Moskwa kontra “stary lew”. Tak Rosjanie dręczą zachodnich dyplomatów. Pseudoprotesty i wyzwiska to chleb powszedni [OPINIA]
Moskwa nigdy nie słynęła z gościnności, ale od początku inwazji na Ukrainę jest jeszcze bardziej wroga wobec pracowników zachodnich ambasad. Wciąż jest jednym z najtrudniejszych miejsc do pracy dla zachodnich dyplomatów. John Foreman, który przez trzy lata pracował w brytyjskiej ambasadzie w Moskwie, tłumaczy, na czym polega fenomen perfidnej — i w gruncie rzeczy nielegalnej — kampanii przeciwko “niechcianym gościom”.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Felix Lipov / Shutterstock Gmach ministerstwa spraw zagranicznych w Moskwie. Zdjęcie ilustracyjne
15 stycznia przed budynkiem rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych doszło do nieprzyjemnych scen, gdy brytyjska charge d’affaires, Danae Dholakia, opuszczała gmach. Po tym, jak poinformowano ją o wydaleniu kolejnego brytyjskiego dyplomaty z ambasady w Moskwie, napotkała tłum wykrzykujący, że “Wielka Brytania to państwo terrorystyczne”, trzymający transparenty z hasłami “Wielka Brytania zabija dzieci” i “Londyn sieje śmierć”. Po kolejnych zaczepkach i przepychankach ze strony licznie zgromadzonych przedstawicieli mediów brytyjskim urzędnikom udało się wsiąść do auta i odjechać.
- Poznajcie szarą eminencję putinowskiej dyplomacji. Jurij Uszakow już dawno przyćmił Siergieja Ławrowa. “Odgrywa znacznie większą rolę”
Przebijanie się przez kordon zaniepokojonych obywateli i zaprzyjaźnionych z władzą dziennikarzy pod budynkiem MSZ to codzienność dla każdego, kto pracował jako dyplomata w Moskwie. To próba zastraszania, wyprowadzenia z równowagi i upokarzania niechcianych gości, za którą stoi Maria Zacharowa, toksyczna, impulsywna i drażliwa rzeczniczka prasowa ministerstwa.
To tylko wierzchołek góry lodowej skoordynowanej państwowej kampanii nękania i wywierania nacisku na zachodnich dyplomatów oraz uniemożliwiania Rosjanom kontaktów z nimi. Ta kampania przybiera na sile.
Angry Russian mob shout abuse at deputy ambassador after Putin expelled Brit diplomat for 'spying'
Rosyjska złośliwość od Breżniewa po Zacharową
W Rosji istnieje długa tradycja państwowej wrogości wobec Wielkiej Brytanii, uznawanej za nieustępliwego przeciwnika ideologicznego ZSRR, jeden z najbardziej jastrzębich głosów NATO oraz zręcznego i sprytnego rywala. Przywódca Związku Radzieckiego Leonid Breżniew miał kiedyś powiedzieć, że Wielka Brytania to “stary lew, który dożył sędziwego wieku dzięki większemu sprytowi niż reszta stada”.
To postrzeganie nie zmieniło się do dziś. Po haniebnej inwazji Rosji na Ukrainę Wielka Brytania została określona przez rosyjskiego posła jako “główny podżegacz”. Brytyjczycy wylądowali na szczycie listy państw uznanych za “nieprzyjazne” i zostali oskarżeni o fałszowanie dowodów rosyjskich zbrodni wojennych, torpedowanie wysiłków pokojowych, atakowanie celów na okupowanej Ukrainie, wysadzenie gazociągu Nord Stream 2, a nawet o inspirowanie ataków terrorystycznych dżihadystów w samej Moskwie.
- Czerwone światło w Europie. Chodzi o ludzi Putina. Bruksela szykuje potężny cios
Państwowa wrogość napędza i podtrzymuje nieustanną aktywność Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) wobec brytyjskich dyplomatów. Protesty — organizowane przez znudzoną młodzież, trzymającą podejrzanie podobne plakaty i podjudzaną przez prowokatorów — to stały element moskiewskiej rzeczywistości. Rzekomo zaniepokojeni obywatele protestowali przed ambasadą już w 1927 r., po tym jak brytyjska policja przeprowadziła nalot na radziecką delegację handlową w Londynie.
Podczas mojej służby w Moskwie Kreml regularnie organizował manifestacje pod ambasadą, m.in. przeciw brytyjskiemu wsparciu dla Ukrainy czy prawom osób LGBTQ+. Zmieniono nawet adres siedziby na nazwę jednego z satrapii Donbasu kontrolowanych przez Rosję. Po tym, jak Boris Johnson stwierdził, że prezydent Władimir Putin “nie zaatakowałby Ukrainy, gdyby był kobietą”, zawisł wielki plakat ówczesnego premiera z napisem “gdyby moja babcia miała jaja, byłaby moim dziadkiem”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kulisy specyficznego sąsiedztwa. Tak Rosjanie podglądali byłego ministra
Nie wspominam dobrze własnego doświadczenia z tłumem pod MSZ zaraz po tym, jak okręt HMS Defender przepłynął przez okupowane wody Krymu w 2021 r. Najważniejsze było zachować spokój, rozmawiać z kolegami i mieć kogoś na miejscu, kto wskaże właściwe drzwi (złośliwość Zacharowej, która lubi zamykać zazwyczaj otwarte wejścia, by ośmieszyć gości, przeszła już do legendy). Przy wyjściu, gdy tłum nadal czekał, najlepiej sprawdzało się trzymanie razem, niewdawanie się w dyskusje z protestującymi, a czasem zdecydowane słowo i szerokie barki.
Rosyjskie bezprawie się pogarsza
Jednak wraz z dalszym pogrążaniem się Rosji Putina w dyktaturze sytuacja staje się coraz mroczniejsza. Poprzednia ambasadorka została powitana protestami i mediami po przyjeździe do Władywostoku, gdzie usłyszała, że “nie jest tu mile widziana”. Obecny ambasador był nękany podczas wizyty w Jekaterynburgu, gdzie oskarżano go o werbowanie szpiegów. Byłego zastępcę ambasadora zaatakowano na lotnisku w Moskwie w wyjątkowo nieprzyjemnych okolicznościach.
- Gospodarkę Rosji czeka już tylko droga w dół. Putin musi znaleźć nową ofiarę [OPINIA]
Podobne lub nawet gorsze traktowanie, w tym przemoc fizyczna, spotkało dyplomatów (w tym mnie) ze strony FSB po rozpoczęciu inwazji na pełną skalę, zawsze pod stałym nadzorem służb. Bezzasadne wydalenia dyplomatów i odmowy wydania nowych wiz prowadzą do redukcji personelu, by jeszcze bardziej zwiększyć presję i poczucie izolacji.
Na celowniku są także rosyjscy obywatele. Organizuje się demonstracje pod rezydencją ambasadora podczas urodzin króla, by zastraszyć zaproszonych gości, których później się przesłuchuje. To celowa taktyka, podobnie jak w czasach ZSRR, mająca ograniczyć kontakty Rosjan z brytyjskimi dyplomatami i utrudnić komunikację. Wszystko to element systemowej, zakrojonej na szeroką skalę kampanii, budującej trwałe bariery między Rosją a Europą.
Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ. na Międzynarodowym Forum Gazowym w Sankt Petersburgu, 9 października 2025 r.EPA/ANATOLY MALTSEV / PAP
Takie działania stanowią rażące naruszenie konwencji wiedeńskiej, która gwarantuje dyplomatom swobodę pracy. Brytyjskie MSZ podkreśliło, że “atakowanie brytyjskich dyplomatów przez Rosję wynika z desperacji” i działanie Kremla podważa podstawowe zasady funkcjonowania misji dyplomatycznych. Współczesna Rosja bezprawia rzadko jednak przejmuje się swoimi zobowiązaniami prawnymi.
Sytuacja nie zapowiada się na szybką poprawę. Wielka Brytania wciąż przedstawiana jest jako wróg numer jeden Rosji, obsesje geopolityczne Putina nie słabną i nie widać perspektyw na ocieplenie relacji dwustronnych. Ambasada jest dziś — jak określił to obecny ambasador w rozmowie z BBC — “cienką nitką”, na której wisi cała dyplomacja.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości The Moscow Times
Pracownicy zachodnich ambasad pozostaną na celowniku gniewnego Kremla. Moskwa będzie nadal jednym z najtrudniejszych miejsc do pracy dla dyplomatów, a inscenizowane przez Zacharową protesty nie ustaną.