Wściekłość przeradza się w bunt. W Amerykanach aż kipi. “Wisi w powietrzu ryzyko wybuchu wojny domowej”
Kiedy funkcjonariusze Urzędu Celno-Imigracyjnego (ICE) zabili Renee Good, w amerykańskim społeczeństwie pojawił się bunt. Gdy tak samo potraktowali Alexa Prettiego, czara goryczy się przelała. Dziesiątki tysięcy mieszkańców USA wyszły na ulice, by wyrazić wściekłość wobec działań ICE. Mało znana niegdyś agencja zajmująca się głównie papierkową robotą, po dojściu do władzy Donalda Trumpa znalazła się praktycznie poza prawem. Otrzymała bezprecedensowe uprawnienia, które w praktyce dają zielone światło na zabijanie. — Niestety, dziś naprawdę wisi w powietrzu ryzyko wybuchu wojny domowej, starć zbrojnych i zamieszek. Amerykańskie społeczeństwo jest podzielone bardziej niż kiedykolwiek — mówi amerykańska prawniczka Julia Nikolajewa.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Brandon Bell / Staff; Chip Somodevilla / Staff / Getty Images Funkcjonariusze organów ścigania podczas rozpraszania demonstracji przeciwko działaniom ICE, Maple Grove w stanie Minnesota, 26 stycznia 2026 r.; po prawej stronie: Donald Trump w Davos, 21 stycznia 2026 r.
44-letni mieszkaniec Kijowa Maksym Czerniak wyjechał wraz ze swoją dziewczyną do Stanów Zjednoczonych wkrótce po inwazji Rosji na Ukrainę. Oboje mieszkali w tym kraju w ramach programu humanitarnego dla Ukraińców. 26 stycznia 2025 r. Czerniak został aresztowany i oskarżony o przemoc domową. Jego partnerka Oksana Tarasiuk twierdziła, że było to rodzinne nieporozumienie, poprosiła o zamknięcie sprawy. Nic z tego nie wyszło, mężczyzna został zatrzymany. W tym samym czasie funkcjonariusze ICE zażądali od lokalnych organów ścigania przekazania go pod ich jurysdykcję. Taka procedura ma zastosowanie, jeśli służba chce sprawdzić lub zrewidować status migracyjny danej osoby.
Maksym Czerniak został umieszczony w federalnym ośrodku dla migrantów Krom w południowo-zachodniej części hrabstwa Miami-Dade na Florydzie. Lokalni prawnicy twierdzą, że przetrzymywane są tam setki osób w strasznych warunkach — cele są przepełnione, ludzie zmuszeni są spać na betonowej podłodze, praktycznie w nieczystościach, bo rzadko mają możliwość skorzystania z toalety. Według relacji osób tam przetrzymywanych funkcjonariusze nie zdejmowali im nawet kajdanek do jedzenia — w rezultacie musieli jeść “jak psy”.
- Kolejna brutalna interwencja ICE wstrząsa USA. Strach przed eskalacją narasta
18 lutego, po prawie miesiącu pobytu w ośrodku tymczasowego przetrzymywania ICE, Czerniak doznał udaru mózgu: zaczął mieć drgawki i wymiotować. Pracownicy ośrodka nie podjęli jednak żadnych działań. Karetkę wezwali dopiero godzinę po tym, jak mężczyzna dostał ataku.
Oksana Tarasiuk przyjechała do szpitala, do którego przewieziono Maksyma Czerniaka, ale nie pozwolono jej go zobaczyć. Dwa dni później adwokaci poinformowali ją, że zarzuty karne wobec jej męża zostały wycofane i rozpoczęto przygotowywanie dokumentów do jego zwolnienia z aresztu służb imigracyjnych. Kilka minut po tej rozmowie Oksana dowiedziała się, że Maksym zmarł.
— Jestem w 100 proc. pewna, że gdyby nie warunki, w jakich się znajdował, gdyby nie cała ta niesprawiedliwość, on by żył — powiedziała.
Maksym Czerniak nie jest jedynym migrantem, który zmarł w areszcie ICE. W 2025 r. służba ustanowiła ponury rekord: w jej placówkach zmarły 32 osoby.
Operacja w Minnesocie
ICE nie ma stałych oddziałów w każdym mieście w Stanach Zjednoczonych. Agencja posiada regionalne biura, które koordynują pracę na poziomie stanów lub dużych aglomeracji, ale podczas operacji na dużą skalę władze federalne tymczasowo przenoszą do konkretnego regionu setki i tysiące agentów z całego kraju. Pod koniec grudnia 2025 r. taka operacja ICE została przeprowadzona w Minnesocie na polecenie administracji Trumpa.
Wybór tego stanu nie był przypadkowy. Po pierwsze, w Minnesocie znajduje się jedna z najbardziej widocznych społeczności imigrantów w kraju, w tym największa w USA diaspora somalijska. Tam też mieszka tradycyjnie demokratyczny elektorat i władze, które przez lata opierały się surowej kontroli federalnej w zakresie migracji.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Nowa Gazieta. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy z portalu Nowa Gazieta
Administracja Trumpa wielokrotnie wykorzystywała Minnesotę w swojej retoryce jako przykład “nieudanej” polityki migracyjnej. Sam prezydent twierdził, że w stanie jest rzekomo “zbyt wielu nielegalnych imigrantów”, a także publicznie wspominał o Minnesocie w kontekście spraw dotyczących oszustw związanych ze środkami publicznymi. Mówił o tym stanie również w związku z głośnym śledztwem dotyczącym dystrybucji dotacji żywnościowych, które w pro-trumpowskich mediach przedstawiano jako dowód korupcji.
Dzień po zabójstwie Alexa Prettiego wydarzyło się jednak coś, co zniwelowało te argumenty. Prokurator generalna Stanów Zjednoczonych Pam Bondi wysłała do władz Minnesoty pismo, w którym stwierdziła, że oddziały ICE zostaną wycofane ze stanu, jeśli jego władze spełnią szereg warunków. Jednym z nich jest przekazanie administracji Trumpa bazy zarejestrowanych wyborców stanu.
Zgodnie z amerykańskim prawem osoby niebędące obywatelami USA nie mają prawa głosować w wyborach federalnych — prezydenckich, kongresowych czy senackich. Chcąc zarejestrować się jako wyborca, dana osoba potwierdza swoje obywatelstwo pod przysięgą, a udział w głosowaniu bez odpowiedniego statusu jest przestępstwem. Mimo to administracja Donalda Trumpa od wielu lat propaguje tezę, że Demokraci wygrywają wybory kosztem nielegalnych imigrantów, nie przedstawiając przy tym żadnych dowodów potwierdzających systemowy charakter takich naruszeń.
Właśnie dlatego żądanie przekazania federalnym władzom bazy zarejestrowanych wyborców spotkało się z ostrą krytyką. Przeciwnicy administracji Trumpa, w tym senator Chris Murphy z Connecticut, podkreślają, że jest to mechanizm wywierania presji. W bazie wyborców legalnie znajdują się naturalizowani obywatele USA — osoby, które wcześniej były imigrantami, ale niedawno uzyskały obywatelstwo i mają pełne prawo do głosowania. Porównanie list wyborczych z bazami danych ICE oznacza, że struktury federalne zyskują możliwość identyfikowania właśnie takich osób i inicjowania ich dodatkowych kontroli, ponownego rozpatrywania starych spraw, a nawet procedur pozbawiania ich obywatelstwa. Jeśli ta baza — zawierająca imiona i nazwiska, adresy, obywatelstwo oraz historię rejestracji wyborczej — trafi do wsółpracowników Trumpa, ludzie zaczną bać się głosować.
x.com
“Stwierdzenie »ICE opuści Minnesotę, jeśli przekażecie nam bazę danych wyborców« mówi wszystko, co musimy wiedzieć. Nigdy nie chodziło o imigrację ani oszustwa. Zawsze chodziło o sfałszowanie wyborów” — napisała w serwisie X Ilhan Omar, kongresmenka z Minnesoty, która sama często staje się obiektem ataków ze strony Trumpa.
“Absolutny immunitet”
Mimo to administracja Trumpa nadal twierdzi, że celem operacji ICE jest zapewnienie bezpieczeństwa publicznego oraz wykrywanie i deportowanie “przestępców przebywających w kraju nielegalnie”. W praktyce jednak, jak zauważają prawnicy, z którymi rozmawiała Nowa Gazieta, ofiarami tych nalotów padają osoby bez wyroków skazujących, migranci o statusie legalnym lub przejściowym, a nawet obywatele USA.
Tylko w jednym stanie — w Minnesocie — i tylko w ciągu ostatniego miesiąca pracownicy ICE grozili ciężarnej adwokatce w jej biurze, zatrzymywali przypadkowe samochody, wybili w nich szyby i siłą wyciągali pasażerów, rozdzielali dzieci od rodziców, wykorzystywali pięcioletnie dziecko jako przynętę, aby zatrzymać jego krewnych, rzucali granatem błyskowo-hukowym w kierunku samochodu, w którym znajdowało się sześcioro dzieci, w tym sześciomiesięczne niemowlę czy porywali ludzi bezpośrednio z ich domów, nie pozwalając im nawet się ubrać.
Kulminacją działań ICE były dwa morderstwa, do których doszło w ciągu ostatnich trzech tygodni. 7 stycznia agent ICE Jonathan Ross zastrzelił 37-letnią poetkę, matkę trójki dzieci i białą obywatelkę USA Renee Good. Kobieta znajdowała się w samochodzie, kiedy podeszli do niej uzbrojeni i zamaskowani funkcjonariusze Urzędu Celno-Imigracyjnego. Naoczny świadek opowiedział, że agenci ICE wydawali Renee sprzeczne polecenia: jeden kazał jej odjechać, drugi krzyczał, żeby wysiadła z SUV-a.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Miliony deportowanych z USA przez Trumpa? "Jeżeli dziś lub jutro coś się wydarzy, to raczej element politycznego teatru"
Good próbowała odjechać, cofając i omijając funkcjonariusza. W tym momencie Jonathan Ross oddał do niej cztery strzały. Po strzelaninie funkcjonariusze ICE nie dopuścili lekarzy do rannej kobiety. Kobieta we własnym samochodzie, nie otrzymując pomocy medycznej. Już po zabójstwie agent ICE Jonathan Ross krzyczał: “cholerna s*ka”.
24 stycznia podczas wiecu przeciwko funkcjonariuszom ICE 37-letni pielęgniarz Alex Pretti, również obywatel USA, filmował działania funkcjonariuszy. W pewnym momencie próbował ochronić kobietę, którą zaatakowali — stanął między nimi, kontynuując filmowanie. Funkcjonariusze ICE potraktowali go gazem pieprzowym i powalili go na ziemię, gdzie przytrzymywało go co najmniej sześć osób. Następnie jeden z funkcjonariuszy zabrał leżącemu na ziemi Amerykanowi pistolet, na który mężczyzna miał pozwolenie.
Zgodnie z amerykańskim prawem samo posiadanie broni — jeśli ma się na to pozwolenie — nie jest przestępstwem, nawet jeśli ma się ją przy sobie na wydarzeniach publicznych i akcjiach protestacyjnych. W Minnesocie dozwolone jest zarówno ukryte, jak i otwarte noszenie broni palnej przy posiadaniu licencji, jeśli osoba nie używa jej w sposób groźny i nie narusza innych przepisów. Warto zauważyć, że Pretti nie trzymał broni w rękach. Zaraz po tym kilku funkcjonariuszy zaczęło strzelać do mężczyzny i trafiło go dziesięć razy. Według naocznych świadków po strzelaninie jeden z agentów krzyknął: “Woo-hoo”.
- Oburzenie w USA rośnie. Nawet ludzie Trumpa uważają, że poszedł za daleko. “Nie wiem, jak sobie z tym poradzimy”
Administracja Trumpa, podobnie jak on sam, w obu przypadkach stanęła po stronie ICE. Sekretarz bezpieczeństwa krajowego USA Kristi Noem zaraz po zabójstwie Renee Good, nie czekając na wyniki śledztwa, nazwała ją “terrorystką”. Według niej Good przez cały dzień prześladowała agentów i utrudniała im pracę, blokowała ich swoim samochodem i krzyczała na nich. Noem stwierdziła również, że agent ICE działał w samoobronie, bo obawiał się o życie swoje i kolegów.
Wersję tę poparł również prezydent Donald Trump. Napisał, że “kobieta za kierownicą zachowywała się wyjątkowo agresywnie, utrudniała działania agentom i stawiała opór”, nazwał ją “zawodową prowokatorką”, która chciała przejechać pracowników. Później, gdy Trump dowiedział się, że ojciec Good był jego zwolennikiem, wyraził nadzieję, że pozostanie jego fanem pomimo tragedii.
Po zabójstwie Alexa Prettiego prezydent USA również stwierdził, że mężczyzna zawinił, ponieważ “był uzbrojony i niebezpieczny”. Przeciwne stanowisko zajął burmistrz Minneapolis Jacob Frey. Publicznie odrzucił twierdzenia władz, jakoby strzelanina była aktem samoobrony, nazywając to “kompletną bzdurą”. Oskarżył też ICE o przekroczenie uprawnień i zażądał, by funkcjonariusze “wypie***lali” ze stanu.
Tymczasem wiceprezydent J.D. Vance oświadczył, że ICE ma “absolutny immunitet” w każdej sytuacji. Nie zawsze jenak tak było.
“Nieprestiżowa służba”
Jeszcze 10-15 lat temu amerykański Urząd Celno-Imigracyjny był strukturą, o której istnieniu większość Amerykanów po prostu nie myślała. Mieli z nią do czynienia głównie prawnicy imigracyjni, pracownicy sądów i sami migranci, którzy przeszli już długie procedury biurokratyczne.
- “Wynoście się stąd!”. “Mordercy!”. Ogromne wzburzenie w USA po zamordowaniu kobiety. “Moja złość jest tak głęboka, że aż boli”
ICE powstał w 2003 r. jako część Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego utworzonego po zamachach z 11 września. Nowa agencja została dosłownie złożona z fragmentów starych struktur — część funkcji przejęła od Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej, a część od służb celnych. Główne zadanie ICE zostało sformułowane bardzo wąsko: wykonywanie już wydanych orzeczeń sądowych. Jeśli sąd orzekł o deportacji danej osoby, to właśnie ICE musiał do niej doprowadzić.
— Osoby pracujące w ICE nie są prawnikami ani policjantami w klasycznym rozumieniu. Nawet policjanci, mimo że nie kończą studiów prawniczych, przechodzą poważne szkolenie prawne: uczą się granic swoich uprawnień, tego, co jest przestępstwem, a co nie, w jakich sytuacjach dopuszczalne jest użycie siły. Do tego dochodzi oddzielne, bardzo poważne szkolenie z posługiwania się bronią. Funkcjonariusze ICE nigdy nie mieli takiego poziomu przygotowania. Pod względem profesjonalizmu nie można ich porównać z policją — mówi Julia Nikolajewa, prawniczka imigracyjna z USA.
Funkcjonariusze organów ścigania stoją w szyku podczas rozpraszania demonstracji, Maple Grove, 26 stycznia 2026 r.Brandon Bell / Staff / Getty Images
Zauważa, że podczas pracy z ICE dostrzegła niski poziom przygotowania specjalistów tej służby. Twierdzi, że w czasie, gdy współpracowała z tą agencją, “próg wejścia” do niej był bardzo niski: aby zostać funkcjonariuszem ICE, wystarczyło mieć dyplom ukończenia szkoły. Praca w Urzędzie Celno-Imigracyjnym przez długi czas nie była uważana za prestiżową ani atrakcyjną pod względem warunków — wynagrodzenie było niewystarczające, aby zmotywować wykształcone osoby do budowania tam długoterminowej kariery. Z tego powodu przez lata w służbie występowała duża rotacja kadr, co nieuchronnie obniżało ogólny poziom jej profesjonalizmu: pracownicy nie zdążyli zdobyć doświadczenia, szybko odchodzili, a na ich miejsce przychodzili nowi, równie niedoświadczeni.
Punktem zwrotnym był powrót Donalda Trumpa do Białego Domu. ICE znalazł się w centrum jego nowego programu politycznego, zakładającego masowe deportacje i demonstracyjne zaostrzenie polityki migracyjnej. Agencja została znacznie rozbudowana. Z “papierowej” służby przekształciła się w potężną strukturę siłową. W latach 2025–2026 liczba jej pracowników wzrosła do około 22 tys., zwiększył się również jej budżet — o dziesiątki miliardów dolarów, które nie zostały przeznaczone na podniesienie kwalifikacji agentów, ale na zwiększenie liczby pracowników i podwyższenie ich wynagrodzeń.
W świetle wydarzeń w Minnesocie w mediach społecznościowych dużą popularność zyskało wideo, na którym agent ICE rozmawia z protestującymi o swojej pensji.
ICE Agent Boasts $200K Salary
— Powinieneś się wstydzić za to, co robisz — mówią protestujący do agenta, którego twarz jest zakryta maską.
— Kocham swoją pracę — odpowiada. — Nie mogę uwierzyć, że jeszcze mi za to płacą. Robiłbym to za darmo.
— Naprawdę? Jestem asystentką lekarza i zarabiam 200 tys. dol. (702 tys. zł) rocznie — mówi mu protestująca.
— Jak długo się do tego uczyłaś? — uśmiechnął się agent ICE.
— Ponad siedem lat.
— A ja skończyłem tylko liceum i zarabiam tyle samo.
Poza prawem
Wszystko zaczęło się od nalotów i to właśnie one ujawniły główną sprzeczność. Pełna nazwa ICE to Urząd Celno-Imigracyjny. Logika podpowiada, że jego praca powinna być związana albo z granicami, albo z osobami, które już naruszyły przepisy imigracyjne. Tak właśnie działał ten system przez lata. Teraz widzimy, że ICE ma faktycznie większe uprawnienia niż organy ścigania o ogólnej jurysdykcji.
— Policja na przykład w ogóle nie zajmuje się kwestiami imigracyjnymi. Natomiast agenci ICE mogą dziś podejść do dowolnej osoby, zatrzymać ją i zażądać potwierdzenia statusu migracyjnego — mówi prawniczka.
Formalnie zakres działalności ICE nadal reguluje prawo imigracyjne. Jak zauważają amerykańscy prawnicy, w ostatnich latach kluczowym źródłem rozszerzenia jego faktycznych uprawnień stały się jednak polityczne założenia administracji Trumpa.
Poprzez dekrety wykonawcze i wewnętrzne memoranda Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego agencji wyznaczono granice znacznie wykraczające poza te poprzednie — aż do wkraczania do prywatnych domów bez nakazu sądowego. Jest to sprzeczne z konstytucją kraju. Czwarta poprawka do niej mówi, że w przypadku przeszukania i wtargnięcia do prywatnego mieszkania konieczny jest nakaz podpisany przez niezależnego sędziego.
Ludzie maszerują przez chmurę gazu łzawiącego w proteście po śmiertelnym postrzeleniu Amerykanów przez agentów federalnych, Minneapolis, 24 stycznia 2026 r.Stephen Maturen / Stringer / Getty Images
Funkcjonariusze ICE rozszerzyli również znaczenie słowa “nielegalny”. Obecnie do tej kategorii zaliczają się również osoby, które przebywają w Stanach Zjednoczonych legalnie. Mowa tu o ponad milionie osób, które zgodnie z prawem złożyły wszystkie niezbędne dokumenty i od lat czekają na rozpatrzenie swoich spraw. Nie złamały prawa, ich jedyną “winą” jest to, że państwo nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań i nie rozpatruje wniosków w rozsądnym terminie. Ludzie ci przez lata pozostają w stanie zawieszenia, bez stałego pozwolenia na pobyt, jednak to właśnie ich ICE zalicza do “nielegalnych imigrantów”.
Aby ułatwić ich “łapanie”, 20 stycznia 2025 r. Trump uchylił dyrektywę Bidena, która zakazywała ICE prowadzenia operacji w “miejscach chronionych” — szkołach, szpitalach, kościołach, przedszkolach, podczas pogrzebów.
— To automatycznie pozbawia ogromną liczbę ludzi dostępu do podstawowych rzeczy. Boją się szukać pomocy medycznej, posyłać dzieci do szkół, chodzić do miejsc kultu religijnego, a nawet stawiać się w sądzie w swoich sprawach. Widzimy to również teraz: po tym, jak ICE zaczął zatrzymywać ludzi w budynkach sądów, wiele osób przestało przychodzić na własne rozprawy, obawiając się, że zostaną stamtąd zabrani — mówi Nikolajewa.
Godne uwagi jest również to, w jaki sposób ICE buduje relacje z lokalnymi organami ścigania. W wielu przypadkach blokował on próby policji w Minnesocie dotyczące zbadania jego działań, w tym tych ze śmiertelnym skutkiem. Przykładowo po zabójstwie Rene Good w Minneapolis szef policji w mieście Brian O’Hara oświadczył, że FBI nie dopuściła funkcjonariuszy stanowych na miejsce zdarzenia, mimo że mieli oni nakaz sądowy. Według niego dostęp do miejsca strzelaniny został zablokowany, a zbieranie dowodów i wstępne działania śledcze znalazły się pod pełną kontrolą struktur federalnych. ICE de facto stawia się ponad lokalnymi organami ścigania, nawet jeśli chodzi o dochodzenie w sprawie śmierci obywateli USA.
Wszystko to, jak zauważa Nikolajewa, pokazuje, że całkowita bezkarność pracowników ICE “jest kształtowana odgórnie”. To właśnie wyjaśnia, dlaczego agenci coraz częściej pracują w maskach. W państwie prawa przedstawiciel władzy ma obowiązek być rozpoznawalny i odpowiadać za swoje działania. Ukrywanie tożsamości i wprowadzanie w błąd (funkcjonariusze ICE noszą mundury z napisem policja, mimo że nie należą do tej służby) tylko wzmacniają ich bezkarność. Sami przedstawiciele ICE potwierdzają, że noszą maski, by nie ujawniać tożsamości.
Niepokojące analogie
— Osoba z zasadami nie będzie chciała podjąć takiej pracy — zauważa prawniczka.
Obecnie do ICE zgłaszają się ludzie, których przyciągają albo pieniądze, albo nieograniczone uprawnienia. Zarówno sama agencja, jak i Departament Bezpieczeństwa Krajowego, sięgają po prawicową retorykę, by przyciągnąć nowych pracowników o dość konkretnych poglądach.
Oficjalne konto agencji na Instagramie opublikowało post pod hasłem “Odzyskamy nasz dom”, opatrując go utworem o tym samym tytule zespołu Pine Tree Riots. Utwór ten jest popularny w kręgach neonazistowskich i zawiera wersy o odzyskaniu “naszego domu” “krwią i potem” — sformułowania szeroko stosowane przez nacjonalistów i skrajną prawicę w retoryce dotyczącej wojny rasowej.
- “Sytuacja zaczyna się obracać przeciwko nam”. Trump mierzy się z gniewem Amerykanów. Obława na migrantów pogrąża Republikanów
W taką narrację ICE wpisują się zarówno wygląd, jak i zachowanie najbardziej znanego funkcjonariusza amerykańskiej straży granicznej Gregory’ego Bovino — to właśnie on kierował operacją, podczas której zginęła Renee Good. Bovino jest twarzą nowej antyimigracyjnej polityki administracji Trumpa. Podczas operacji nosi długi zielony płaszcz z mosiężnymi guzikami i wykonuje gesty przypominające nazistowskie pozdrowienie. Niemieckie wydawnictwo Der Spiegel zauważyło, że Bovino celowo nawiązuje do nazistowskiej estetyki.
“Bovino wyróżnia się z tłumu [pozostałych agentów] tak samo, jak elegancki oficer SS wyróżnia się wśród zwykłych szturmowców. Elegancka fryzura z ogolonymi skroniami również jest bardzo efektowna; brakuje tylko monokla” — napisał magazyn.
Ryzyko zawirowań
W świetle tego wszystkiego niedziwne, że w USA rośnie opór wobec działań ICE. W Minneapolis i innych miastach ludzie nawzajem ostrzegają się o przygotowywanych nalotach — używają do tego sygnałów alarmowych i komunikatorów, tworzą lokalne sieci wzajemnej pomocy dla tych, którzy boją się wychodzić z domu. Protesty przybierają różne formy. Aktywiści często gromadzą się przed hotelami, w których mieszkają pracownicy ICE — grają tam na bębnach, krzyczą, gwiżdżą, robią jak najwięcej hałasu, aby pozbawić nocnego spokoju tych, którzy rano porywają, biją, a nawet zabijają ich sąsiadów.
Jedna z największych takich akcji nosiła nazwę “Day of Truth & Freedom” (Dzień Prawdy i Wolności). Był to dzień protestu, podczas którego dziesiątki tysięcy mieszkańców Minnesoty odmówiły pójścia do pracy, zabrania dzieci do szkoły i robienia zakupów — była to ich forma sprzeciwa wobec polityki ICE.
Osoba zatrzymana po konfrontacji z funkcjonariuszami straży granicznej, Minneapolis, 21 stycznia 2026 r.Stephen Maturen / Stringer / Getty Images
Podczas tych protestów zatrzymano dziesiątki osób, w tym około 100 duchownych i przywódców religijnych, którzy organizowali modlitwy na lotnisku w Minneapolis, wzywając linie lotnicze do zaprzestania udziału w lotach deportacyjnych.
Ludzie wychodzili na ulice pomimo mrozu, organizowali miejsca pamięci poświęcone zabitym Renee Good i Alexowi Prettiemu, domagali się wzięcia przez państwo politycznej i prawnej odpowiedzialności za działania ICE, wycofania agentów federalnych z Minnesoty i zaprzestania finansowania agencji. Protesty szybko wyszły poza granice Minnesoty: akcje solidarności odbyły się w Nowym Jorku, Chicago, San Francisco i innych miastach. Ich uczestnicy żądali zmiany polityki imigracyjnej i zaprzestania praktyk, które podważają prawa obywatelskie i podstawy państwa prawa.
- “Psychopaci”. Nawet republikanie nie dają Donaldowi Trumpowi mydlić sobie oczu. “Obudźcie się, MAGA!”
— Niestety, dziś naprawdę wisi w powietrzu ryzyko wybuchu wojny domowej, starć zbrojnych i zamieszek. Imigranci są przerażeni i nie tylko oni. Amerykańskie społeczeństwo jest podzielone bardziej niż kiedykolwiek. Ci, którzy dostrzegają zagrożenia związane z autorytaryzmem i widzą jego wyraźne oznaki w działaniach obecnej administracji, są zaniepokojeni i rozumieją, że to zagrożenie jest aż nazbyt realne. Budzę się każdego ranka z poczuciem, że życie w tej nowej Ameryce staje się coraz trudniejsze. Zwolennicy Trumpa wręcz przeciwnie, czują się usatysfakcjonowani — mówi Julia Nikolajewa.
— Mimo wszystko pozostaje mi, być może nie do końca racjonalna, wiara w to, że USA jednak sobie poradzą — dodaje.