“Ściany były skute lodem, a z ust leciała para”. Rosjanie z tego regionu już drugi tydzień żyją w zamarzniętych domach. “Walczą o przetrwanie” [REPORTAŻ]
Mieszkańcy irkuckiego Bodajbo od jedenastu dni żyją bez ogrzewania, mimo siarczystych, czterdziestostopniowych mrozów. W nocy z 29 na 30 stycznia w mieście doszło do rozległej awarii systemu komunalnego. Według władz jej przyczyną nie była ludzka niedbałość, lecz nadzwyczajnie niskie temperatury. Mieszkańcy mają jednak zupełnie inne zdanie. Dziennikarzom Nowej Gaziety udało się z nimi porozmowiać.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Igor Kobzew / Biuro prasowe gubernatora obwodu irkuckiego W ramkach zdjęcia z miasta Bodajbo w obwodzie irkuckim w Rosji. W tle widok na miasto. Wszystkie zdjęcia zostały udostępnione przez biuro prasowe gubernatora obwodu irkuckiego
Jak poinformował gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobzew, w efekcie awarii przestały działać cztery źródła ciepła.
Początkowo władze wprowadziły stan podwyższonej gotowości. Jednak już dzień później, 31 stycznia, w Bodajbo ogłoszono lokalny stan wyjątkowy. Do miasta przybyli przedstawiciele władz regionalnych, służby ratunkowe, a także szef rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Wiaczesław Fiedosiejenko wraz z grupami operacyjnymi.
- Rosja zamarza. To sygnał alarmowy dla Putina. “Dziedzictwo epoki radzieckiej” [OPINIA]
Komitet Śledczy wszczął postępowanie karne z artykułów dotyczących świadczenia usług niespełniających wymogów bezpieczeństwa oraz niedopełnienia obowiązków służbowych. Śledczy oficjalnie przyznali, że sytuacja zagraża życiu i zdrowiu mieszkańców: ludzie zostali bez wody, a w domach panuje przenikliwy chłód.
Brygady remontowe w Bodajbo. Zdjęcie udostępnione przez biuro prasowe gubernatora obwodu irkuckiegoIgor Kobzew / Biuro prasowe gubernatora obwodu irkuckiego
“To jest po prostu przerażające”
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Nowa Gazieta. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy z portalu Nowa Gazieta
Brygady remontowe początkowo próbowały ogrzać stary wodociąg i ułożyć tymczasowe, elastyczne rury na ulicy. Jak jednak przyznał mer Bodajbo Jewgienij Jumaszew, ekstremalne mrozy uniemożliwiły wykonanie tych prac. W związku z tym podjęta została decyzja o spawaniu i układaniu nowego, metalowego rurociągu o długości 750 m, prowadzonego po powierzchni.
Dla osób objętych strefą stanu wyjątkowego — w szczególności rodzin z dziećmi oraz seniorów — uruchomiono ogrzewane punkty pomocowe.
Sami mieszkańcy również nie pozostali bierni: założyli czat, dzięki któremu rozwożą sobie nawzajem wodę, żywność, grzejniki i koce.
- “Ludzie siedzą bez ogrzewania przez kilka dni w największe mrozy”. Krytyczna sytuacja w Kijowie
Gubernator Igor Kobzew przyjechał do zamarzającego miasta dopiero 6 lutego, czyli tydzień po awarii. Skontrolował kotłownie i prace naprawcze, spotkał się także z mieszkańcami i obiecał wstrzymanie naliczania rachunków za prąd dla domów znajdujących się w strefie stanu wyjątkowego. Jednocześnie mieszkańcy skarżyli się w mediach społecznościowych, że nadal otrzymują pełne rachunki za ogrzewanie i wodę.
To jest po prostu przerażające. Niedługo wszyscy będziemy ogrzewać się drewnem i węglem. Co to w ogóle za taryfy?
— piszą mieszkańcy w sieci.
W trakcie walki z awarią pojawił się kolejny problem: panika związana z zamarzniętą kanalizacją. Mer Jumaszew poprosił mieszkańców, by — jeśli to możliwe — ograniczyli korzystanie z kanalizacji albo przynajmniej spuszczali do niej ciepłą wodę, aby rury nie zamarzały jeszcze bardziej, i by “wytrzymali dosłownie jeszcze dzień lub dwa”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Relacja z pogrążonego w ciemności i mrozie miasta. "To kwestia przetrwania"
Dopiero w sobotę 7 lutego w mieście ogłoszono stan wyjątkowy na poziomie regionalnym. Do dziś jednak wielu ludzi wciąż żyje w zimnie, co przyznają nawet władze. 8 lutego gubernator Kobzew poinformował, że komisja dopiero zatwierdziła skorygowany plan prac naprawczych, a ostateczny termin rozwiązania problemów wyznaczono na 21 lutego. Według jego słów ogrzewanie działa obecnie jedynie w 12 domach z 141, a także w szkołach. Do wieczora 9 lutego władze obiecały przywrócić ciepło w kolejnych budynkach.
“Ściany i drzwi były skute lodem”
Mimo komunikatów władz o stopniowym przywracaniu ogrzewania mieszkańcy Bodajbo opowiadają, że w ich domach nadal panuje chłód. Dmitrij przyznał, że temperatura w jego mieszkaniu spadała poniżej zera.
Zabarykadowałem się w jednym pokoju, owinąłem kocami, zakleiłem okna i tam siedzimy. Generator diesla dopiero zamówiliśmy — na razie czekamy
— opowiada.
Inny rozmówca, Denis, mówi, że w jego domu są zaledwie 3 stopnie Celsjusza.
— Mrozy w Bodajbo nie są niczym niezwykłym — zaznacza Olga, kolejna mieszkanka miasta. — Zimą temperatura często spada tam nawet do minus 50 stopni Celsjusza.
— Specjaliści wykonywali pomiary w naszym mieszkaniu. Na drugim piętrze temperatura spadła do minus 3 stopni Celsjusza — mówi.
Ściany i drzwi były skute lodem, a z ust leciała para. Ci, którzy mają taką możliwość, ogrzewają piwnice nagrzewnicami, żeby uratować piony grzewcze. Ale wiele budynków w ogóle nie ma piwnic
— dodaje.
Rodzina Olgi przeniosła się do babci, gdzie temperatura również nie przekracza 10 stopni Celsjusza. Ludzie boją się używać elektrycznych grzejników — każdego wieczoru w powietrzu czuć zapach przypalonej instalacji, bo sieć jest przeciążona.
Członek brygady remontowej w Bodajbo. Zdjęcie udostępnione przez biuro prasowe gubernatora obwodu irkuckiegoIgor Kobzew / Biuro prasowe gubernatora obwodu irkuckiego
Swietłana, mieszkanka Bodajbo, powiedziała, że w jej domu nadal nie ma ogrzewania, choć władze obiecywały przywrócić je do końca dnia — przeszkadzają kolejne pęknięcia w instalacji grzewczej. Brakuje też wody pitnej — rodzina korzysta z wody dowożonej lub nabiera ją bezpośrednio z rzeki Witim.
Nie ma się gdzie umyć. Kanalizację ogrzewamy nagrzewnicą w piwnicy już drugi tydzień, a paliwo kupujemy na własny koszt
— dodaje.
Mieszkańcy opisują efekt domina: żeby ratować wodociąg, została odcięta woda, co doprowadziło do zamarznięcia kanalizacji. Z kolei przez rozmrożone i popękane grzejniki nie da się szybko uruchomić ogrzewania.
- Rosjanie zamarzają we własnych domach i błagają władze. “Nie ma wody, nie ma ogrzewania, nic nie ma”
— Wszyscy mamy zamarzniętą kanalizację — lód stoi bezpośrednio w odpływach. U wielu ludzi popękały grzejniki, dlatego nadal nie ma ciepła. Gorącej wody nie da się doprowadzić do domów, bo studzienki są zamarznięte — mówi Olga.
“Absolutnie niedopuszczalne”
Gubernator Igor Kobzew opublikował na swoim kanale Telegram nagranie z Bodajbo, na którym widać skutki awarii. Przyznał przy tym, że stan niektórych budynków jest krytyczny.
“Zobaczyliśmy, że domy przy ulicach 4a, 5a i 8a są w bardzo złym stanie, a awaria tylko pogorszyła sytuację. Oczywiste jest, że ludzie nie powinni mieszkać w takich warunkach” — napisał.
HtmlCode
Zapowiedział, że mieszkańcy z 24 mieszkań w tych budynkach zostaną przesiedleni w trybie pilnym.
Wielu mieszkańców Bodajbo podkreśla, że zainteresowanie problemami miasta pojawia się dopiero wtedy, gdy sytuacja staje się katastrofalna. Ich zdaniem, gdyby stan przestarzałych sieci był regularnie kontrolowany, do tej tragedii w ogóle by nie doszło.
- Życie za lodowatymi murami. Reportaż z bloku w Kijowie, który Rosja próbowała zamrozić. “Stałem się lokalnym hydraulikiem”
Mieszkańcy naszego regionu nie żyją — oni walczą o przetrwanie w ekstremalnym klimacie. To wyłącznie bezczynność i obojętność władz wobec północnych terenów doprowadziły do tej sytuacji. Podczas silnych mrozów ludzie całymi dniami siedzą w mieszkaniach bez ogrzewania, co jest absolutnie niedopuszczalne. Gdyby takie zainteresowanie ze strony gubernatora było stałe, do tej awarii by nie doszło
— napisała w mediach społecznościowych mieszkanka miasta, Natalia.