37 osób wpadło do wody. Ratownik zdradził, co uchroniło ich od tragedii
Na miejsce natychmiast ruszyły jednostki Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (MOPR) oraz straż pożarna. Dariusz Luma z MOPR powiedział w piątek, że gdy ratownicy przybyli na miejsce to zobaczyli “grupę dzieciaków w kamizelkach, co przypominało pomarańczową kulę”.
– Wszyscy mieli na sobie kamizelki i to im uratowało życie – podkreślił ratownik.
Akcja ratunkowa na Mazurach. Prywatni żeglarze ruszyli z pomocą
MOPR przypuszcza, że żeglarze mieli nadzieję zdążyć do brzegu przed pogorszeniem się warunków atmosferycznych. Ocenę faktu wypłynięcia na wodę mimo obowiązujących alertów pogodowych ratownicy pozostawiają policji.

Podjęci uczestnicy obozu zostali przetransportowani na brzeg, gdzie czekały już na nich służby medyczne. Z informacji przekazanych przez służby wojewody wynika, że dwoje poszkodowanych zaopatrzono na miejscu, a 16-letni chłopiec z urazem przedramienia pojechał wraz z opiekunem do szpitala w Piszu.
Do akcji spontanicznie włączyli się również mieszkańcy Zdor. Własną łodzią oraz skuterem wodnym ruszyli w kierunku poszkodowanych i podjęli z wody kolejnych 6 osób.
– Chcemy z całego serca podziękować mieszkańcom Zdor. W takiej sytuacji liczy się każda minuta. Ruszyli na pomoc własnym sprzętem, bez wahania i z ogromnym zaangażowaniem – podkreśla Mazurska Służba Ratownicza.