Tego Trump się nie spodziewał. Krytyka sojuszników odbija się czkawką. Ameryka traci kapitał budowany dekadami
Przez dziesięciolecia UE polegała na gwarancjach USA w zakresie bezpieczeństwa oraz amerykańskich technologiach. Groźby Donalda Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii oraz agresywne komentarze członków jego administracji na temat Europy dały nowy impuls europejskim przywódcom. Od Holandii przez Francję po Niemcy — sojusznicy porzucają zależność od USA, a największym przegranym może okazać się Ameryka.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Dimitrios Kambouris / Staff, Planet Observer/Universal Images Group via Getty Images / Contributor / Getty Images Donald Trump, w tle mapa Europy
Od zakazu korzystania przez urzędników państwowych z amerykańskich narzędzi do wideokonferencji, przez umowy handlowe z krajami takimi jak Indie, po dążenie do dywersyfikacji dostawców energii w Europie — działania mające na celu zminimalizowanie zależności Europy od Stanów Zjednoczonych nabierają tempa. Przywódcy UE twierdzą, że stosunki transatlantyckie prawdopodobnie nie powrócą do stanu sprzed Trumpa.
W czasie, gdy relacje z USA pogrążają się w historycznym kryzysie, w kuluarach zapadają kluczowe decyzje, które decydują o uniezależnianiu się od Ameryki w najważniejszych kwestiach. Niedawne spotkanie w Zagrzebiu mogło przynieść przełom.
UE chce zmniejszyć zależność od Ameryki w takich obszarach jak technologia, import surowców energetycznych, płatności i obrona. To trochę potrwa, ale proces ten już się rozpoczął.
“Jeśli chcemy, aby znów traktowano nas poważnie, będziemy musieli nauczyć się języka polityki siłowej” — powiedział w zeszłym tygodniu niemiecki kanclerz Friedrich Merz.
- Niebieski cud w czerwonym stanie. Wielka porażka Trumpa. Grozi mu czarny scenariusz “kulawej kaczki”
Urzędnicy UE podkreślają, że takie środki mają na celu “ograniczenie ryzyka” w stosunkach Europy ze Stanami Zjednoczonymi, a nie “odłączenie się” (z ang. “decoupling”) — termin ten sugeruje całkowite zerwanie więzi gospodarczych i strategicznych.
Do niedawna oba wyrażenia odnosiły się głównie do europejskich wysiłków na rzecz zmniejszenia zależności od Chin. Obecnie pojawiają się one w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych — głównego partnera handlowego Europy i najważniejszego sojusznika w sferze bezpieczeństwa.
Proces “ograniczania ryzyka” jest dopiero w początkowej fazie. Według Jean-Luca Demarty’ego, który kierował departamentem handlu Komisji Europejskiej za kadencji jej poprzedniego przewodniczącego Jean-Claude’a Junckera, uniezależnienie się od amerykańskiego wsparcia technologicznego i militarnego zajmie Unii wiele lat.
— Jeśli chodzi o handel, [Stany Zjednoczone] stanowią znaczną część naszego eksportu — mówi Demarty. “To dużo, ale nie jest to kwestia życia i śmierci”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo UE vs Trump
Dążenie Europy do dywersyfikacji sprawiło, że w ostatnich miesiącach Bruksela zawarła umowy handlowe z blokiem Mercosur obejmującym kraje Ameryki Łacińskiej, a także z Indiami oraz Indonezją. Komisja zrewidowała również umowę z Meksykiem i wznowiła negocjacje z Australią, które utknęły wcześniej w martwym punkcie.
“Europa przeżywa moment swojej niezależności”
Od czasu, gdy kontynent podniósł się z popiołów II wojny światowej, Europa polegała w gwarancjach bezpieczeństwa NATO, którego większość funduszy pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Podczas weekendowego spotkania w Zagrzebiu w Chorwacji konserwatywni przywódcy europejscy, w tym kanclerz Niemiec Merz, stwierdzili, że nadszedł czas, aby blok wzmocnił swoją własną klauzulę wzajemnej obrony. Zobowiązuje ona kraje UE do obrony każdego kraju UE, który zostanie zaatakowany.
Kanclerz Niemiec Friedrich MerzFlorian Gaertner/Photothek via Getty Images / Contributor / Getty Images
Chociaż klauzula wzajemnej obrony zawarta w art. 42.7 UE istnieje od 2009 r., rzadko uznawano ją za niezbędną, ponieważ art. 5 NATO służył podobnemu celowi. Jednak rządy europejskie zaczęły wątpić, czy Stany Zjednoczone rzeczywiście przyjdą Europie z pomocą.
W Zagrzebiu przywódcy przyjęli nową rolę UE jako podmiotu zapewniającego bezpieczeństwo, powierzając dwóm przywódcom, których nazwiska nie zostały jeszcze podane, zadanie szybkiego opracowania planów przekształcenia klauzuli UE ze słów w żelazną gwarancję bezpieczeństwa.
— Przez dziesięciolecia niektóre kraje twierdziły: “Mamy NATO, po co nam równoległe struktury?” — powiedział w rozmowie z POLITICO wysoki rangą dyplomata UE, któremu zapewniono anonimowość. Po groźbach Trumpa dotyczących Grenlandii według tego urzędnika Europa “staje przed koniecznością utworzenia struktur dowodzenia wojskowego w ramach UE”.
- “ICE Barbie” ciągnie Trumpa na dno. Lojalna sojuszniczka staje się największym zagrożeniem dla Republikanów. Biały Dom przed dylematem
W komentarzach skierowanych w zeszłym tygodniu do prawodawców UE sekretarz generalny NATO Mark Rutte powiedział, że każdy, kto wierzy, że Europa może się bronić bez pomocy Stanów Zjednoczonych, powinien “dalej śnić”.
Europa pozostaje w dużym stopniu zależna od potencjału militarnego Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w zakresie wsparcia dla Ukrainy w obronie przed Rosją. Jednak niektórzy Europejczycy otwarcie mówią teraz o kosztach zmniejszenia zależności od Stanów Zjednoczonych — i twierdzą, że są one do zniesienia.
“Nie można tego już dłużej akceptować”
Zmiana nastrojów jest najbardziej widoczna w przypadku technologii, gdzie zależność Europy od platform takich jak X, Meta i Google od dawna niepokoi wyborców UE. Świadczy o tym szerokie poparcie dla unijnych przepisów dotyczących technologii.
Rząd francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona planuje zakazać urzędnikom korzystania z amerykańskich narzędzi do wideokonferencji. Inne kraje, takie jak Niemcy, rozważają podobne działania.
— Jest bardzo jasne, że Europa przeżywa moment swojej niezależności — powiedziała w zeszłym tygodniu podczas konferencji POLITICO Henna Virkkunen, unijna komisarz do spraw technologii. “W ciągu ostatniego roku wszyscy naprawdę zdali sobie sprawę, jak ważne jest, abyśmy nie byli zależni od jednego kraju lub jednej firmy, jeśli chodzi o niektóre bardzo krytyczne technologie”.
Francja zamierza zakazać urzędnikom publicznym korzystania z amerykańskich platform, w tym Google Meet, Zoom i Teams — poinformował rzecznik rządu w rozmowie z POLITICO. Urzędnicy wkrótce przejdą na Visio, narzędzie do wideokonferencji działające dzięki infrastrukturze dostarczanej przez francuską firmę Outscale.
W Parlamencie Europejskim prawodawcy wzywają jego przewodniczącą, Robertę Metsolę, do rezygnacji z amerykańskiego oprogramowania i sprzętu, a także z amerykańskiego narzędzia do rezerwacji podróży.
W Niemczech politycy chcą potencjalnego niemieckiego lub europejskiego zamiennika oprogramowania stworzonego przez amerykańską firmę Palantir zajmującą się analizą danych. — Taka zależność od kluczowych technologii jest oczywiście poważnym problemem — powiedział serwisowi POLITICO Sebastian Fiedler, poseł Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD).
Nawet w Holandii, jednym z bardziej proamerykańskich krajów Europy, rośnie liczba apeli ze strony prawodawców i wyborców, aby chronić wrażliwe technologie przed amerykańskimi wpływami. Holenderscy prawodawcy rozpatrują petycję podpisaną przez 140 tys. osób, w której wzywają państwo do zablokowania przejęcia państwowego narzędzia do weryfikacji tożsamości przez amerykańską firmę.
- Obóz Trumpa panikuje. “Popełniono błędy”. Republikanie szukają kozła ofiarnego i obwiniają się nawzajem
Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w Szwajcarii pod koniec stycznia niemiecka przedsiębiorczyni Anna Zeiter ogłosiła uruchomienie europejskiej platformy społecznościowej o nazwie W, która może konkurować z serwisem X Elona Muska. Platforma amerykańskiego miliardera została ukarana grzywną za naruszenie unijnych przepisów dotyczących moderacji treści.
Zeiter powiedziała Euronews, że W planuje przechowywać swoje dane na “europejskich serwerach należących do europejskich firm” i ogranicza grono inwestorów do Europejczyków.
Jak dotąd Bruksela nie wprowadziła jeszcze żadnych takich zmian do prawa. Oczekuje się jednak, że nadchodzące przepisy dotyczące usług w chmurze i sztucznej inteligencji będą sygnałem o potrzebie europeizacji oferty technologicznej Unii.
W sektorze energetyki zaobserwować można tę samą tendencję. Stany Zjednoczone dostarczają ponad jedną czwartą gazu do UE, a udział ten ma jeszcze wzrosnąć wraz z wejściem w życie całkowitego zakazu importu z Rosji.
Jednak urzędnicy UE ostrzegają przed ryzykiem zwiększenia zależności Europy od Stanów Zjednoczonych w kolejnej dziedzinie. Twierdzenia Trumpa dotyczące Grenlandii były dla UE “wyraźnym sygnałem alarmowym”, pokazującym, że energetyki nie można już postrzegać w oderwaniu od trendów geopolitycznych —stwierdził komisarz UE do spraw energii Dan Jorgensen.
Kryzys związany z Grenlandią wzmocnił obawy, że UE ryzykuje “zastąpienie jednej zależności inną” — powiedział Jorgensen, dodając, że w rezultacie Bruksela intensyfikuje wysiłki na rzecz dywersyfikacji, pogłębiając rozmowy z alternatywnymi dostawcami, w tym Kanadą, Katarem i krajami Afryki Północnej, takimi jak Algieria.
Systemy płatnicze również są przedmiotem analizy, a prawodawcy ostrzegają przed nadmiernym uzależnieniem od amerykańskich systemów płatniczych, takich jak Mastercard i Visa.
Cyfrowe euro, cyfrowa wersja gotówki, które Europejski Bank Centralny (EBC) zamierza wyemitować w 2029 r., ma na celu ograniczenie tych zależności i zapewnienie ogólnoeuropejskiego suwerennego środka płatniczego. “Dzięki cyfrowemu euro Europejczycy zachowaliby kontrolę nad swoimi pieniędzmi, wyborami i przyszłością” — powiedziała w zeszłym roku prezes EBC Christine Lagarde.
W Niemczech niektórzy politycy biją na alarm w związku z 1236 tonami rezerw złota, które Niemcy przechowują w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku.
“W czasach rosnącej globalnej niepewności i nieprzewidywalnej polityki prezydenta Trumpa w Stanach Zjednoczonych nie można już dłużej akceptować” posiadania tak dużych rezerw złota w USA — powiedziała w rozmowie z magazynem “Der Spiegel” Marie-Agnes Strack-Zimmermann, niemiecka polityk z liberalnej Wolnej Partii Demokratycznej, przewodnicząca komisji obrony parlamentu.
Kilka krajów europejskich naciska na UE, aby w kwestii wydatkowania publicznych środków unijnych preferowała europejskich producentów poprzez klauzule “Kupuj produkty europejskie”.
Jeszcze kilka lat temu kraje takie jak Polska, Holandia czy państwa bałtyckie nigdy nie zgodziłyby się na takie klauzule “Kupuj produkty europejskie”. Jednak obecnie nawet te kraje popierają apele o priorytetowe traktowanie zakupów od firm z siedzibą w UE.
W programie UE o wartości 150 mld euro (ponad 633 mld zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej), mającym na celu pomoc krajom w zwiększeniu inwestycji w obronność, sfinalizowanym w maju ubiegłego roku, stwierdza się, że nie więcej niż 35 proc. komponentów danego zakupu, pod względem wartości, powinno pochodzić spoza UE i państw partnerskich, takich jak Norwegia i Ukraina. Stany Zjednoczone nie są uznawane za kraj partnerski w ramach tego programu.
Obecnie kraje europejskie są w dużym stopniu uzależnione od Stanów Zjednoczonych w zakresie środków wsparcia wojskowego, w tym nadzoru i rozpoznania, wywiadu, transportu, obrony przeciwrakietowej i zasobów kosmicznych. Jednak potężna konserwatywna grupa parasolowa, Europejska Partia Ludowa (EPL), twierdzi, że są to właśnie obszary, w których Europa musi zwiększyć swoje własne zdolności.
Kiedy przywódcy UE z EPL uzgodnili w Zagrzebiu plan działania na 2026 r., stwierdzili, że zasada “Kupuj produkty europejskie” powinna mieć zastosowanie do przyszłego wniosku Komisji dotyczącego wspólnych zamówień publicznych. Tytuł planu działania EPL na 2026 r. to “Czas na niezależność”.