Incydent z Ukrainkami w autobusie. 54-latek z zarzutami
Mężczyzna odpowie za znieważenie trzech obywatelek Ukrainy, w tym dwóch małoletnich, oraz za naruszenie nietykalności cielesnej jednej z poszkodowanych. Rzecznik prokuratury wskazała, że za ten czyn grozi kara do trzech lat więzienia.
Małgorzata Moś-Brachowska przekazała, że osoba dorosła, która jest poszkodowana w sprawie, nie ma związku z 11-letnimi dziewczynkami. Śledczy zastosowali wobec podejrzanego dozór policji oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi.

Mężczyzna przyznał się do zarzutów
– Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. Z uwagi na wstępny charakter postępowania i przede wszystkim dobro pokrzywdzonych, nie informujemy o treści tych wyjaśnień – powiedziała rzecznik.
We wtorek przesłuchano także obie 11-latki. – Przedstawiły przebieg zdarzenia. Jedno, co mogę powiedzieć, to że wykluczone jest tutaj działanie prowokujące czy wulgarne z ich strony – oznajmiła Moś-Brachowska.

Co zarejestrował monitoring?
Bielski MZK podał, że na krzyki w pojeździe zareagował kierowca autobusu. Najpierw podjął rozmowę z agresywnym pasażerem, odwracając jego uwagę od poszkodowanych, a następnie na najbliższym możliwym przystanku wyprosił go z pojazdu. Przewoźnik zaznaczył, że zapis monitoringu jest dowodem w sprawie i nie może zostać opublikowany, ale opisał go ze względu na pojawiające się – jak wskazał – nieprawdziwe informacje o przebiegu zdarzenia.
Według MZK kamera zarejestrowała m.in. zachowanie dziewczynek, a później impulsywną reakcję mężczyzny. “Jedna z poszkodowanych wyłożyła nogi w kierunku swojej koleżanki, siedzącej na fotelu poniżej, skierowanym w stronę jazdy. Sytuacja ta – jakkolwiek odbiegająca od przyjętych standardów – w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami. Ponadto z analizy monitoringu wynika, że sytuacja ta nie zakłócała komfortu podróży innych pasażerów, gdyż młode pasażerki głównie były zajęte korzystaniem z telefonów komórkowych” – brzmi stanowisko MZK.
“Stanowczo podkreślamy, że w naszej ocenie reakcja sprawcy, dorosłego mężczyzny, w żaden sposób nie może być usprawiedliwiana opisanym wyżej zachowaniem nieletnich, ze względu na rażącą niewspółmierność. Sekwencja zdarzeń w naszej ocenie wskazuje ponadto, iż pomiędzy jedną a drugą sytuacją nie było bezpośredniego powiązania przyczynowo-skutkowego. Niezależnie od okoliczności poprzedzających zdarzenie, nic nie usprawiedliwia agresji słownej ani zachowań noszących znamiona dyskryminacji” – podkreślił przewoźnik.