Norweska rodzina królewska zaplątana w sieć Epsteina. Długo pozostawała w cieniu. Teraz znalazła się pod ostrzałem

Mimo że Jeffrey Epstein zmarł w celi więziennej w 2019 r., jego tajemnice wciąż wychodzą na jaw. Procesy sądowe i stopniowe ujawnianie tysięcy stron dokumentów powiązanych z jego wieloletnią współpracowniczką Ghislaine Maxwell na nowo otworzyły puszkę Pandory, którą wielu wpływowych ludzi tego świata wolałoby na zawsze pozostawić zamkniętą. Podczas gdy opinia publiczna zdążyła już uodpornić się na pewną dozę cynizmu ze strony amerykańskich miliarderów, najnowsze szczegóły wywołały w Skandynawii prawdziwy szok. Okazuje się bowiem, że wpływy Epsteina sięgały aż do królewskich pałaców.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Per Ole Hagen/Getty Images / Stringer / Getty Images Norweska Rodzina Królewska, od lewej: książę Sverre Magnus, księżniczka Ingrid Alexandra, księżniczka koronna Mette Marit, następca tronu Hakon Magnus, Jej Królewska Mość Królowa Sonja oraz Jego Królewska Mość Kig Harald uczestniczą w Norweskim Dniu Konstytucji w zamku królewskim w Oslo, 17 maja 2025 r.
Najnowsze odtajnione dokumenty związane z Epsteinem ujawniają nie tylko nazwiska prezydentów USA, wizjonerów technologicznych czy słynnych naukowców, ale rzucają też nowe światło na poczynania europejskiej arystokracji.
W aktach obok siebie pojawiają się polityczni rywale, tacy jak Bill Clinton i Donald Trump, giganci technologiczni, jak Bill Gates czy Elon Musk, a także genialny fizyk Stephen Hawking. Choć samo pojawienie się nazwiska w dokumentach nie musi automatycznie oznaczać oskarżenia o przestępstwo, ujawnione materiały mogą wydać się niepokojące.
W sieci Jeffreya Epsteina zaplątała się również norweska następczyni tronu, księżna Mette-Marit. W najnowszych ujawnionych dokumentach jej nazwisko pojawia się ponad tysiąc razy — co potwierdza jej wieloletni kontakt z przestępcą seksualnym. Szczególnie zaskakujące mogą wydawać się niektóre szczegóły z ich korespondencji.
Mette-Marit wymieniła z Epsteinem od 2011 do 2014 r. dziesiątki e-maili. Ich korespondencja pokazuje, że byli sobie bliscy.
W jednej z wiadomości z października 2012 r. Epstein rozmawiał z Mette-Marit o “polowaniu na żonę” w Paryżu. Według niej stolica Francji była “dobra na zdradę”, a dodała także, że “kobiety ze Skandynawii są lepszymi kandydatkami na żony”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Afera Epsteina zaszkodzi Donaldowi Trumpowi? "Zwolennicy nie chcą go słuchać"
Epsteina określała również jako dobrotliwego i “słodziaka”, a kolejne wiadomości wysyłane Epsteinowi z konta księżnej zawierały sformułowania takie jak “rozśmieszasz mnie”.
- “Książę Ciemności”. Akta Epsteina pogrążają brytyjską elitę. Na jaw wychodzą nowe brudy
Mette-Marit napisała także Epsteinowi, że jest “bardzo czarujący” i zapytała, czy “nie jest niestosowne, by matka zaproponowała dwie nagie kobiety niosące deskę surfingową jako tapetę dla mojego 15-letniego syna?”. W innym e-mailu podziękowała za kwiaty, które otrzymała od Epsteina, gdy źle się czuła, a na koniec napisała “Z miłością, Mm”. W korespondencji regularnie omawiali plany spotkań, a dokumenty wskazują, że w 2013 r. spędziła cztery dni w jego domu w Palm Beach na Florydzie, gdy Epsteina tam nie było.
Według norweskiego dworu Mette-Marit zakończyła kontakt z Epsteinem w 2014 r., mając poczucie, że “próbuje wykorzystać relację z następczynią tronu jako kartę przetargową wobec innych osób”.
Jeffrey EpsteinKypros / Contributor / Getty Images
“To po prostu żenujące”
Sprawa związana z aktami Epsteina pojawia się w bardzo niekorzystnym czasie dla norweskiej rodziny królewskiej. Syn Mette-Marit, Marius Borg Hoiby, musi odpowiedzieć na 38 zarzutów, w tym rzekomego zgwałcenia czterech kobiet, a także domniemanego pobicia i przestępstw narkotykowych. W przypadku skazania grozi mu nawet 16 lat więzienia. Hoiby zaprzecza najpoważniejszym zarzutom, w tym dotyczącym przestępstw seksualnych.
Hoiby nie ma tytułu królewskiego i nie jest w linii sukcesji do tronu. Mette-Marit wyszła za przyszłego króla Norwegii w 2001 r., a Marius jest jej synem z poprzedniego związku.
O ujawnionej korespondencji Mette-Marit, która znajduje się teraz pod presją opinii publicznej, wypowiedziała się krótko po jej opublikowaniu. 52-letnia księżna wyraziła “głębokie współczucie i solidarność” wobec ofiar Epsteina i przyznała, że jest odpowiedzialna “za to, że nie sprawdziła dokładniej przeszłości Epsteina i nie zorientowała się wystarczająco szybko, jakim był człowiekiem”.
- 48 diamentów i posiadłość na Wyspach Dziewiczych. Tajny dokument ujawnia listę spadkobierców Epsteina
Jednak według dokumentów w 2011 r. napisała do Epsteina, że ”wyszukała go w Google”, dodając, że “nie wygląda to zbyt dobrze”. Umieściła w tej wiadomości również emotikon uśmiechniętej twarzy.
Chociaż e-mail nie precyzuje, co znalazła podczas wyszukiwania w internecie, można śmiało założyć, że były to informacje o jego przestępstwach — Epstein został skazany na 18 miesięcy więzienia w 2008 r. po przyznaniu się do winy w sprawie o nakłanianie dziewczyny poniżej 18. r. życia do prostytucji.
“Wykazałam się brakiem rozsądku i głęboko żałuję, że miałam jakikolwiek kontakt z Epsteinem. To po prostu żenujące” — napisała w oświadczeniu.