29 January, 2026

“To już nie jest ten Robert, co dawniej”. Słowacją rządzą traumy premiera Ficy. Nie tylko koalicjanci mają go dość [OPINIA]

O Robercie Ficy w całej Europie zrobiło się głośno po jego spotkaniu z Donaldem Trumpem. Słowacki premier miał przestraszyć się stanem psychicznym amerykańskiego prezydenta. Wygląda jednak na to, że z samym Ficą może nie być najlepiej. Jego koalicjant twierdzi, że premier “ma już swoje lata”. Skoro “czasu nie zatrzyma nawet Robert Fico”, stery powinno przejąć młodsze pokolenie. Oczywiście można się śmiać z ambicji lidera Słowackiej Partii Narodowej (SNS), która w sondażach ma 3 proc. Nie zmienia to faktu, że Fico zmienił się nie do poznania, a Słowacy z niecierpliwością czekają na nową jakość w polityce.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "To już nie jest ten Robert, co dawniej". Słowacją rządzą traumy premiera Ficy. Nie tylko koalicjanci mają go dość [OPINIA] CTK Photo/Vaclav Salek / PAP Robert Fico, premier Słowacji podczas konferencji prasowej. Bratysława, 8 stycznia 2026 r.

Myśleliśmy, że słowacki rząd nie prosi parlamentu o wotum zaufania, a parlament nie spieszy się z rozpatrzeniem wniosku opozycji o wotum nieufności, żeby podczas głosowań nie wyszło na jaw, że koalicja jest o wiele mniej stabilna, niż się wydaje. Ostatecznie jednak jest to jasne nawet bez tego. Wystarczyła jedna niefortunna metafora i lider Słowackiej Partii Narodowej powiedział, co naprawdę myśli o Robercie Ficy.

  • W rezydencji Trumpa miało dojść do konfrontacji w sprawie “zdradzieckiej” umowy USA ze Słowacją. Co naprawdę załatwił Robert Fico?

Premier padł ofiarą swojej słabości do przysłów, powiedzonek i porównań. W drodze do Brukseli oznajmił: “Jeśli już do piekła, to na pięknym białym koniu” i dodał, że ciekaw jest, czy dołączą do niego koalicjanci, przyjaciele z Hlasu i SNS, “czy może będą dalej jechać na powolnym osiołku, który bezpiecznie prowadzi te partie do głębokiej opozycji, być może ku zapomnieniu”.

“Ostatnio zaczyna mówić i działać inaczej”

Premier chciał wyśmiać “opozycyjne dzieciaki” i zasugerować, że nie ma ochoty sprzątać po poprzednich rządach w finansach publicznych. Hlas i narodowców nie wysyłał ani do piekła, ani do opozycji, raczej zachęcał, by zeszli z osiołka budżetowej konsolidacji i razem ze Smerem zrozumieli, że półtora roku przed wyborami trzeba się odpowiednio zachowywać.

Co prawda Fico nazywa to “prorozwojowymi decyzjami dla Słowacji”, ale niemal na pewno chodzi mu o rozrzutność. Przewodniczący SNS usłyszał jednak tylko kluczowe słowa: “osiołek”, “piekło”, “opozycja” i “zapomnienie”, przez co zaczął odbierać przytyk Fica jako prowokację i osobistą zniewagę. W pewnym sensie posłuchał premiera. Zachowuje się jak w roku przedwyborczym, ale nie tak, jak wyobrażał sobie Fico.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Słowak gorzko o nastrojach w swoim kraju. "Sytuacja nie jest najlepsza"

— Przynajmniej ostatnio zaczyna mówić i działać inaczej, a gdy zwróci się mu uwagę, reaguje takim komunikatem — odpowiedział Danko na pytanie, czy Robert Fico zawiódł. — Niech wreszcie zacznie zajmować się [konkretnymi] sprawami [..], bo w przeciwnym razie naprawdę trafimy do piekła, tak jak sam powiedział — stwierdził.

Fico i Danko tworzą osobliwy duet. Przewodniczący SNS prawdopodobnie szczerze podziwia szefa Smeru, a przynajmniej uznaje go za skutecznego polityka. Fico trafia do podobnego elektoratu i forsuje zbliżone polityki, choć z o wiele większym powodzeniem. Jednocześnie Danko ma świadomość, że choć SNS i Smer to partnerzy, partia Ficy mu zagraża i w ich relacji zawsze będzie panowała nierównowaga.

— Szacunek dla Roberta Ficy, głosy dla SNS — powiedział Danko, pokazując tym samym, jak ma zamiar się wobec Ficy zachowywać. Przewodniczący narodowców z jednej strony nawiązuje do dorobku Ficy i podkreśla, że premier jest dla niego wzorem, ale jednocześnie chce, by wyborcy postrzegali go jako młodszą, energiczniejszą, bardziej stanowczą, a nawet zdrowszą wersję Ficy, która będzie kreować wizję dla Słowacji.

  • Wielka wrzawa na Słowacji. Mają dość kas samoobsługowych. “Czują się jak niewolnicy”

— Robert Fico ma już swoje lata i nie musi wszystkiego udźwignąć fizycznie — stwierdził Danko. — Wie pan, to już nie jest ten Robert, co dawniej, ale trudno mu się dziwić po tym wszystkim, co przeszedł. Czasu nie zatrzyma nawet Robert Fico — twierdzi, sugerując mu, że czas odejść. Mówi podobnie jak obecny prezydent Peter Pellegrini, kiedy “zdradził” Smer i założył partię Hlas. Fico to przeszłość, a on chce być przyszłością.

Danko też powinien uważać na słowa

Danko zarówno nam, jak i Ficy otwarcie przekazuje, że premier powinien przenieść się na stanowisko prezydenta i spędzić emeryturę jako były polityk cieszący się należnym szacunkiem. A ster rządów powinien oddać komuś urodzonemu w latach 70., czyli jemu samemu. Sposobem na bezprzemocowe odsunięcie Ficy z drogi miałby być wybór prezydenta w parlamencie.

Na razie to wszystko wygląda jak fantazje Danka. Przewodniczący SNS powinien się raczej martwić o to, jak w ogóle dostać się do parlamentu, a nie marzyć o fotelu premiera. Zmiana sposobu wyboru prezydenta wymagałaby nie tylko większości konstytucyjnej, ale także politycznej śmiałości, ponieważ oznaczałaby pozbawienie ludzi prawa do ważnego demokratycznego wyboru.

"To już nie jest ten Robert, co dawniej". Słowacją rządzą traumy premiera Ficy. Nie tylko koalicjanci mają go dość [OPINIA] Robert Fico, premier Słowacji, i Andrej Danko, lider Słowackiej Partii Narodowej, po podpisaniu umowy koalicyjnej. Bratysława, 16 października 2023 r.CTK Photo/Vaclav Salek / PAP

Jednak Andrej Danko też powinien uważać na słowa. Robert Fico w ostatnich latach przeszedł wiele: jego rząd upadł, jego partię opuścił Pellegrini, którego sam wykreował, był ścigany i przeżył próbę zamachu. To wszystko odcisnęło na nim swoje piętno. To naprawdę nie jest już “ten Robert, co dawniej”. Wielu osobom już nie ufa, za to jeszcze bardziej ceni lojalność tych, którzy przy nim pozostali.

Można się spodziewać, że będzie wyczulony na sugestie, że trzeba go grzecznie odsunąć, bo już się nie nadaje. Na pewno nie będzie mu miło, gdy od koalicyjnego partnera słyszy, że jest słabym premierem, który przestraszył się Donalda Trumpa i dlatego pojechał do Emmanuela Macrona. Zamachu chyba jeszcze nie przepracował, a teraz Danko mówi mu, że jest już tylko pesymistą, a tego Słowacy nie chcą.

Lider SNS twierdzi, że chce dumnego Roberta Ficy, który się przebudzi. Ale Fico wciąż jest zbyt dumny, by przyjąć takie protekcjonalne gesty od kogoś, kto nie ma poparcia, kompetencji ani żadnych innych przesłanek, by bez wsparcia Smeru choćby otrzeć się o władzę. Takie publiczne wyrażenie braku zaufania, nawet ubrane w deklaracje szacunku, może być dla niego trudne do przełknięcia.

  • Zbrodnia, która wstrząsnęła Słowacją. Kulisy powrotu sprawy Jana Kuciaka

Przewodniczący SNS ma przy tym rację — Fico się zmienił. I jemu, jak i Słowacji, wyszłoby na dobre, gdyby przekazał odpowiedzialność komuś, kto nie kieruje się własną traumą. Ale Danko nie może sobie pozwolić na ryzyko utraty łaski Ficy. Nie ma nawet 3 proc. w sondażach i ani jednego ministra w rządzie. Nie musi iść do piekła za Ficą. Trafi tam sam. Udowodnił to w wyborach w 2020 r.

Danko też powinien się obudzić. O stanowisku premiera mógł marzyć ostatni raz dekadę temu. Wśród młodych krąży mem, że 2026 to nowy 2016 r. Jako 50-latek Andrej Danko jest już jednak za stary, by w to uwierzyć. Zostawmy jego premierowskie ambicje tam, gdzie ich miejsce: w zapomnieniu, obok fidget spinnerów, Pokemon Go i innych trendów z 2016 r.

Podobne artykuły