11 July, 2026

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu

Statek handlowy nie ma systemów walki, nie ma wyspecjalizowanych obserwatorów, a jego możliwości manewrowania są ograniczone. I tutaj pojawia się największy problem rosyjskiej marynarki. Bo i jednostki bojowe mają ograniczone możliwości obrony przed bezzałogowcami.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu

Okręty nie na tę wojnę

Trzon Floty Czarnomorskiej stanowiły przez lata fregaty projektu 11356R typu Buriewiestnik. To konstrukcje, które od początku były rozwiązaniem kompromisowym. Rosjanie nie opracowali ich od podstaw jako nowych okrętów wojennych, ale wykorzystali projekt fregat typu Talwar budowanych wcześniej dla indyjskiej marynarki wojennej. Miała to być tańsza i szybsza droga do odbudowy potencjału floty po latach kryzysu.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzuKoszmarne wakacje Rosjan. Puste plaże, alarmy i odwołane loty

Problem polegał na tym, że Buriewiestniki już w momencie wejścia do służby były oparte na rozwiązaniach wywodzących się głównie z lat 90. Miały zapewnić podstawowe zdolności uderzeniowe i zaznaczać obecność bandery na morzu, ale nie były projektowane pod kątem konfliktu, w którym przeciwnik wykorzystuje masowo bezzałogowce i dysponuje rozpoznaniem satelitarnym.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu

Co więcej, rosyjska wersja fregat jest pod wieloma względami słabsza od indyjskiego pierwowzoru. Ograniczono między innymi możliwości samoobrony przeciwko lotnictwu oraz zwalczania okrętów podwodnych. Zainstalowana na nich uniwersalna wyrzutnia pionowa 3S14 ma ograniczone możliwości i pozwala przede wszystkim na użycie pocisków manewrujących z rodziny 3M14 Kalibr.

Podobny problem dotyczy patrolowców projektu 22160 typu Wasyl Bykow. Okręty te miały być tanimi, uniwersalnymi jednostkami patrolowymi, ale wojna pokazała, że ich wyposażenie nie odpowiada realiom współczesnego pola walki. Ich podstawową ochronę stanowią zestawy przeciwlotnicze 9K38 Igła, sześciolufowe armaty automatyczne AK-630M kalibru 30 mm oraz wielkokalibrowe karabiny maszynowe. To uzbrojenie może być przydatne przeciwko pojedynczym zagrożeniom, ale nie daje skutecznej ochrony przed skoordynowanym atakiem kilku bezzałogowców.

Rosjanie próbowali ratować sytuację, instalując na pokładach Bykowów moduły systemu przeciwlotniczego Tor-M2KM. Rozwiązanie było jednak improwizacją. Zamiast od początku projektować okręty z odpowiednimi systemami obrony, próbowano dostosować istniejące jednostki do warunków wojny. Plan zakładał wyposażenie wszystkich czterech czarnomorskich patrolowców tego typu. Zanim jednak program został zrealizowany, jeden z okrętów został zatopiony, a dwa kolejne poważnie uszkodzone.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzuKreml zamknie granice przed mobilizacją? Rosyjski internet pełen spekulacji

Słabe wyszkolenie

Jednym z największych problemów Floty Czarnomorskiej nie okazały się wcale same okręty, lecz ludzie, którzy je obsługują. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym był atak na Sewastopol z października 2022 r. Ukraińskie bezzałogowce nawodne przedarły się do portu i uszkodziły fregatę projektu 11356R typu Buriewiestnik “Admirał Makarow” oraz trałowiec projektu 266M typu Akwamarin-M “Iwan Gołubiec”. Opublikowane później nagrania pokazały, jak drony wykonują manewry pod ogniem rosyjskich armat automatycznych AK-630M, bez problemu unikając trafień.

Rosyjscy marynarze nie byli w stanie trafić w cel, mimo posiadania na pokładzie najnowocześniejszych systemów kierowania ogniem, jakimi dysponuje rosyjska flota. System Bagira powstał specjalnie do kierowania ogniem pokładowych systemów artyleryjskich. Mimo to nie udało się zniszczyć atakujących łodzi.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu

Szczególnie wymowny był fakt, że okręty korzystały z systemu kierowania ogniem Bagira, jednego z najbardziej zaawansowanych rozwiązań stosowanych przez rosyjską marynarkę do obsługi artylerii pokładowej. Mimo tego załogi nie zdołały skutecznie zniszczyć atakujących bezzałogowców.

Kolejne miesiące przynosiły podobne scenariusze. Nawet gdy rosyjskie okręty wykrywały zagrożenie, reakcja często następowała zbyt późno albo była nieskuteczna. Powody były różne: od ograniczeń samych systemów obserwacji, przez problemy z wykrywaniem niewielkich celów, po błędy załóg. Rosyjskie radary okrętowe świetnie sprawdzają się przeciwko dużym jednostkom i klasycznym celom powietrznym. Natomiast niewielki bezzałogowiec jest już znacznie trudniejszym przeciwnikiem.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzuKolejki, limity i puste dystrybutory. Tak wygląda kryzys w Rosji Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu

System konwojowy

Teoretycznie Rosja mogła stworzyć system konwojów, ale w praktyce napotkała kilka problemów, które sprawiły, że byłby on kosztowny, mało efektywny i trudny do utrzymania. Po pierwsze, Rosjanie zwyczajnie nie mają wystarczającej liczby odpowiednich jednostek eskortowych. Flota Czarnomorska od 2022 r. straciła lub wycofała z działań znaczną część okrętów.

Każdy konwój wymagałby przynajmniej jednego lub dwóch okrętów zdolnych do całodobowej obserwacji, zwalczania dronów, osłony przeciwlotniczej oraz utrzymywania łączności. Tymczasem Rosja musi jednocześnie chronić: Sewastopol, Noworosyjsk, Cieśninę Kerczeńską, Krym, platformy wydobywcze i własne okręty.

Po drugie, eskorta sama staje się celem. Ukraińcy nie muszą atakować tankowca. Wystarczy zatopić fregatę lub korwetę prowadzącą konwój. Rosyjskie dowództwo doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego unika niepotrzebnego wystawiania najcenniejszych jednostek na ryzyko. Zwłaszcza że nie mają czym szastać. Po trzecie, konwój nie rozwiązuje problemu wykrycia drona i jego neutralizacji. A z tym, jak widać powyżej, Rosjanie mają poważne problemy. Choć Rosjanie częściowo próbowali już stworzyć namiastkę systemu konwojowego.

Ataki na statki i okręty. Rosjanie nie są w stanie poruszać się po morzu

W rejonie Cieśniny Kerczeńskiej i przy podejściach do Noworosyjska pojawiały się kutry patrolowe projektu 03160 Raptor, jednostki projektu 12150 Mangust, śmigłowce Ka-27 oraz bariery i sieci przeciwdywersyjne. Problem polegał na tym, że taka ochrona działa głównie w pobliżu portów i na podejściach do nich, gdzie można utrzymywać ciągły dozór. Na otwartym morzu jest to znacznie trudniejsze. Dlatego można się spodziewać, że rosyjskie tankowce zapłoną jeszcze nie raz.

Podobne artykuły