Przez Polskę do Moskwy. Dziennikarze podłożyli nadajniki GPS w paczkach. Odkryli sekret Putina

Pomimo surowych sankcji zabronione towary najwyraźniej bez problemu trafiają przez Polskę do Rosji, w czym pomaga jeszcze jeden kraj. Ujawnia to śledztwo reporterów serwisu BILD. Z pomocą nadajników lokalizacyjnych odkryli system przesyłek działający w środkowych Niemczech, który został stworzony przez byłych pracowników niemieckiej spółki zależnej rosyjskiej poczty państwowej. Chodzi o setki ton paczek dla imperium Władimira Putina.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Lisa Lutticke / BILD Początek trasy paczki (jej zawartość jest pokazana w kółku) wysłanej przez BILD-a z Berlina, przez Polskę i Białoruś do Moskwy
Istnienie “poczty cieni” wyszło na jaw w trakcie trwającego śledztwa prokuratury w Berlinie przeciwko kierownictwu RusPost GmbH. Już od 2022 r. organy ścigania badają w tej sprawie naruszenia sankcji UE, które mają na celu osłabienie machiny zbrojeniowej Putina.
W dziesiątkach paczek, które RusPost chciała przetransportować z Niemiec do Moskwy, służby celne odkryły zabronione towary (urządzenia elektryczne, gotówkę, biżuterię). Prokuratura w Berlinie zamierza w związku z tym postawić zarzuty jednemu z członków kierownictwa firmy.
Magazyn firmy logistycznej RusPost GmbH w pobliżu lotniska w Berlinie, NiemcyLisa Lutticke / BILD
Według śledztwa przeprowadzonego przez BILD-a, w centrum afery znajduje się firma logistyczna założona pod koniec 2022 r. W jej siedzibie w Kolonii znajduje się tylko skrzynka pocztowa. Firma prowadzi kontrowersyjną działalność pocztową za pośrednictwem magazynu położonego zaledwie kilometr od portu lotniczego Berlin Brandenburg. Stąd regularnie wyruszają w kierunku Moskwy 40-tonowe ciężarówki wypełnione paczkami pocztowymi.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości dziennika “Bild”
BILD przetestował ten system, skorzystał z oferty firmy logistycznej w rosyjskich supermarketach i nadał łącznie pięć paczek pocztowych — wyposażonych w ukryte nadajniki GPS.
Na liście przewozowym BILD podał fałszywe nazwisko. Jako zawartość wpisano książki, szaliki i czapki. Prawdziwa zawartość: objęte sankcjami (ale zdezaktywowane) komponenty elektroniczne. Koszt wysyłki: 26 euro (około 110 zł) za paczkę do dwóch kg — płatność w gotówce. Dziennikarzom BILD-a odmówiono wydania pokwitowania.
Zawartość jednej z paczek wysłanych przez BILD-a do Moskwy za pośrednictwem placówki w rosyjskim supermarkecie w NiemczechLisa Lutticke / BILD
Powód do niepokoju: pracownica supermarketu nakleiła na paczki etykiety wysyłkowe uzbeckiej poczty państwowej (UzPost) — mimo że według Federalnej Agencji Sieciowej ta firma nie ma prawa prowadzić działalności w Niemczech. Informatorzy donoszą BILD-owi o poufnym porozumieniu między rosyjską i uzbecką pocztą państwową.
Według danych z ukrytych nadajników lokalizacyjnych paczki BILD-a były transportowane po jednym lub dwóch dniach z rosyjskich supermarketów do magazynu firmy logistycznej na południowy wschód od Berlina.
Za magazynem regularnie parkuje BMW Dimitrija V. (imię zmienione) — byłego dyrektora zarządzającego RusPost GmbH. W 2014 r. rosyjska poczta państwowa powierzyła mu utworzenie spółki zależnej w Berlinie. Krótko po rozpoczęciu wojny zrezygnował ze stanowiska.
Berlińska prokuratura prowadziła dochodzenie również przeciwko V., ale w 2024 r. umorzyła postępowanie z powodu braku dowodów. BILD udokumentował, że V. obecnie dyskretnie pociąga za sznurki w firmie logistycznej.
Trasa przesyłek pocztowych do Rosji jest zawsze taka sama: z Berlina przez Polskę do Białorusi, a następnie do Moskwy. Paczki BILD-a z ukrytymi nadajnikami GPS niemal bez przeszkód przekroczyły zewnętrzne granice UE w Brześciu (między Polską a Białorusią) — co stanowi naruszenie sankcji. Białoruś również podlega sankcjom UE. Najwyraźniej nie przeprowadzono żadnych kontroli.
Wszystkie nadajniki lokalizacyjne zgłosiły ostatecznie ten sam wynik: przybycie do Moskwy.
Firma logistyczna (transportująca paczki do Rosji) na zapytanie BILD odpowiedziała: “Nasze mechanizmy kontroli są zaprojektowane w taki sposób, że naruszenia sankcji UE są praktycznie niemożliwe”. Przesyłki niespełniające wymogów prawnych nie są dalej przetwarzane. Przewoźnik dodał jednak, że “nie są one odporne na oszustwa związane z deklaracjami”, takimi jak ta, którą złożył BILD.
Czerwona linia pokazuje trasę nadajników GPS w paczkach BILD-a z Berlina przez Polskę i Białoruś do MoskwyŻródło: BILD / Materiały własne
Telefonicznie firma potwierdziła też kontrowersyjną współpracę z uzbecką pocztą i uważa ją za zgodną z prawem. UzPost również przyznał się do współpracy z prywatnymi dostawcami usług pocztowych. “Mogą Państwo korzystać z naszych rozwiązań w zakresie dostaw” — przekazał.
Federalna Agencja Sieciowa ma zupełnie inne zdanie na ten temat i wątpi, czy uzbecka poczta ma prawo działać w Niemczech za pośrednictwem usługodawcy. “Federalna Agencja Sieciowa bada obecnie” tę sprawę, jak poinformował rzecznik. Jeśli firma logistyczna rzeczywiście korzysta z uzbeckich dokumentów bez upoważnienia, będzie to miało poważne konsekwencje.
Wnioski z dochodzenia przeprowadzonego przez BILD są jednoznaczne: sankcje UE można systematycznie omijać za pomocą międzynarodowej poczty. Zakazane towary z Niemiec bez trudu trafiają do Rosji. Pod przykrywką nieszkodliwych paczek.
Dowiedz się więcej:
- Zerowe tabelki, pełne magazyny. Tak Putin rozgrywa sankcje. Ale ta gra ma swoją cenę. Ujawniamy szokujące dane i ich konsekwencje
- Wielka Brytania nadal “wystawia czeki dla Kremla”. Wszystko za sprawą luki w sankcjach. “Każdy miesiąc zwłoki to kolejne miliony dla Putina”
- Bałtyk stał się naftowym korytarzem wojny Putina. Oto jak Rosja omija sankcje na oczach całej Europy. Ujawniamy