Urojone “ludobójstwo białych”. Tych faktów o RPA Donald Trump nie zna. Albo znać nie chce [ANALIZA]
W grudniu 2026 r. w Miami ma się odbyć szczyt G20. Donald Trump już oficjalnie oznajmił, że Republika Południowej Afryki nie zostanie zaproszona. Powołuje się na rzekome ludobójstwo białej ludności. Trump od dawna krytykuje RPA za “ucisk Afrykanerów” i pod tym pretekstem rok temu wstrzymał wszelką pomoc gospodarczą dla Pretorii. Tymczasem sami biali farmerzy w RPA wcale nie czują się dyskryminowani. Nie uważają, by słowo “ludobójstwo” adekwatnie opisywało sytuację. Nawet południowoafrykańska prawica odcina się od tego typu deklaracji. A jedynym politykiem w kraju, który otwarcie śpiewa piosenki wzywające do “zabijania Burów”, jest populista Julius Malema. Nie cieszy się on wielkim poparciem we własnym kraju. Wspiera go natomiast… rosyjska propaganda.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy EPA/JIM LO SCALZO / PAP Cyril Ramaphosa, prezydent RPA, i Donald Trump, prezydent USA, w Gabinecie Owalnym. Waszyngton, 21 maja 2025 r.
Teza, że w Republice Południowej Afryki po upadku apartheidu dochodzi do “ludobójstwa białych”, jest jedną z fałszywych narracji, które Donald Trump powtarza od swojej pierwszej kadencji w Białym Domu. Już w 2018 r. Trump pisał, że zlecił ówczesnemu sekretarzowi stanu Mike’owi Pompeo “dokładne zbadanie wywłaszczenia ziemi i masowe zabójstwa farmerów w RPA”.
Wielu przedstawicieli amerykańskiej prawicy poparło Trumpa. Tucker Carlson, były dziennikarz Fox News, wielokrotnie poruszał temat RPA w swoich programach. Twierdził chociażby, że prezydent kraju, Cyril Ramaphosa, “odbiera ziemię własnym obywatelom tylko dlatego, że mają niewłaściwy kolor skóry”, a rząd republiki nazywał “ludobójczo-rasistowskim” (mając na myśli oczywiście domniemane ludobójstwo białych).
- “Nie zamierzam milczeć”. Amerykańscy olimpijczycy zabierają głos przeciwko polityce Trumpa. Biały Dom i republikanie odpowiadają atakiem
Podobne argumenty powtarza urodzony w RPA Elon Musk, który 7 stycznia udostępnił wpis z tezą, że “biała solidarność to jedyna droga do przetrwania”. Nawet chatbot Grok na należącej do Muska platformie społecznościowej mówi o “białym ludobójstwie” w RPA w odpowiedziach na przypadkowe pytania użytkowników.
Nic dziwnego, że wraz z powrotem Trumpa do Białego Domu w 2025 r. temat “ludobójstwa” powrócił. W styczniu w RPA uchwalono ustawę o redystrybucji ziemi rolnej, z której większość od czasów apartheidu należała do białej ludności. Niecały miesiąc później Trump zażądał wstrzymania wszelkiej pomocy finansowej dla Pretorii i zapowiedział, że ułatwi przesiedlenie białych mieszkańców RPA do USA.
Kto naprawdę chce “zabić farmera”?
Większość materiałów, które Trump zaprezentował podczas swojego spotkania z Ramaphosą, nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Wideo z krzyżami przedstawia nie cmentarz, lecz miejsce upamiętniające ofiary protestów. A część użytych zdjęć pochodziła z czasów wojny w… Demokratycznej Republice Konga.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Donald Trump stworzył imperium? "Takie z przełomu XIX i XX wieku"
Mimo to prezydent RPA musiał tłumaczyć się z obecności w jednym z klipów piosenki Dubul’ ibhunu, która w językach xhosa i zulu oznacza “zabij Burów”, czyli jedną z grup białych osadników znanych jako Afrykanerzy, potomków holenderskich kolonizatorów. Ich język, afrikaans, wywodzi się z niderlandzkiego, a słowo boer oznacza “farmera”. Choć sami Afrykanerzy raczej nie używają tego określenia wobec siebie, większość ich przodków rzeczywiście zajmowała się rolnictwem (dlatego insynuacje Trumpa o rzekomych wezwaniach do “zabijania białych farmerów” w tej piosence mają pewien element prawdy).
W jednym z filmów, które Trump wykorzystał jako dowód “białego ludobójstwa” w RPA, rozbrzmiewała właśnie piosenka “Kill the Boer”.
Ta piosenka to pozostałość po kolonialnej przeszłości RPA, a zwłaszcza po okresie apartheidu, który obowiązywał od uzyskania niepodległości w 1948 r. aż do 1994 r. W tym systemie władza należała głównie do białej mniejszości, zwłaszcza Afrykanerów. To oni posiadali większość ziem, kapitału i innych aktywów gospodarczych. Czarnoskóra ludność była pozbawiona wielu praw politycznych i społecznych, często mieszkała w rezerwatach poza miastami i traktowana była jedynie jako siła robocza.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu The Insider. Prosimy o wsparcie niezależnych rosyjskich dziennikarzy z The Insider
Już w 1973 r. ONZ uznała segregację rasową w RPA za zbrodnię przeciwko ludzkości i przyczyniła się do nałożenia na kraj szeroko zakrojonych sankcji. Sami mieszkańcy RPA sprzeciwiali się apartheidowi, mimo politycznego terroru ze strony władz. W tym kontekście powstała piosenka “Kill the Boer” — jako hymn oporu.
Choć Dubul’ ibhunu wciąż bywa wykonywana podczas niektórych wieców politycznych w RPA, trudno mówić dziś o jej powszechnej popularności. Południowoafrykańskie sądy uznały ją za mowę nienawiści i czasowo zakazały jej wykonywania, by potem zawiesić te decyzje, a ostatecznie je uchylić. Wszystkie te procesy dotyczyły jednak jednego konkretnego polityka: radykalnego populisty Juliusa Malemy — nieprzypadkowo wielkiego admiratora Putina i ulubieńca rosyjskiej propagandy państwowej — którego w RPA sądzono za podżeganie do nienawiści właśnie w związku z tą piosenką.
Malema sing Kill the boer, the farmer. Shoot to kill.
To fragmenty jego wystąpień Trump pokazał Ramaphosie. Prezydent RPA tłumaczył z kolei, że kraj jest demokracją z wolnością słowa i nawet jeśli nieznaczna mniejszość korzysta z prawa do prowokacyjnych zachowań politycznych, nie oznacza to, że ich działania mają poparcie władz państwowych.
Do kogo należy ziemia w RPA?
Według raportu rządu RPA z 2017 r., 72 proc. gruntów prywatnych należało do białych, których w kraju jest ok. 4,5 mln — czyli 7,2 proc. populacji. Te dysproporcje własnościowe to bezpośredni efekt apartheidu. Choć od zniesienia polityki rasistowskiej minęło już ponad 30 lat, południowoafrykańskie społeczeństwo wciąż nie rozwiązało problemu nierówności. Najnowszą próbą walki z tym zjawiskiem jest ustawa o wywłaszczeniu, podpisana przez Cyrila Ramaphosę w lutym, którą Trump wykorzystuje jako rzekomy dowód “białego ludobójstwa” w RPA.
- Wstrząsające wyznanie córki Janusza Walusia. “Mówię to pierwszy raz. Wcześniej się bałam”
Ustawa została przyjęta po pięciu latach analiz, debat i poprawek. Pozwala na wywłaszczenie ziemi bez odszkodowania w przypadkach, gdy jest to “sprawiedliwe, obiektywne i leży w interesie publicznym” — np. gdy nieruchomość nie jest wykorzystywana lub wprost przeciwnie, jej użytkowanie zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców.
7 lutego ub.r. administracja Trumpa wydała memorandum “O rażących działaniach Republiki Południowej Afryki”. Oprócz propozycji przesiedlenia białych mieszkańców RPA dokument ten ogłaszał zakończenie wszelkiej amerykańskiej pomocy finansowej dla tego kraju. Pierwszy punkt memorandum dotyczył właśnie ustawy o wywłaszczeniu:
Ustawa ta jest rezultatem niezliczonych polityk rządowych mających na celu demontaż równości szans w zatrudnieniu, edukacji i biznesie, a także nienawistnej retoryki i działań rządowych podsycających nieproporcjonalną przemoc wobec właścicieli ziemi pozbawionych przywilejów rasowych.
W południowoafrykańskim społeczeństwie nie ma zgody co do reformy. Jedni uważają ustawę za niekonstytucyjną, inni widzą w niej konieczny krok w walce z historyczną nierównością. Jednocześnie niemal rok po wejściu w życie ustawy nie odnotowano ani jednego przypadku wywłaszczenia bez odszkodowania. Potwierdzają to nawet prawicowe ugrupowania Afrykanerów.
Mężczyzna z Maryland rozmawia z reporterem, czekając w hali przylotów na przybycie białych "uchodźców" z RPA. Dulles w stanie Wirginia, 12 maja 2025 r.ALLISON BAILEY / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP / AFP
Największa organizacja nacjonalistyczna białych mieszkańców RPA — Ruch Solidarność — wydała oświadczenie: “Nie oskarżaliśmy rządu o masowe przejmowanie ziemi ze względów rasowych ani nie rozpowszechnialiśmy fałszywych informacji na ten temat. Nie prosiliśmy i nie będziemy prosić o nakładanie sankcji na RPA ani o odcinanie środków dla osób potrzebujących przez rząd USA”.
Prawdziwa skala i ofiary przemocy
W Republice Południowej Afryki szereg ustaw, jak choćby reforma ziemska, ma na celu zmierzenie się z dziedzictwem apartheidu. Przykładowo, prawo wprowadziło parytety na zatrudnianie osób niebiałych oraz wymóg, by przynajmniej 30 proc. udziałów w lokalnych oddziałach firm zagranicznych należało do przedstawicieli grup historycznie dyskryminowanych (trwają jednak rozmowy o złagodzeniu tego przepisu).
Według Elona Muska właśnie ta ustawa uniemożliwia wejście na rynek południowoafrykański jego sieci satelitarnego internetu Starlink. W marcu skarżył się on milionom obserwujących na platformie X: “Starlink nie może działać w RPA tylko dlatego, że nie jestem czarnoskóry”. Tymczasem południowoafrykański urząd do spraw komunikacji informuje, że firma Muska nigdy nie złożyła wniosku o otwarcie oddziału w tym kraju.
Podsumowując: opisywane w memorandum administracji Trumpa ustawy faktycznie istnieją, lecz ich celem nie jest “dyskryminacja białej mniejszości”. Tymczasem “nieproporcjonalna” przemoc wobec “białych farmerów”, na którą powołuje się Biały Dom, nie znajduje potwierdzenia w statystykach. Według raportu południowoafrykańskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem z 2025 r., poziom przemocy wobec różnych grup mieszkańców zależy przede wszystkim od geografii i poziomu życia.
W ubiegłym roku w RPA zginęło 27 621 osób — to 45 zabójstw na 100 tys. mieszkańców (w latach 90. wskaźnik sięgał nawet 67 na 100 tysięcy). Innymi słowy, RPA jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie. Większość zabójstw to efekt konfliktów personalnych, a poziom przestępczości zależy od regionu. Najwięcej przypadków przemocy notuje się w miastach, zwłaszcza w ubogich dzielnicach zamieszkanych głównie przez ludność niebiałą.
- Córka byłego prezydenta RPA w centrum skandalu. Miała podstępem werbować rekrutów do rosyjskiej armii
Tak wysoki poziom przestępczości ma wiele przyczyn: dziedzictwo apartheidu i walki z nim, duża liczba nielegalnej broni, korupcja, zorganizowana przestępczość oraz chroniczne niedofinansowanie służb odpowiedzialnych za zapobieganie przestępczości. To prawda, przestępczość w RPA zagraża również “białym farmerom” — tak samo jak innym grupom społecznym.
Statystyki południowoafrykańskiego rządu nie wyodrębniają osobno ataków na wsie czy tereny wiejskie. Jednak o problemie przemocy na odludziu dyskutuje się już od lat 90., kiedy władze uznały walkę z tego typu przestępczością za priorytet państwa. W 2001 r. powstała specjalna komisja, a raport z 2003 r. potwierdził, że blisko 90 proc. morderstw na obszarach wiejskich towarzyszyło próbom rabunku.
Według Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem w 2025 r. motyw rabunkowy nadal jest główną przyczyną tych zbrodni. “Przypadki potencjalnych motywacji rasowych lub politycznych — jak napisy na miejscu zbrodni czy rzekome wypowiedzi sprawców — należą do wyjątkowych rzadkości” — czytamy w raporcie. Między styczniem a marcem 2025 r. na farmach lub małych gospodarstwach zamordowano sześć osób — dwóch farmerów i czterech pracowników lub mieszkańców. Tylko jedna ofiara, mieszkaniec, była biała. W tym samym okresie w całej RPA zamordowano 5 727 osób — to ok. 64 dziennie.
4-metrowe ogrodzenia pod napięciem, wynajęta ochrona i regularne patrole to codzienność białych farmerów w RPA, ale są one skutkiem nie tyle ludobójstwa białych, ile ogromnych nierówności społecznych będących spuścizną apartheidu oraz utrzymującego się wysokiego poziomu przestępczości. To dlatego niektórzy Afrykanerzy, których dotyka propozycja przesiedlenia, przyjęli memorandum Trumpa z zadowoleniem.
Biali mieszkańcy RPA popierający Donalda Trumpa i Elona Muska przed ambasadą Stanów Zjednoczonych w Pretorii, 15 lutego 2025 r.MARCO LONGARI / AFP / East News
Mimo to większość białych farmerów nie widzi rasy jako głównej przyczyny napadów. — Nie kupuję tej narracji, że w tej okolicy ataki dotyczą tylko białych. Gdyby wiedzieli, że czarny facet trzyma w sejfie 20 tysięcy randów (ok. 4,5 tys. zł), zaatakowaliby go równie szybko, jak białego z taką samą sumą — mówi dziennikarzom jeden z farmerów pochodzenia afrykanerskiego.
Jego zdaniem ci, którzy określają ataki na południowoafrykańskie farmy mianem “ludobójstwa białych”, nie rozumieją znaczenia tego słowa: — To, co wydarzyło się w Rwandzie, to ludobójstwo. To, co dzieje się białym farmerom, jest bardzo złe, ale nie sądzę, żeby można było to nazwać ludobójstwem.