Stara wojna może wybuchnąć na nowo. Eskalacja w afrykańskim regionie jest w stanie doprowadzić do katastrofy

Rosną napięcia między etiopską armią a siłami Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia (TPLF). Zarzewie obecnego konfliktu powstało podczas poprzedniej krwawej wojny. Choć region nie otrząsnął się po poprzedniej eskalacji, już szykuje się do kolejnego starcia. Sytuację pogarsza fakt, że kryzys w Etiopii pozostaje powiązany z wojną w Sudanie i rywalizacją największych mocarstw. Najnowszy wybuch w Tigraju może doprowadzić do regionalnego pożaru.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Ximena Borrazas/SOPA Images/LightRocket via Getty Images / Getty Images Tigrajscy uchodźcy, 20 maja 2024 r. (zdjęcie poglądowe)
Schemat jest już dobrze znany. Nerwowe kolejki przed bankami, w których szybko kończą się pieniądze. Puste półki, rosnące ceny, gorączkowe gromadzenie zapasów żywności. W ciągu ostatniego roku mieszkańcy Tigraju, regionu na północy Etiopii, przeżyli co najmniej trzy podobne epizody, za każdym razem bojąc się wybuchu kolejnej wojny. Szacuje się, że podczas ostatniej rundy walk w latach 2020-2022 zginęły setki tysięcy ludzi. Teraz rosną obawy przed kolejną rundą.
- Cyniczna gra mocarstw w Afryce spycha wielkie państwo w przepaść. Kryzys uderzy rykoszetem w Europę [ANALIZA]
Ostatni wybuch napięć był jak dotąd najbardziej złowieszczy. 29 stycznia, po starciach między armią etiopską a siłami lojalnymi wobec Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia (TPLF), który rządzi w Tigraju, rząd Etiopii zawiesił wszystkie loty do i z regionu. Dwa dni później rządowe drony uderzyły w cele położone głęboko w centrum Tigraju. Tadesse Werede, tymczasowy tigrajski prezydent, opisał walkę jako “coś przypominającego totalną wojnę”.
Wydaje się, że na razie udało się uniknąć takiego wyniku. Tadesse powiedział, że jego siły wycofały się z niektórych obszarów, które zajęły w weekend, podkreślając, że “nieporozumienia można rozwiązać poprzez dialog”. 3 lutego zezwolono na wznowienie lotów do Tigraju.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Jest strach. Jest głód. Jest śmierć". Lekarze bez Granic o sytuacji w Strefie Gazy
Jednak ryzyko dalszej przemocy pozostaje niepokojąco wysokie. Premier Etiopii Abiy Ahmed Ali zasugerował w przemówieniu wygłoszonym 3 lutego przed parlamentem, że TPLF składa się ze “zdrajców” działających na rzecz “rozbicia Etiopii”.
— [Armia etiopijska] mobilizuje się z pełną siłą — stwierdził przedstawiciel TPLF. — Nie potrafię opisać, jak przerażająca będzie ta wojna, jeśli Abiy nie zaprzestanie swoich działań.
- Afrykańska Ukraina, czyli wojna, o której na Zachodzie zapomnieli. “Tigraj to jedno wielkie nic”
Długotrwałe napięcia
Zarzewie obecnego kryzysu powstało podczas poprzedniej wojny. Po objęciu urzędu w 2018 r. Abiy Ahmed Ali szybko zgromadził koalicję sił mających pretensje do TPLF, próbując wyprzeć ruch z dominującej pozycji w etiopskiej polityce. Wśród jego sojuszników znalazły się etniczne milicje z regionu Amhara. Kiedy pod koniec 2020 r. wybuchła wojna, amharskie milicje zajęły zachodnią część Tigraju i przeprowadziły czystki etniczne. Setki tysięcy Tigrajczyków zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Od tego czasu większość z nich marnieje w nędznych obozach w innych częściach regionu.
Podpisane w 2022 r. porozumienie pokojowe miało utorować drogę do dalszych rozmów, które pozwoliłyby wysiedlonym wrócić do domów i ostatecznie rozwiązać spór terytorialny. Jednak wiele osób spośród kilku tysięcy mieszkańców Tigraju, którzy powrócili w 2024 r., spotkało się z zastraszaniem i znęcaniem ze strony milicji z regionu Amhara. Większość pozostałych boi się wrócić do domów. Abiy Ahmed Ali zignorował żądania TPLF dotyczące odebrania Amharze kontroli nad okupowanymi terytoriami i przywrócenia Tigraju.
- Masakra w Darfurze. Sudan się wykrwawia. “Doszło do faktycznego podziału kraju”
Kiedy w zeszłym tygodniu siły TPLF nieoczekiwanie przekroczyły rzekę Tekeze i wkroczyły do Tselemti, urzędnicy twierdzili, że chciały one jedynie protestować przeciwko złemu traktowaniu powracających Tigrajczyków ze strony etiopskiej armii.
Jednak niektóre źródła spekulują, że prawdziwym celem mogło być zajęcie strategicznych lokalizacji lub zbadanie linii obrony etiopskich wojsk.
Tigraj w Etiopii, 19 lutego 2024 r.Ed Ram / Getty Images
Preludium do czegoś większego
Premier od dawna obawiał się, że TPLF planuje siłą odzyskać zachodnią część Tigraju, co pozwoliłoby otworzyć linię zaopatrzeniową dla sojuszników frontu w Sudanie. Jego rząd najwyraźniej zinterpretował przekroczenie granicy przez oddziały jako preludium do poważnej ofensywy. Mówi się, że etiopska armia przemieszcza w kierunku tigrajskiej granicy duże odziały żołnierzy i zapasy broni. Tymczasem w południowej części Tigraju trwają walki między TPLF a prorządowymi milicjami.
30 stycznia Unia Afrykańska (UA) publicznie zaproponowała mediację między etiopskim rządem a TPLF. Według źródła posiadającego bezpośrednią wiedzę na temat rozmów Etiopia prywatnie odpowiedziała, że UA powinna przestać ingerować w jej sprawy wewnętrzne. Niektórzy członkowie otoczenia premiera mogli dojść do wniosku, że nadszedł czas na podjęcie bardziej zdecydowanych działań przeciwko TPLF.
- Epidemia cholery, głód i oblężenie. Sudańskie miasto zamienia się w piekło na ziemi
Nie oznacza to jednak, że wojna jest nieunikniona. Obie strony mają dobre powody, aby zachować ostrożność. TPLF zostało osłabione przez lata wewnętrznych walk. Abiy Ahmed Ali ma wielu wrogów, w tym sąsiednią Erytreę, która zbliżyła się do TPLF.
Jednak kryzys w Etiopii jest również powiązany z wojną domową w Sudanie i rywalizacją między zewnętrznymi mocarstwami, które ją podsycają. Nowa wojna w Tigraju prawdopodobnie przerodziłaby się w regionalną katastrofę.
Ci, którzy mogą, muszą dążyć do pokoju, póki jeszcze mają czas.
© The Economist Newspaper Limited, 5 lutego 2026 r.