“Najpierw bylibyśmy sami”. Premier Litwy o scenariuszu ataku na przesmyk suwalski. “Wszystko skoncentrowałoby się na nas”
Premier Litwy w wywiadzie dla “Die Welt” wyjaśnia, dlaczego przesmyk suwalski może stać się poważnym zagrożeniem dla NATO i UE. “Rosja jest bardzo zainteresowana przetestowaniem nas, aby sprawdzić, jak działa system bezpieczeństwa i jak reaguje nasza ludność cywilna. Podobne doświadczenia mają nasi sąsiedzi — Polska, Estonia i Łotwa” — mówi Inga Ruginiene.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Contributor/Getty Images, Below the Sky / shutterstock / Getty Images Władimir Putin, w tle mapa przesmyku suwalskiego
“Die Welt”: Jeśli spojrzeć na możliwe scenariusze ataku na Litwę, przesmyk suwalski, krótkie połączenie lądowe między obwodem królewieckim a Białorusią, jest uważany za szczególnie wrażliwy na atak. Czy Litwa obawia się scenariusza, w którym Rosja bardzo szybko stworzy fakty dokonane, zanim NATO będzie mogło zareagować?
Inga Ruginiene: Jesteśmy świadomi tych zagrożeń. Nawet jeśli mamy silny sojusz i obowiązuje artykuł 5 — wiemy, że przez krótki czas bylibyśmy najpierw sami. W tym jednym momencie wszystko skoncentrowałoby się na Litwie.
Przygotowujemy się do takiej sytuacji. Musimy utrzymać bezpieczeństwo do momentu przybycia naszych partnerów. Z tego powodu też bardzo cenimy sobie obecność niemieckich sił zbrojnych na Litwie oraz struktur NATO w naszym kraju.
Jak konkretnie zabezpieczacie ten obszar?
Najważniejsze jest zapewnienie obrony powietrznej. Istnieją specjalne plany na ten wypadek. Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli ich stosować. Jeśli w Białorusi i obwodzie królewieckim pojawią się oddziały wojskowe, natychmiast zareagujemy. Nie będziemy czekać, aż obce siły zbrojne dotrą do naszego terytorium.
We wrześniu ubiegłego roku, kiedy Białoruś przeprowadzała coroczne ćwiczenia wojskowe, my również przeprowadziliśmy manewry, wspólnie z naszymi regionalnymi partnerami.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu “Die Welt”
Ponadto regularnie organizujemy ćwiczenia na terenie kraju, również z udziałem cywili. Ćwiczymy na przykład ewakuację ludzi z jednej części kraju do drugiej. To dla nas codzienność. Wiemy, że plany na papierze nie wystarczą. Musimy wiedzieć, co robić w sytuacji kryzysowej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Doradca ministra obrony mówi wprost. "Jesteśmy w stanie wojny informacyjnej"
Jak silny jest wpływ Rosji na Litwę?
Odnotowujemy różne ataki. Obecnie są to na przykład balony, które celowo wlatują do naszej przestrzeni powietrznej z Białorusi. Jest to połączenie ataku hybrydowego z przemytem, ponieważ za ich pomocą wysyłane są do nas na przykład papierosy.
Czy może pani to dokładniej opisać?
Kiedy wiatr wieje w kierunku naszych granic, pojawia się wiele balonów, które zakłócają ruch lotniczy. Bardzo trudno je wykryć, ponieważ latają na wysokości do 8 km i osiągają prędkość do 200 km na godz. Jednocześnie pod trajektorią ich lotu mieszkają ludzie. Nie możemy po prostu zestrzelić balonów i pozwolić, aby 50 kg papierosów spadło w sposób niekontrolowany.
- W NATO zapadają ostateczne decyzje. Rosja chce uwieść trzy kraje. GRA WOJENNA
Opracowaliśmy jednak technologie umożliwiające kontrolowanie balonów i zmodernizowaliśmy nasze systemy wykrywania. Nasze instytucje pracują dzień i noc, aby zapobiegać takim incydentom. Doszło już do wielu niepokojących zdarzeń, w tym do uszkodzeń infrastruktury. Oczywiście bardzo nas to dotyka.
Premier Litwy Inga RuginieneFoto Olimpik/NurPhoto via Getty Images / Contributor / Getty Images
“To dla nas ogromny krok naprzód”
Jakie jest największe zagrożenie?
Ataki hybrydowe i prowokacje. Zasadniczo traktujemy wszystkie zagrożenia ze strony Białorusi lub Rosji jako kwestie obrony narodowej. Dlatego ostatnio zrobiliśmy wiele w tej sprawie. W końcu jesteśmy niezależni pod względem energii i gazu. To dla nas ogromny krok naprzód. Europa może uchwalić dodatkowe pakiety sankcji i nie mamy nic przeciwko temu.
Wpływy polityczne i społeczne Rosji na Litwie są ograniczone. Wiele osób uważa, że ponieważ Litwini mówią po rosyjsku, mamy u nas dużą społeczność rosyjską. To nieprawda.
Znamy ten język, ale ludność rosyjska na Litwie stanowi stosunkowo niewielką część społeczeństwa, w przeciwieństwie do Łotwy i Estonii. Tam ryzyko związane z kampaniami dezinformacyjnymi jest znacznie większe. W parlamencie nie ma też partii reprezentującej rosyjski punkt widzenia. Dlatego łatwiej nam jest organizować działania prewencyjne i wzmacniać naszą obronę.
Czy macie też problemy z dronami?
Zagrożenie ze strony dronów nie jest dla nas niczym nowym. Z tego powodu w budżecie na 2026 r. przeznaczyliśmy na obronność niezwykle dużą kwotę, wynoszącą 5,38 proc. produktu krajowego brutto. Stanowi to 25 proc. naszego budżetu dochodów. Zmieniliśmy też priorytety. Jednym z nich jest stacjonowanie niemieckiej brygady. Kolejnym jest pozostanie sił amerykańskich.
- Tajny “pakiet Dmitriewa”. Tak Putin kusi Donalda Trumpa. Zełenski ujawnia szczegóły podstępnego planu Kremla
Naszym absolutnym priorytetem jest jednak wzmocnienie naszej obrony powietrznej. Dlatego inwestujemy zarówno w systemy wykrywania, jak i inne systemy. Uczymy się przy tym od Ukrainy. Wyciągamy wnioski i opracowujemy strategie, które pasują do dzisiejszej sytuacji, a nie do tej z przeszłości.
Stany Zjednoczone zmieniają swoje priorytety strategiczne. Obecny rząd chce bardziej skoncentrować się na zachodniej półkuli, czyli na obu kontynentach amerykańskich. Co to oznacza dla amerykańskiej obecności wojskowej na Litwie?
Mam nadzieję, że siły zbrojne USA pozostaną na Litwie. Wierzymy w silny sojusz NATO. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, nie powinniśmy grać w gierki. Moim zdaniem pokazanie siły leży zarówno w interesie Europy, jak i Ameryki.
“Kraje bałtyckie zrozumiały, co jest konieczne”
Czy według pani Stany Zjednoczone są nadal wiarygodnym sojusznikiem?
Myślę, że rozumieją, że potrzebujemy się nawzajem — zarówno w kwestiach bezpieczeństwa, jak i w stosunkach gospodarczych i innych. Bo jeśli się od siebie oddzielimy, nie będzie przyszłości. Musimy więc bardzo ciężko pracować, aby NATO pozostało silne. Ale jednocześnie musimy ciężko pracować nad wzmocnieniem UE.
Czy siły europejskie na Litwie mogłyby być odpowiednim zamiennikiem, gdyby Waszyngton zdecydował się wycofać wojska z Europy?
Potrzebujemy sił zbrojnych krajów europejskich i wojsk amerykańskich. Ale nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Dlatego absolutnym priorytetem powinno być wzmocnienie UE i zrozumienie, że są to siły zbrojne europejskie. Nie litewskie, łotewskie, hiszpańskie, niemieckie. Są to siły zbrojne krajów europejskich. Jeśli ktoś zaatakuje nasz kraj, nie atakuje Litwy, ale UE.
Brzmi to bardzo podobnie do artykułu 5 NATO: atak na jednego jest atakiem na wszystkich. Czy UE powinna opracować własną logikę zbiorowego bezpieczeństwa?
W Litwie toczą się dyskusje, że powinniśmy przygotować się na różne scenariusze.
Jakie scenariusze?
Głównym scenariuszem powinno być silne NATO. W tym celu musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy. Ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Pytanie brzmi więc: jak możemy zapewnić bezpieczeństwo naszego regionu europejskiego? Musimy wzmocnić UE i musimy porozmawiać o tym, jak to zrobić.
- Orban traci w sondażach i rozpętuje nagonkę. Brudna zagrywka ma odwrócić uwagę Węgrów. Wyborcy mają dosyć
Potrzebujemy zatem planu B. W tej chwili jest to temat tabu. Musimy również porozmawiać o tym, jak możemy szybko podejmować decyzje, jeśli ktoś w UE ma prawo weta. Musimy więc również omówić reformę procesów decyzyjnych.
W całej Europie obserwujemy wzrost liczby aktów sabotażu dokonywanych przez tzw. agentów jednorazowych — czyli nie agentów wywiadu, ale osoby prywatne, które często są rekrutowane za pośrednictwem komunikatorów. Czy widać ten schemat również na Litwie?
Tak. To również nie jest nic nowego. Rosja jest bardzo zainteresowana przetestowaniem nas, aby sprawdzić, jak działa system bezpieczeństwa i jak reaguje nasza ludność cywilna. Podobne doświadczenia mają nasi sąsiedzi — Polska, Estonia i Łotwa. Problem ten nie dotyczy tylko Litwy, ale całej Europy. Rosja nie testuje Litwy. Rosja testuje UE.
Litewski minister obrony niedawno zerwał umowę na zakup min przeciwczołgowych — ze względu na brak przejrzystości, jeśli chodzi o to zamówienie. Gdzie widzi pani słabe punkty dotychczasowego procesu zaopatrzenia w uzbrojenie?
Jeśli wydajemy duże pieniądze na obronność, to pieniądze te muszą być wyraźnie przeznaczone na obronność. Musimy też odpowiedzialnie wydawać każde euro. Nie jest dla mnie do przyjęcia, aby w przetargu publicznym zwyciężyła firma, która sama nie jest producentem, a jedynie pośrednikiem zatrudniającym tylko jednego pracownika. W naszym systemie coś tu nie działa prawidłowo.
Dlatego zleciliśmy Ministerstwu Obrony Litwy dalszy rozwój systemu. Chcemy tak ukształtować procedury, aby były one znacznie bardziej przejrzyste. Decyzje nie powinny być podejmowane przez jedną lub dwie osoby, ale przez specjalną grupę, w skład której wchodzą nie tylko wewnętrzni eksperci ministerstwa, ale także podmioty zewnętrzne — na przykład z urzędu zamówień publicznych. A więc niezależne.
Czy również na szczeblu UE należy wprowadzić bardziej rygorystyczne regulacje?
Na szczeblu UE często brakuje szybkich decyzji, prostszych procedur i bardzo szybkiej zdolności reagowania. My, jako kraje położone w szczególnie wrażliwym regionie — kraje bałtyckie i Polska — zrozumieliśmy, co jest konieczne. Można nasze rozwiązania wprowadzić na szczeblu europejskim.