KO nie zablokuje Szpytmy w Senacie? PSL montuje cichy sojusz
– 170 osób, w tym naukowców, historyków i byłych pracowników IPN-u zaapelowało o brak poparcia dla tej kandydatury. Czas wiceprezesury pana Szpytmy to także czystki kadrowe w Instytucie Pamięci Narodowej i skrajne upolitycznienie z jedną ze stron sceny politycznej – mówił w Sejmie Patryk Jaskulski z KO, zapowiadając głosowania KO przeciw Szpytmie.
Ale PSL, które jest głównym orędownikiem w koalicji kandydatury wiceprezesa IPN, nie traci nadziei i będzie przekonywać do jego kandydatury.
– Mam ogromny szacunek do jego dzieła życia, którym jest Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Ulmów. Poza tym jest badaczem ruchu ludowego, napisał ponad 140 prac popularnonaukowych i naukowych. Jest porządnym człowiekiem i postacią apolityczną, więc nie będzie robił polityki – mówi Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL.
Także z Pałacu Prezydenckiego słychać komplementy pod adresem Szpytmy.
– To dobry wybór. Nie jest to człowiek sterowalny. Jest merytoryczny, ma swoją pragmatykę. Daje gwarancję stabilności działalności Instytutu – mówi nam współpracownik Karola Nawrockiego.
Od ludowców słychać także inne argumenty, że jeśli Szpytma nie zostanie wybrany, to kolejnym kandydatem będzie Karol Polejowski, będący związany z poprzednim prezesem, a obecnym prezydentem Karolem Nawrockim. Kandydata na prezesa IPN wskazuje kolegium IPN, które w większości zostało wskazane przez poprzedni parlament, w którym większość miał PiS.
Wprawdzie Polejowski nie miałby szans być wybranym przez ten Sejm, ale jeśli obecny parlament nie wskaże prezesa IPN, to wybór będzie musiał przeprowadzić kolejny, a jaka się w nim pojawi większość, jest dziś pod dużym znakiem zapytania.
Namowy KO
Dlatego ludowcy namawiają KO do tego, żeby jednak zrobić prezesem Szpytmę. Nie ma szans, żeby przekonać do tego wszystkie partie koalicyjne, co pokazało głosowanie w Sejmie – i Lewica, i KO były zdecydowanie przeciw tej kandydaturze.
– Są ważne powody, dla których Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury w Senacie. Nie muszę ich tutaj tłumaczyć. Tak że to formalne ogłoszenie przez pana marszałka było w tym sensie przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji – podkreślił w Sejmie Donald Tusk.
Ale PSL liczy, że KO nie będzie utrudniać tego wyboru. Po pierwsze, poparło Sylwię Gregorczyk-Abram na Rzecznika Praw Obywatelskich, choć nie było entuzjastą jej kandydatury, i liczy, że KO się odwdzięczy w sprawie Szpytmy. Akurat w Senacie KO i Lewica nie potrzebują już głosów ludowców do zatwierdzenia jej wyboru, ale PSL liczy, że odwdzięczy się za głosy w Sejmie. W Sejmie Sylwia Gregorczyk-Abram dostała od koalicji 233 głosy, w tym prawie komplet z PSL.

Po drugie, w tym przypadku KO nie musi popierać kandydatury Szpytmy. Głosowanie w tej sprawie przeprowadzane jest zwykłą większością głosów, więc wystarczy, że kandydat dostanie więcej głosów za niż przeciw i jego wybór zostanie zatwierdzony. Dlatego w tym przypadku wszystkie głosy wstrzymujące albo absencja w głosowaniu będą działały na korzyść kandydata.
I jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, taki scenariusz jest w grze.
– Nie wykluczamy jakiejś pasywnej postawy w tej sprawie. W tej chwili badamy jego publikacje, bo przypina mu się łatkę antyukraińską, a z publikacji to nie wychodzi. Natomiast jeżeli nie zdecydujemy się na niego, to następny w kolejce jest Karol Polejowski, który jest bliżej prezydenta – mówi nam ważny senator KO.
A postawa pasywna w tym przypadku oznacza właśnie wstrzymanie się od głosu czy nawet rezygnację z udziału w głosowaniu. – Faktycznie może się zdarzyć, że część wyjmie karty w trakcie głosowania lub się wstrzyma – mówi koalicyjny senator.
A to przesądzi o zatwierdzeniu wyboru Mateusza Szpytmy, o ile zdania nie zmieni PiS.