Bitwa na ulicach Turynu. Premier Meloni grzmi o “wrogach państwa”
Co najmniej kilkadziesiąt osób zostało rannych podczas gwałtownych starć w Turynie. Do zamieszek doszło w trakcie protestu przeciwko zamknięciu przez policję anarchistyczno-antykapitalistycznego centrum społecznego Askatasuna. Wśród poszkodowanych znaleźli się m.in. funkcjonariusze policji.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
PAP/EPA/Alessandro Di Marco Bitwa na ulicach Turynu. Protestowało 15 tys. osób
- Więcej takich artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Według relacji włoskich mediów w sobotniej manifestacji wzięło udział około 15 tys. osób, które sprzeciwiały się decyzji o zamknięciu działającego od trzech dekad ośrodka Askatasuna. W pewnym momencie od głównego tłumu odłączyła się grupa agresywnych uczestników zgromadzenia. Demonstranci zaatakowali policjantów, używając butelek, rac, kamieni, świec dymnych oraz metalowych rur, a następnie próbowali sforsować policyjny kordon.
Poznaj kontekst z AI
Ile osób zostało rannych podczas zamieszek w Turynie? Co było powodem protestu w Turynie? Ilu policjantów zostało rannych? Jak Premier Giorgia Meloni oceniła protestujących?
Doszło do poważnych starć ulicznych. Media opublikowały zdjęcia i nagrania, na których widać grupę młodych mężczyzn kopiących i bijących policjanta, który leży na ziemi. 29-letni funkcjonariusz trafił do szpitala. Zadzwonił do niego z wyrazami solidarności wicepremier, szef MSZ Antonio Tajani, o czym poinformował na platformie X.
x.com
Według bilansu, podanego w nocy z soboty na niedzielę przez włoskie media, 10 najbardziej agresywnych uczestników zajść aresztowano. 31 policjantów jest rannych. Nie wiadomo, ilu demonstrantów zostało poszkodowanych.
Zamieszki w Turynie. Giorgia Meloni potępiła protestujących
Premier Giorgia Meloni w opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu ostro skrytykowała protestujących.
Bitwa na ulicach Turynu. Protestowało 15 tys. osóbPAP/EPA/Alessandro Di Marco
“Nie mamy do czynienia z manifestantami, ale z osobnikami, którzy działają jako wrogowie państwa. Płacą za to siły porządkowe, które muszą stawić czoła prawdziwej bitwie ulicznej, a także niektórzy dziennikarze wykonujący swoją pracę” — czytamy we wpisie na platformie X.
- Anioł z twarzą Meloni w sercu Rzymu. Polityczna burza wokół rzeźby w bazylice San Lorenzo
Jak oceniła szefowa rządu, to była “ślepa i umyślna przemoc”. Podkreśliła również, że obrona legalności “nie jest prowokacją, ale obowiązkiem”.
x.com
Tak odniosła się do zamknięcia ośrodka Askatasuna w związku z prowadzonymi śledztwami dotyczącymi protestów i ataków na instytucje. Jednego z nich dokonano w zeszłym roku na redakcję dziennika “La Stampa”.
Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi oświadczył: — To, co stało się w Turynie, potwierdza, kim są sprawcy przemocy i kto stanowi autentyczne zagrożenie dla obywatelskiej koegzystencji i dla naszej demokracji; to antagoniści — goście nielegalnie zajmowanych ośrodków społecznych, mających też polityczne wsparcie.