30 January, 2026

Groźby Trumpa znów podnoszą temperaturę na Bliskim Wschodzie. Ekspert ocenia, jak blisko jest realnego uderzenia. “Sytuacja przypomina beczkę prochu”

Napięcia między USA a Iranem ponownie osiągają punkt krytyczny. Tym razem w centrum konfliktu znajduje się irański program jądrowy, który Waszyngton uznaje za bezpośrednie zagrożenie dla stabilności regionu. Prezydent USA Donald Trump otwarcie grozi Teheranowi uderzeniem militarnym, jeśli ten nie zrezygnuje z broni atomowej. W rozmowie z serwisem Blick profesor stosunków międzynarodowych i geopolityki na Uniwersytecie w Kolonii Klemens H. Fischer ocenia, jak realne jest ryzyko amerykańskiego uderzenia. — Decydującą rolę w tym, czy rozkaz o ataku zostanie wydany odgrywa Izrael — podkreśla.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Groźby Trumpa znów podnoszą temperaturę na Bliskim Wschodzie. Ekspert ocenia, jak blisko jest realnego uderzenia. "Sytuacja przypomina beczkę prochu" Harun Ozalp/Anadolu via Getty Images / Contributor, Wikipedia / Getty Images Donald Trump. W tle lotniskowiec USS Abraham Lincoln (zdj. poglądowe)

Prezydent USA Donald Trump zagroził niedawno Islamskiej Republice na swojej platformie Truth Social. Iran musi “niezwłocznie zasiąść do stołu negocjacyjnego” i zgodzić się na porozumienie zakładające rezygnację z broni jądrowej — oświadczył. W przeciwnym razie grozi on atakiem militarnym, silniejszym niż uderzenia na irańskie obiekty jądrowe z czerwca 2025 r. Jednocześnie wspomina o “potężnej armadzie”, która zmierza w kierunku Iranu.

Jak poważne są te groźby? W końcu Trump już wcześniej, w obliczu brutalnych działań irańskiego reżimu wobec demonstrantów, zapowiadał możliwą interwencję wojskową — jednak nic się wtedy nie wydarzyło.

Klemens H. Fischer zauważa, że sytuacja w Iranie ma znaczenie dla Stanów Zjednoczonych przede wszystkim w kontekście bezpieczeństwa Izraela lub korzyści politycznych dla Waszyngtonu. Według niego protesty przeciwko reżimowi mułłów nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia dla Izraela i nie były na tyle silne, aby obalić władzę. — Nie było więc żadnego istotnego powodu, aby Stany Zjednoczone interweniowały militarnie — dodaje profesor.

“Wtedy atak stanie się nieunikniony”

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku programu jądrowego. — Program atomowy dotyczy dwóch kluczowych aspektów — globalnego bezpieczeństwa USA oraz bezpieczeństwa Izraela — wskazuje ekspert. Waszyngton musi wywierać stałą presję na Iran. — Mimo bombardowań z ubiegłego roku, Teheran stara się dalej rozwijać swoje ambicje nuklearne. Brak reakcji na to zostałby przez ajatollahów natychmiast odebrany jako oznaka słabości USA — podkreśla.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Donald Trump reaguje na zapowiedź publicznych egzekucji w Iranie. Ekspert wyjaśnia: on już nie chce zbawiać świata

  • “Czas się kończy”. Flota Trumpa trzyma Iran w szachu. Ujawniamy, jaką realną siłę mają USA

Według Fischera prawdopodobieństwo ataku militarnego ze strony USA zależy od delikatnej równowagi. — Dopóki Iran nie zrezygnuje całkowicie ze swoich nuklearnych aspiracji, Waszyngton będzie musiał rozważać różne scenariusze. Atak militarny stanie się nieunikniony dopiero wtedy, gdy przekroczona zostanie dopuszczalna granica prowokacji — mówi. Obecnie sama groźba ataku jest wystarczająca, aby umożliwić negocjacje, podczas gdy Izrael potrzebuje jeszcze czasu, aby w pełni wdrożyć swój system obrony Iron Dome.

Ryzyko w przypadku eskalacji

Odnosząc się do zapowiadanej “potężnej armady” USA, Fischer podkreśla, że dysponuje ona ogromną siłą ognia i możliwościami bojowymi. O tym, jaki rodzaj ataku nastąpi, zdecyduje aktualne zagrożenie dla Izraela, stopień prowokacji ze strony Iranu oraz cel działań Waszyngtonu. Wyjaśnia, że możliwe są ukierunkowane ataki powietrzne, a także ograniczone ataki demonstracyjne, których głównym celem jest pokaz siły przy minimalnych stratach.

Groźby Trumpa znów podnoszą temperaturę na Bliskim Wschodzie. Ekspert ocenia, jak blisko jest realnego uderzenia. "Sytuacja przypomina beczkę prochu" Antyamerykański billboard z napisem "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę" w Teheranie, 28 stycznia 2026 r.Fatemeh Bahrami / ANADOLU / Anadolu via AFP / AFP

  • Zegar tyka. Donald Trump może ostatecznie rozkręcić irańską spiralę. “Musimy być przygotowani”

W przypadku, gdyby USA zdecydowały się na atak militarny, eksperci spodziewają się uderzenia w weekend — podobnie jak miało to miejsce w czerwcu 2025 r. oraz podczas działań przeciwko Wenezueli. Trudno powiedzieć, czy stanie się to już w najbliższy weekend, czy może w następny. Ponieważ siły amerykańskie są nadal w drodze do Iranu, Fischer nie spodziewa się ataku w tę sobotę. Wiele zależy jednak również od Izraela.

Decydująca rola Izraela

Atak ze strony Waszyngtonu zależy w dużej mierze od tego, jak bezpieczna jest według Jerozolimy jej własna tarcza obronna. — Dopóki Iron Dome nie będzie w pełni gotowy do działania, Izrael będzie przeciwny amerykańskiemu uderzeniu. Teheran będzie próbował przeprowadzić atak na Tel Awiw, ale dla ajatollahów Jerozolima pozostaje nietykalna — mówi Fischer. — To właśnie Izrael odgrywa zatem decydującą rolę w tym, czy rozkaz ataku zostanie wydany przez Waszyngton — podkreśla.

  • “Nie zabijemy was. Najpierw was zgwałcimy”. Gdy w Iranie padł internet, ulice zamieniły się w pole egzekucji. Przerażające relacje naocznych świadków

Jednocześnie ryzyko eskalacji konfliktu w regionie pozostaje wysokie: w najgorszym przypadku sojusznicy Teheranu, tacy jak Hezbollah, Hamas czy Huti, mogą ponownie podjąć działania.

— Sytuacja na Bliskim Wschodzie od dekad przypomina beczkę prochu, która w każdej chwili może eksplodować — ocenia Fischer. — To właśnie dlatego, a także z powodu dużej niepewności dotyczącej potencjalnych irańskich kontrataków, USA i Izrael będą próbowały utrzymać reżim ajatollahów w ryzach, nie prowokując jednak poważnego konfliktu — dodaje.

Podobne artykuły