Co się dzieje w Rosji? Nocują w samochodach i czekają całymi dniami
Mieszkańcy wielu rosyjskich regionów skarżą się na zamknięte stacje benzynowe i kilometrowe kolejki do nielicznych punktów, które dysponują paliwem. Jedna z mieszkanek Gelendżyka opowiada, że od trzech dni bezskutecznie próbuje zatankować samochód. Przyjechała na stację o piątej rano i nocowała w aucie, ale mimo to nie udało jej się kupić benzyny.
– To dosłownie walka o przetrwanie – żali się. Jej zdaniem za sytuację odpowiada nie tylko niedobór paliwa, lecz także handlarze skupujący benzynę i odsprzedający ją po zawyżonych cenach.

Według nagrań publikowanych przez świadków w mediach społecznościowych najtrudniejsza sytuacja panuje w Czycie w Kraju Zabajkalskim. Tam kierowcy muszą czekać w kolejkach nawet 36 godzin. Niektórym kończy się paliwo podczas czekania, przez co zmuszeni są pchać swoje samochody. Użytkownicy internetu twierdzą, że miejsca zajęte w kolejkach są odsprzedawane nawet za 35 tys. rubli (ponad 1700 zł).
Mieszkańcy wsi kupują konie
Z powodu niedoboru paliwa wielu Rosjan zmienia codzienne nawyki. Niektórzy organizują wspólne przejazdy, aby zrobić zakupy lub zawieźć dzieci do szkoły. Inni przesiadają się na transport publiczny.
Mieszkanka Irkucka opowiada, że po nieudanych próbach zatankowania zdecydowała się korzystać z autobusów i taksówek, ale i te środki odczuwają skutki kryzysu. Jak informuje dziennik “Kommiersant”, taksówkarze rzadziej wyjeżdżają na trasy i częściej anulują dłuższe kursy, zwłaszcza w dużych miastach. Doprowadziło to już do wzrostu cen przejazdów.
Mieszkańcy obszarów wiejskich coraz częściej kupują konie zamiast samochodów. Według kanału Mash na Telegramie, powołującego się na hodowców, popyt na konie robocze wzrósł w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Zwierzęta są wykorzystywane do prac leśnych, zbioru siana i codziennych prac rolniczych.
Wzrosło także zainteresowanie rowerami. Firma CDEK.Shopping poinformowała rosyjski portal Afisha, że w czerwcu sprzedaż rowerów wzrosła o 131 proc. w porównaniu z majem, a obroty zwiększyły się nawet o 263 proc. Coraz więcej osób postrzega rower jako alternatywę dla samochodu.
Co na to władze Rosji?
“Hurra! Oficjalnie zostałam pieszą” – napisała jedna z mieszkanek Krasnodaru, relacjonując, że nie mogła zatankować samochodu, ponieważ lokalna stacja sprzedawała benzynę wyłącznie “pojazdom specjalnym”.
Do tej kategorii należą również samochody urzędników państwowych – informuje rosyjski portal internetowy 7×7. Dziennikarze mieli ujawnić podobne przypadki co najmniej w czterech regionach kraju, gdzie paliwo sprzedawano jedynie osobom posiadającym służbowe legitymacje.

Doniesienia te wywołały gorące dyskusje w mediach społecznościowych. Część internautów oskarża władze o bagatelizowanie problemu.
Deputowana Dumy Nina Ostanina przyznała, że niemal jedna trzecia rosyjskich rafinerii jest wyłączona z eksploatacji, podczas gdy członkowie rządu milczą. “Dlaczego minister rolnictwa i odpowiedzialny za ten obszar wicepremier milczą tuż przed żniwami? Przecież kraj może zostać bez zboża, co w warunkach międzynarodowych sankcji byłoby wyrokiem śmierci” – napisała na swoim kanale Telegram.
Tymczasem urzędy Federacji Rosyjskiej zaprzeczają, by w Rosji występował niedobór paliwa. Twierdzą, że obecne problemy są skutkiem paniki zakupowej i działalności spekulantów.
Wicepremier Aleksandr Nowak zapewnia, że braki występują jedynie na pojedynczych stacjach paliw, podczas gdy popyt w całym kraju wzrósł o 20-30 proc. Jego zdaniem paliwa nie brakuje, a problem można rozwiązać poprzez reorganizację logistyki.

Podobne stanowisko prezentują władze regionalne. Gubernator Kraju Krasnodarskiego Wieniamin Kondratjew, gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobziew i gubernator obwodu pskowskiego Michaił Wiediernikow obwiniają za panikę handlarzy i pośredników.
Przeczytaj także: Coraz więcej ekstremistów w Niemczech. Na prawicy i lewicy
Według Wiediernikowa ludzie obawiają się, że nie będą mogli normalnie się przemieszczać, dojeżdżać do pracy ani opiekować się dziećmi. Taksówkarze i drobni przedsiębiorcy robią zapasy paliwa, by uniknąć strat, a rolnicy boją się awarii maszyn i utraty plonów, co dodatkowo napędza popyt.

W obliczu problemów spada zaufanie do Władimira Putina. Według sondażu rosyjskiej Fundacji Opinii Publicznej (FOM), przeprowadzonego między 19 a 21 czerwca, poziom zaufania do Putina spadł w ciągu tygodnia z 74 do 69 proc. Jest to najniższy wynik od początku pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie.
Równocześnie rosną obawy Rosjan dotyczące sytuacji gospodarczej, zwłaszcza wzrostu cen i kosztów utrzymania.
Przeczytaj także: Coraz więcej Niemców dorabia na wcześniejszej emeryturze
Nie oznacza to jednak, że społeczne nastroje wskazują na rychłe zakończenie wojny. Z opublikowanego w czerwcu badania Centrum Lewady wynika, że poparcie dla działań wojennych wręcz wzrosło. Obecnie operację wojskową popiera 30 proc. respondentów – o 6 punktów procentowych więcej niż w marcu 2026 r. Jednocześnie większość badanych – 60 proc. – uważa, że Rosja powinna rozpocząć negocjacje pokojowe. W porównaniu z lutym 2025 r. odsetek ten spadł jednak o 7 punktów procentowych.
Autor: Jewgienij Djuk
![]()