30 September, 2021

Tajny akt oskarżenia wobec byłego szefa SKW. Ostry komentarz generała

Tajny akt oskarżenia wobec byłego szefa SKW. Ostry komentarz generała

Warszawska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec gen. Piotra Pytla. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień i ujawnienia tajemnicy państwowej. Sam w rozmowie z o2.pl komentuje to dosadnie, mówiąc, że prokuratura i SKW potrzebowały sześciu lat, aby “z gó**a ukręcić bat”.

 

Według rzecznik prokuratury okręgowej Aleksandry Skrzyniarz akt oskarżenia trafił do sądu okręgowego pod koniec sierpnia. Pytel usłyszał zarzuty z dwóch artykułów Kodeksu karnego. To art. 231 i 265.

 

Chodzi o nadużycie uprawnień i ujawnienie tajemnicy państwowej. Śledczy, jak opisuje radio RMF, chcą udowodnić, że Pytel, który kierował wtedy SKW, działał na rzecz obcych służb specjalnych. Sprawa dotyczy ujawnienia osobom niepowołanym informacji o działaniach SKW.

 

“Bat z gó**a”

 

Sam Pytel nie może szczegółowo komentować aktu oskarżenia. Jest on niejawny. Jak przekonuje, nie ma tam jednak niczego, co budziłoby jego niepokój. Akt oskarżenia dotyczy zdarzeń z połowy 2015 roku. Czynności prokuratury i wytworzona w toku postępowania dokumentacja są niejawne, więc nie będę ich komentował – mówi o2.pl były szef SKW.

 

Zdobywa się też na ostrzejszy komentarz. Przekonuje, że zarzuty są, mówiąc łagodnie, naciągane. Mówiąc ogólnie, nie ma tam nic, czego mógłbym się obawiać z punktu widzenia polskiego prawa – nadal obowiązującego. Prokuratura i SKW potrzebowały sześciu lat, żeby z gó**a ukręcić bat – dodaje były szef wojskowego kontrwywiadu.

 

Pytel był szefem SKW w okresie 2014-2015. Objął stanowisko po gen. Januszu Nosku. W listopadzie 2015 r. został odwołany z funkcji szefa. W przeszłości służył w Urzędzie Ochrony Państwa i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W 2017 r. został zatrzymany przez Żandarmerię Wojskową.

 

Były współpracownik generała przekonuje, że w jego ocenie Pytel powinien wytłumaczyć się przed sądem z zarzutów. Ale to potrwa. – Teraz wszystko jest tajne i nie będzie mógł tego odkręcić w mediach przez lata, aż do wyroku – twierdzi rozmówca o2.

Podobne artykuły