Hałas wokół umowy z Mercosurem nie milknie. Negocjator uspokaja rolników. “200 g wołowiny na mieszkańca. To nie może zachwiać rynkiem”

W połowie stycznia, po dekadach żmudnych negocjacji, podpisano porozumienie między UE a Mercosurem. Zaledwie kilka dni później europarlament zdecydował jednak, by skierować umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Może to znacząco opóźnić ratyfikację lub całkowicie ją zablokować. — Nikt nie twierdzi, że umowa nie ma również minusów dla rolników — przyznaje Rupert Schlegelmilch, który przez 10 lat był głównym negocjatorem Komisji Europejskiej. Zapewnia jednak, że straty będą minimalne, a w ostatecznym rozrachunku Europa zyska na porozumieniu.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy EPA/YOAN VALAT / PAP Protest rolników w traktorach przeciwko umowie z Mercosurem. Strasburg, 20 stycznia 2026 r.
Jan H. Rosenkranz: Umowa z Mercosurem zmierzała do finału… tylko po to, by europarlament ponownie ją zablokował. Jak się pan czuł, widząc fiasko ratyfikacji?
Rupert Schlegelmilch: Patrzę na to nie tylko jako osoba zaangażowana, ale też jako obywatel. Również we mnie, jako obywatelu, jest pragnienie, by Europa się rozwijała. W obecnej trudnej sytuacji geopolitycznej, kiedy musimy konkurować z Chinami i USA, umowa z Mercosurem dawała nam gospodarczą szansę na tacy.
- Coraz więcej spotkań, coraz mniej przypadków. W UE zaczęła się cicha rewolucja
To, że nie potrafimy jej szybko wykorzystać, jest bolesne. Ale z perspektywy negocjatora podchodzę do tego bardziej profesjonalnie. Negocjatorzy Komisji Europejskiej wypracowali dobre porozumienie. Decyzja należy do polityków.
“Niewielka, ale głośna grupa, która wyrażała swój sprzeciw”
Ma pan za sobą lata żmudnych negocjacji. Od kiedy dokładnie zajmował się pan tematem Mercosur?
Od 2003 r., czyli kilka lat po rozpoczęciu negocjacji. Na początku byłem kierownikiem wydziału, w 2011 r. objąłem funkcję głównego negocjatora i pełniłem ją do 2016 r. W tym czasie negocjowałem m.in. oferty celne, które są sednem tego typu umowy. Po przerwie zawodowej w 2019 r. ponownie zostałem głównym negocjatorem, a z funkcji zrezygnowałem w grudniu 2025 r.
Jak dokładnie wyglądała pana praca jako głównego negocjatora?
Główny negocjator nadzoruje i koordynuje różne grupy negocjacyjne, które pracują nad takimi tematami jak redukcja ceł, dostęp do zamówień publicznych czy otwarcie rynku dla usługodawców, dbając, by negocjacje posuwały się naprzód.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Umowa Mercosur niemożliwa do zablokowania? "Miód na serce Nawrockiego"
Kiedy w którejś z grup pojawiają się trudności, konsultuje z decydentami, jakie kompromisy polityczne są możliwe. W tym przypadku był to komisarz UE do spraw handlu, ale także przedstawiciele państw członkowskich. Współpracowałem też ściśle z negocjatorami po stronie Mercosuru, zwykle byli to sekretarze stanu tych krajów. Oni z kolei musieli upewniać się, czy ich ministrowie poprą politycznie uzgodnione ustalenia.
Niektórzy europosłowie tłumaczą, że głosowali przeciw umowie, ponieważ liczyli, że [kierując sprawę przed TSUE] uzyskają większą pewność prawną. Czy te argumenty są dla pana zrozumiałe?
Niestety, to tylko pretekst. Wątpliwości prawne zostały wyjaśnione jeszcze przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim. Inne umowy o wolnym handlu, podpisane przez UE na tych samych warunkach prawnych, już obowiązują — jak choćby umowa z Chile z ub.r. Uważam za bardzo mało prawdopodobne, by w wyniku skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej odkryto nowe wątpliwości prawne.
O co więc tak naprawdę chodziło?
Według mnie ci, którzy się wyłamali, chcieli uniknąć odpowiedzialności. Ulegli presji niewielkiej, ale głośnej grupy wyborców, która swój sprzeciw wyrażała choćby przez protesty rolników. Skrajna prawica w Europie, np. Marine Le Pen we Francji, podsyca mit, że umowa zdradza europejskich rolników i zaleje rynek tanimi towarami z krajów Mercosuru.
- To nie był zwykły błąd. To strategiczna bramka samobójcza. Europa sama osłabiła swoją globalną pozycję [OPINIA]
To oczywiście nieprawda, ale jako straszak działa skutecznie. Europosłowie obawiali się, że umowa może dolać oliwy do ognia i wzmocnić prawicową narrację. Kierując umowę do Trybunału Sprawiedliwości, zyskują czas i unikają jednoznacznej deklaracji.
“W przypadku niektórych produktów pojawi się nieco większa konkurencja”
Czy obawy europejskich rolników są naprawdę nieuzasadnione?
Nikt nie twierdzi, że umowa nie ma również minusów dla rolników. W przypadku niektórych produktów pojawi się nieco większa konkurencja ze strony importu. Jednak ilości, o których mowa, są znikome i ściśle limitowane. W przypadku tzw. wrażliwych towarów, takich jak wołowina czy drób, państwa Mercosur będą mogły dostarczać do Europy tylko od 1 do 2 proc. rocznego zużycia. Dla wołowiny to zaledwie 200 g na mieszkańca UE. To nie może zachwiać rynkiem.
Protest hiszpańskich rolników przeciwko z Mercosurem. Valladolid, 29 stycznia 2026 r.Claudia Alba / Europa Press /ABACAPRESS.COM / PAP
W zamian europejskie towary przemysłowe i usługi zyskałyby pełny dostęp do obiecujących rynków Brazylii czy Argentyny. Każdy, kto rzetelnie przeanalizował umowę, wie, że wizja zalewu Europy produktami z Mercosuru to dezinformacja. W tej sytuacji tym trudniej zrozumieć, że niektórzy posłowie faktycznie ulegli tej narracji.
Przez lata miał pan bliski kontakt z negocjatorami z krajów Mercosuru. Jak oni reagują na decyzję europarlamentu?
Z jednej strony są zdezorientowani, z drugiej wykazują godną podziwu cierpliwość. Nie pierwszy raz muszą znosić opóźnienia. UE wielokrotnie zawieszała negocjacje, a potem wznawiała je, stawiając coraz większe wymagania — zwłaszcza w kwestii zrównoważonego rozwoju.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości “Die Welt”
Od zakończenia negocjacji do przedstawienia umowy do ratyfikacji minął kolejny rok. Wszystko to zaakceptowali. Po części dlatego, że wiedzą, iż UE nigdy nie działa szybko. Po części, bo bardzo zależy im na tej umowie.
Dlaczego?
Kraje Mercosuru, przede wszystkim Brazylia i Argentyna, patrzą na tę umowę bardziej strategicznie niż wielu Europejczyków. Brazylia, kraj o wysokich barierach celnych, jest gotowa dopuścić europejską konkurencję na swoim rynku. Wierzy, że umowa podniesie konkurencyjność jej gospodarki.
Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, i Luiz Inacio Lula da Silva, prezydent Brazylii. Rio de Janeiro, 16 stycznia 2026 r.EPA/Antonio Lacerda / PAP
Co ciekawe, dotyczy to nawet wrażliwych sektorów, jak motoryzacja. Są gotowi zaakceptować, że Europa — jak wyżej wskazałem — otwiera rolnictwo tylko w niewielkim stopniu. Robią to, bo uważają nas za partnera godnego zaufania. Przynajmniej bardziej niż wielu innych.
“Wierzę, że ta logika w końcu zwycięży”
Jak obecne zawirowania wokół Mercosuru wpływają na inne rozmowy o wolnym handlu, np. z Indiami czy Australią?
W gruncie rzeczy chodzi o wiarygodność. Każdy partner negocjacyjny UE musi u siebie w kraju uzasadnić, że otwarcie rynku się opłaca i przyniesie realne korzyści własnej gospodarce. To możliwe tylko wtedy, gdy negocjacje postępują i umowy faktycznie wchodzą w życie. Jeśli UE nie dotrzymuje kroku, cierpi jej wiarygodność. W przypadku umowy z Indiami rolnictwo odgrywa mniejszą rolę, więc opóźnienia przy Mercosurze raczej nie zniechęcą Indii. Australia natomiast ma duże interesy w rolnictwie i uważnie obserwuje sytuację.
Czy istnieje szansa, że umowa jednak wejdzie w życie?
Rada Europejska, czyli państwa członkowskie UE, już udzieliła poparcia. Nie chcę wypowiadać się za Parlament Europejski. Ale w Europie są silne siły polityczne — poczynając od rządu Niemiec — które robią wszystko, by utrzymać umowę przy życiu. Kiedy odbędzie się ostateczne głosowanie w Parlamencie, tego dziś nie wiadomo.
- “Hańba”. Siarczysty policzek dla Berlina. Niemcy nie mogą pogodzić się z porażką. Ich plan legł w gruzach
Sytuacja międzynarodowa raczej się nie uspokoi, a może się jeszcze zaostrzyć. Argumenty za ratyfikacją już dziś są silne i nie znikną: wzrost gospodarczy słabnie, eksport do USA ostatnio wyraźnie spadł, a do Chin — kurczy się w kluczowych sektorach. Musimy szukać nowych możliwości i tam, gdzie jeszcze jesteśmy w stanie działać. Jako zawodowy optymista wierzę, że ta logika w końcu zwycięży.