Mróz dobija Kijów. A Putin dokręca śrubę nalotami. Miasto ma ocalić “geniusz dronów”
Kijów ma dziś nóż na gardle: mróz sięga –20 stopni Celsjusza, a rosyjskie naloty rozrywają energetykę wtedy, gdy najbardziej potrzeba prądu i ciepła. Po ataku z 19 stycznia bez elektryczności zostało około miliona odbiorców, a tysiące domów odcięto od centralnego ogrzewania — miasto jest o krok od katastrofy. Aby uratować krytyczną sytuację Zełenski ogłosił reformę dowództwa obrony powietrznej. A symbolem tej zmiany ma być “Łazarz” — dowódca dronów, którego system ma powstrzymać rosyjskie roje, zanim Kijów naprawdę zamarznie.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
GENYA SAVILOV / AFP / AFP Namioty służb ratowniczych rozstawionych dla osób, których domy pozostają bez prądu i ogrzewania w wyniku rosyjskich ataków ukraińską infrastrukturę energetyczną, Kijów, Ukraina, 22 stycznia 2026 r.
Styczeń z "The Economist"Źródło: Onet
Godzina policyjna w Kijowie obowiązuje od niemal czterech lat wojny — bez zmian nawet w sylwestrową noc. Jednak 16 stycznia władze złagodziły większość restrykcji, aby umożliwić mieszkańcom opuszczanie domów w poszukiwaniu schronienia przed mrozem.
Decyzja była odpowiedzią na narastające zagrożenie humanitarne w stolicy. Rosyjskie naloty niszczą już i tak uszkodzoną sieć energetyczną. Nocny atak z 19 stycznia pozbawił prądu milion odbiorców, a kilka tysięcy domów zostało odciętych od miejskiego systemu centralnego ogrzewania. Służby ratunkowe walczą, by prowizorycznie posklejać sieć.
Wszystko rozgrywa się teraz na niebie: albo system “geniusza dronów” zadziała, albo miasto zamarznie w ciemności.
Rzecznik DTEK — lokalnego dostawcy energii w Kijowie — mówi, że Rosja robi wszystko, by odłączyć stolicę od krajowej sieci energetycznej.
Znaleźli strategię, która działa przy ekstremalnych mrozach
— informuje.
Ostatnie bombardowania koncentrują się na cywilnej infrastrukturze energetycznej, szczególnie na stacjach transformatorowych, które obniżają wysokie napięcie z sieci krajowej do poziomu wykorzystywanego lokalnie.
Mieszkańcy Kijowa w namiotach rozstawionych przez Państwową Służbę Ratowniczą, gdzie mogą ogrzać się i napić się gorących napojów, Ukraina, 17 stycznia 2026 r.Maxym Marusenko / PAP
Zbyt mało linii niskiego napięcia prowadzących do miasta pozostaje sprawnych. Część miejskich elektrociepłowni nadal pracuje, ale jeśli i one zostałyby wyłączone, w ślad za nimi padłby system wodociągowy. W najgorszym scenariuszu miejskie rury trzeba byłoby opróżnić z wody aż do wiosny, żeby nie zamarzły.
- Uciekają z Kijowa przed mrozem. “W mieszkaniu było poniżej 10 stopni, butle w kuchni zamarzły”
Mer Kijowa Witalij Kliczko zachęca, by wszyscy, którzy mogą, wyjechali. Ok. 600 tys. osób już to zrobiło.
Dronowy walec Putina
Miejscy planiści stoją przed przerażającą mieszanką problemów: za mało prądu, za mało rakiet obrony przeciwlotniczej, wyjątkowo niskie temperatury i coraz celniejsze rosyjskie uderzenia.
Drony Szahid, produkowane już setkami dziennie, stały się główną bronią Rosji. W typowym ataku najpierw pocisk przebija dach, a chwilę później w powstałą wyrwę wpadają dziesiątki dronów, które dobijają cel.
Uszkodzony budynek mieszkalny po ataku rosyjskiego drona Szahid w jednej z dzielnic mieszkalnych Kijowa, 23 grudnia 2025 r.Maxym Marusenko/NurPhoto via Getty Images / Getty Images
Niedobór rakiet przechwytujących do zachodnich systemów obrony powietrznej od dawna jest dla Ukrainy poważnym problemem. Jednak — jak mówi źródło z obrony przeciwlotniczej — dziś największym problemem jest po prostu ogromna liczba dronów. W ciągu ostatniego roku wskaźnik ich zestrzeleń spadł z 98 proc. do 80 proc.
Nowe dowództwo, nowa gra
Po ataku z 19 stycznia prezydent Wołodymyr Zełenski przełożył planowaną podróż na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos i zapowiedział reformę dowództwa sił powietrznych. Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą było mianowanie pułkownika Pawła “Łazarza” Jelizarowa, dowódcy dronów na froncie, na stanowisko zastępcy dowódcy obrony przeciwlotniczej.
HtmlCode
Jego przeskok z dronów uderzeniowych do strategicznej obrony powietrznej wzbudził niemałe zdziwienie. Mimo to Jelizarow słynie z kierowania tajną jednostką, której przypisuje się zniszczenie rosyjskiego sprzętu o wartości przekraczającej 12 mld dol. (ok. 43 mld zł). Jego awans sugeruje nowe podejście: większy nacisk na krajową produkcję środków przechwytujących i zmianę doktryny działania.
Jak narodził się “Łazarz”
W rozmowie z “The Economist” jeszcze przed przeniesieniem Jeliziarow mówił, że jego filozofia pola walki wyrasta z systemów organizacji biznesu, których nauczył się w pracy przed wojną jako producent medialny. W 2022 r. zgłosił się na ochotnika do armii, a do wojny dronowej trafił po tym, jak przerobił drona używanego przez przemytników papierosów na prowizoryczną bombę.
Pawło Jelizarow oficer Sił Powietrznych Urainy i dotychczasowy dowódca "Grupy Łazarza"mykhailofedorov.com.ua / facebook/mykhailofedorov.com.ua
Potem zbudował budzącą respekt formację liczącą około 1500 operatorów. “Grupa Łazarza” ma dziś jednostki rozpoznawcze, nocne “bombowce” oraz drony przechwytujące rozmieszczone co 10 km wzdłuż linii frontu. Większość żołnierzy działa zdalnie — z obrotowych foteli w nowoczesnych, podziemnych bunkrach w Kijowie — i niemal wszyscy mają mniej niż 35 lat.
- Oczy świata zwrócone są na Grenlandię. Putin cynicznie to wykorzystuje. W Ukrainie realizuje się najczarniejszy scenariusz
To praca śmiertelnie cicha — ciszę przerywa tylko okrzyk radości, gdy uda się trafić szczególnie wartościowy cel.
Moim zadaniem było stworzenie odpowiednika McDonalda— ustandaryzowanego systemu
— mówi Jeliziarow.
— My jesteśmy z natury kreatywni, Rosjanie bardziej systemowi. Ale ilekroć Rosjanie trafiają w dobrze zorganizowany system, to się zatrzymują — dodaje.
Ukraińcy muszą mieć nadzieję, że jego system zdoła powstrzymać rosyjskie drony, zanim Kijów naprawdę zamarznie.
© The Economist Newspaper Limited, 22 stycznia 2026 r.