“80 proc. żołnierzy nie wróciło. Leżą na polach”. Groza rosyjskiej armii od środka. “Zabijacie innych dla pieniędzy”
Selver H. nie chciał walczyć z Ukraińcami — chciał uwolnić się od problemów prawnych, w które popadł w Niemczech. Rosjanie złożyli mu jednak propozycję, która wydawała się nie do odrzucenia: pół roku służby w ich armii w zamian za pomoc prawną. Dał się zwieść rosyjskiej propagandzie i dobrowolnie trafił na front. To, co tam zobaczył, sprawiło, że szybko pożałował tej decyzji. — Nigdy drugi raz nie zgłosiłbym się do wojska. To było bardzo złe doświadczenie — mówi 35-latek.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Anadolu / Contributor / Getty Images Ukraińscy żołnierze strzelający w kierunku rosyjskich pozycji, obwód doniecki, 31 sierpnia 2025 r., zdjęcie poglądowe
35-letni Selver H. pochodzi z Zenicy, czwartego pod względem wielkości miasta w Bośni i Hercegowinie. W 2019 r. wyjechał do Niemiec do pracy. Twierdzi, że popadł tam w konflikt z urzędami i służbami specjalnymi. Według jego relacji oskarżono go o przestępstwa, których nie popełnił. Niemcy deportowały go z tego powodu do Bośni i Hercegowiny. Miał nadzieję znaleźć prawnika, który pomoże mu rozwiązać problemy prawne.
W ojczyźnie podjął pracę z ojcem w branży budowlanej. Kłopoty z prawem jednak nie zniknęły, szybko dały o sobie znać. H. zaczął szukać wyjścia z tej sytuacji, chciał zacząć wszystko od nowa. Za pośrednictwem znajomego otrzymał propozycję z Rosji.
Rosjanie twierdzili, że wiedzą o prowadzonym przeciwko niemu dochodzeniu. Zaproponowali mu umowę — on zgłosi się do armii i przez sześć miesięcy będzie w niej służył, w zaiman oni zapewnią prawnika.
- Polska ma blokować tankowce Putina. 14 krajów wypowiada walkę “armadzie zombie” Kremla. Ten ruch zaboli Moskwę
H. zdecydował się przyjąć ofertę i wstąpić do armii rosyjskiej. Ogólne zasady wyjaśnił mu przed wyjazdem serbski najemnik. Według portalu United24Media H. przyjechał do Moskwy we wrześniu 2025 r. i tam podpisał kontrakt. Po dwutygodniowym szkoleniu trafił do obwodu ługańskiego.
Rzeczywistość na froncie
Szybko przekonał się, w jak ekstremalnych warunkach służy się w rosyjskiej armii i jakie straty ponosi ona na froncie. W grudniu jego oddział wysłano do przeprowadzenia natarcia przez ukraińskie wsie. Przez kilka dni żołnierze musieli ukrywać się w piwnicach. — Przysłali nam pół litra wody i jedną, dwie małe puszki mięsa na dwie osoby — relacjonuje.
Niektórzy żołnierze próbowali zdobyć dodatkowe zapasy, ale — jak mówi H. — wielu z nich zginęło podczas ataków dronów. Większość jego oddziału została zabita w rejonie Petropawliwki. — 80 proc. żołnierzy nie wróciło. Leżą na polach — opowiada.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Biały Rosjanin z Moskwy ogląda wojnę na telegramie". Dziennikarze o poborze w Rosji
Rozmowa z rosyjskim oficerem otworzyła mu oczy. — Powiedział: “nie jesteście żołnierzami. Jesteście ludźmi, którzy podpisali kontrakt, żeby zabijać innych za pieniądze” — wspomina Bośniak.
Niedługo po tym H. został wzięty do niewoli przez ukraińskich żołnierzy na froncie w Charkowie. Jak mówi, przeżył tylko dzięki temu, że został pojmany. Dziś chciałby cofnąć czas. — Zostałbym w Bośni. Nigdy drugi raz nie zgłosiłbym się do wojska. To było bardzo złe doświadczenie — mówi 35-latek.
Już pod koniec 2024 r. ministerstwo obrony Bośni i Hercegowiny ostrzegło, że prawo kraju zakazuje obywatelom — także tym posiadającym podwójne obywatelstwo — służby lub szkolenia w obcych siłach zbrojnych.
Obcokrajowcy w szeregch rosyjskiej armii
H. nie był jedynym mężczyzną, który dał się skusić obietnicom Rosjan i wstąpił do ich armii. Według danych organizacji OpenMinds zajmującej się badaniem wojen informacyjnych od lata 2025 r. liczba ogłoszeń dotyczących służby kontraktowej w armii rosyjskiej skierowanych do obcokrajowców wzrosła ponad siedmiokrotnie. Również analiza treści serwisu społecznościowego WKontakcie wykazała, że do połowy 2025 r. co trzeci post reklamujący kontrakty wojskowe był skierowany do obcokrajowców — rok temu stanowiły one zaledwie 7 proc. wszystkich ogłoszeń tego typu.
- “Takie bajki wciskają wam w telewizji”. Ujawnili rozmowy rosyjskich żołnierzy
Ukraińskie wojsko szacuje, że w szeregach rosyjskiej armii walczyło lub walczy ponad 18 tys. cudzoziemców ze 128 krajów. Z danych OpenMinds wynika, że około połowa ogłoszeń dla obcokrajowców jest skierowana do rosyjskojęzycznych obywateli krajów postsowieckich, a pozostała część do mieszańców krajów afrykańskich, Indii, Bangladeszu, Iraku, Jemenu i innych. Do tego trzeba doliczyć tysiące północnokoreańskich żołnierzy wysłanych do walki dla Rosji w ramach umowy między tymi dwoma krajami.