Kijów potwierdza stratę “diabelskiego rydwanu”. Załoga nie przeżyła
To słodko-gorzkie dni dla ukraińskich sił powietrznych. Z jednej strony otrzymaliśmy informacje o kolejnych dostawach zachodnich myśliwców, które już niedługo mają pojawić się na ukraińskim niebie, a z drugiej — wojsko naszego sąsiada poinformowało o dotkliwej stracie. W trakcie misji bojowej Ukraińcy utracili swój podstawowy śmigłowiec szturmowy wraz z załogą.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Sztab Generalny Ukraińskiej Armii/AFP PHOTO/GENYA SAVILOV Na zdjęciu myśliwiec Mirage 2000 i śmigłowiec Mi-24
Liczba nagrań z udziałem ukraińskich myśliwców, które w ostatnich miesiącach pojawiły się w mediach społecznościowych, może sugerować, że naszemu sąsiadowi udało się zmniejszyć dominację Rosjan w powietrzu. Owszem, Moskwa ciągle ma tu sporą przewagę, ale wygląda na to, że jeszcze w 2026 r. Ukrainie po raz kolejny uda się poprawić stan tej rywalizacji.
Wskazują na to doniesienia płynące z Kijowa. Jak podają ukraińskie media, opierające się na wypowiedziach prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jeszcze w 2026 r. na ukraińskim niebie mają pojawić się pierwsze myśliwce Gripen. Świetne wieści płyną też z Francji, która szykuje się do transferu kolejnych myśliwców Mirage 2000.
Niestety, tym dobrym informacjom towarzyszą też smutne doniesienia płynące z ukraińskich sił powietrznych.
Bolesna strata Ukrainy
O stracie śmigłowca Mi-24 poinformowała macierzysta jednostka maszyny, 11. Oddzielna Brygada Lotnictwa Wojskowego “Chersoń”. Szczegóły zdarzenia nie zostały ujawnione, w komunikacie czytamy jedynie, że maszyna, wraz z załogą, nie wróciła z misji bojowej. Nie wiemy więc gdzie i kiedy dokładnie Ukraińcy utracili swój podstawowy śmigłowiec szturmowy.
- Niezwykła operacja armii USA. Ukradli “latający czołg” Rosji
Mi-24 to przedstawiciel ciężkich śmigłowców bojowych wywodzący się jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Słowo “ciężki” nie jest tutaj przypadkiem, bo oprócz dużej masy własnej, wynoszącej 8,5 t, maszyna ta jest w stanie zabrać na pokład 10 osób (dwóch członków załogi i ośmiu żołnierzy w przestrzeni ładunkowej) oraz do 1,5 t uzbrojenia.
- Taktyka z II wojny światowej wraca w nowym wydaniu. Bitwa w powietrzu
Śmigłowiec doczekał się też kilku przydomków, np. “latający czołg” czy “diabelski rydwan”. Ten ostatni śmigłowiec otrzymał podczas wojny w Afganistanie, w latach 80. ubiegłego wieku, gdzie stanowił jeden z podstawowych środków walki Rosjan z mudżahedinami — i to właśnie oni nazwali tak tę konstrukcję.
Śmigłowiec Mi-24vaalaa / Shutterstock
Podstawowym zadaniem Mi-24 jest wsparcie piechoty, eskorta transportów oraz przeprowadzanie desantu. Często zadaniem pilotów jest też stabilizacja niebezpiecznego miejsca na polu walki — np. znalezienie punktu, z którego wróg prowadzi ostrzał sojuszniczej bazy — czy zniszczenie celów podczas silnego ostrzału nieprzyjaciela. Właśnie m.in. dlatego Mi-24 otrzymał miano “latającego czołgu”. Drugi powód to opancerzenie tej konstrukcji. Cały kadłub jest pokryty stalową osłoną o grubości co najmniej pół centymetra, dodatkowo kabina załogi to swoisty “sarkofag” — oddzielony specjalną warstwą przeciwodłamkową. Przednie szyby śmigłowca wykonano z kolei ze specjalnego rodzaju wzmocnionego szkła o grubości kilku centymetrów.
- Incydent z udziałem śmigłowca. Jak sprawca katastrofy zaczął szkolić pilotów
Z innych parametrów maszyny warto też wymieć osiąganą przez nią prędkość na poziomie 335 km na godz., zasięg 450 km oraz maks. pułap lotu wynoszący 4,9 km. Warto też wspomnieć, że Mi-24 nie ma tak naprawdę swojego odpowiednika po stronie NATO. W siłach sojuszu nie znajdziemy bowiem śmigłowca łączącego w sobie rolę jednostki transportowej i szturmowej.
- Ukraiński ATACMS wchodzi do akcji. Kreml obudzi się w nowej rzeczywistości
Latające cacko ze Szwecji
Podczas niedawnego spotkania ze studentami prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził, że w ciągu kolejnych lat Ukraina ma dysponować w sumie 250 zachodnimi myśliwcami.
Ukraina porozumiała się w sprawie dostaw 150 myśliwców Gripen i 100 myśliwców Rafale. Naszym zdaniem są to najlepsze samoloty wojskowe na świecie.
Zełenski, cytowany przez serwis “Euromaidan Press”, dodał, że pierwsze myśliwce Gripen mają pojawić się w Ukrainie jeszcze w 2026 r., choć zapewne będzie to starsza wersja myśliwca — C lub D. W najnowszej wersji E szwedzkie Gripeny to z kolei jedne z najlepszych i najbardziej wszechstronnych samolotów bojowych w siłach NATO. W porównaniu do poprzednich wersji wariant E otrzymał szereg zmian i nowości. Obejmują one m.in. większy kadłub, skrywający jeszcze mocniejszy silnik, zwiększony udźwig uzbrojenia, nowy kokpit, awionikę czy system do walki elektronicznej.
JAS 39 GripenSaab
Z innych cech Gripena warto też wymienić celowo obniżoną stabilność samolotu. W kontroli nad maszyną pilotowi pomaga więc cyfrowy system fly-by-wire, a obniżona stabilność jednostki zwiększa jednocześnie jej zwrotność. Skrzydła w układzie delta zwiększają z kolei siłę nośną. Samolot od początku był też projektowany z myślą o niskich kosztach operacyjnych — godzina lotu kosztuje tu tylko 4,7 tys. dol. Myśliwiec można też zatankować i uzbroić do misji typu powietrze-powietrze zaledwie w 10 min, a w 20 min do misji typu powietrze-ziemia.
Ta ostatnia cecha wynika z doktryny wojennej Szwedów, zakładającej rozproszenie swoich sił powietrznych na terenie całego kraju i korzystanie z myśliwców po starcie nawet ze zwykłych dróg. Samolot doskonale wpisuje się tym samym w charakterystykę działań wojennych w Ukrainie, gdzie myśliwce często zmieniają swoje położenie i muszą być gotowe do błyskawicznego poderwania się w powietrze.
Kokpit gripena w wersji ESaab
Co ciekawe, Szwecja zapowiedziała też, że Gripeny, które trafią do Ukrainy, będą wyposażone w ultranowoczesne pociski powietrze-powietrze Meteor. Broń ta może być istnym game changerem w rywalizacji z flotą powietrzną Moskwy. Meteor ma zasięg co najmniej 200 km (to dwa razy więcej niż obecnie najlepszy pocisk tego typu w siłach Kijowa — AIM-120 AMRAAM wersji C-5), korzysta także z silnika strumieniowego, dzięki czemu ucieczka przed tą bronią jest niezwykle trudna. Producent Meteora chwali się, że w momencie, gdy pocisk dotrze na odległość 60 km od celu, wrogi samolot nie jest już w stanie przed nim uciec.
Ogromny zasięg pocisku sprawiłby również, że rosyjskie lotnictwo byłoby o wiele bardziej narażone na zestrzelenie, a Gripeny mogłyby operować w formie ochrony dla ukraińskich myśliwców F-16, Mirage 2000, Su-27 i MiG-29 (pociski Meteor są obsługiwane obecnie jedynie przez samoloty Gripen, Dassault Rafale i Eurofighter Typhoon). “Defence24” pisze:
W takiej sytuacji wszystkie dotychczasowe samoloty ukraińskie byłyby wykorzystywane do ataków na cele naziemne i zwalczania pocisków manewrujących, ciężkich dronów samobójczych OWA (One-Way Attack). Natomiast Gripeny stanowiłyby element chroniący je, z którego pomocą próbowano by uderzać także we wrogie statki powietrzne, szczególnie nosicieli bomb szybujących.
Z kolei serwis “Army Recognition” dodaje:
Meteor mógłby wspierać zastawianie pułapek, zniechęcić Rosjan do używania tych samych tras lotu oraz zmusić ich do korzystania z większych zasobów do ochrony swoich samolotów, np. wabików czy eskorty. Nawet ograniczona liczba pocisków Meteor mogłaby wprowadzić u Rosjan niepewność co do bezpieczeństwa korytarzy lotniczych, których używają w nalotach.
Mirage w Ukrainie. Będzie ich jeszcze więcej
Wygląda na to, że w 2026 r. ukraińskie siły powietrzne wzmocnią się także kolejnymi myśliwcami Mirage 2000. Jak poinformował ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow, Francja przygotowuje się już do kolejnego transferu tych maszyn.
- Mychajło Fedorow to najmłodszy minister obrony w dziejach Ukrainy. Wróg papierologii i fan dronów
Na zdjęciu myśliwiec Mirage 2000Falcons Spotters / Shutterstock
Dassault Mirage 2000 to myśliwiec czwartej generacji, zaprojektowany w latach 70., który wszedł do służby w 1984 r. jako następca modelu Mirage III. Jest to niezwykle zwrotna, ale też stabilna w locie konstrukcja, która ostatecznie wyewoluowała w wielozadaniowy samolot zdolny do realizacji różnorodnych misji. Ukraina otrzymała te maszyny w zmodernizowanej wersji 2000-5, w której samolot dostał szereg znaczących usprawnień obejmujących awionikę i kokpit maszyny, dzięki czemu praca pilota jest łatwiejsza. Główną modyfikacją jest jednak nowy radar, który może śledzić wroga lecącego na wysokości zaledwie 60 m i pozwala na śledzenie kilku różnych celów jednocześnie.
W tej wersji Mirage 2000 otrzymał również nowe systemy obronne, np. system Samir DDM ostrzegający pilota przed wrogimi pociskami rakietowymi. Samolot zbiera też świetne opinie wśród ukraińskich pilotów, zatem jeszcze większa liczba tych maszyn na froncie, to doskonałe wieści dla naszego sąsiada. Na razie nie wiemy jednak, ile nowych sztuk przyleci do Kijowa.
Nowa dostawa tych myśliwców to także część większego porozumienia Francji i Ukrainy, obejmującego m.in. wspólną produkcję uzbrojenia. W jego ramach Paryż zobowiązał się m.in. do kolejnych, jeszcze większych i jeszcze szybszych dostaw zabójczych bomb HAMMER, dalszej współpracy w ramach dostaw systemów obrony przeciwlotniczej SAMP/T, Mistral i Crotale, wspólnej pracy przy zwiększaniu skuteczności systemów SAMP/T w walce z pociskami balistycznymi oraz — na razie niesprecyzowanych — “dyskusji na temat wspierania dalekodystansowych ataków Ukrainy”, także w kontekście pocisków manewrujących SCALP/Storm Shadow.
x.com
Nie pozostaje zatem nic innego jak czekać na przylot kolejnych zachodnich myśliwców do Kijowa i trzymać kciuki, aby stało się to jak najszybciej. Jak pokazuje bowiem poniższe nagranie, na którym F-16 w spektakularny sposób zestrzeliwuje drona Szahed, każdy bojowy samolot jest dziś dla Ukrainy na wagę złota:
x.com
>> Zobacz także: Rosja po cichu buduje flotę przyszłości. Amerykanie zostali daleko w tyle