Mija 40 lat od katastrofy promu kosmicznego Challenger. Można było jej uniknąć
Czterdzieści lat temu, 28 stycznia 1986 r., z Centrum Kosmicznego Johna F. Kennedy’ego na Florydzie wystartował w swą dziesiątą misję amerykański prom kosmiczny Challenger. Misja trwała tylko 73 sekundy. O godz. 17.39 czasu polskiego, na oczach milionów telewidzów na całym świecie, prom rozpadł się w powietrzu. W katastrofie zginęło siedmioro amerykańskich astronautów. Można było tego uniknąć. — Kluczowe okazało się nie to, co zawiodło, lecz dlaczego ostrzeżenia ekspertów zostały zignorowane. Start odbył się w skrajnie niskiej temperaturze. Inżynierowie alarmowali, że uszczelki typu O-ring w rakietach pomocniczych nie są przystosowane do takich warunków — komentuje popularyzator nauki, doktorant Politechniki Warszawskiej Błażej Roch Żyliński.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
NASA / PAP W dolnym rzędzie, od lewej: Mike Smith, Dick Scobee, Ron McNair. W górnym rzędzie od lewej: Ellison Onizuka, Christa McAuliffe, Greg Jarvis i Judith Resnik
- Więcej takich artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Już po upływie niespełna minuty od startu z przylądka Canaveral na Florydzie pojawił się płomień wydobywający się przez nieszczelną powierzchnię rakiety pomocniczej, wkrótce potem przednia część promu stanęła w płomieniach. Rozpadanie się rakiety rozpoczęło się 73 sekundy po starcie, na wysokości 14,6 kilometra. Płonące szczątki Challengera spadły do Atlantyku.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Misja kosmiczna z udziałem Polaka. "Jest świetnie wykształconym inżynierem"
Poznaj kontekst z AI
Ile trwała misja promu Challenger? Kto był dowódcą misji Challenger? Jakie były przyczyny katastrofy Challengera? Jakie zmiany wprowadzono po katastrofie Challengera?
- Hindus był w kosmosie z Polakiem. Tak potraktowały go władze Indii
40 lat od katastrofy promu kosmiicznego Challenger
Zginęło siedmioro członków załogi promu — pięciu mężczyzn i dwie kobiety. Dowódcą misji był Francis “Dick” Scobee, pilotem — Michael J. Smith. Wśród ofiar byli też specjaliści misji — Judith Resnik, Ellison Onizuka, Ronald McNair i Gregory Jarvis oraz Christa McAuliffe — nauczycielka historii, która miała poprowadzić pierwszą lekcję z kosmosu.
Do katastrofy doprowadziło uszkodzenie pierścienia uszczelniającego w prawym silniku wspomagającym promu. Stało się to już między pierwszą a trzecią sekundą lotu. Na zdjęciach z katastrofy widoczny jest czarny dym w okolicach silnika. W 58. sekundzie lotu na zewnątrz silnika pojawił się płomień. Wypalił on dziurę w zbiorniku zewnętrznym wahadłowca, co spowodowało jego rozpad.
- Katastrofa, która wstrząsnęła światem. Tragedia promu kosmicznego Challenger
Badaniem przyczyn katastrofy zajęła się tzw. Komisja Rogersa — niezależna komisja śledcza powołana przez prezydenta USA Ronalda Reagana. Śledztwo wykazało, że powodem uszkodzenia pierścienia mogła być niska temperatura panująca na wyrzutni w nocy i rano w dniu startu. Wiele instalacji na wyrzutni startowej było oblodzonych, co mogło przyczynić się do osłabienia materiału, z którego wykonany został pierścień.
Kto jest winny katastrofy Challengera?
Specjaliści uznali, że winę za katastrofę ponosiło przede wszystkim kierownictwo NASA i obowiązujące podczas misji procedury. Wypadek powiązano z rutyną (był to kolejny lot wahadłowca) oraz nadmiernymi oszczędnościami kosztem bezpieczeństwa lotu.
— Kluczowe okazało się nie to, co zawiodło, lecz dlaczego ostrzeżenia ekspertów zostały zignorowane. Start odbył się w skrajnie niskiej temperaturze. Inżynierowie alarmowali, że uszczelki typu O-ring w rakietach pomocniczych nie są przystosowane do takich warunków. Ich głos został jednak zagłuszony przez presję harmonogramów i wizerunku NASA — mówi popularyzator nauki, doktorant Politechniki Warszawskiej Błażej Roch Żyliński.
- NASA i zimna wojna. Jak polityka wpłynęła na tragedię Challengera
Jak zaznacza, kluczową postacią komisji badającej okoliczności katastrofy był noblista, amerykański fizyk Richard Feynman (1918-1988). — Jego słynny eksperyment z kawałkiem gumowej uszczelki zanurzonej w lodowatej wodzie stał się symbolem prostoty i bezwzględności faktów naukowych. Feynman pokazał, że problem nie leżał w braku wiedzy, lecz w kulturze organizacyjnej, która systematycznie ignorowała niewygodne fakty. Jego końcowe zdanie — że natura nie daje się oszukać — do dziś cytowane jest w kontekście katastrof technologicznych — zwrócił uwagę Żyliński.
- Kosmonauci z ISS są już na Ziemi. Pierwszy raz w historii wrócili przed czasem
Podał też ciekawostkę dotyczącą polskiego wątku w badaniu przyczyn katastrofy. Otóż z Feynmanem współpracował Donald J. Kutyna — absolwent MIT i generał Sił Powietrznych USA, którego dziadkowie pochodzili z Polski. — To on pomógł zrozumieć, że oblodzenie obserwowane w dniu startu nie było niegroźnym detalem, lecz kluczową wskazówką prowadzącą do przyczyny katastrofy. Kutyna dostarczył Feynmanowi krytycznych informacji spoza oficjalnego obiegu NASA — dodał popularyzator.
Misje kosmiczne po katastrofie Challengera
Po katastrofie Challengera misje promów załogowych zawieszono do roku 1988. Do programu lotów wahadłowców wprowadzono wiele poprawek i nowych zabezpieczeń. Nie uchroniły one jednak NASA przed kolejną katastrofą promu kosmicznego — 1 lutego 2003 r, tuż przed lądowaniem, eksplodował wahadłowiec Columbia, zginęło wtedy również siedmioro astronautów.
Challenger był drugim wahadłowcem z amerykańskiego programu STS — Space Transportation System. Swój pierwszy lot odbył 4 kwietnia 1983 r., wykonał ich w sumie dziewięć — nie licząc ostatniego startu zakończonego katastrofą. Challenger łącznie spędził w przestrzeni kosmicznej ponad 62 dni, okrążył Ziemię 995 razy i przeleciał 41,5 mln km.
Jego nazwa pochodziła od brytyjskiego okrętu naukowego HMS “Challenger”, który żeglował po wodach Atlantyku i Pacyfiku w latach 70. XIX wieku.