Globalne służby w mobilizacji, szykują się ekstremalnie trudne miesiące. Powód?
“Zjawisko El Niño już trwa i przewiduje się, że szybko się nasili” – informuje w najnowszym komunikacie Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO).
Zazwyczaj z tego powodu wzorce pogodowe zmieniają się na okres około roku. “Zwiększa to ryzyko wystąpienia suszy i ulewnych opadów deszczu oraz fal upałów na lądzie i morzu w wielu regionach świata” – dodaje Celeste Saulo, sekretarz generalna WMO.
Z tego powodu organizacja wzmacnia wysiłki, by lepiej pomóc społecznościom na całym świecie. “Mamy jeszcze czas, by podjąć działania zapobiegawcze. W niektórych regionach ten czas się kurczy” – podkreśla Alvaro Silva, naukowiec WMO.

Służby chcą ściślej współpracować m.in. z rządami i agencjami humanitarnymi, które już przygotowują się na bardzo trudne miesiące. Na przykład w Indiach, którym zagrażają ogromne susze, aktualizowane są strategie kryzysowe dla obszarów najbardziej narażonych na potencjalne braki wody. Instytucje ONZ zaapelowały zaś o zbiórkę pieniędzy dla najbardziej zagrożonych grup w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej. Wsparcie to ma pomóc m.in.:
- kupić rodzinom żywność na zapas z wyprzedzeniem (przed bardzo możliwym skokiem cen),
- przeszkolić rolników i wyposażyć ich w nasiona odporniejsze na susze i powodzie,
- zbudować magazyny wody i zbiorniki.
Będą padać rekordy
El Niño to część naturalnego cyklu klimatycznego ENSO. O jego nadejściu mówi się, gdy wody Oceanu Spokojnego (Pacyfiku) ocieplą się na powierzchni o przynajmniej 0,5 st. C. W przypadku wzrostu temperatury o przynajmniej 1,5 st. C mówimy już o silnym zjawisku, a przy wzroście o minimum 2 st. C – o supersilnym.
Zazwyczaj zjawisko to rozwija się między marcem a czerwcem (i tak też było tym razem), a wygasa pomiędzy marcem a majem. W międzyczasie, w przedziale od listopada do lutego, osiąga swą szczytową intensywność.
Według prognoz WMO, które uwzględniają też wiele modeli czołowych instytucji badawczych na świecie, próg 2 st. C może być przekroczony już w okresie lipiec-wrzesień. A potem może być jeszcze cieplej.
– Można śmiało powiedzieć, że nigdy wcześniej nie mieliśmy prognozy El Niño, która byłaby tak silna i tak spójna we wszystkich modelach – komentuje Tim Stockdale, ekspert ds. El Niño z Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) w CNN. Według niego byłoby “ogromną niespodzianką”, gdyby wydarzenie nie osiągnęło największej skali w historii kilkudziesięcioletnich pomiarów.

“Wiedzieliśmy, że to Super El Niño będzie intensywne. Ale może okazać się jeszcze gorsze, niż przewidywaliśmy” – podsumowuje CNN.
Rozgrzane oceany
Paliwem dla tych ekstremów są rozgrzane oceany. Te zaś ogrzewają się nie tylko w naturalny sposób podczas El Niño, ale i w nienaturalny sposób, czyli w wyniku działalności człowieka i emisji gazów cieplarnianych.
Z powodu wywołanej przez ludzi obecnej zmiany klimatu oceany odnotowały w czerwcu rekordowo wysokie temperatury. Dane dla tego miesiąca z europejskich instytucji badających klimat mówią nawet o globalnej średniej na poziomie 21 st. C. Czyli blisko 1,5 st. wyżej od średniej.
– Biorąc pod uwagę obecne temperatury oceanów i zbliżające się zjawisko El Niño, w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie będziemy świadkami kolejnych rekordów temperatur – komentuje Carlo Buontempo, dyrektor Copernicus Climate Change Service.
Powodzie, susze, tajfuny…
Skutki El Niño różnią się w zależności od intensywności, czasu trwania, pory roku, a także tego, jak oddziałuje ono na inne elementy ziemskiego ekosystemu. Nie wszystkie regiony świata są dotknięte tym zjawiskiem.

Zwyczajowo El Niño oznacza jednak ryzyko wystąpienia ogromnych susz w znacznych częściach Afryki, Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej, Australii i Azji. W niektórych obszarach o wiele bardziej prawdopodobne stają się za to ekstremalne powodzie i cyklony.
Nie można też zapominać, że cieplejszy jest nie tylko Pacyfik. Rozgrzane morza i oceany o tak wczesnej porze roku to bardzo groźny prognostyk, bo nadmiar gromadzonej w nich energii musi mieć później swoje “ujście”. Co dzieje się w wodzie, w wodzie więc nie zostaje. Zamiast tego przemienia się w ekstremalne zjawiska na lądzie.
Na przykład powódź w Europie (i Polsce) w 2024 r. poprzedziły rekordowo wysokie temperatury w Morzu Śródziemnym. Ciepła woda oznacza więcej parowania, więcej wilgoci w powietrzu i więcej energii, która zasila burze i niże. Gdy taki “turbodoładowany” niż nadszedł nad naszą część Europy, sprowadził katastrofę.