28 January, 2026

“Każdy, kto sprzeciwia się wojnie Putina, jest u nas mile widziany”. Ta obietnica Niemiec już nie obowiązuje [REPORTAŻ]

"Każdy, kto sprzeciwia się wojnie Putina, jest u nas mile widziany". Ta obietnica Niemiec już nie obowiązuje [REPORTAŻ]

Na początku inwazji na Ukrainę Niemcy obiecały ochronę rosyjskim dezerterom i pomoc “każdemu, kto sprzeciwia się wojnie Putina”. Wygląda na to, że choć wojna trwa nadal, ta obietnica już nie obowiązuje, o czym świadczą takie przypadki jak historia Georgija Awalianiego, który po przymusowej mobilizacji zdezerterował i był torturowany w areszcie wojskowym, po czym uciekł z Rosji razem z żoną i małymi dziećmi. Teraz jednak niemiecki urząd chce odesłać go tam z powrotem — i nie tylko jego.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Każdy, kto sprzeciwia się wojnie Putina, jest u nas mile widziany". Ta obietnica Niemiec już nie obowiązuje [REPORTAŻ] Die Welt Georgij Awaliani, rosyjski dezerter, krótko po przybyciu do Berlina w zeszłym roku

W zeszłym tygodniu 47-letni Georgij Awaliani, wracając z kursu języka niemieckiego do swojego berlińskiego ośrodka dla uchodźców, znalazł w skrzynce długo oczekiwaną kopertę. W środku była decyzja Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) w sprawie udzielenia jego rodzinie ochrony w Niemczech.

— Nie chciałem otwierać listu bez Oksany — mówi. Dopiero gdy wieczorem jego żona wróciła do domu, razem zajrzeli do środka.

Szok: BAMF odrzuca wniosek. Decyzja, do której dotarł WELT, nie uznaje ani ochrony uchodźczej, ani ochrony uzupełniającej, ani też nie stwierdza zakazu deportacji. Cała rodzina — 47-letni Georgij i jego 47-letnia żona Oksana oraz ich dzieci, siedmioletni syn Misza i 14-letnia córka Ira — zostaje zobowiązana do opuszczenia kraju. W przeciwnym razie grozi im deportacja bezpośrednio do Rosji oraz zakaz wjazdu i pobytu na 30 miesięcy. Ponowny wjazd do Niemiec byłby karalny.

"Każdy, kto sprzeciwia się wojnie Putina, jest u nas mile widziany". Ta obietnica Niemiec już nie obowiązuje [REPORTAŻ] Gregorij AwalianiDie Welt

Dobrze udokumentowany przypadek

WELT AM SONNTAG śledzi sprawę rodziny Awaliani od ponad roku i latem 2025 r. opublikował obszerny reportaż na jej temat. Georgij nigdy nie chciał zostać żołnierzem. Pracował jako główny inżynier w Moskwie, rozpoczął studia teologiczne, jest ojcem dwojga dzieci i ma problemy zdrowotne. Mimo to we wrześniu 2022 r. został przymusowo powołany do służby w ramach rosyjskiej częściowej mobilizacji.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Die Welt

Służył na froncie we wschodniej Ukrainie, zdezerterował z powodów sumienia i wyznania, został aresztowany, był torturowany, a później poszukiwany przez rosyjskie władze — za dezercję, za którą zgodnie z rosyjskim prawem grozi do 15 lat więzienia.

Jego żona Oksana opowiada o przeszukaniach domu, groźbach ze strony władz wobec rodziny i ogromnym obciążeniu psychicznym, które wymagało leczenia psychiatrycznego. Po kilku próbach ucieczki przez Rosję, Białoruś, Azję Środkową i Bałkany rodzina w końcu dotarła do Niemiec.

Relacja Awalianiego jest poparta licznymi dokumentami — w tym wezwaniami do służby, dokumentacją medyczną, nakazami aresztowania i przeszukania, a także informacjami o toczącym się postępowaniu karnym. Wszystkie dokumenty zostały udostępnione WELT-owi i zostały sprawdzone przez redakcję.

Stanowisko urzędu

W uzasadnieniu BAMF jasno przedstawia swoją ocenę sprawy: Awaliani nie może powoływać się na indywidualne prześladowania. Co prawda komisariat wojskowy (w Rosji) wezwał go pod pretekstem “weryfikacji danych”, jednak wezwania rezerwistów nie służyły “wyłącznie […] aktualizacji danych osobowych”, ale “uzasadnionemu rekrutowaniu rezerwistów jako żołnierzy kontraktowych”. Jednakże: środki przymusu “nie są obecnie widoczne”, a przymusowe zobowiązanie do udziału w wojnie w Ukrainie “nie jest obecnie prawdopodobne”. I to pomimo faktu, że BAMF przyznaje, że istnieją doniesienia o oszustwach (popełnianych przez rosyjskie służby), presji psychicznej i groźbach.

Również sama dezercja nie jest uznawana przez BAMF za podstawę do uzyskania statusu ochronnego. Nie należy “oczekiwać”, że wnioskodawcy będą narażeni na “nieludzkie lub poniżające traktowanie lub kary” w wyniku wycofania się z mobilizacji. W decyzji nie wyjaśniono, w jaki sposób ocena ta jest zgodna z grożącym Awalianiemu w Rosji postępowaniem karnym za dezercję — zagrożonym karą do 15 lat pozbawienia wolności — oraz z udokumentowanymi przypadkami przymusowego powrotu na front. Na zapytanie WELT-a Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców oświadczył, że “ze względu na przepisy dotyczące ochrony danych osobowych zasadniczo nie wypowiada się na temat poszczególnych przypadków w postępowaniu azylowym”.

W decyzji urząd nie uznał też za wystarczające (przesłanki do udzielenia azylu) choroby psychiczne, traumy i stany lękowe. Również zaburzenia rozwojowe syna oraz zaburzenia depresyjne nie spełniały warunków zakazu deportacji. Opieka medyczna w Rosji jest zasadniczo zapewniona; “ogólnie nie widać”, aby niezbędne leczenie nie było tam dostępne lub niemożliwe do sfinansowania.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Biały Rosjanin z Moskwy ogląda wojnę na telegramie". Dziennikarze o poborze w Rosji

“Poważny błąd w klasyfikacji”

Artjom Kłyga, prawnik z Offenbachu, członek stowarzyszenia Connection (ang. Połączenie), które wspiera dezerterów i towarzyszy sprawie Awalianiego, uważa tę decyzję za zasadniczo błędną.

— Nie potraktowano go jako dezertera, który miał doświadczenie na froncie i w więzieniu, ale jako kogoś, kto we wrześniu 2022 r. po prostu uniknął mobilizacji — mówi Kłyga. W decyzji Awaliani został sklasyfikowany jako rezerwista — według prawnika “to rażąca błędna klasyfikacja”.

Według Kłygi BAMF stosuje obecnie restrykcyjne podejście: odrzuca wnioski bez wyraźnego rozróżnienia między osobami powołanymi do służby, rezerwistami i dezerterami, nawet jeśli udokumentowano aresztowanie, maltretowanie i konkretne ściganie karne. — Mimo to ta sprawa ma perspektywy — mówi. — Ryzyko zostało źle ocenione. Berlińskie sądy orzekały już w podobnych sprawach na korzyść osób ubiegających się o ochronę — dodaje.

Od obietnicy do praktyki

Sprawa Awalianiego nie jest odosobniona. Ma ona miejsce w okresie, w którym niemieckie podejście do rosyjskich dezerterów uległo wyraźnej zmianie. Jesienią 2022 r. rząd federalny sygnalizował jeszcze chęć ochrony rosyjskich dezerterów. Ówczesna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) oświadczyła, że dezerterzy, którym grożą poważne represje, powinni otrzymać ochronę. Minister sprawiedliwości Marco Buschmann napisał, że każdy, kto sprzeciwia się wojnie Putina, jest mile widziany w Niemczech.

W praktyce jednak tylko nieliczni Rosjanie otrzymali status ochronny. Spośród kilku tysięcy wniosków o azyl uznano zaledwie kilkaset. Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśla dziś, że nigdy nie planowano przyjmowania osób wyłącznie na podstawie dezercji lub odmowy służby wojskowej.

Przed przymusową mobilizacją miałem dobre życie w Moskwie. Z powodu tej wojny straciłem wszystko. Nie potrzebuję tutaj państwowych pieniędzy — tylko ochronę. Ochronę przed nieludzkim traktowaniem ludzi, których państwo rosyjskie zmusza do walki, zabijania i umierania w imię niezrozumiałych interesów

— mówi Georgij Awaliani.

Rosyjski paszport Awalianiego traci ważność pod koniec marca. Jeśli jego działania prawne zakończą się niepowodzeniem i Georgi będzie musiał opuścić Niemcy, pozostanie mu tylko kilka krajów, do których może legalnie wjechać z rosyjskim paszportem wewnętrznym, w tym Białoruś, Armenia, Kirgistan i Kazachstan. Organizacje praw człowieka od dawna ostrzegają, że istnieje wysokie ryzyko deportacji do Rosji — zwłaszcza dla dezerterów.

Podobne artykuły