09 February, 2026

W Europie lecą głowy, a w USA zwierają szyki. Dlaczego w Ameryce Epstein nie pogrąża? Trop prowadzi do mechanizmów utrwalonych w erze Trumpa [OPINIA]

W Europie lecą głowy, a w USA zwierają szyki. Dlaczego w Ameryce Epstein nie pogrąża? Trop prowadzi do mechanizmów utrwalonych w erze Trumpa [OPINIA]

Skandal Epsteina w Europie wywraca stoły i kończy kariery, w Stanach Zjednoczonych przechodzi niemal bez echa. Gdy po tej stronie Atlantyku politycy podają się do dymisji, w USA dominuje zasada zwarcia szyków i przeczekania burzy. W większości przypadków nazwiska pojawiające się w aktach nie prowadzą do upadków, lecz co najwyżej do chwilowego niesmaku. Różnica w reakcjach rodzi pytania o mechanizmy działania władzy i odpowiedzialności publicznej. I może mieć związek z jedną z kluczowych zasad wyznawanych przez Donalda Trumpa – “Nigdy nie ustępować”.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy W Europie lecą głowy, a w USA zwierają szyki. Dlaczego w Ameryce Epstein nie pogrąża? Trop prowadzi do mechanizmów utrwalonych w erze Trumpa [OPINIA] Al Drago / Stringer, Associated Press/East News / Getty Images Po lewej prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przemawia do dziennikarzy w Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie, USA, 1 lutego 2026 r. Po prawej nieopatrzone datą zdjęcie opublikowane przez Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, na którym widnieje Jeffrey Epstein

Po najnowszych ujawnieniach dotyczących sieci Jeffreya Epsteina w Europie kilku polityków i osób publicznych musiało złożyć dymisje. Podczas gdy po tej stronie Atlantyku zaczyna się rozliczanie ze związkami ze skazanym przestępcą seksualnym, w USA na pierwszy plan wysuwa się inna kwestia: stosunkowo niewielka chęć do wzięcia odpowiedzialności.

W Wielkiej Brytanii Andrzej Mountbatten-Windsor, wcześniej znany jako książę Andrzej, został pozbawiony tytułów królewskich i prawa do pałacowej rezydencji. Organizacja charytatywna założona przez jego byłą żonę, Sarę Ferguson, dawną księżną Yorku, zawiesiła swoją działalność na czas nieokreślony, po tym, jak zostały opublikowane e-maile, w których nazywała Epsteina “legendą” i “bratem, którego zawsze chciała mieć”.

Były ambasador USA Peter Mandelson — który przyznał, że popełnił błąd, wierząc Epsteinowi nawet po jego skazaniu i utrzymując z nim kontakt — stał się poważnym obciążeniem dla premiera Keira Starmera. Choć Starmer nigdy nie spotkał się osobiście z Epsteinem, to jednak część opinii publicznej domaga się jego dymisji właśnie z powodu nominowania Mandelsona. Premier publicznie przeprosił w czwartek ofiary Epsteina.

Sam Mandelson zrezygnował we wtorek 3 lutego z miejsca w Izbie Lordów. W niedzielę 8 lutego szef sztabu Starmera, Morgan McSweeney, który doradzał premierowi w sprawie mianowania Mandelsona na ambasadora USA, również podał się do dymisji.

W Norwegii wysokiej rangi dyplomatka Mona Juul zrezygnowała z funkcji ambasadorki w Jordanii i Iraku z powodu bliskich kontaktów z Epsteinem. Wobec niej i jej męża Terje Rod-Larsena toczy się śledztwo.

W Stanach Zjednoczonych sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu “Die Welt”

W USA żaden prominentny polityk nie poniósł poważnej porażki politycznej. Wokół tych wysokich rangą osób, których nazwiska pojawiają się w ujawnionych dokumentach, ugrupowania polityczne mocno się zjednoczyły.

Partia Republikańska Donalda Trumpa w dużej mierze przymykała oczy na powiązania prezydenta z Epsteinem. Mimo udokumentowanych powiązań samego prezydenta z Epsteinem oraz dodatkowych, jak dotąd niezweryfikowanych zarzutów z ostatniego tygodnia, stawiała się zdecydowanie po stronie Trumpa.

W Europie lecą głowy, a w USA zwierają szyki. Dlaczego w Ameryce Epstein nie pogrąża? Trop prowadzi do mechanizmów utrwalonych w erze Trumpa [OPINIA] Donald Trump i Jeffrey Epstein. Jedno ze zdjęć opublikowanych przez Komisję Nadzoru amerykańskiej Izby Reprezentantów 12 grudnia 2025 r.Imago / PAP

Trump stanowczo zaprzecza wszelkim niewłaściwym zachowaniom. Nie ma też dowodów na to, że uczestniczył w jego sieci handlu ludźmi. Podkreśla też, że już lata temu zerwał z Epsteinem kontakty.

“Tylko ograniczone kontakty z panem Epsteinem”

Inni politycy, których nazwiska pojawiają się w aktach, jak dotąd nie odczuli poważnych konsekwencji — np. amerykański sekretarz handlu Howard Lutnick. W podcaście w zeszłym roku mówił, że w 2005 r. był tak zdegustowany swoim sąsiadem Epsteinem, że przysiągł nigdy więcej nie znaleźć się z nim w tym samym pomieszczeniu.

  • “Miło było cię zobaczyć”. Jak daleko sięgały macki Jeffreya Epsteina? Z milionów stron akt wyłania się niepokojący obraz amerykańskiej elity

Jednak przy publikacji ponad trzech milionów stron dotyczących zmarłego finansisty pojawiły się e-maile sugerujące bliższy kontakt i wskazujące, że Lutnick odwiedził Epsteina na jego wyspie na Karaibach lata później.

W Europie lecą głowy, a w USA zwierają szyki. Dlaczego w Ameryce Epstein nie pogrąża? Trop prowadzi do mechanizmów utrwalonych w erze Trumpa [OPINIA] Sekretarz handlu Stanów Zjednoczonych Howard Lutnick na pokładzie Air Force One, 6 lutego 2026 r.Samuel Corum / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / AFP

Rzecznik oświadczył, że sekretarz “miał tylko ograniczone kontakty z panem Epsteinem w obecności swojej żony i nigdy nie był oskarżany o jakiekolwiek niewłaściwe postępowanie”. Na razie nic nie wskazuje, by to zaszkodziło jego pozycji w gabinecie Trumpa.

Podobnie sprawa wygląda z globalnym bankiem inwestycyjnym Goldman Sachs i jej szefem Davidem Solomonem, którzy otwarcie stanęli za prawniczką Kathryn Ruemmler. Od miesięcy jest ona krytykowana za powiązania z Epsteinem — miała od niego otrzymać m.in. torebkę Hermes o wartości ponad 9 tys. dol. (ok. 37 tys. zł) oraz zabiegi spa w hotelu Four Seasons w Waszyngtonie.

  • Akta Epsteina mogą pogrążyć Trumpa. Najczarniejszy scenariusz staje się realny. “Niektórzy mówią, że robi im się niedobrze”

Solomon powiedział kilka tygodni temu “Wall Street Journal”, że Ruemmler, była doradczyni prawna Baracka Obamy w Białym Domu, jest “w firmie szeroko szanowana i ceniona”. Ruemmler oświadczyła, że “głęboko żałuje, że go kiedykolwiek poznała, i współczuje ofiarom jego zbrodni”.

HtmlCode

Nawet Peter Attia, autor i wpływowy badacz długowieczności oraz komentator w CBS News, pozostaje na stanowisku — choć w licznych e-mailach z Epsteinem rozmawiali o kobiecych genitaliach i jego “tak niewiarygodnym” życiu.

Na platformie X Attia przeprosił, podkreślając, że nie był związany z żadną działalnością kryminalną, jego kontakty nie miały nic wspólnego z wykorzystywaniem seksualnym i że nie był w samolocie Epsteina ani nie uczestniczył w “imprezach”.

HtmlCode

Byli doradcy Trumpa, jak Steve Bannon czy Elon Musk, także nie doświadczyli poważnych reperkusji. Bannon niewiele mówił publicznie o swojej relacji z Epsteinem, ale wcześniej domagał się niezależnego śledztwa w sprawie akt.

Chodziło o to, że często bywał w domu Epsteina w Nowym Jorku i planował dokument mający zrehabilitować jego wizerunek. Jeszcze w dniu aresztowania Epsteina w 2019 r. wymieniał z nim SMS-y dotyczące zdjęć do filmu. Mimo to Bannon wciąż prowadzi swój program “War Room” na platformie wideo Rumble, a jego polityczne komentarze mają szeroki oddźwięk.

W Europie lecą głowy, a w USA zwierają szyki. Dlaczego w Ameryce Epstein nie pogrąża? Trop prowadzi do mechanizmów utrwalonych w erze Trumpa [OPINIA] Konserwatywny strateg polityczny Steve Bannon, były doradca prezydenta USA Donalda Trumpa podczas corocznej konferencji AmericaFest organizowanej przez Turning Point w Phoenix, Arizona, USA, 19 grudnia 2025 r.OLIVIER TOURON / AFP / AFP

Musk napisał na X tylko:

“Kluczowe nie jest ujawnienie części akt Epsteina, ale ściganie tych, którzy razem z nim popełniali ohydne przestępstwa. Dopiero gdy pojawi się przynajmniej jedno aresztowanie, można mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości. W przeciwnym razie to wszystko tylko inscenizacja. Nic więcej niż odwracanie uwagi”.

Obniżone standardy

W społeczeństwie, w którym wcześniej już nawet cudzołóstwo czy palenie marihuany mogło zakończyć karierę, wielu widzi te stosunkowo łagodne konsekwencje jako wyraz obniżenia standardów w erze Trumpa. Sam prezydent i ogromna polaryzacja polityczna miały doprowadzić do większej tolerancji wobec skandali.

  • “Nie leży to już w moich rękach”. Tak republikanie tłumaczą dziś milczenie wokół akt Epsteina. Strach przed Trumpem znów bierze górę

Wskazuje się m.in. na nominacje takich osób jak były kongresmen Matt Gaetz z Florydy czy sekretarz obrony Pete Hegseth do gabinetu Trumpa — kandydatów, których nominacje w obliczu zarzutów o wykroczenia seksualne jeszcze niedawno byłyby nie do pomyślenia.

To też ma związek z ogólnym chaosem tutaj, gdzie z Białego Domu płynie niekończący się strumień skandali, a Trump przyjął buntowniczy ton — odmawiając wzięcia odpowiedzialności. Ci, którzy powinni się wstydzić, zamiast tego się wycofują

— mówi Norm Eisen, były ambasador USA w Czechach, dziś ostry krytyk Trumpa i założyciel organizacji Democracy Defenders Action.

Nieliczne dymisje w USA

W rzeczywistości kilka postaci w USA powiązanych z Epsteinem zostało odsuniętych od życia publicznego. Do nich należy były sekretarz skarbu Larry Summers, który oświadczył, że “głęboko wstydzi się swojego postępowania i uznaje ból, jaki to spowodowało”.

Również Brad Karp, szef kancelarii Paul Weiss, podał się do dymisji, twierdząc, że to leży w interesie firmy. David Ross, były dyrektor Whitney Museum of American Art, w tym tygodniu ustąpił z funkcji na nowojorskiej uczelni artystycznej, mówiąc, że wstydzi się, iż uwierzył kłamstwom Epsteina.

  • Cztery kryzysy pogrążają Trumpa. Kumulacja porażek odbija się na sondażach. To najtrudniejszy moment Białego Domu

Jednak dla wielu z najbardziej znanych elit, które miały kontakty ze skazanym seksualnym przestępcą, skończyło się to jedynie uszczerbkiem na reputacji. Takie podejście oddaje własną zasadę Trumpa: nigdy nie ustępować nawet o centymetr.

My, Amerykanie, musimy spojrzeć w lustro. Dlaczego nie reagujemy tak samo, jak Europa?

— mówi Rufus Gifford, były ambasador USA w Danii za Obamy. — Bez wątpienia zachowanie Trumpa wpłynęło na społeczeństwo. Ale musimy się też zastanowić, czy to nie istniało już wcześniej — a Trump jest tylko symptomem większego problemu.

Podobne artykuły