09 February, 2026

Ukraiński ATACMS wchodzi do akcji. Kreml obudzi się w nowej rzeczywistości

Ukraiński ATACMS wchodzi do akcji. Kreml obudzi się w nowej rzeczywistości

Sporo wskazuje, że jeszcze w lutym ukraińska armia sprawdzi w warunkach bojowych nowy pocisk balistyczny o zasięgu kilkuset kilometrów. Ma być do pewnego stopnia kopią amerykańskiego pocisku balistycznego ATACMS i jest jednym z dwóch nowych pocisków balistycznych, które wkrótce mają trafić na wyposażenie ukraińskiego wojska. Wydaje się więc, że Ukraina jest już blisko uniezależnienia się od rakietowego arsenału Stanów Zjednoczonych.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Ukraiński ATACMS wchodzi do akcji. Kreml obudzi się w nowej rzeczywistości Shutterstock/Oleksandr Naumenko/Departament Obrony USA To koniec ukraińskiej zależności od pocisków ATACMS?

Ukraina cały czas próbuje przekonać administrację Donalda Trumpa do podzielenia się pociskami Tomahawk, natomiast coraz więcej wskazuje na to, że Kijów będzie za chwilę dysponował arsenałem, który może okazać się jeszcze istotniejszy w kwestii wywierania politycznego nacisku na Kreml i zmuszenia Rosjan do rzeczywistych ustępstw w rozmowach pokojowych.

Taką teorię można postawić na bazie wywiadu udzielonego przez założycieli ukraińskiej firmy Fire Point, która zajmuje się produkcją pocisków rakietowych dla naszego sąsiada. W rozmowie z “Deutsche Welle” ujawnili oni najbliższe plany koncernu i trzeba przyznać, że brzmią one naprawdę imponująco. Okazuje się bowiem, że jeszcze w lutym na froncie może zadebiutować broń w rodzaju tej, której dostawy są uzależnione od dobrych nastrojów i politycznych interesów Białego Domu.

Ukraiński ATACMS blisko bojowego debiutu

Firma Fire Point to w tym momencie jeden z najważniejszych ukraińskich koncernów zbrojeniowych, a jego rola może wkrótce jeszcze tylko wzrosnąć. To ta firma stoi m.in. za produkcją pocisku manewrującego FP-5 (o zasięgu 3 tys. km i 1100-kilogramowej głowicy bojowej), który w tym tygodniu pokazał swoje możliwości, uderzając w rakietowy poligon Kremla, gdzie Moskwa testuje m.in. pocisk balistyczny Oresznik.

x.com

Jak się okazuje, Fire Point jest już bardzo blisko ukończenia prac nad kolejnymi, teoretycznie jeszcze groźniejszymi pociskami FP-7 i FP-9. Jak mówi jeden z założycieli firmy w rozmowie z “Deutsche Welle”, FP-7 “jest tanim zamiennikiem pocisku ATACMS”, o zasięgu 300 km i mniejszej głowicy bojowej, zaprojektowanym do “krótkodystansowych ataków, w których liczy się wysoka prędkość i precyzja uderzenia”.

>> Zobacz także: “Najlepszy czołg NATO” coraz bliżej. Będzie służył tylko w jednym kraju

Jeszcze groźniej zapowiada się z pocisk FP-9 o zasięgu 850 km i głowicy bojowej o masie 800 kg. “Zasięg 800 km oznacza Moskwę czy Petersburg”, mówi bez ogródek Denis Shtilerman, główny projektant Fire Point, niejako sugerując, w jakim kierunku może polecieć nowa broń. Shtilerman ujawnił też jeszcze jedną bardzo ważną informację — oba pociski są już w końcowej fazie testów i niewykluczone, że jeszcze w lutym będą gotowe do rozpoczęcia działań bojowych!

Przedstawiciele firmy dodają, że to właśnie pociski balistyczne są kluczem do atakowania silnie bronionych miast pokroju Moskwy.

Uderzenie w Moskwę za pomocą pocisku balistycznego będzie o wiele łatwiejsze. Drony i pociski manewrujące po prostu nie są w stanie dotrzeć do stolicy Rosji w liczbie potrzebnej do wywołania zauważalnego efektu. Jedyną nadzieją są tu pociski balistyczne o wysokiej prędkości, co najmniej 1200 m na sek.

Pociski manewrujące zazwyczaj poruszają się z prędkością poddźwiękową, są więc łatwiejsze do przechwycenia niż pociski balistyczne latające z prędkością hipersoniczną, czyli ponad pięciokrotnie większą niż prędkość dźwięku. Już ta pojedyncza charakterystyka sprawia, że jest to wiele groźniejsza broń, szczególnie w kontekście atakowania miast takich jak Moskwa — mocno chronionych przez systemy obrony przeciwlotniczej.

Ukraiński ATACMS wchodzi do akcji. Kreml obudzi się w nowej rzeczywistości Pocisk MGM-140 ATACMS w akcjiJohn Hamilton / Domena publiczna/DVIDS

Gdyby Kijów otrzymał aż dwa nowe rodzaje broni, Kreml mógłby któregoś dnia obudzić się w nowej wojennej rzeczywistości. Sporo zależy jednak od tego, jak szybko Ukraina będzie w stanie produkować pociski FP-7 i FP-9, bo tylko regularne użycie tej broni może wywrzeć na Moskwie odpowiedni efekt, np. w postaci większych ustępstw Rosjan w kwestii porozumienia pokojowego.

Pewne jest jedno — w Kijowie jest polityczna wola, aby użyć nowych pocisków także do atakowania rosyjskiej stolicy. Mówił o tym sam prezydent Wołodymyr Zełenski w rozmowie z Donaldem Trumpem w połowie 2025 r. Tyle że Ukraina nie miała wówczas broni zdolnej do przeprowadzania skutecznych uderzeń tego typu.

x.com

Tajemniczy ładunek z USA

Od czasu objęcia władzy przez Donalda Trumpa w styczniu 2025 r. Stany Zjednoczone zrezygnowały z pomocy wojskowej dla Ukrainy w formie darmowych pakietów uzbrojenia. Obecnie Ukraina musi więc albo sama finansować zakup amerykańskiej broni, albo liczyć na finansowe wsparcie z Zachodu. I, jak pokazują nowe zdjęcia udostępnione przez wojsko USA, takie zakupy cały czas mają miejsce.

>> Zobacz także: Najgroźniejsze manewry NATO w historii. Od wojny było o krok

Na zdjęciach widzimy ukraiński samolot transportowy An-124 podczas tajemniczego załadunku na lotnisku w bazie sił powietrznych USA w Kalifornii. Co dokładnie zabiera samolot z USA? Tego nie wiemy, Ukraina nie ujawnia bowiem szczegółów tego typu lotów. Trudno nawet o jakieś spekulacje, bo na liście może być naprawdę szeroka gama uzbrojenia. Najbardziej optymistycznym scenariuszem byłyby na pewno pociski przechwytujące do systemów Patriot, które stanowią niezwykle istotny element ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, przede wszystkim przeciwko rosyjskim pociskom balistycznym.

x.com

Sam samolot An-124 jest naprawdę imponującą konstrukcją o długości 69 m i 73-metrowej rozpiętości skrzydeł. Pusty waży aż 188 t i mimo tak ogromnej masy, potrafi rozpędzić się do prędkości aż 860 km na godz. Jeśli zajdzie potrzeba, maszyna może przelecieć przy minimalnym załadunku nawet 14 tys. km na jednym tankowaniu, poruszając się na wysokości 12 km. Samolot jest też w stanie korzystać z prowizorycznych pasów startowych, a nawet lądować i startować z zamrożonego śniegu.

Ukraiński ATACMS wchodzi do akcji. Kreml obudzi się w nowej rzeczywistości Katastrofa An-124 w Turyniebaaa-acro.com

Warto dodać, że od momentu powstania samoloty An-124 miały kilka mniejszych i większych wypadków, np. 13 października 1992 r. samolot obsługiwany przez Antonow Airlines rozbił się w trakcie testów w pobliżu Kijowa. Pilot stracił kontrolę nad maszyną, która z dużą prędkością spadła w lesie, zabijając ośmiu z dziewięciu członków załogi. Najtragiczniejsza była jednak katastrofa z 6 grudnia 1997 r. RA-82005 rozbił się tuż po starcie z lotniska w Irkucku w Rosji. Śmierć poniosły wówczas 23 osoby obecne na pokładzie oraz 49 znajdujących się w momencie katastrofy w dzielnicy mieszkalnej, na którą spadła maszyna.

Podobne artykuły