Dostał pracę w Pekinie, ale w tle czai się prokurator. Kulisy ucieczki z węgierskiego rządu
Od lat moim ulubionym GIF-em na portalu X (dawnym Twitterze) był wzdychający w studiu telewizyjnym Péter Szijjártó. W okolicach kwietnia, a więc już po wyborach, zażartowałem, że grafika ta wkrótce zniknie z bazy aplikacji. Nie myliłem się – rzeczywiście stała się niedostępna. Wykorzystywałem ją od dawna do komentowania wydarzeń wokół byłego ministra, przede wszystkim w kontekście jego otwarcie prorosyjskiej działalności.
Szijjártó zachowywał się często niemal jak rosyjski lobbysta, gorliwie zabezpieczając interesy Moskwy po lutym 2022 r., czyli po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Częstotliwość, z jaką używałem tego obrazka, miała zresztą – według jednej z relacji – zostać zauważona w samym gmachu węgierskiego MSZ przy placu Bema w Budapeszcie. Dziś po słynnym GIF-ie zostało mi już tylko nagranie.

Cudowne dziecko Fideszu
Ale po Szijjártó zostanie znacznie więcej. Do rządu wszedł jesienią 2014 r., zastępując Tibora Navracsicsa, który pełnił funkcję szefa dyplomacji w drugim gabinecie Orbána zaledwie przez kilkanaście tygodni, zanim premier wysłał go do Brukseli na stanowisko unijnego komisarza.
Można więc powiedzieć, że Szijjártó był de facto następcą powszechnie szanowanego Jánosa Mártonyiego. Mogą Państwo kojarzyć tego dżentelmena w charakterystycznych okularach z 12 marca 1999 r., gdy uroczyście przekazywał dokumenty związane z przystąpieniem Węgier do Sojuszu Północnoatlantyckiego. W tamtej historycznej uroczystości wzięli udział również Bronisław Geremek z ramienia Polski oraz Jan Kavan reprezentujący Czechy.
Droga polityczna Pétera Szijjártó rozpoczęła się w młodzieżówce Fideszu (Fidelitas). Po raz pierwszy uzyskał mandat poselski w 2002 r. – miał wówczas zaledwie 23 i pół roku, co czyniło go najmłodszym deputowanym w parlamencie. W 2006 r. objął funkcję rzecznika partii, a cztery lata później został osobistym rzecznikiem Viktora Orbána. W 2012 r. awansował na sekretarza stanu w resorcie spraw zagranicznych. Stanowisko szefa dyplomacji objął w wieku 35 lat, błyskawicznie narzucając swój styl: przebojowy i oparty na bezkompromisowym sposobie zarządzania.
Przez lata przeprowadził głębokie czystki w służbie zagranicznej, a korytarze MSZ i placówek dyplomatycznych wypełniły się narybkiem. Przykładem może być wysłanie w 2017 r. na placówkę do Pekinu 31-letniego Máté Pestiego. Ten młody nominat nie posiadał wprawdzie żadnego doświadczenia dyplomatycznego, ale miał za to niezwykle wpływowego w kręgach Fideszu ojca.

W tamtym czasie węgierski MSZ zainicjował dwa flagowe projekty dyplomatyczno-handlowe: tzw. otwarcie na Wschód (obejmujące m.in. Chiny, Rosję i Bliski Wschód) oraz na Południe (Afryka i Ameryka Południowa). Szijjártó był ministrem niezwykle aktywnym, co trudno byłoby mu mieć za złe, gdyby nie fakt, że jego polityka zbliżyła Węgry przede wszystkim do Moskwy.
W dobie pandemii COVID-19 osobiście ściągnął nad Dunaj rosyjską szczepionkę Sputnik V, nadzorując proces jej dopuszczenia z całkowitym pominięciem Europejskiej Agencji Leków. Pod koniec stycznia 2021 r. ogłosił w Moskwie zawarcie umowy na zakup dwóch milionów dawek tego preparatu. W grudniu 2021 r. odebrał on z rąk szefa rosyjskiej dyplomacji, Siergieja Ławrowa, tamtejsze odznaczenie państwowe – Order Przyjaźni. Odbyło się to na kilkanaście tygodni przed rosyjskim uderzeniem w Ukrainę.
Pomijając wątki pandemiczne, Szijjártó ustalał z Rosjanami przede wszystkim kluczowe kwestie energetyczne. Robił to zresztą niezależnie od faktu, że w listopadzie 2022 r. formalnie powołano na Węgrzech osobne ministerstwo energii. To właśnie szef dyplomacji koordynował wszystkie strategiczne kontrakty, w tym rozbudowę elektrowni jądrowej w Paks przez rosyjski Rosatom.
Szijjártó zadbał również o dostawy pięciu milionów dawek chińskiego produktu firmy Sinopharm. Produkt miano produkować na Węgrzech w Narodowej Fabryce Leków, która jednak nigdy nie powstała. Minister negocjował te kontrakty z najwyższymi rangą urzędnikami: w Rosji byli to minister zdrowia Michaił Muraszko oraz minister przemysłu i handlu Denis Manturow, a w Chinach – szef dyplomacji Wang Yi.
Co warte odnotowania, w 2021 r. wspomniani politycy otrzymali z rąk węgierskiego ministra Krzyże Komandorskie z Gwiazdą Węgierskiego Orderu Zasługi.

W relacjach z Chinami postawiono natomiast na kooperację technologiczną, dzięki czemu Węgry stały się montownią chińskich samochodów i potentatem w produkcji baterii. Największą z tych inwestycji jest fabryka CATL pod Debreczynem, wokół której od lat narasta mnóstwo kontrowersji, głównie ze względu na zagrożenie dla środowiska.
Nic dziwnego, że po niedawnym zwycięstwie wyborczym partia TISZA zapowiada głęboki audyt tych działań. Skoncentrujmy się jednak na wątku nowego pracodawcy Pétera Szijjártó, czyli koncernu BYD. Firma ta jest obecna na węgierskim rynku już od 2016 r., kiedy to zainwestowała w fabrykę w mieście Komárom. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że jest to rodzinna miejscowość byłego szefa węgierskiej dyplomacji.
Minister Buduje Swoje Marzenia
W 2023 r. BYD (Build Your Dreams) przez wiele miesięcy prowadziło swój europejski “tour inwestycyjny”. Według węgierskich źródeł ostateczny wybór lokalizacji – w którym Węgry rywalizowały z Niemcami – zapadł w grudniu po 224 rundach negocjacji z HIPA, agencją promocji inwestycji podległą tamtejszemu MSZ.
Rząd przygotował około 300 hektarów gruntu przy autostradzie M43 pod Segedynem, a sam projekt zyskał status inwestycji o znaczeniu narodowym. Władze państwowe zapewniły pod ten cel całą niezbędną infrastrukturę drogową i kolejową.
Według ustaleń medialnych, w tym portalu HVG, państwo węgierskie zainwestowało dotychczas w przedsięwzięcie BYD 71 mld forintów, co stanowi równowartość około 850 mln złotych. Pełną kwotę państwowego wsparcia ma jednak ujawnić dopiero rząd Pétera Magyara.
Ponieważ projekt ten osobiście nadzorował Péter Szijjártó, jego transfer do chińskiego koncernu nie jest wielkim zaskoczeniem. To właśnie były szef dyplomacji od dawna budował w Europie koalicję wymierzoną w unijną politykę celną, która miała ograniczyć napływ samochodów z Państwa Środka.

W strukturach BYD Szijjártó objął stanowisko dyrektora odpowiedzialnego za relacje zewnętrzne oraz rozwój nowych obszarów działalności (Head of External Relations and New Business Development). W pracy tej zapewne pomoże mu bogata książka kontaktów z czasów ministerialnych. Z kronikarskiego obowiązku warto prześledzić intensywność jego wcześniejszych kontaktów ze stroną chińską, zwłaszcza ze wspomnianym już Wang Yi.
Kiedy szef chińskiego MSZ gościł w Budapeszcie w lutym 2026 r., Szijjártó chwalił się, że to ich dwudzieste czwarte spotkanie na przestrzeni jedenastu lat. Sam były minister bywał w Pekinie co najmniej dziewięciokrotnie. Minimum dwa razy spotkał się także z przywódcą ChRL Xi Jinpingiem: w maju 2024 r. w Budapeszcie oraz w lipcu tego samego roku w Chinach, podczas głośnego “pokojowego tournée” Viktora Orbána.
Ściągnie sponsora do klubu?
Po tegorocznych wyborach Szijjártó stał się formalnie szeregowym posłem, choć warto zauważyć, że od końca 2025 r. zasiada również w radzie piłkarskiego klubu Budapest Honvéd FC.
Ciekawą kwestią pozostaje to, czy – a raczej jak szybko – BYD zostanie nowym sponsorem tej drużyny. Obecnie finansuje ją singapurski podmiot Vulcan Shield Global, którego pozyskaniem w roli inwestora chwalił się niegdyś sam minister. Firma VSG wyłożyła 700 mln euro na budowę trzech zakładów produkcyjnych w Békéscsabie, jednak należy pamiętać, że za każdą z takich zagranicznych inwestycji kryło się potężne, w dużej mierze niejawne zaangażowanie kapitałowe węgierskiego państwa.
Na marginesie należy dodać, że Péter Magyar w momencie obejmowania urzędu premiera zadeklarował wszczęcie osobnego śledztwa w sprawie działań Szijjártó.
Rezygnując z mandatu, były szef dyplomacji traci poselski immunitet. Otwartym pozostaje pytanie, czy i na ile chiński rząd zechce roztoczyć nad nim ewentualny parasol ochronny. Jedno jest pewne: pracując w sektorze prywatnym, były polityk nie będzie musiał więcej publikować oświadczeń majątkowych, które w przeszłości wielokrotnie budziły nad Dunajem duże emocje.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie