Trump odpowiada po decyzji Sadu Najwyższego. Chce obejść wyrok
“Kongres powinien zacząć JUŻ DZIŚ, aby położyć kres kosztownemu i niesprawiedliwemu dla naszego kraju prawu do obywatelstwa z urodzenia” – wezwał.
Co ustalił Sąd Najwyższy?
Wbrew temu, co napisał prezydent USA, Sąd Najwyższy nie ustalił, że restrykcje, jakie Trump próbował wprowadzić dekretem, można wprowadzić ustawą. Wręcz przeciwnie, większość (pięciu z dziewięciu) sędziów uznało te restrykcje za niezgodne z konstytucją. Inny sędzia, Brett Kavanaugh, uznał, że rozporządzenie Trumpa nie łamie konstytucji, lecz łamie ustawę o imigracji i obywatelstwie (INA) z 1952 r.
Sąd we wtorek uznał, że rozporządzenie Trumpa o odebraniu prawa do automatycznego obywatelstwa USA dzieci nielegalnych imigrantów lub przebywających w Ameryce tymczasowo łamie 14. poprawkę do konstytucji. Przepis ten mówi, że “każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu (jurysdykcji), jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje”.
Nawet gdyby Sąd uznał, że restrykcje można wprowadzać ustawą, taki ruch przy obecnym rozkładzie sił w Kongresie byłby niemal niemożliwy, bowiem wymagałby 60 głosów w Senacie. Oznacza to, że poprzeć go musiałoby co najmniej 7 demokratów.

Republikanie w obu izbach Kongresu zgłosili projekty odpowiednich ustaw już w styczniu ub.r., lecz żaden z nich nie został poddany pod obrady w komisji ani pod głosowanie.
Mimo to, wyrok Sądu skrytykował też przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, który ocenił, że naraża to kraj na “poważne problemy”, w tym “turystykę rodzicielską”. Zapowiedział, że Kongres zamierza “zająć się” tym problemem.
Sam Trump, mimo rozczarowania tą decyzją, w osobnym wpisie we wtorek pochwalił Sąd za “bardzo uczciwe potraktowanie Partii Republikańskiej”, zwracając uwagę na poniedziałkową decyzję Sądu, który orzekł, że prezydent może swobodnie i bez podania przyczyny zwalniać czołowych urzędników niezależnych agencji federalnych – za wyjątkiem Rezerwy Federalnej. Było to zniesienie niemal 100-letniego precedensu.
“Decyzja ta przyznaje ogromną dodatkową władzę Prezydentowi, do której właśnie ona należy” – skonkludował Trump.