“Miałem kompetencje”. Ruszył proces Mateckiego
Proces dotyczy tzw. szczecińskiego wątku Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi o nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów, które według prokuratury od początku prowadzono tak, by wielomilionowe dotacje trafiły do Stowarzyszenia Fidei Defensor i Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia. Śledczy twierdzą też, że środki z FS wydano “na inne cele, niż wskazywała dotacja”. Akta liczą kilkadziesiąt tomów, a sam akt oskarżenia ma 200 stron.
Ruszył proces Mateckiego
Matecki przed rozpoczęciem rozprawy przekonywał przed dziennikarzami, że śledztwo prowadzono nierzetelnie, a trzy stawiane mu zarzuty dotyczą działań ministra sprawiedliwości, choć sam nigdy nie pełnił tej funkcji.
– Będę się więc tłumaczyć, tak jakbym był ministrem i dlaczego te podmioty powinny otrzymać środki i dlaczego wszystko było dobrze rozliczone. I dlaczego minister miał pełne prawo, żeby te środki przyznać – mówił poseł PiS w poniedziałek na sądowym korytarzu. Dodał też, że zarzuca mu się m.in. przekroczenie uprawnień, mimo że w czasie przyznawania pieniędzy był radnym miejskim. – Jakie uprawnienia mogłem przekroczyć? – pytał retorycznie.

Poseł ocenił również, że składanie wyjaśnień potrwa długo, bo materiał dowodowy ma być bardzo obszerny. – Stron [dokumentów] ukazujących pracę tych trzech fundacji będzie kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy. Jedną z informacji było, że te stowarzyszenia wzięły pieniądze i nic nie zrobiły. Skoro nic nie zrobiły, no to pokażemy, czy rzeczywiście nic nie zrobiły, czy wykonywały to, co miały zapisane w umowie z Ministerstwem Sprawiedliwości – powiedział Matecki.
Zaznaczył też, że popiera stowarzyszenia, z którymi współpracował i którym resort przyznawał pieniądze. – I gdybym był ministrem, to przyznałbym dotację – powiedział.
Matecki zapowiedział, że będzie wnosił o przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz byłego wiceministra Marcina Romanowskiego. Według niego to “dwie kluczowe osoby, które nic nie zawiniły, żadnego przestępstwa nie popełniły”. Na pytanie, jak wezwać osoby ukrywające się przed wymiarem sprawiedliwości i na jaki adres wysłać wezwanie, stwierdził, że “chyba państwo polskie działa”. Dodał też, że “Ziobro może wystąpić zdalnie”.

Zarzuty dla Mateckiego
W marcu ub.r. prokuratura przedstawiła Mateckiemu zarzuty popełnienia łącznie sześciu przestępstw zagrożonych karą do 10 lat więzienia. Pierwsze trzy dotyczą współdziałania z funkcjonariuszami publicznymi z Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym z ówczesnym wiceszefem resortu Marcinem Romanowskim, przy przekroczeniu uprawnień podczas trzech konkursów dotacyjnych. Według śledczych mechanizm miał “zapewniać ich rozstrzygnięcie na rzecz powiązanych stowarzyszeń Fidei Defensor i Przyjaciół Zdrowia” i prowadzić do przywłaszczenia 16,5 mln zł.

Przy okazji przedstawiania zarzutów rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak wskazywał, że rozporządzanie środkami uzyskanymi legalnie, ale wykorzystanymi niezgodnie z przeznaczeniem, także stanowi przywłaszczenie. Czwarty czyn zarzucany posłowi dotyczy “prania pieniędzy” w kwocie nie mniejszej niż 447,5 tys. zł. Według prokuratury pieniądze te miały pochodzić z korzyści związanych z przestępstwami sprzeniewierzenia środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Dwa kolejne zarzuty odnoszą się do współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Zdaniem prokuratury Matecki uzyskał w ten sposób nienależne świadczenia o łącznej wartości 483,8 tys. zł. Proces trzech byłych dyrektorów LP ruszył już ub.r. przed Sądem Okręgowym w Szczecinie, a Matecki występował w nim jako świadek.
W poniedziałek poseł po raz kolejny przyniósł do sądu stertę dokumentów, które mają potwierdzać jego pracę dla Lasów Państwowych. Podkreślał, że w aktach znajduje się zapis, iż “zamierzał od samego początku nie podejmować pracy w Lasach Państwowych”. Przypomniał przy tym, że informację o zatrudnieniu w LP podał publicznie podczas konferencji prasowej.
– Więc trudno powiedzieć, że ukrywałem ten fakt – powiedział Matecki. – Chcę pokazać, że miałem kompetencje do tego, by być zatrudnionym przy obsłudze mediów społecznościowych w LP, że pracowałem w LP, wykonywałem swoje obowiązki zapisane w zakresie czynności – dodał.

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Szczecinie stawiło się pięciu z ośmiu oskarżonych. Zarzuty przywłaszczenia środków z Funduszu Sprawiedliwości usłyszeli także prezes stowarzyszenia Fidei Defensor Adam S. oraz prezes stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia Mateusz W., były wicewojewoda zachodniopomorski. Prokuratura zarzuca im łącznie cztery przestępstwa, w tym “pranie pieniędzy” na kwotę ok. 3,6 mln zł przez wypłacanie fikcyjnych wynagrodzeń i opłacanie nierzetelnych faktur.
Pozostałe pięć osób – Grzegorza W., Dorotę W., Patrycję S., Ninę W. i Mikołaja W. – oskarżono o udział albo pomoc w “praniu pieniędzy” pochodzących z przestępstw popełnionych na szkodę Funduszu Sprawiedliwości. Im również grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.