31 January, 2026

“Upadły idol”. Stało się niespodziewane. Najwięksi pochlebcy Donalda Trumpa zadają mu cios. “Panie prezydencie, proszę się odczepić!”

Jeszcze niedawno Jordan Bardella, przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego, mówił o “powiewie świeżości” ze strony USA i zapowiadał, że na wzór Donalda Trumpa “uczyni Francję znów wielką”. Niemiecka AfD uczyła się zaś od niego, jak przeprowadzać deportację nielegalnych imigrantów pomimo “obstrukcji” sądów. Te czasy już jednak minęły. Radykalne działania Donalda Trumpa zraziły do niego nawet jego najwierniejszych pochlebców — populistów i członków skrajnej prawicy w Europie. Zaczynają oni dostrzegać, że popieranie Trumpa przynosi więcej szkód niż korzyści i coraz bardziej się dystansują. Najdosadniej ujął to duński eurodeputowany Anders Vistisen. — Pozwólcie mi to wyrazić słowami, które pan Trump zrozumie. Panie prezydencie, proszę się odczepić! — powiedział.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Upadły idol". Stało się niespodziewane. Najwięksi pochlebcy Donalda Trumpa zadają mu cios. "Panie prezydencie, proszę się odczepić!" Nadja Wohlleben / Stringer; NurPhoto / Contributor; Dimitrios Kambouris / Staff; Shutterstock / NicoElNino / Getty Images Alice Weidel, Marine Le Pen i Donald Trump

To, co dzieje się obecnie wokół Grenlandii, wykracza daleko poza ramy jednorazowego sporu dyplomatycznego. Dla Europy to próba sił i moment prawdy. Prezydent Stanów Zjednoczonych stawia Unię Europejską przed jasnym wyborem: albo pod pozorem partnerstwa transatlantyckiego zaakceptuje status wasala, albo ponownie stanie się suwerennym podmiotem zdolnym do obrony swoich interesów i integralności.

20 stycznia na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu wygłoszone zostało płomienne przemówienie o takiej treści. Zostało nagrodzone gromkimi brawami przez parlamentarzystów ze wszystkich stron sceny politycznej. Jeszcze kilka miesięcy temu byłoby to co najmniej podejrzane, zważywszy na fakt, kto wypowiedział te słowa pod adresem republikańskiego prezydenta USA. Był to przewodniczący frakcji Patrioci dla Europy, a jednocześnie przewodniczący skrajnie prawicowej francuskiej partii Narodowe Zgromadzenie i kandydat na prezydenta Francji Jordan Bardella.

  • Trump wściekły na reset relacji Wielkiej Brytanii z Chinami. Londyn mówi o “historycznym” przełomie. “Nie ma sensu chować głowy w piasek”

Wcześniej zdecydowanie nie było w zwyczaju, aby ideologicznie zbliżeni do Trumpa Patrioci dla Europy wypowiadali się o nim w taki sposób. Jego groźby, zwłaszcza ta, że przejmie Grenlandię — autonomiczne terytorium Danii — to jednak zbyt wiele nawet dla nich. Jeszcze dalej poszedł eurodeputowany Anders Vistisen z nacjonalistycznej Duńskiej Partii Ludowej. — Pozwólcie mi to wyrazić słowami, które pan Trump zrozumie. Panie prezydencie, proszę się odczepić! — powiedział.

Obaj mężczyźni wypowiadali się w tak płomienny sposób jeszcze przed szczytem w Davos, a więc przed tym, jak Trump oświadczył, że jednak nie nałoży ceł na osiem krajów europejskich, które sprzeciwiły się jego planom przejęcia Grenlandii. Wydawać by się mogło, że po tej deklaracji sprawa jest już rozwiązana — ale tak nie jest. Wręcz przeciwnie, obserwujemy ważną zmianę. Europejskie skrajnie prawicowe, antysystemowe, eurosceptyczne lub populistyczne partie zaczynają zwracać się przeciwko Donaldowi Trumpowi.

Nie dotyczy to wszystkich. Te, które publicznie stawiają opór, robią to z przyczyn nie tyle ideologicznych, ile praktycznych.

Efekt Trumpa

— Jordan Bardella i Marine Le Pen stoją teraz przed trudnym dylematem — od początku darzyli Donalda Trumpa pewnym szacunkiem. Oni również chcą “uczynić Francję znów wielką” i podobnie jak on są zdecydowanie przeciwni imigracji. Trump jednak posuwa się za daleko: zwraca się przeciwko Europie — mówi analityk Nonna Mayer z prestiżowego paryskiego uniwersytetu Sciences Po. Skrajna prawica obawia się, że straci wyborców. — Trump jest niezwykle niepopularny we Francji, a kiedy zaczął grozić zajęciem Kanady i Grenlandii, wzburzyło to nawet takie partie jak Zgromadzenie Narodowe. To sprzeczne z jego głównymi ideami, zgodnie z którymi państwo narodowe musi być suwerenne — mówi Mayer.

Bardella nazwał ostatnie działania Trumpa przejawem imperialnych ambicji. — To, co dzieje się dzisiaj, zapowiada konflikty jutra. Wycofanie się oznaczałoby stworzenie poważnego precedensu, który jutro dotyczyłby innych terytoriów europejskich, a pojutrze być może nawet francuskich terytoriów zamorskich, które mogłyby być narażone na podobną presję — powiedział podczas wspomnianego posiedzenia Parlamentu Europejskiego. Słowa te padły z ust człowieka, który po wyborze Trumpa na prezydenta mówił o nowym “powiewie wolności” i dążył do utworzenia ministerstwa odpowiedzialnego za usprawnienie działania rządu (którego pierwowzorem było DOGE Elona Muska).

"Upadły idol". Stało się niespodziewane. Najwięksi pochlebcy Donalda Trumpa zadają mu cios. "Panie prezydencie, proszę się odczepić!" Jordan Bardella, 21 września 2025 r.NurPhoto / Contributor / Getty Images

Teraz wszystko wygląda inaczej — Bardella prawdopodobnie będzie ubiegał się o fotel prezydenta w przyszłym roku, a poparcie Francuzów dla Donalda Trumpa szybko spada. Według IFOP, francuskiej firmy zajmującej się badaniem opinii publicznej, obecnie 42 proc. mieszkańców Francji postrzega Stany Zjednoczone jako wroga. Przeciwne zdanie ma zaledwie 24 proc.

Jest więc oczywiste, że skrajna prawica również odczuła “efekt Trumpa”, który można było zaobserwować na przykład w Kanadzie. Po powrocie republikanina do Białego Domu i groźbach nałożenia wysokich ceł, wypowiedziach o możliwej aneksji kraju czy komentarzach na temat kanadyjskiej polityki, preferencje wyborców w tym kraju zmieniły się tak, że liberałowie — wcześniej będący w mniejszości — zaczęli doganiać długoletnią liderkę Partię Konserwatywną i ostatecznie wygrali wybory.

Podobnie Trump “ratuje” socjaldemokratów w Danii. Partia premier Mette Frederiksen od stycznia szybko zyskuje w sondażach (a to zaledwie kilka miesięcy po tragicznym wyniku w wyborach samorządowych). Za tym powrotem stoi właśnie groźba, że Donald Trump i jego administracja przejmą Grenlandię oraz zdecydowany sprzeciw duńskiego rządu.

Bezpieczeństwo — i co dalej

Podczas gdy Europa Zachodnia — w tym partie skrajne i antysystemowe — przez długi czas uważała stosunki ze Stanami Zjednoczonymi za ważne ze względów ideologicznych, Europa Środkowa i Wschodnia od zakończenia zimnej wojny kładła nacisk głównie na ich korzyści dla bezpieczeństwa. Wraz z pojawieniem się Donalda Trumpa w Białym Domu wizerunek USA w oczach wielu uległ zmianie, ale kraje, które w stosunkach z USA cenią sobie przede wszystkim partnerstwo w zakresie bezpieczeństwa, są bardziej powściągliwe w krytyce.

— Widzimy to na przykładzie Polski, krajów bałtyckich, a także Włoch — mówi politolog Maciej Ruczaj pracujący m.in. na prywatnej uczelni CEVRO w Pradze. — Myślę, że to właśnie stanowisko włoskiej premier Giorgii Meloni stanie się ostatecznie mainstreamowe. Ostatnio obserwujemy zbliżenie polityczne Meloni z niemieckim kanclerzem Friedrichem Merzem. Wydaje się, że ta dwójka jest głównym motorem europejskiej polityki. W końcu Niemcy są również znacznie bardziej umiarkowane w swoich reakcjach na działania USA niż na przykład Francja — dodaje Ruczaj.

Właśnie na postfaszystowską partię Bracia Włosi i jej wspomnianą liderkę Giorgię Meloni kierują się oczy europejskich przywódców praktycznie od momentu wyboru Donalda Trumpa na urząd. Meloni od dawna ma z nim bardzo dobre relacje. Wielu Europejczyków oczekiwało, że to właśnie ona będzie stanowić pomost między nim a Unią Europejską.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Witold Jurasz o polityce Donalda Trumpa. "Nie znam realizmu, który każe osłabiać sojusze"

Istnieją jednak duże ryzyka. Według źródeł serwisu POLITICO podczas nadzwyczajnego szczytu przywódców UE w Brukseli w zeszłym tygodniu Meloni powiedziała swoim odpowiednikom, że walka z Trumpem to zły pomysł. Przywódcy UE zwołali szczyt w odpowiedzi na wspomnianą groźbę Trumpa dotyczącą nałożenia ceł na osiem krajów europejskich wspierających Grenlandię (w międzyczasie Trump ją wycofał, ale przywódcy spotkali się mimo to). Meloni powiedziała, że Europa nie może wygrać walki ze Stanami Zjednoczonymi i wezwała swoich kolegów i koleżanki do tego, by zachowali spokój i nie postrzegali Trumpa jako nieprzewidywalnego szaleńca.

Jej partnerzy w Europie wyraźnie tracą jednak cierpliwość do prezydenta USA. Prezydent Francji Emmanuel Macron otwarcie mówił o uruchomieniu tzw. bazooki handlowej — pakietu środków odwetowych — lub o podatkach dla firm technologicznych. Do tej pory UE starała się rozwiązywać spory ze swoim najważniejszym sojusznikiem w sposób umiarkowany.

  • Donald Trump miał być patronem europejskiej skrajnej prawicy. Coraz częściej staje się dla niej problemem. Naturalny sojusz zaczyna pękać

— Meloni stara się przedstawiać siebie jako pomost transatlantycki, a Włochy jako niezawodnego partnera europejskiego, który jest w stanie utrzymać otwarte kanały komunikacji z Waszyngtonem, a jednocześnie zachować wiarygodność w ramach UE. Coraz trudniej jej to jednak utrzymać. Rosnące wymagania Trumpa nie pozostawiają zbyt wiele pola do manewru. Pozycja włoskiej premier jest mniej atrakcyjna nawet dla krajowej opinii publicznej, która coraz bardziej postrzega Trumpa jako problem. [Meloni] ryzykuje, że straci zarówno na froncie w UE, jak i Waszyngtonie, ale także na froncie krajowym — mówi włoski analityk Matteo Bonomi z think tanku Instytut Spraw Zagranicznych (Istituto Affari Internazionali) w Rzymie.

Ryzykowna pozycja

Niejasność panuje jednak również w niektórych czołowych skrajnie prawicowych partiach w Europie, w tym w niemieckiej Alternatywie dla Niemiec (AfD). Bliskie relacje z administracją Trumpa nawiązała ona tuż po jego inauguracji prezydenckiej w styczniu ubiegłego roku. Wśród zaproszonych na tę uroczystość gości znaleźli się politycy niemieckiej skrajnej prawicy, ale nie przedstawiciele ówczesnych partii rządzących.

Następnie wiceprezydent J. D. Vance podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium w lutym 2025 r. spotkał się z przewodniczącą AfD Alicią Weidel, a nie z kanclerzem czy ministrem spraw zagranicznych. W lutowych przedterminowych wyborach Elon Musk, wówczas członek administracji Trumpa, wielokrotnie głośno popierał Weidel i przedstawiał AfD jako ostatnią nadzieję Niemiec przed zagładą.

Zaangażowanie Muska posunęło się tak daleko, że nawet konserwatywny zwolennik bliskich stosunków transatlantyckich — a ostatecznie zwycięzca wyborów — Friedrich Merz skarżył się na niedopuszczalną ingerencję Stanów Zjednoczonych w kampanię wyborczą. Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio skrytykował fakt, że AfD została uznana za partię ekstremistyczną, do czego doprowadziły wnioski, do jakich po długich badaniach doszła niemiecka służba wywiadowcza. Nazwał to “przejawem tyranii”.

"Upadły idol". Stało się niespodziewane. Najwięksi pochlebcy Donalda Trumpa zadają mu cios. "Panie prezydencie, proszę się odczepić!" Alice Weidel, Giessen, 29 listopada 2025 r.Florian Wiegand / Stringer / Getty Images

Przez cały ubiegły rok delegacje polityków AfD przelatywały nad Atlantykiem. Przykładowo wpływowa posłanka Beatrix von Storch wymieniła w Białym Domu współpracownikom Vance’a niemieckich posłów zaangażowanych w walkę o regulacje dla amerykańskich koncernów cyfrowych. Poseł Kay Gottschalk, który w październiku podczas imprezy młodych republikanów w Nowym Jorku śpiewał hymn nazistowskich Niemiec, podczas kolejnej wizyty w USA spędziła dwie godziny w Departamencie Stanu, dyskutując o sytuacji w Niemczech.

W ostatnim roku AfD wyraźnie zepchnęła na dalszy plan powiązania z Kremlem i bardziej skoncentrowała się na ideologicznym sojuszniku w Białym Domu. Łączy ich sprzeciw wobec migracji, polityki ekologicznej, “globalizmu”, instytucji międzynarodowych, feminizmu i “wszystkiego, co postępowe”. Za oceanem AfD szuka jednak również konkretnych inspiracji na wypadek, gdyby sama wygrała wybory i utworzyła rząd, dotyczących na przykład tego, jak szybko przeprowadzić deportację nielegalnych imigrantów pomimo “obstrukcji” sądów. Powiedział to wprost jeden z członków AfD. W grudniu von Storch zaprosiła do Bundestagu Alexa Bruesewitza, twórcę kampanii Trumpa w mediach społecznościowych, na wykład zatytułowany “Globalna wojna o prawdę. Jak konserwatyści mogą odzyskać kontrolę nad narracją”.

AfD z zadowoleniem przyjęła też przedstawioną na przełomie listopada i grudnia nową strategię bezpieczeństwa USA, która między innymi opisuje upadek cywilizacyjny współczesnej Europy. — Mówi ona o tym, czemu od lat zaprzeczały uznane partie w Niemczech: że masowa migracja z regionów silnie islamizowanych i ogarniętych przemocą stanowi egzystencjalne zagrożenie dla naszej tożsamości kulturowej, bezpieczeństwa wewnętrznego i spójności społecznej” — powiedział Markus Frohnmaier, który otwiera listę kandydatów AfD przed marcowymi wyborami krajowymi w Badenii-Wirtembergii. Porwanie wenezuelskiego dyktatora Madura, a przede wszystkim dążenie do przyłączenia Grenlandii do USA zaskoczyły jednak nawet AfD.

  • Tego Trump nie przewidział. Jego decyzja rozwścieczy Amerykanów. “Poważny błąd”

Jej członkowie zastanawiają się, jak się zachować — czy mają milczeć i stać po stronie swojego ideowego sojusznika w Białym Domu? Czy też zgodnie ze swoim światopoglądem odrzucać ingerowanie w sprawy wewnętrzne innych krajów, czego obecnie dopuszcza się Trump w imię amerykańskiego interesu narodowego?

AfD nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi. Alice Weidel skrytykowała interwencję w Wenezueli, nazywając ją naruszeniem obietnicy wyborczej Trumpa — powiedział, że Stany Zjednoczone nie będą angażować się w kolejne operacje międzynarodowe. Drugi przewodniczący partii, Tino Chrupalla, był bardziej przychylny. Jego zdaniem prawo międzynarodowe powinno zostać zmienione tak, by sankcjonowało fakt, że “Wenezuela należy do amerykańskiej strefy wpływów, tak samo jak Ukraina należy do rosyjskiej strefy wpływów”. Cytowana twórczyni strategii partyjnej Beatrix von Storch w debacie telewizyjnej jasno stwierdziła, że Grenlandia należy do Danii — jednocześnie chwaląc Trumpa za to, że jego działania prowadzą do większego zainteresowania bezpieczeństwem w Arktyce i zwiększenia wydatków wojskowych w Europie (AfD popiera wyższe wydatki na obronę).

Na stanowisko AfD wyraźnie wpływa również opinia publiczna. Gdyby jutro odbyły się wybory, partia uzyskałaby około jednej czwartej głosów, ale polityka Donalda Trumpa cieszy się poparciem zaledwie 14 proc. Niemców. Jego działania popiera tylko jedna trzecia zwolenników AfD.

Ostatni wierni

Stosunek europejskiej prawicy — zarówno tej tradycyjnej, jak i “nowej”, kładącej nacisk na nacjonalizm i tożsamość — do Donalda Trumpa w ostatnich tygodniach wyraźnie się zachwiał. Mimo że podzielają oni z Trumpem kluczowe idee — dążenie do ograniczenia imigracji, pragnienie ścisłej kontroli granic i obawy przed “rozpadem kultury europejskiej” — jego najnowsza polityka stanowi dla nich ogromne wyzwanie. Sondaże pokazują, że poparcie dla prezydenta USA w Europie jest niezwykle niskie, a wraz z nim rekordowo niskie jest poparcie dla Stanów Zjednoczonych i przekonanie, że USA są wiarygodnym partnerem Europy.

  • Donald Trump dystansuje się od swojej najtwardszej sojuszniczki. Pozycja “ICE Barbie” dramatycznie słabnie. “Noem powinna odejść”

W niektórych krajach europejskich Trump nadal ma lojalnych partnerów — dotyczy to na przykład premiera Węgier Viktora Orbana lub premiera Słowacji Roberta Fico. Pierwszego z nich wkrótce czekają jednak wybory, które — według sondaży — mogą nie ułożyć się po jego myśli. Robert Fico z kolei — według POLITICO — niedawno zwierzył się swoim europejskim odpowiednikom, że podczas wizyty w Mar-a-Laga Donald Trump wydał mu się niezwrównoważony.

Pozostaje więc pytanie, jak długo utrzyma się ich poparcie dla republikanina. Efekt Trumpa najwyraźniej zaczyna działać negatywnie w coraz większej liczbie krajów europejskich. Nie oznacza to bynajmniej, że skrajna prawica i nacjonaliści tracą na radykalizmie. Będą jednak zmuszeni szukać sposobu na wypełnienie luki po jednym silnym — i tylko pozornym — sojuszu.

Podobne artykuły