Zbrodniarze z Kremla siadają do rozmów. Pokój ma ich rozgrzeszyć. “Zamiast ponieść karę, otrzymają nagrodę” [OPINIA]
Zachód mówi o pokoju, ale siada do rozmów z tymi, którzy wojnę rozpętali. Rosyjskie społeczeństwo zostało rozbite na zakładników, usprawiedliwiających i sprawców, ale do stołu negocjacyjnego zaproszono tylko jednych — tych ostatnich. W tej układance nie ma miejsca ani dla ofiar, ani dla sprawiedliwości, ani dla prawa międzynarodowego. Pokój bez rozliczenia zbrodni nie kończy przemocy, lecz ją legitymizuje. A państwo, które uniknęło sądu, nie przestaje być zagrożeniem — tylko zmienia maskę.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
ALEXANDER NEMENOV / POOL / PAP Doradca Kremla Jurij Uszakow i główny negocjator gospodarczy Rosji Kiriłł Dmitriew w Kremlu w Moskwie, Rosja, 7 sierpnia 2025 r.
Spośród trzech grup, na które można podzielić rosyjskie społeczeństwo, w rozmowach o zakończeniu wojny w Ukrainie bierze udział tylko jedna. I jest to grupa zwolenników wojny oraz tych, którzy na niej korzystają.
“Błogosławieni, którzy niosą pokój?” — z religijnego punktu widzenia bez wątpienia. Ale ma to sens również w innym, bardzo konkretnym znaczeniu.
Po jednej stronie są ludzie, którzy wcale nie zamierzali walczyć — ludzie, na których dom napadł silniejszy przeciwnik, pozbawiony wszelkiego współczucia i litości.
Po drugiej stronie są ci, którzy dokonali agresji i którzy nadal, bez cienia skrupułów, zabijają.
Filozofowie i socjologowie lubią mówić o podmiotowości. Otóż podmiotami sprawczymi tego zabijania są rosyjskie władze oraz armia. Federacja Rosyjska pod rządami Putina to państwo-morderca. Trzeba się z nim liczyć wyłącznie dlatego, że dysponuje środkami zdolnymi zabić właściwie wszystkich.
Ale w Rosji — poza samymi “putinami” — żyją też zwykli ludzie: przyjaciele, znajomi, współpracownicy. Niewielka część z nich przebywa w więzieniach i łagrach. Niektórych zamordowano całkiem niedawno.
Cała reszta dzieli się na trzy grupy.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości The Moscow Times
Uwięzieni bez krat
Pierwsza to ludzie “warunkowo wolni” — jakby wypuszczeni, choć w istocie wciąż na smyczy. Żyją dawnym życiem: pracują w wydawnictwach lub teatrach, na uniwersytetach czy w szkołach. Są zakładnikami systemu, a sam fakt bycia zakładnikiem pozbawił ich podmiotowości działania, pozostawiając jedynie podmiotowość myślenia.
Pod tym względem niewiele różnią się od emigrantów politycznych, z których większość potrafi działać wyłącznie w sferze prywatnej — dla dobra własnego i najbliższych — ale już nie jako istoty polityczne.
Mieszkańcy oglądają transmisję z wystąpienia prezydenta Rosji Władimira Putina w Sankt Petersburgu, 31 grudnia 2025 r.Andrei Bok/SOPA Images / Getty Images
Co wyróżnia tę pierwszą grupę? Autentyczne, ludzkie współczucie wobec tych, którzy trafili do więzień za otwarte wyrażanie sprzeciwu wobec wojny. Oraz świadomość, że całe cierpienie rosyjskich współobywateli stanowi jedynie znikomy ułamek tego, czego — z winy Federacji Rosyjskiej — doświadczają Ukraińcy.
Gdyby się nie bronili…
Druga grupa to Rosjanie, dla których wojna jest ogromnym problemem — między innymi dlatego, że ich dotychczasowe życie zostało nieodwracalnie zniszczone. Nawet jeśli nie popierają wojny otwarcie, w głębi duszy zgadzają się z władzą w jednym, bardzo pojemnym twierdzeniu:
szkoda, że Ukraińcy zaczęli się bronić! Gdyby się nie opierali, przyjęli warunki Putina, nasz kraj nie musiałby ujawniać najstraszniejszych zakamarków swojej psychiki.
Być może nie twierdzą wprost, że “Ukraińcy sami są sobie winni”, ale są głęboko przekonani, że “Ukraińcy też ponoszą część winy“.
Ręce reżimu
Wreszcie trzecia grupa — to funkcjonariusze reżimu: dostawcy “mięsa armatniego”, propagandyści i wszyscy inni bezpośredni współsprawcy zbrodni putinowskiego systemu. W odróżnieniu od dwóch pierwszych grup są oni pełnoprawnymi podmiotami — aktywnymi uczestnikami wojny.
- “Su*o, idziesz ze mną albo cię zastrzelę”. “Bohaterowie” Putina napadają nawet na 10-letnie Rosjanki
I oto rozpoczynają się rozmowy pokojowe. Omawiane są warunki, na które gotowe są pójść strony, aby zakończyć wojnę.
Kto z kim właściwie negocjuje?
Oczywiste jest, że po stronie rosyjskiej uczestnikami rozmów są wyłącznie aktywni członkowie putinowskiej bandy. Innymi słowy — dokładnie ci ludzie, których miejsce jest na ławie oskarżonych, a nie przy stole negocjacyjnym.
Tak uważa większość europejskich polityków.
Władze Rosji mają jednak ogromne szczęście: prezydentem Stanów Zjednoczonych jest człowiek, który z wyraźną przyjemnością, a nawet pewnym entuzjazmem, utrzymuje kontakty z wojennymi zbrodniarzami — osobiście i za pośrednictwem wysłanników-deweloperów.
Doradca Kremla Jurij Uszakow, wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff, główny negocjator gospodarczy Rosji Kiriłł Dmitriew i zięć Trumpa Jared Kushner przed spotkaniem z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Kremlu w Moskwie, Rosja, 22 stycznia 2026 r.ALEXANDER KAZAKOV/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL / PAP
Cały problem polega na tym, że wszelkie “działania pokojowe” prowadzone w takich warunkach całkowicie pomijają interesy ludzi pozbawionych podmiotowości.
Ponieważ społeczeństwo obywatelskie w Rosji zostało sparaliżowane, z owoców ewentualnego pokoju skorzystają nie oni, lecz ich strażnicy, oprawcy i kaci.
Po ewentualnym zawarciu pokoju z putinowską Rosją swobody obywatelskie w kraju zostaną jeszcze bardziej ograniczone. Ci, którzy rozpętali wojnę, zamiast ponieść zasłużoną karę, otrzymają niezasłużoną nagrodę — w postaci porozumienia pokojowego opatrzonego ich podpisami. Natomiast przeciwnicy wojny wewnątrz samej Rosji zostaną obarczeni winą za to, że pokój nie został zawarty na warunkach w pełni korzystnych dla reżimu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Co dalej z planem pokojowym dla Ukrainy? "Dla Rosjan istota nie uległa zmianie"
Bez sądu nie ma pokoju
Czy sprawiedliwy pokój między Rosją a Ukrainą jest w ogóle możliwy? Oczywiście, że tak. Ale oznacza on nie tylko zwrot Ukrainie wszystkiego, co Rosja zagrabiła od 2014 r.
- Pokój to dla Putina gwóźdź do trumny. Bo bomba nie leży na froncie. Ona czeka na niego w kraju [OPINIA]
Sprawiedliwy pokój między Rosją a Ukrainą jest możliwy wyłącznie po jawnym procesie sądowym wobec zbrodniarzy wojennych — tych, którzy w 2014 i 2022 r. brutalnie podeptali prawo międzynarodowe.
Tylko wtedy obywatele Rosji, którzy stali się zakładnikami reżimu — czyli te dwie pierwsze grupy — będą mogli odzyskać swoją podmiotowość oraz poczucie godności i własnej wartości.