31 January, 2026

“Trumny i portfele decydują”. Bada sondaże w Rosji. Zdradza, co mieszkańcy myślą o wojnie po czterech latach jej trwania

W Rosji, gdzie strach, cenzura i propaganda wnikają w każdy aspekt życia, udział w ankiecie może stać się formą politycznego gestu. Jak w takich warunkach zmierzyć nastroje społeczne? Badaczka analizująca sondaże w Rosji pokazuje, jak interpretować odpowiedzi i które czynniki — od sytuacji gospodarczej po skalę strat — naprawdę wpływają na poparcie lub sprzeciw wobec wojny. Wyjaśnia też, jak zmieniały się postawy Rosjan od początku konfliktu.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Trumny i portfele decydują". Bada sondaże w Rosji. Zdradza, co mieszkańcy myślą o wojnie po czterech latach jej trwania Olga Maltseva AFP / AFP Ludzie przechodzą obok billboardu upamiętniającego rosyjskiego żołnierza w Sankt Petersburgu, 16 stycznia 2024 r.

Marina Wyrskaja jest doktorantką na Uniwersytecie Helsińskim i bada sondaże opinii publicznej w Rosji w warunkach cenzury wojennej. Podczas gdy renomowane Centrum Lewady przez długi czas było uważane za jedyną niezależną instytucję badania opinii publicznej w kraju, od 2022 r. powstało kilka mniejszych projektów badawczych, w ramach których przeprowadzane są ankiety online i telefoniczne. Wyrskaja zaangażowana jest w trzy takie projekty. W ramach projektu PROPA opracowuje internetowe kwestionariusze, gromadzi dane i analizuje je. Ponadto uczestniczy w projektach Chroniken i ExtremeScan, które przeprowadzają ankiety telefoniczne.

Die Welt”: Czy w dzisiejszej Rosji możliwe jest przeprowadzanie wiarygodnych sondaży opinii publicznej?

Marina Wyrskaja: To zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem “możliwe”. Technicznie jest to możliwe — przeprowadzamy ankiety internetowe i telefoniczne. W sytuacji cenzury, wojny i możliwych represji ludzie oczywiście reagują na różne sposoby: niektórzy natychmiast się rozłączają, inni odpowiadają “nie wiem”, a jeszcze inni odpowiadają odruchowo, aby zostawiono ich w spokoju. A jednak są ludzie, którzy są gotowi mówić.

Wyniki tych ankiet są jednak delikatne. Odpowiedzi mogą mieć różne znaczenia. Jeśli ktoś mówi: “Popieram wojnę”, może to oznaczać: “Naprawdę ją popieram” lub “Przestańcie do mnie dzwonić”, a nawet “Najważniejsze, żeby to się w końcu skończyło”. Dlatego nigdy nie należy traktować pojedynczej liczby jako ostatecznej

Jakie są zatem wiarygodne dane liczbowe? Ilu ludzi w Rosji popiera wojnę przeciwko Ukrainie?

Zdecydowanie odradzałabym podawanie jednej wartości procentowej. Klasyczne pytanie “tak-nie” dotyczące “poparcia” ma w tej sytuacji niewielką wartość informacyjną. Bardziej sensowne jest połączenie kilku pytań — na przykład, czy ktoś poparłby wycofanie wojsk bez osiągnięcia celów wojennych lub czy wydatki państwowe powinny być przeznaczane raczej na wojsko, czy na sprawy społeczne.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu “Die Welt”

Postępując w ten sposób — tak jak zrobili to koledzy z Chroniken — można zidentyfikować dwie stosunkowo stabilne grupy: konsekwentnych zwolenników i konsekwentnych przeciwników wojny — każda z nich stanowi około 20 proc. Nieco więcej jest konsekwentnych przeciwników wojny. Liczba konsekwentnych zwolenników z biegiem lat nieznacznie spada, choć różnica jest niewielka.

Zdecydowana większość plasuje się gdzieś pośrodku — udzielając sprzecznych, niepewnych lub zależnych od sytuacji odpowiedzi.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Biały Rosjanin z Moskwy ogląda wojnę na telegramie". Dziennikarze o poborze w Rosji

Czym charakteryzuje się ta duża grupa pomiędzy?

Wiele osób po prostu nie ma ugruntowanego zdania na kluczowe pytania. W codziennym życiu nie zajmują się oni na stałe wojną, kwestiami budżetowymi czy celami geopolitycznymi.

Kiedy dzwoni się do nich w celu przeprowadzenia ankiety, muszą reagować spontanicznie. Nie oznacza to jednak, że odpowiedź ta odzwierciedla ich stabilne przekonania. Właśnie dlatego proste twierdzenia większości są tak problematyczne.

“Trumny i portfele — to są twarde czynniki”

Czy na podstawie ankiet można nakreślić profile osób popierających wojnę i tych, które ją odrzucają? Na przykład według wieku, sytuacji ekonomicznej lub wykorzystywanych źródeł informacji?

Wojnę otwarcie popierają raczej mężczyźni niż kobiety. Częściej są to osoby o wyższych dochodach, zadowolone z sytuacji gospodarczej kraju, a także osoby z wyższym wykształceniem — w naszych ankietach internetowych widzimy wyraźną korelację. Zgodnie z oczekiwaniami oglądanie telewizji zwiększa poparcie, ale również osoby czerpiące informacje z kanałów na Telegramie częściej należą do tej grupy. Ponadto należą do niej osoby religijne, które ufają patriarsze Cyrylowi.

Wojny nie popierają natomiast głównie kobiety oraz osoby w młodym i średnim wieku, czyli w wieku od 18 do 34 lat oraz od 35 do 54 lat. Do tego dochodzą osoby, które gorzej oceniają sytuację gospodarczą kraju i których własna sytuacja materialna nie jest zbyt dobra. Wiadomości pozyskują głównie za pośrednictwem YouTube. Często nie zaliczają się one do wierzących, a ci, którzy określają się jako wierzący, zazwyczaj nie ufają patriarsze Cyrylowi.

  • Zgłosił się do armii Putina. Przeżył wstrząs. “80 proc. żołnierzy nie wróciło”

Gdyby miała pani wymienić najważniejsze czynniki: co ma największy wpływ na poparcie lub sprzeciw?

Kluczowym czynnikiem jest gospodarka — dotyczy to wszystkich. Jest też coś bardzo konkretnego: “trumny”. Gdy liczba poległych w danym regionie rośnie, według naszych analiz, spada zarówno poparcie dla wojny, jak i prawdopodobieństwo, że ludzie powiedzą, że zagłosowaliby na Putina.

Propaganda i telewizja odgrywają pewną rolę, ale nie porównywałabym tego z tym, czego ludzie doświadczają w rzeczywistości: portfele i trumny — to są twarde czynniki.

"Trumny i portfele decydują". Bada sondaże w Rosji. Zdradza, co mieszkańcy myślą o wojnie po czterech latach jej trwania Prezydent Rosji Władimir Putin na Kremlu w Moskwie, 28 stycznia 2026 r.MAXIM SHIPENKOV / POOL / AFP / AFP

A jakie konkretne wydarzenia od 2022 r. miały zauważalny wpływ na odpowiedzi? Na przykład ataki na terytorium Rosji?

Poszczególne wydarzenia mogą wywołać krótkotrwałe wahania — rozwój sytuacji militarnej, ataki terrorystyczne lub ataki na terytorium Rosji często wiążą się początkowo z większym deklarowanym poparciem dla wojny. Podobnie fazy intensywnych patriotycznych przekazów medialnych mają działanie mobilizujące. Efekty te nie są jednak stabilne: po krótkim czasie odpowiedzi znów się wyrównują.

W fazach, w których pojawiają się nadzieje na negocjacje lub uwaga mediów przenosi się z wojny na inne tematy — na przykład wybory — poparcie spada, a więcej osób zmienia zdanie. Ogólnie rzecz biorąc, odpowiedzi są silnie uzależnione od aktualnego kontekstu politycznego i medialnego.

  • Gospodarkę Rosji czeka już tylko droga w dół. Putin musi znaleźć nową ofiarę [OPINIA]

Jak poczucie bezpieczeństwa wpływa na stosunek do wojny?

W ankiecie internetowej przeprowadzonej w październiku 2025 r. większość respondentów stwierdziła, że w codziennym życiu “nic się nie zmieniło” pod względem bezpieczeństwa, ale około jedna piąta uznała, że stało się ono bardziej niebezpieczne. Odsetek ten jest wyższy w regionach przygranicznych z Ukrainą. Znacznie większe są tam również obawy przed atakami dronów.

Widzimy pewne powiązania: osoby, które otwarcie sprzeciwiają się wojnie, wyrażają średnio większe obawy dotyczące bezpieczeństwa. Interesujące jest jednak to, że najwyższe wartości w zakresie strachu i niepewności odnotowuje się wśród osób, które nie chcą nawet odpowiedzieć na pytanie dotyczące wojny. Ważne jest to, że są to korelacje — nie wiemy, co jest przyczyną, a co skutkiem.

“Wiele spraw w Rosji uległo upolitycznieniu”

Czy od początku wojny coś się zmieniło w przeprowadzaniu sondaży opinii publicznej w porównaniu z okresem przed 2022 r.?

Od 2022 r. obserwujemy upolitycznienie. Ludzie bardziej interesują się polityką i biorą udział w sondażach — nawet w restrykcyjnych warunkach.

Brzmi to prawie jak paradoksalny efekt. Czy w tej skądinąd bardzo restrykcyjnej sytuacji istnieją czynniki, które wręcz sprzyjają udziałowi w sondażach?

Tak, widzimy, że od 24 lutego 2022 r. wiele spraw w Rosji uległo upolitycznieniu. Ludzie bardziej interesują się polityką — niekoniecznie krytycznie, ale intensywniej. A to może zwiększać gotowość do udziału w sondażach politycznych.

  • “Zdruzgotani i rozczarowani”. Morale opadły. Rosjanie z Biełgorodu mają dość

Szczególnie w przypadku ankiet telefonicznych obserwujemy, że ludzie postrzegają sondaże jako sygnał: skoro zadaje się takie pytania, to najwyraźniej dzieje się coś ważnego. W silnie kontrolowanym systemie medialnym sondaż sam w sobie może stać się formą informacji — niezależnie od tego, jak ktoś ostatecznie odpowie.

"Trumny i portfele decydują". Bada sondaże w Rosji. Zdradza, co mieszkańcy myślą o wojnie po czterech latach jej trwania Ludzie spacerują po Placu Czerwonym w Moskwie, Rosja, 9 stycznia 2026 r.SERGEI ILNITSKY / PAP

Czy oznacza to, że dla niektórych ankiety są swego rodzaju substytutem opinii publicznej?

Dla części respondentów tak. Dla niektórych udział w ankiecie jest okazją do wyrażenia swojej opinii politycznej — poprzez zgodę, sprzeciw lub świadome milczenie. W sytuacji, w której otwarta artykulacja poglądów politycznych jest praktycznie niemożliwa, nawet udzielenie odpowiedzi w ankiecie może być postrzegane jako działanie.

Jednocześnie represje zmniejszają gotowość do współpracy. Oba czynniki działają równolegle. Do tego dochodzi wiele sprzecznych motywów: niektórzy boją się państwa, inni “zachodnich prowokacji”. Niektórzy odpowiadają, aby okazać lojalność, inni, aby wyrazić protest. To sprawia, że metodologicznie trudno jest wyciągnąć jasne wnioski.

  • Pęknięcia są już widoczne. Kreml traci finansowy pancerz. A gdy ochrona znika, każde kolejne uderzenie może być tym ostatnim

A propos protestów — czy można je zmierzyć w Rosji?

W internecie można ostrożnie pytać o oczekiwania, na przykład: “Czy w najbliższych miesiącach możliwe są protesty?”. Na podstawie dwóch badań można ostrożnie stwierdzić, że takie oczekiwania po kampaniach wyborczych lub falach represji nadal maleją — wychodząc od i tak już niskiego poziomu. Ogólnie rzecz biorąc, nie widzę obecnie większej dynamiki protestów, a raczej sporadyczne, lokalne konflikty, które rzadko “rozprzestrzeniają się” na cały kraj. Właśnie dlatego z punktu widzenia metodologii niebezpieczne jest wyciąganie daleko idących prognoz na podstawie chwilowej sytuacji.

Czy w swoich ankietach pyta pani również, jak długo według respondentów potrwa wojna?

Tak, zrobiliśmy to w ostatniej serii badań. Uderzająca jest duża niepewność: 35 proc. respondentów nie potrafiło lub nie chciało wyrazić swojej opinii. Tylko nieliczni spodziewają się szybkiego zakończenia — zaledwie siedem procent zakłada, że potrwa to mniej niż sześć miesięcy. Natomiast około 41 proc. oczekuje, że wojna potrwa co najmniej rok lub dłużej. Ogólnie rzecz biorąc, widać, że tylko nieliczni mają nadzieję na szybki koniec.

Podobne artykuły