Kluczowa rola Konfederacji. Tak układa się sejmowa większość
Trzecie miejsce należy do Konfederacji pod wodzą Sławomira Mentzena, na którą wskazało 10,7 proc. ankietowanych. To spadek o 1,5 pkt proc. względem poprzedniego sondażu. Tuż za nią uplasowała się KKP Grzegorza Brauna z poparciem na poziomie 10,1 proc. – o 0,5 pkt proc. wyższym niż w poprzednim badaniu.
Lewica uzyskała 7,8 proc. wskazań (wzrost o 0,7 pkt proc.), PSL — 4,1 proc. (spadek o 0,9 pkt proc.), Partia Razem — 2,8 proc. (spadek o 0,3 pkt proc.), a Polska 2050 — 1,1 proc. (spadek o 0,3 pkt proc).
Odsetek osób niezdecydowanych wyniósł 10,0 proc.

Jak wyglądałby Sejm
Największy klub w Sejmie utworzyłaby Koalicja Obywatelska. Z symulacji podziału mandatów – przeliczonych za pośrednictwem kalkulatora prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego – wynika, że KO mogłaby liczyć na 165 miejsc w 460-osobowym Sejmie.

Drugą siłą byłoby Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 135 mandatów. Na kolejnych miejscach znalazłyby się ugrupowania prawicowe: Konfederacja z 58 mandatami oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która uzyskałaby 55 mandatów.
Do Sejmu weszłaby także Lewica, która mogłaby liczyć na 47 mandatów. Pozostałe ugrupowania uwzględnione w sondażu nie przekroczyłyby progu wyborczego.

Taki układ oznacza, że żadna z partii nie miałaby samodzielnej większości. Do jej uzyskania potrzeba co najmniej 231 mandatów. Suma mandatów KO i Lewicy wyniosłaby 212, a więc byłaby niewystarczająca do samodzielnego rządzenia.
To po prawej stronie sceny politycznej widać największy potencjał do zbudowania większości. Od tych ugrupowań mogłoby zależeć, czy PiS będzie w stanie stworzyć większość. Łączny wynik PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna dawałby 248 mandatów, czyli większość w Sejmie.
Jednocześnie taki scenariusz nie oznacza automatycznie powstania koalicji. Między potencjalnymi partnerami istnieją różnice programowe i polityczne, a sama arytmetyka sejmowa nie przesądza jeszcze o zdolności do stworzenia rządu. Pokazuje jednak, kto po wyborach miałby największą siłę negocjacyjną.

Badanie zostało przeprowadzone przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski w dniach 26–28 czerwca 2026 r., metodą mix-mode online oraz telefonicznie, CAWI/CATI, na ogólnopolskiej próbie 1000 osób.