09 February, 2026

“Potrzebujemy resetu”. Założyciel Bolta kreśli ponury scenariusz dla Europy. Kontynent przegrywa wyścig z Chinami i USA

Markus Villig, założyciel Bolta, wprowadził rewolucję w miejskim transporcie, stając w szranki z taksówkami i Uberem. Teraz przewiduje, że w niedalekiej przyszłości miliony osób zrezygnują z własnych samochodów na rzecz autonomicznych taksówek. Jego firma chce być wiodącym graczem w tej dziedzinie. Technologię niezbędną do tego celu Villig kupuje w Chinach. A jego prognozy dla Europy są wyjątkowo ponure. Kontynent ryzykuje pozostanie w tyle w wyścigu o nową mobilność. — Jeśli tego nie zmienimy, Europa nie ma przyszłości gospodarczej — ostrzega.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Potrzebujemy resetu". Założyciel Bolta kreśli ponury scenariusz dla Europy. Kontynent przegrywa wyścig z Chinami i USA Artur Widak/NurPhoto via Getty Images, JOAKIM STAHL/SVD / TT NEWS AGENCY / TT NEWS AGENCY VIA AFP / Getty Images Znak Bolt widoczny na samochodzie w Krakowie, 1 października 2025 r. Na mniejszym zdjęciu Markus Villig, 18 września 2025 r.

W wieku 27 lat Markus Villig został najmłodszym miliarderem w Europie, który dorobił się majątku samodzielnie. Przedsiębiorca z Estonii założył Bolta, europejskiego konkurenta Ubera. Za pomocą oferowanej przez firmę aplikacji można w prosty sposób zarezerwować przejazd lub zamówić jedzenie. Koncepcja pośrednictwa w przewozach (ang. ride hailing) przyjęła się w wielu miejscach na świecie.

Villig — który, jak sam twierdzi, nie posiada samochodu ani prawa jazdy — powoduje spore zamieszanie na rynku. A to przede wszystkim irytuje lobby taksówkarskie. Jednak kiedy “Die Welt” spotyka się z przedsiębiorcą w berlińskim biurze Bolta, zajmują go już zupełnie inne tematy.

Die Welt”: Panie Villig, podobno założył pan Bolta dzięki pożyczce w wysokości zaledwie 5000 euro (21 tys. zł) od rodziców. Czy w dzisiejszych warunkach w Europie ponownie założyłby pan firmę zajmującą się pośrednictwem w przewozach?

Markus Villig: W świecie technologii wyczucie czasu jest wszystkim. Około 10 lat temu był odpowiedni moment, aby założyć Bolta — rynek był gotowy na przełom. Dzisiaj już tak nie jest.

Istnieje już kilku silnych dostawców, a konkurencja jest ogromna.

“Europie potrzebny będzie reset”

Czy wynika to również z warunków gospodarczych i regulacji prawnych w Europie?

W Europie rzadko zdarza się, aby jedna zasada niszczyła wszystko. Jest to raczej śmierć zadana tysiącem cięć. Ciągle pojawiają się nowe przepisy, które obciążają przedsiębiorstwa w codziennej działalności. Jako duża firma możemy sobie z tym poradzić, możemy zatrudnić pracowników ds. zgodności, którzy przez cały dzień wypełniają bezsensowne formularze.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu “Die Welt”

Jednak dla start-upu jest to katastrofalne. Europa może jeszcze przez pięć lat funkcjonować w ten sposób — potem potrzebny będzie reset. W przeciwnym razie staniemy się całkowicie nieistotni. Na rynku usług przewozowych rynek niemiecki praktycznie nie istnieje.

Co ma pan na myśli? W wielu miastach samochody różnych dostawców stały się nieodłącznym elementem krajobrazu ulicznego.

Przykładowo w Londynie jest 120 tys. prywatnych kierowców. W Berlinie jest ich mniej niż 4000. Berlin nie jest jednak 30 razy mniejszy od Londynu. Jedynym powodem są przestarzałe regulacje. Uniemożliwiają one milionom ludzi dostęp do taniej mobilności. Gdyby było inaczej, bez problemu zainwestowalibyśmy 100, a raczej kilkaset milionów euro: w technologię, pojazdy dla kierowców, lokalny marketing. Prawdopodobnie mielibyśmy 10 razy więcej pracowników w Niemczech. Ale w tej sytuacji jest to po prostu niemożliwe.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Belg: powiedziałem taksówkarzowi, że jesteśmy w Polsce i mówimy po polsku

Czy mimo to Bolt osiąga zyski?

Jesteśmy rentowni — również w Niemczech.

A kiedy nastąpi długo oczekiwane wejście na giełdę, o którym spekuluje się od lat?

Dzięki wejściu na giełdę moglibyśmy pozyskać kapitał na rozwój, zwłaszcza w zakresie pojazdów autonomicznych. Rozwój tych samochodów będzie kosztował setki milionów, a raczej miliardy. Jednak w Europie przepisy dotyczące rynku kapitałowego są fatalne, giełdy umierają.

  • Nowa usługa taksówek na aplikację budzi kontrowersje. “To może powodować konflikty”

Konsumenci w Stanach Zjednoczonych są 20 razy bardziej aktywni na rynkach akcji niż Europejczycy. Nie dlatego, że są bogatsi, ale z powodu braku kultury akcji w Europie. Ma to niezwykle negatywny wpływ na gospodarkę. Bez reform nie będzie udanych debiutów technologicznych w Europie.

Martwisz się o europejskie rynki kapitałowe, podczas gdy niemieccy taksówkarze boją się o swoje miejsca pracy. Podlegają oni surowszym przepisom niż kierowcy Bolt. Czy rozumiesz obawy przedsiębiorstw taksówkarskich?

Oczywiście. To oni mają najwięcej do stracenia. Z punktu widzenia lobby taksówkowego logiczne jest, że chcą oni zapobiegać konkurencji. Jednak politycy powinni mieć na uwadze dobro ogółu. Dlaczego mieliby optymalizować sytuację dla małego lobby? To całkowicie absurdalne.

"Potrzebujemy resetu". Założyciel Bolta kreśli ponury scenariusz dla Europy. Kontynent przegrywa wyścig z Chinami i USA Znak taksówki Bolt widoczny na samochodzie w Krakowie, 6 stycznia 2026 r.Artur Widak/NurPhoto via Getty Images / Getty Images

W Niemczech stowarzyszenia taksówkarskie domagają się wprowadzenia minimalnych cen za przejazdy Bolt, aby uczynić rynek bardziej sprawiedliwym. Różne miasta rozważają wprowadzenie takich cen.

Każdego roku pojawia się jakaś nowa bzdura. Nie ma to nic wspólnego z dobrem konsumentów ani społeczeństwa. Wolne rynki zapewniają innowacje i spadek cen. Zamiast tego blokuje się konkurencję i chce się ustalać ceny. Jest to całkowicie odwrócone podejście — doskonały przykład tego, jak Europa szkodzi sobie sama.

Na wszystkich rynkach europejskich praca w pośrednictwie przewozów jest jednym z najpopularniejszych nowych zawodów. Również w Niemczech tysiące osób czekają w kolejce. Gdyby zarobki były nieatrakcyjne, nie byłoby takiego popytu.

“Tylko autonomiczne samochody będą się liczyć”

Ale może dostawcy tacy jak Bolt są atrakcyjni tylko dlatego, że na rynku nie ma już alternatyw, a klasyczna branża taksówkarska wymiera?

W takim razie to dobrze dla społeczeństwa. Jeśli ludzie, którzy w innym przypadku nie zarabialiby nic, mogą pracować produktywnie i uzyskiwać dochody — dlaczego miałoby się to blokować?

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z pańskim planem, w przyszłości kierowcy mogą w ogóle nie być potrzebni.

W 100 proc. Za 10 lat samochody autonomiczne będą jedyną rzeczą, która będzie się liczyła. Są tańsze, bezpieczniejsze i wygodniejsze. Miliony ludzi będą chciały z nich korzystać. Doskonalenie oprogramowania, produkcja pojazdów, budowa flot — to może potrwać co najmniej 10, a może nawet 20 lat. Naszym celem jest pozycjonowanie Bolta jako wiodącego europejskiego gracza w tej dziedzinie.

  • Co mogą zrobić pracownicy, którzy zostaną zwolnieni przez sztuczną inteligencję?

Jak będzie to wyglądało z perspektywy pasażera?

W zasadzie dokładnie tak, jak to, co znamy już dzisiaj. Otwierasz aplikację, zamawiasz przejazd, przyjeżdża autonomiczny samochód, wsiadasz i ruszasz. A co najlepsze: większość ludzi nawet nie będzie o tym myśleć. To będzie wydawało się normalne — tylko bez kierowcy. Więcej prywatności, bezpieczeństwo, niższe koszty, wygoda. Wiele osób zda sobie sprawę, że nie potrzebują już własnego samochodu.

Ogłosił pan, że będzie współpracował w zakresie technologii z chińską firmą Pony.ai. Dlaczego nie z partnerem europejskim lub amerykańskim?

Ponieważ w Europie nie ma ani jednej poważnej firmy zajmującej się samochodami autonomicznymi. Ani jednej. To katastrofa. Jeśli nie opracujemy tej technologii samodzielnie, europejski przemysł motoryzacyjny będzie skończony.

“Europa nie może tak funkcjonować”

Czy rozmawiał pan o tym z europejskimi producentami samochodów?

Tak, i wszyscy są w panice. Żaden z nich nie posiada tej technologii. Nikt nie wie, jak ją zbudować. Obecnie istnieją tylko dwie opcje: Chiny lub Stany Zjednoczone.

Dlaczego więc nie firma amerykańska?

Ponieważ dostawcy amerykańscy nie byli w stanie dostarczyć produktu wystarczająco szybko. Skupiają się na swoim rynku krajowym — zwłaszcza w obecnej sytuacji geopolitycznej. Chińscy dostawcy chcieli natychmiast wejść na rynek europejski. Dlatego mogliśmy szybciej rozpocząć współpracę z nimi.

  • Koniec pewnej epoki. Niemieckie giganty samochodowe w kryzysie. Chiny tylko na to czekały

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają przed ryzykiem związanym z danymi w chińskich przedsiębiorstwach. Czy podziela pan te obawy?

W 100 proc. Chodzi o dane — i o to, kto kontroluje pojazdy. Technologia ta musi być kontrolowana przez europejskie firmy. Dane muszą pozostać w Europie. Oprogramowanie musi być testowane tutaj. Bez tego technologia ta nie może trafić na rynek — niezależnie od tego, czy pochodzi z Chin, czy ze Stanów Zjednoczonych.

"Potrzebujemy resetu". Założyciel Bolta kreśli ponury scenariusz dla Europy. Kontynent przegrywa wyścig z Chinami i USA Markus VilligHugo Amaral/SOPA Images/LightRocket via Getty Images / Getty Images

Biorąc pod uwagę te aspekty, czy nie byłoby bezpieczniej produkować pojazdy autonomiczne we współpracy z europejskim producentem samochodów?

Obecnie nie widzę żadnego europejskiego producenta, który mógłby szybko i tanio zbudować taki samochód. Nasze rozmowy z Volkswagenem i innymi producentami samochodów pokazują, że czas rozwoju jest o pięć lat dłuższy niż w Chinach, a koszty trzykrotnie wyższe. Jednocześnie w Chinach możemy dziś zamawiać pojazdy, które są o połowę tańsze od niemieckich. Europa nie może tak funkcjonować. Jeśli tego nie zmienimy, świat będzie kupował samochody z Chin.

  • “Niebezpieczna burza”. Duma niemieckiej gospodarki przeżywa głęboki kryzys

A czy kupowałby pan również od innych chińskich firm?

Ostatecznie klienci chcą najlepszego produktu w najlepszej cenie. Jeśli to możliwe, kupuję produkty europejskie. Jednak od 30 lat Europa nie stworzyła nic znaczącego w dziedzinie technologii. Wśród największych firm technologicznych na świecie nie ma ani jednej europejskiej.

Przyczyny są różne: zbyt małe inwestycje, zbyt wiele regulacji, złe warunki dla talentów, trudności w pozyskiwaniu kapitału. Dlatego najlepsi ludzie wyjechali do USA. Jeśli tego nie zmienimy, Europa nie ma przyszłości gospodarczej. Bez gospodarki nie ma obrony, nie ma państwa socjalnego. A czas ucieka.

Podobne artykuły