10 February, 2026

“A kiedy diabeł zwróci się przeciwko tobie, gdzie się schowasz?”. Wielkie marzenie Putina spełnia się dzięki Trumpowi. I już ciągnie go na dno [OPINIA]

Władimir Putin od dwóch dekad walczy z diabłem liberalnego porządku międzynarodowego. Teraz, dzięki polityce zagranicznej Donalda Trumpa, spełnia się jego marzenie: rozpad systemu kierowanego przez USA i zastąpienie go wielobiegunowym światem, w którym silni robią, co chcą ze słabszymi. Prezydent Rosji najwyraźniej sądzi, że utrzyma się na nogach w obliczu tych zmian. Problem w tym, że świat, w którym siła stanowi prawo, należy bardziej do Ameryki i Chin niż do Rosji, której oba mocarstwa coraz jawniej pokazują jej miejsce w szeregu. Co się więc stanie, gdy diabeł zwróci się przeciwko niemu?

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "A kiedy diabeł zwróci się przeciwko tobie, gdzie się schowasz?". Wielkie marzenie Putina spełnia się dzięki Trumpowi. I już ciągnie go na dno [OPINIA] MAXIM SHIPENKOV / POOL / AFP / AFP Prezydent Rosji Władimir Putin podczas ceremonii wręczenia nagród z okazji Dnia Jedności Narodowej, Kreml, Moskwa, Rosja, 4 listopada 2025 r.

W ubiegłym tygodniu, 5 lutego, wygasła umowa o redukcji zbrojeń strategicznych (New START) — prawdopodobnie ostatni funkcjonujący pakt o znaczeniu strategicznym między Rosją a Stanami Zjednoczonymi dotyczący bezpieczeństwa światowego. System prawa międzynarodowego, już słaby w sensie faktycznym, obecnie wyraźnie upada również w sensie prawnym.

Kreml jest zadowolony: przez całą swoją kadencję Putin walczył z tym, co określał jako liberalny porządek świata pod przewodnictwem Waszyngtonu. Wraz z powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu wydaje się, że osiągnął swój cel — obecny prezydent USA sam promuje koncepcję wielobiegunowego świata, w którym wielkie mocarstwa działają swobodnie w ramach swoich stref wpływów, nie zważając na liberalne konwencje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kto się boi bardziej? Putin czy Trump?

Jednak rezultat tych wydarzeń może nie zadowolić Putina: po utracie Maduro Kreml ryzykuje utratę Iranu jako sojusznika, a uznanie przez Stany Zjednoczone roszczeń Rosji wobec Ukrainy zależy wyłącznie od nieprzewidywalnych nastrojów Trumpa. Pozycja Rosji w tym nowym świecie — gdzie siła stanowi prawo — stoi przed znacznie poważniejszymi wyzwaniami niż w poprzednim systemie opartym na zasadach, twierdzi Seva Gunitsky, profesor nadzwyczajny na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu w Toronto.

“A kiedy diabeł zwróci się przeciwko tobie, gdzie się schowasz?”

W filmie z 1966 r. “Oto jest głowa zdrajcy” (ang. “A Man for All Seasons”, adaptacji sztuki o tym samym tytule, która przedstawia ostatnie lata sir Thomasa More’a, XVI-wiecznego Lorda Kanclerza Anglii, który odmówił podpisania listu z prośbą do papieża Klemensa VII o unieważnienie małżeństwa Henryka VIII z Anglii z Katarzyną Aragońską i złożenie przysięgi deklarującej króla głową Kościoła Anglii) zięć Thomasa More’a, William Roper, oświadcza, że zniszczyłby wszystkie prawa w Anglii, aby dopaść diabła. More odpowiada jednym z najsłynniejszych ostrzeżeń w dramacie politycznym: “A kiedy ostatnie prawo zostanie zniesione, a diabeł zwróci się przeciwko tobie, gdzie się schowasz, Roper? … Czy naprawdę myślisz, że będziesz w stanie stać prosto na wietrze, który będzie wtedy wiał?”.

Władimir Putin od dwóch dekad walczy z diabłem liberalnego porządku międzynarodowego. Teraz, dzięki polityce zagranicznej Trumpa, spełnia się jego marzenie: rozpad systemu kierowanego przez Stany Zjednoczone i zastąpienie go wielobiegunowym światem, w którym potężne państwa działają swobodnie na swoich tak zwanych peryferiach, nie zważając na liberalne zasady. Jest to koncert europejski w skali globalnej: cuius regio, eius imperium (łac. czyj kraj, tego imperium).

Jednak te same zasady, które ograniczały ambicje Putina, powstrzymały również Francję przed wejściem na pokład rosyjskich tankowców, a Stany Zjednoczonone przed porwywaniem zagranicznych klientów Putina. Ograniczyły też potencjalne ambicje wschodzących Chin, utrzymały w ryzach różne regionalne mocarstwa i dały Rosji przewidywalność, której potrzebowała, aby poruszać się po świecie jako średniej wielkości mocarstwo, które groziło użyciem broni jądrowej i manipulowało zaworami gazowymi, nie będąc w stanie zrobić nic więcej. Teraz, gdy liberalny porządek ulega osłabieniu, trudnym zadaniem dla Putina będzie utrzymanie się na nogach w obliczu nadchodzących zmian.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu The Insider. Prosimy o wsparcie niezależnych dziennikarzy z The Insider

Faustowska umowa Putina

Rosyjskie media z radością doniosły o niepowodzeniu amerykańskiego Greenschlussu (przejęcia Grenlandii). Chociaż Trump ostatecznie się wycofał, konfrontacja ta spowodowała trwałe napięcia w sojuszu transatlantyckim. “Europa jest całkowicie zagubiona. Miło się to ogląda” — ogłosiła jedna z gazet. Komentator popularnego programu telewizji państwowej “60 Minut” stwierdził wprost: “Jesteśmy świadkami zdemaskowania nowej rzeczywistości. I jest to rzeczywistość, w której Rosja ma się całkiem dobrze”. Jeśli Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad zachodnią półkulą, powiedział gospodarz programu, “panuje zgoda co do tego, że wszystko inne trafi do nas”. Inny komentator podsumował to następująco: “W tym świecie wszystko jest proste: kto ma siłę, ten ma rację”.

Jednak za tą radością kryje się również ślad nieufności. Prokremlowski bloger wojskowy Aleksander Kots ostrzegł, że przejmując Grenlandię, Trump “zajmie rosyjską Arktykę” i uzyska dostęp do zasobów naturalnych, których pragnie Moskwa. Kots posunął się nawet do nazwania Grenlandii “lodową pętlą na szyi Rosji”, którą Trump “już zaczął zaciskać”. Sam Putin zachował się wyjątkowo powściągliwie, odpowiadając jedynie lakonicznie: “To nas w ogóle nie dotyczy. Myślę, że sami to między sobą rozstrzygną”.

Ta ambiwalencja ma sens, jeśli pomyślimy o rodzaju porządku międzynarodowego, którego domaga się Putin. Wielobiegunowy świat sfer pozwala wielkim mocarstwom dominować w swoich regionach, ale ten podział pracy w ramach realpolitik działa tylko wtedy, gdy inne wielkie mocarstwa zgadzają się pozostać poza nim. Putin chce swobody działania bez ograniczeń, ale świat, w którym siła stanowi prawo, należy bardziej do Ameryki i Chin niż do Rosji.

  • Donald Trump nieświadomie pomógł Chinom. Xi Jinping może być teraz bezkarny

Od czasu swojego często cytowanego przemówienia w Monachium w 2007 r. Putin głośno opowiada się za wielobiegunowym światem, w którym wielkie mocarstwa robią, co chcą, na swoich imperialnych peryferiach, nie obawiając się sankcji, ingerencji lub moralizatorskich wykładów. Skrytykował Stany Zjednoczone jako bezprawnego hegemona i przewidział, że wzrost gospodarczy nowych potęg “nieuchronnie przełoży się na wpływ polityczny i wzmocni wielobiegunowość”.

"A kiedy diabeł zwróci się przeciwko tobie, gdzie się schowasz?". Wielkie marzenie Putina spełnia się dzięki Trumpowi. I już ciągnie go na dno [OPINIA] Prezydent Rosji Władimir Putin podczas 43. konferencji poświęconej polityce bezpieczeństwa w Monachium, Niemcy, 10 lutego 2007 r.A9999 Antje Wildgrube / PAP

W tym sensie polityka zagraniczna Trumpa jest darem dla wizji Putina. Porzucając Europę, Trump dostosowuje się do Rosji i Chin — i ożywia doktrynę Monroe’a — wzmacniając wielobiegunowy świat, którego domagał się Putin. Jeśli wzajemna nieingerencja utrzyma Stany Zjednoczone z dala od Ukrainy kosztem utraty klientów takich jak Maduro, niech tak będzie. A jeśli groźby Trumpa doprowadzą do rozłamu w NATO lub całkowicie odwrócą uwagę Ameryki od Europy, tym lepiej.

Takie podejście legitymizuje traktowanie przez Putina tzw. bliskiej zagranicy jako pola do sabotażu, ingerencji i manipulacji Kremla. Sygnalizuje też niejawną umowę: ty robisz, co chcesz na swoim podwórku, a ja robię, co chcę na swoim. Jak napisał rosyjski naukowiec Sam Greene: “Obawiam się, że może to być część milczącej umowy, w ramach której Waszyngton, Moskwa i Pekin zgadzają się nie powstrzymywać się nawzajem przed interwencjami w swoich domniemanych strefach wpływów”.

Intelektualne podstawy tego światopoglądu, jeśli można go tak nazwać, najlepiej wyraził doradca Trumpa Stephen Miller, broniąc operacji w Wenezueli w CNN: “Żyjemy w świecie, w realnym świecie, który rządzi się siłą, który rządzi się przemocą, który rządzi się władzą. Takie są żelazne prawa świata od początku czasu”. Jak wskazała Julia Ioffe, główny negocjator Rosji w sprawie Ukrainy, Kiriłł Dmitriew, przytoczył słowa Millera, aby wzmocnić stanowisko Rosji: siła daje prawo. To struktura pozwoleń, którą Trump tworzy dla Putina. Ideologiczny architekt Białego Domu przedstawia wizję stosunków międzynarodowych, która odrzuca międzynarodowe uprzejmości na rzecz surowej siły, a rosyjscy negocjatorzy natychmiast wykorzystują ją do legitymizacji własnej wojny.

Nowa strategia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych (NSS) sugeruje, że zmiana ta nie jest przypadkowa. NSS została już dokładnie przeanalizowana, ale warto przypomnieć analizę Instytutu Brookingsa, która zauważa, że dokument “ani razu nie odnosi się wprost do rywalizacji między mocarstwami”. Stanowi to ogromny kontrast w stosunku do poprzednich wersji. Zamiast tego obecna wersja “przyjmuje znacznie bardziej pojednawczy ton wobec konkurentów”, sugerując, że Stany Zjednoczone “są mniej zainteresowane strategiczną konkurencją, a bardziej otwarte na strefy wpływów”.

Trump, jak zwykle, nie ma problemu z głośnym wymawianiem tego, co inni przemilczają. Zapytany o intencje Chin wobec Tajwanu, powiedział “New York Timesowi”, że Xi Jinping “uważa go za część Chin i to od niego zależy, co zrobi” (Trump dodał jednak, że byłby “bardzo niezadowolony”, gdyby coś się wydarzyło).

Trump był równie przychylny Rosji. Po spotkaniu z Putinem na Alasce w sierpniu ubiegłego roku wezwał Zełenskiego do “zawarcia porozumienia”, mówiąc w Fox News: “Słuchajcie, Rosja jest bardzo potężnym mocarstwem, a [Ukraina] nie”. W lutym 2024 r. Trump powiedział, że jeśli członkowie NATO nie będą płacić składek, “zachęci [Rosję] do robienia, co tylko zechce”. Ujął to jako taktykę negocjacyjną dotyczącą wydatków NATO, ale podstawowym założeniem jest to, że agresja Rosji jest siłą natury, którą Stany Zjednoczone mogą wspierać poprzez swoją politykę.

"A kiedy diabeł zwróci się przeciwko tobie, gdzie się schowasz?". Wielkie marzenie Putina spełnia się dzięki Trumpowi. I już ciągnie go na dno [OPINIA] Prezydent Rosji Władimir Putin (L) i prezydent Donald Trump podczas spotkania w bazie Joint Base Elmendorf-Richardson w Anchorage na Alasce, USA, 15 sierpnia 2025 r.Bob Strong / PAP

Świat rządzony strefami wpływów zapewnia stabilność tylko wtedy, gdy wielkie mocarstwa wzajemnie uznają swoje roszczenia. Obecnie uznanie to zależy od temperamentu Trumpa, a nie od poparcia instytucjonalnego. Jeśli Trump zrazi się do Putina lub zostanie zastąpiony przez prezydenta, który nie jest nim oczarowany, ponownie znajdziemy się w świecie, w którym rywalizacja między wielkimi mocarstwami stanie się głównym punktem widzenia na stosunki amerykańsko-rosyjskie. Dla Rosji byłby to większy problem niż kiedykolwiek w epoce liberalnego porządku.

Diabelskie szczegóły

Co sprowadza nas z powrotem do ostrzeżenia Thomasa More’a. Putin pragnął świata, w którym potężne państwa nie byłyby ograniczane liberalnymi pobożnymi życzeniami dotyczącymi suwerenności i norm międzynarodowych. Osiąga to i wyraźnie liczy na krótkoterminowe korzyści wynikające z wycofania się Trumpa z Ukrainy i ogólnie z Europy.

Jednak w porządku opartym na zasadach, dysponując bronią jądrową i stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa, Rosja mogłaby zadawać ciosy poza swoją kategorią. Mogłaby odgrywać rolę ofiary zachodniej hipokryzji. Mogłaby protestować przeciwko ograniczeniom globalnego porządku, które krępowały również jej wrogów. Mogłaby powoływać się na prawo międzynarodowe, gdyby było to dla niej wygodne, i ignorować je, gdyby nie było.

Co ma Rosja w anarchicznym świecie stref wpływów? Spowolnienie gospodarcze, krwawiącą armię w Ukrainie i strategicznego partnera w Pekinie, który coraz częściej traktuje ją jako podrzędnego dostawcę surowców.

Po okresie gwałtownych wahań, zbiegających się w czasie z pandemią Covid-19 i początkowymi latami wojny w Ukrainie, wzrost PKB Rosji powrócił do anemicznego poziomu 1 proc. W obliczu uporczywie wysokiej inflacji bank centralny został zmuszony do utrzymania stóp procentowych powyżej 16 proc. Budżet wykazuje deficyt w związku ze spadkiem dochodów z ropy. Niedobór siły roboczej jest tak dotkliwy, że Moskwa rozpoczęła rozmowy z talibami na temat importu pracowników z Afganistanu. Gazeta “Moscow Times” poinformowała niedawno, że Rosja przechodzi od “kontrolowanego ochłodzenia” do “całkowitej stagnacji”.

Ten proces już trwa. W sierpniu ubiegłego roku Trump wynegocjował w Białym Domu porozumienie pokojowe między Armenią a Azerbejdżanem, odsuwając Moskwę od konfliktu, w którym pośredniczyła przez trzy dekady. Porozumienie rozwiązało Grupę Mińską OBWE, która służyła Rosji jako główny instrument wywierania wpływu na Kaukazie Południowym, i wymagało wycofania rosyjskich sił z granicy z Armenią. Korytarz tranzytowy omijający Rosję nosi teraz imię Trumpa. Ten sam prezydent, który wydaje się dawać Putinowi wolną rękę w Ukrainie, wyparł Rosję z jej własnego podwórka na Kaukazie.

Tymczasem stosunki Moskwy z Pekinem stały się, jak ujął to jeden z analityków, “głęboko asymetryczne”. Chiny wyprzedziły UE i stały się największym partnerem handlowym Rosji, ale Rosja stanowi zaledwie trzy proc. chińskiego eksportu i pięć proc. importu. Rosja sprzedaje Chinom ropę i gaz po znacznie obniżonych cenach, a w zamian Chiny sprzedają Rosji komponenty, których nie mogą już pozyskać z Zachodu. Podczas szczytu BRICS w Kazaniu w 2024 r. dziennikarz zapytał Putina, czy Rosja czuje się “młodszym partnerem” w stosunkach z Chinami. Putin zareagował ostro, ale pięć lat temu to pytanie nie zostałoby zadane.

Ograniczenia liberalnego porządku mogły skrępować imperialne ambicje Rosji, ale chroniły ją również przed poniesieniem pełnych konsekwencji własnych słabości. Rosja może dojść do wniosku, że zapewnienie sobie nieingerencji Zachodu w swojej strefie wpływów wiąże się z kosztem obserwowania dominacji Chin w Azji Środkowej, podważania jej pozycji na Kaukazie przez Turcję oraz wykorzystywania przez regionalne mocarstwa próżni pozostawionej przez wycofanie się Ameryki z Europy.

Putin liczy, że uda mu się ograniczyć prawa liberalnego porządku i utrzymać się na nogach w obliczu nadchodzących zmian. Jest to jednak ryzykowne przedsięwzięcie dla państwa opartego na ropie naftowej, którego populacja maleje, a armia jest w rozsypce. Co się stanie, gdy diabeł zwróci się przeciwko niemu?

Podobne artykuły