłumaczy również decyzję o postawieniu na osoby, które nie są obciążone skandalami korupcyjnymi. Wizerunek będzie miał po zakończeniu wojny znacznie większe znaczenie niż obecnie. Zachodni partnerzy Ukrainy coraz wyraźniej sygnalizują, że dalsze wsparcie finansowe i tempo integracji z Unią Europejską będą uzależnione od skuteczności reform i jakości państwowych instytucji. Rekonstrukcja rządu może więc być również próbą wysłania sygnału do Brukseli, Waszyngtonu i najważniejszych europejskich partnerów Ukrainy, że Kijów zamierza wejść w kolejny etap reform z nowym zespołem.
Nieprzypadkowy wydaje się także termin zmian. Do Dnia Niepodległości Ukrainy pozostało zaledwie kilka tygodni. To właśnie 24 sierpnia Wołodymyr Zełenski może przedstawić najważniejsze polityczne przesłanie roku. Jeśli rzeczywiście zamierza zaprezentować nową strategię funkcjonowania państwa, nowy model prowadzenia polityki zagranicznej i nowy zespół odpowiedzialny za ich realizację, rekonstrukcja musiała zostać przeprowadzona właśnie teraz.
Dlatego obecnych wydarzeń nie należy sprowadzać wyłącznie do pytania o nazwisko przyszłego premiera czy kilku ministrów. Znacznie ważniejsze jest to, że na naszych oczach rozpoczyna się proces przebudowy ukraińskiej elity władzy. Prezydent Zełenski nadal koncentruje się na prowadzeniu państwa w warunkach wojny, ale coraz wyraźniej widać, że jednym okiem patrzy już na przyszłe wybory.
W najbliższych miesiącach okaże się, czy biuro prezydenta zbuduje nowy model zarządzania państwem i jednocześnie utrzyma równowagę pomiędzy konkurującymi ze sobą środowiskami politycznymi. Gra będzie toczyła się nie tylko o stanowiska, lecz przede wszystkim o wpływy, odpowiedzialność za powojenną odbudowę państwa i miejsce przy stole, przy którym zapadną najważniejsze decyzje dotyczące przyszłości Ukrainy.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie