“Czarna lista Europejczyków”. Nowy pomysł szefa estońskiej dyplomacji
Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna powiedział w czwartek w Brukseli, że będzie zabiegał o utworzenie przez państwa UE czarnej listy Europejczyków walczących po stronie Rosji, których może być ponad 600 tys. Według Tsahkny po wojnie Władimir Putin będzie próbował “wypchnąć” ich z powrotem do UE.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
PAP/EPA/OLIVIER HOSLET Margus Tsahkna
— Mówimy o kryminalistach, gwałcicielach, bardzo złych ludziach — podkreślił estoński minister przed spotkaniem szefów dyplomacji państw UE. Jak dodał, już dzisiaj UE ma problemy z atakami hybrydowymi, do których Rosja werbuje obywateli Unii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Rosja nasila działania przeciwko państwom NATO. "Czas Władimira Putina zaczyna biec coraz szybciej"
Poznaj kontekst z AI
Jakie są plany estońskiego ministra spraw zagranicznych dotyczące czarnej listy? Ile osób może znaleźć się na czarnej liście Europejczyków? Jakie działania podejmie Estonia w tej sprawie? Dlaczego Estonia potrzebuje skoordynowanego działania UE?
— Jestem przekonany, że po wojnie Putin będzie chciał wypchnąć tych ludzi z powrotem do UE — dodał Tsahkna.
- Sąsiad ostrzega Rosję. “Zastrzelimy ich. Mogą nas przetestować”
Jak powiedział, Estonia stworzyła już taką czarną listę. Znalazło się na niej 600 nazwisk.— Ale Estonia nie może tego robić sama. Potrzebujemy skoordynowanego działania UE. Musimy zakazać wjazdu do strefy Schengen każdej osobie, to dużo pracy — podkreślił Tsahkna.
Według niego utworzenie takiej czarnej listy nie wymaga nakładania osobnych sankcji, ponieważ każde państwo należące do strefy Schengen ma listę osób objętych zakazem wjazdu. — Dlatego będę dzisiaj pytał ministrów, czy jesteśmy gotowi na zakończenie wojny w Ukrainie w tym zakresie — zapowiedział.
- Węgierski bunt. Viktor Orban zbiera grupę sojuszników, którzy storpedują plany UE dotyczące Rosji
Tsahkna będzie się też domagał rewizji polityki UE wobec Kuby. — Przyjęliśmy ją w 2016 roku, teraz jest rok 2026 i Unia Europejska nadal wspiera finansowo różne projekty. Wspieramy więc reżim, który tak naprawdę wspiera Rosję i również nie jest demokratyczny — zaznaczył.