Putin na celowniku. Tomahawki mogą wrócić do gry. I to właśnie one mają złamać opór Kremla. “Duże prawdopodobieństwo, że prezydent Trump to zatwierdzi”
Dyplomacja utknęła w martwym punkcie, a wojna w Ukrainie wciąż trwa. W Waszyngtonie coraz głośniej słychać głos Dana Rice’a — człowieka, który wcześniej “przepychał” rakiety HIMARS i ATACMS-y, a dziś stawia na jeszcze cięższy kaliber. Jego teza jest brutalnie prosta: bez realnej presji militarnej Putin nie usiądzie do stołu. Dlatego wraca pomysł, który jeszcze niedawno wydawał się politycznym tabu — przekazanie Ukrainie pocisków Tomahawk. Zdaniem Rice’a to nie eskalacja, lecz dźwignia, która ma przełamać impas i zmienić kalkulację Kremla. Bo — jak pada wprost — “niepewność jest bronią”, a Putin rozumie tylko jeden język.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
RAMIL SITDIKOV / POOL / AFP, U.S. NAVY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP / AFP Prezydent Rosji Władimir Putin w Moskwie, Rosja, 22 stycznia 2026 r. W tle krążownik rakietowy USS Monterey (CG 61) wystrzeliwuje pocisk Tomahawk (zdj. poglądowe)
Kampania nacisku, której celem jest zmiana biegu wojny w Ukrainie, powraca. Jest cichsza niż wcześniej, ale zarazem śmielsza niż kiedykolwiek.
Gdy rosyjskie rakiety wciąż spadają na ukraińskie miasta, a Kreml nie wykazuje realnej chęci do ustępstw, niewielka, lecz coraz głośniejsza grupa zwolenników Ukrainy w Waszyngtonie przekonuje, że jedynym sposobem zmuszenia Władimira Putina do negocjacji jest radykalne wzmocnienie pozycji Kijowa.
Ich najnowszy pomysł — od dawna dyskutowany, ale dotąd nieurzeczywistniony — jest prosty: przekazać Ukrainie pociski manewrujące Tomahawk.
W centrum tej inicjatywy stoi Dan Rice, były specjalny doradca Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy. W tym tygodniu Rice spotkał się w cztery oczy z sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem. Jak sam mówił, była to szeroka rozmowa zarówno o przebiegu wojny, jak i o jego osobistych doświadczeniach z frontu.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth i były specjalny doradca głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Dan Rice w Pentagonie, Arlington, USA, 19 stycznia 2026 r.Dan Rice / Kyiv Post
— Sekretarz obrony jest niezwykle ciekawy intelektualnie i interesuje się każdym aspektem tej wojny — oświadcza Rice.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Kyiv Post. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych ukraińskich dziennikarzy z portalu Kyiv Post
Rice, który od kulis współtworzył wcześniejsze kampanie mające na celu uzyskanie zgody USA na przekazanie Ukrainie amunicji kasetowej oraz rakiet ATACMS, uważa dziś, że nadszedł czas na krok znacznie bardziej odważny: niewielką, nieujawnioną liczbę lądowych pocisków Tomahawk, zdolnych razić cele głęboko na terytorium Rosji.
Jak przypomina, istnieją już lądowe systemy startowe, które mogą odpalać Tomahawki. Nazywają się Typhoon.
Putin reaguje tylko na siłę. Jeśli nie zgodzi się na pokój, istnieje duże prawdopodobieństwo, że prezydent Trump zatwierdzi przekazanie Tomahawków — przynajmniej moim zdaniem
— mówi Rice w rozmowie z Kyiv Post.
“Gdy raz przekroczy się próg debata się kończy”
Rice nie chciał zdradzać szczegółów reakcji Hegsetha, zaznaczając, że znaczna część rozmowy miała charakter poufny i opierała się na zaufaniu okazywanym mu przez najwyższych rangą decydentów. Chętnie opisał natomiast to, o co sam zabiegał — już nie to, jak sekretarz na to odpowiedział.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth w Pentagonie w Arlington w stanie Wirginia, USA, 15 stycznia 2026 r.SHAWN THEW / PAP
A to, co ujawnił, robi wrażenie: wprost poprosił o Tomahawki — nawet “niewielką, nieujawnioną liczbę”. Jak sam przyznał, robi to przy każdej rozmowie z decydentami w Waszyngtonie.
— Nawet mała liczba takich pocisków, skutecznie użyta głęboko na terytorium Rosji, wywrze ogromną presję na Putina — podkreśla.
- Oko za oko. Ukraina mści się na Rosji. Użyła ulubionej broni Putina
Rice wskazuje na wyraźny precedens. Gdy Ukraina po raz pierwszy użyła rakiet ATACMS w listopadzie 2023 r. i zniszczyła około dwóch tuzinów rosyjskich śmigłowców szturmowych Ka-52, Moskwa natychmiast wycofała swoją flotę śmigłowców z Krymu i gruntownie zmieniła plany operacyjne.
Kilka Tomahawków zrobiłoby dokładnie to samo. Zasięg jest tak ogromny, że Rosja po prostu nie jest w stanie ochronić wszystkich kluczowych obiektów
— przekonuje Rice.
Jak zauważa, największą barierą zawsze jest pierwszy krok polityczny.
— Pierwszy egzemplarz każdego nowego systemu uzbrojenia jest politycznie najtrudniejszy do “przepchnięcia”. Ale gdy raz przekroczy się próg debata się kończy. I przestaje to być przedmiotem sporu — mówi
— Widzieliśmy to przy każdym systemie: HIMARS, amunicji kasetowej, czołgach Abrams i Leopard, pociskach przeciwpancernych z uranem zubożonym kalibru 120 mm, ATACMS o zasięgu 165 km, potem 300 km, F-16… a teraz Tomahawkach. Rosjanie protestują, mówią o “czerwonych liniach”, my wysyłamy pierwsze sztuki do Ukrainy. I po sprawie — podsumowuje.
“Wpływanie na wpływowych”
Rice wyjątkowo otwarcie mówi o tym, jak jego zdaniem przekonuje się Waszyngton.
W 2022 r., po mianowaniu go doradcą ówczesnego dowódcy armii ukraińskiej Wałerija Załużnego, zaprojektował to, co sam nazywa “zintegrowaną kampanią marketingową”, której celem było “wpływanie na wpływowych”: urzędników Pentagonu, szefów firm zbrojeniowych, kluczowych kongresmenów, pracowników Białego Domu i media.
Pisał artykuły opiniotwórcze, występował w programach telewizyjnych, wysyłał setki maili do urzędników i śledził dynamikę poparcia niczym konsultant polityczny analizujący niezdecydowanych wyborców.
Wyrzutnia rakiet ATACMS oraz zniszczenia wywołane ukraińskim atakiem w rosyjskim obwodzie kurskimSouth Korean Defense Ministry via Getty Images, Handout / Handout, https://x.com/ukraine_map / Getty Images
Najpierw pojawiła się turecka amunicja kasetowa pod Bachmutem. Potem amerykańska — w lipcu 2023 r. Następnie ATACMS w październiku.
Za każdym razem było czuć zmianę nastroju.Teraz czuję to samo z Tomahawkami
— przekonuje Rice.
Jego główny argument opiera się na odstraszaniu i proporcjonalności.
Rosja — jak wylicza — wystrzeliła na Ukrainę około 145 tys. irańskich dronów Szahid oraz ponad 13 tys. pocisków manewrujących i balistycznych. Dostarczenie Kijowowi 100–200 Tomahawków nie byłoby eskalacją — byłoby odpowiedzią adekwatną do użytych środków.
— To jest proporcjonalne — podkreśla. — Pod względem rodzaju broni, nie skali.
Odrzuca też rosyjskie ostrzeżenia o rakietach zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych jako cyniczne straszenie.
Taką zdolność mają też Iskandery. A Rosja już teraz używa ich przeciwko miastom cywilnym, w tym przeciwko szpitalowi dziecięcemu w Kijowie
— zauważa.
Prawdziwa siła Tomahawków — zdaniem Rice’a — nie leży w samych zniszczeniach, lecz w niepewności, jaką wprowadzają.
— ATACMS zmusiły Rosję do odsunięcia lotnisk, centrów dowodzenia i magazynów — mówi. — To poziom taktyczny. Tomahawk to poziom strategiczny. Cztery tysiące kilometrów. Można go “wpuścić przez okno” z Kijowa do Moskwy — mówi.
Jego propozycja jest prosta — i celowo ma przerazić Kreml: wysłać nieujawnioną liczbę pocisków, odpalać jeden dziennie w najcenniejsze cele, a jeśli Putin odmówi zawieszenia broni — zwiększać tempo.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Witold Jurasz: sankcje powoli dobijają Rosję
Podziały w obozie Trumpa
Czy prezydent Donald Trump zgodziłby się na taki krok — pozostaje otwartym i ostro spornym pytaniem wewnątrz jego własnej administracji. Część urzędników uważa, że instynkt Trumpa, by unikać uwikłań i eskalacji, wciąż dominuje.
- Dziennikarze podłożyli nadajniki GPS w paczkach do Moskwy. Odkryli sekret Putina
Jeden z wysokich rangą przedstawicieli administracji, proszący o anonimowość, ostrzega, że “uderzenia dalekiego zasięgu w głąb Rosji mogą wysadzić w powietrze każdy tor dyplomatyczny, zanim ten w ogóle ruszy”.
— Prezydent Trump chce dźwigni nacisku, nie spirali eskalacyjnej — twierdzi rozmówca.
Inni, bliscy zespołu ds. bezpieczeństwa narodowego, widzą to inaczej.
Test pocisku Tomahawk na australijskim okręcie HMAS Brisbane u wybrzeży USA (zdj. poglądowe)AFP PHOTO / AUSTRALIAN DEFENCE / East News
Starszy doradca senackiej komisji obrony twierdzi prywatnie, że propozycja Rice’a zyskuje ciche zainteresowanie, bo idealnie pasuje do stylu negocjacyjnego Trumpa.
Prezydent wierzy w szok i presję. To jest dźwignia. Prawdziwa dźwignia
— mówi.
Sam Rice nie gryzie się w język, mówiąc o błędach przeszłości. Oskarża byłego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Bidena, Jake’a Sullivana, o stworzenie niebezpiecznego precedensu cofania się za każdym razem, gdy Moskwa krzyczała o eskalacji.
— Ławrow grał nim jak na skrzypcach — twierdzi. — Za każdym razem, gdy Rosjanie podnosili alarm, my ustępowaliśmy. A gdy w końcu wysyłaliśmy broń, Putin mówił, że to i tak nic nie zmienia — oświadcza.
Sam prezydent Trump mówił, że uważa, iż Putin próbuje go rozgrywać. I to — tak jak w przypadku Maduro czy ajatollahów — prawdopodobnie obróci się przeciwko Putinowi. A to uruchomi Tomahawki
— podsumowuje.
“Obecne działania nie zmieniają kalkulacji Putina”
Na Kapitolu pomysł przestał być domeną think tanków i środowisk lobbystycznych.
Starszy doradca republikański w Senacie powiedział serwisowi Kyiv Post, że debata o Tomahawkach odzwierciedla narastającą frustrację impasem.
— Jeśli celem jest zmuszenie Putina do wyboru między eskalacją a negocjacjami, to właśnie to robi — mówi. — Daje Moskwie do zrozumienia, że bezpieczna strefa przestała istnieć
Starszy doradca demokratyczny podzielił tę ocenę, choć przyznaje, że ryzyko polityczne jest realne.
Istnieje obawa przed rozszerzeniem wojny. Ale rośnie też świadomość, że obecne działania nie zmieniają kalkulacji Putina. Pytanie brzmi: czy naprawdę chcemy pomóc Ukrainie wygrać — czy tylko przetrwać
— zauważa.
Poparcie dla ostrzejszych środków rośnie również wśród ustawodawców, którzy popierali wcześniejsze transfery uzbrojenia.
— Te same argumenty padały przy HIMARS-ach, ATACMS-ach i amunicji kasetowej — zauważył jeden z doradców Izby Reprezentantów. — Za każdym razem okazywało się, że niebo nie spadło.
Nowy ruch
Rice próbuje teraz odtworzyć presję społeczną i elitarną, która dwa lata temu doprowadziła do odblokowania dostaw czołgów Leopard w ramach kampanii “Free the Leopards” (“Uwolnić Leopardy”).
Hasło ma gotowe pod media społecznościowe i transparenty: “Unleash the Tomahawks” (“Uwolnić Tomahawki”).
Europejczycy powinni się ich domagać. To w końcu oni będą musieli sfinansować te Tomahawki w ramach PURL, czyli Listy priorytetowych potrzeb Ukrainy. De facto to oni powinni być ich orędownikami i płatnikami
— mówi Rice.
Co istotne, uważa także, że to nie prezydent Wołodymyr Zełenski powinien składać taki wniosek.
— On już prosił. Teraz to musi wyjść od nas — mówi.
Rice zaznacza również, że Ukraina zgodziłaby się na uprzednią akceptację NATO dla wszystkich celów Tomahawków, co — jego zdaniem — stanowi konieczne zabezpieczenie, nawet jeśli Sojusz formalnie nie jest stroną konfliktu.
- Trump marzy o wielkim układzie, ale Kreml nie handluje wojną. Putin stawia sprawę jasno: cel jest jeden i nie podlega negocjacjom [OPINIA]
Jeśli pociski pochodziłyby od europejskich partnerów, proces weryfikacji ograniczyłby ryzyko rosyjskich prowokacji lub operacji pod fałszywą flagą — jak eksplozja w kolonii karnej w Doniecku 29 lipca 2022 r., w której zginęło 60 ukraińskich jeńców, czy rzekomy atak na rezydencję Putina 1 stycznia 2026 r., do którego Kreml niesłusznie oskarżył Ukrainę w trakcie rozmów o zawieszeniu broni.
“Putin rozumie tylko jeden język”
Na razie Pentagon milczy, a Biały Dom pozostaje powściągliwy. Ale argument Rice’a — że pokój nadejdzie dopiero wtedy, gdy Moskwa zacznie bać się tego, co może nadejść dalej — zyskuje na sile w momencie, gdy dyplomacja coraz bardziej traci wiarygodność.
Pytanie nie brzmi, czy to eskaluje. Pytanie brzmi, czy cokolwiek mniej drastycznego zakończy tę wojnę
— mówi jeden z wysokich rangą republikańskich doradców.
A gdy Waszyngton debatuje, wojna toczy się dalej — rakieta po rakiecie, dron po dronie — a zwolennicy Ukrainy szukają kolejnej dźwigni, którą można pociągnąć.
- “Nie ustąpię”. Wielka Brytania rozszyfrowała chytry plan Trumpa. To miała być mistrzowska zagrywka
Dla Rice’a odpowiedź jest już jasna. — Niepewność jest bronią — mówi. — A Putin rozumie tylko jeden język.
Rice nie sprzedaje wyłącznie rakiety. Sprzedaje zmianę mentalną w administracji, która bardziej ceni “sztukę dealu” niż reguły stopniowej eskalacji.
Czy Pentagon Trumpa kupi tę narrację — to jedno. Ale w Waszyngtonie, który uwielbia grę o wysoką stawkę, kampania “Uwolnić Tomahawki” stała się już najgłośniejszą cichą rozmową w mieście.