“Zrób Pan, inżynierze, wszystko, aby było dobrze”. Przyszły prezydent Szczecina dostał krótką instrukcję. Był rok 1945

Zanim Stettin stał się Szczecinem, był przedmiotem politycznej gry i ofiarą administracyjnego chaosu. Przez kilka miesięcy 1945 r. jego przyszłość była niepewna.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Jerzy Baranowski / PAP Czerwiec 1947 r. Obchody Święta Morza. Na zdjęciu pierwszy od lewej jest wojewoda szczeciński Leonard Borkowicz, drugi — prezydent Bolesław Bierut, witany przez prezydenta Szczecina inż. Piotra Zarembę chlebem i solą Z woli Józefa Stalina, jako rekompensatę za utratę Wilna, do Polski przyłączono Szczecin, jedyny duży ośrodek położony na zachód od linii Odry i Nysy Łużyckiej, zamieszkały przed wojną przez blisko 400 tys. osób. Decyzja ta miała osłabić niemieckie wpływy nad Bałtykiem: odebranie głównego portu, oddalonego o 150 km od Berlina, znacząco ograniczało możliwości rozwoju gospodarczego pokonanych Niemiec. Zanim jednak Piotr Zaremba, pierwszy prezydent miasta, ogłosił w lipcu 1945 r.: “Nasz wysiłek, nasza praca i trudy nie poszły na marne (…) Szczecin jest polski!”, jego przyszłość przez blisko 70 dni pozostawała nierozstrzygnięta, a sytuacja zmieniała się dynamicznie.
Poznaj kontekst z AI
Kiedy Szczecin stał się polski? Kto był pierwszym prezydentem Szczecina? Jakie trudności napotykała polska administracja w Szczecinie? Jakie były plany dotyczące zachodniej granicy Polski na konferencji w Jałcie?
- Szczecin: archiwalne dokumenty znalezione za boazerią
Polacy działali zdecydowanie. Kiedy 26 kwietnia 1945 r. wojska sowieckie zdobyły miasto, nadano depeszę: “Obsadzić niezwłocznie Szczecin”. Należało wybrać prezydenta, stworzyć Zarząd Miejski, stosować politykę faktów dokonanych. Leonard Borkowicz, pełnomocnik Rządu Tymczasowego na Okręg Pomorze Zachodnie, postawił na Zarembę, poznańskiego urbanistę, który dostał krótką instrukcję: “Zrób Pan, inżynierze, wszystko, aby było dobrze”. Polacy przejęli władzę cywilną już 28 kwietnia 1945 r. Dwa dni później na reprezentacyjnych Wałach Chrobrego (nowa nazwa szybko się przyjęła) na gmach przyszłych polskich urzędów wciągnięto biało-czerwoną flagę. Zaremba, mając na myśli rodaków wracających z Niemiec, wydał odezwę: “Polacy! W ciężkiej pracy nad przywróceniem polskości potrzebna jest pomoc każdego […] Otwarta jest każdemu droga do Milicji Obywatelskiej, Straży Pożarnej, urzędów i zakładów”.
Gra, w której najlepsze karty trzymał w rękach sowiecki dyktator
Choć jeszcze w styczniu 1945 r. gauleiter NSDAP na Pomorzu Zachodnim Franz Schwede-Coburg twierdził, że każdy, kto mówi o ewakuacji, powinien zostać natychmiast rozstrzelany, już w następnym miesiącu rozpoczęto wywożenie z miasta sprzętu, maszyn fabrycznych i archiwów, głównie do Meklemburgii i na Rugię. W marcu ogłoszono Szczecin miastem-twierdzą i rozpoczęto przygotowania do walk ulicznych. Ostatecznie starcia były krótkie i wybuchły dopiero pod koniec kwietnia, po rozpoczęciu operacji berlińskiej i masowym forsowaniu Odry.
- Wrocław i Szczecin miały być polskim Dzikim Zachodem. Pionierzy byli oszołomieni [HISTORIA]
Dwa miesiące wcześniej, w dniach 4-11 lutego 1945 r., w Jałcie odbyła się konferencja Wielkiej Trójki, podczas której Stalin przekonywał zachodnich sojuszników do swojej koncepcji dotyczącej polskich granic. Propozycja przedstawiona na Krymie była następująca: “1. Uznać, że granicą Polski na wschodzie powinna być linia Curzona z odchyleniem od niej w niektórych rejonach o 5-6 kilometrów na korzyść Polski; 2. Uznać, że zachodnia granica Polski powinna przebiegać od miasta Szczecin (dla Polaków), następnie na południe wzdłuż rzeki Nysy”. Zgodzono się co do pierwszego punktu, ale sprzeciwiano się zbyt dużym rekompensatom na zachodzie. Obawiano się uzależnienia Warszawy od Moskwy, która stanowiłaby naturalne oparcie w nieuniknionych sporach z Niemcami. Winston Churchill powiedział: “Polska powinna mieć prawo do wzięcia sobie takiego terytorium, jakie będzie sobie życzyła i którym będzie w stanie zarządzać. Wątpliwe, czy byłoby celowe, aby polska gęś została w takim stopniu nadziana niemieckim jadłem, że skonałaby od niestrawności. Oprócz tego w Anglii istnieją koła, które przeraża myśl o wysiedleniu wielkiej ilości Niemców”.Ostatecznie dokument końcowy potwierdzał wschodnią granicę Polski i zapowiadał “istotne przyrosty terytorialne na zachodzie i północy”, ale ustalenia odraczał do dalszych konsultacji i konferencji pokojowej.
- Czy pod Szczecinem jest podziemne miasto
Stalin, który w Jałcie uzyskał potwierdzenie aneksji Kresów, zdawał sobie sprawę, że decydującym argumentem będą postępy sowieckiej ofensywy. Przekazując Polsce Szczecin, chciał wzmocnić pozycję komunistów wobec londyńskiego rządu RP na uchodźstwie. Rozpoczęła się gra, w której najlepsze karty trzymał w rękach sowiecki dyktator.Gdy emigracyjny premier Tomasz Arciszewski niefortunnie wypowiedział się w brytyjskiej prasie na temat zachodniej granicy (“Nie chcemy rozszerzać naszej granicy na zachód tak, by wchłonąć osiem do dziesięciu milionów Niemców. Nie chcemy Wrocławia ani Szczecina”), w odpowiedzi zezwolono przedstawicielowi Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego na publikację w sowieckiej “Prawdzie” artykułu, który wzmacniał postulat oparcia zachodniej granicy na linii Szczecin—Odra—Nysa Łużycka.
“Zaczarował nas jednym słowem: Szczecin”
Po zajęciu Szczecina przez Sowietów władzę przejęła Komendantura Wojenna, na czele z Aleksandrem Fiedotowem. Na spotkanie z nim, pożyczonym Fiatem 508, wyruszył Zaremba, który relacjonował: “Przejazd przez Odrę. Dalej droga grząska w torfowiskach od wczoraj tylko kołami wyrobiona. Budowa mostów w toku. Jedziemy jako pierwsi przedstawiciele władz polskich. Defekt w trzęsawisku — rura wydechowa zaczepiła o gałąź. Popychamy. Dalej jazda drogą drewnianą, znów wjazd na szosę. Jeszcze jeden strzaskany most. Zasieki — jedziemy zaraz za frontem. Objazd lejów bombowych. Pierwsze domy Szczecina”.Jeśli wybuchnie wojna, to będzie serce NATO. Odwiedziłem “multikorpus”Delegacja wjechała do miasta opuszczonego i obróconego w ruinę w wyniku bombardowań i zniszczeń dokonanych przez uciekających Niemców. Dla spotkanych po drodze polskich robotników przymusowych informacja o przejęciu Szczecina “była czymś nieoczekiwanym i wprost niepojętym”. Przyszły prezydent spotkał się z zaskoczonym tak szybką wizytą sowieckim pułkownikiem: “Informuję Fiedotowa, że przystąpimy do organizowania tych ekip [niezbędnych do uprzątnięcia i zarządzania miastem — PB] i oświadczam mu oficjalnie, że od tej chwili, czyli od 28 kwietnia 1945 r., godzina 14.15 — władzę cywilną w Szczecinie obejmują władze polskie, działające w imieniu pełnomocnika rządu na okręg Pomorza Zachodniego. Jestem tu ich reprezentantem, uprawnionym do dalszego działania”. Dwa dni później Zaremba wrócił na czele grupy operacyjnej składającej się z 44 osób. Polska administracja od początku podkreślała, że region to “prastare polskie ziemie”, co miało stanowić zachętę dla osadników do przyjazdu. Jedna z kobiet wspominała: “Ojciec nasz wrócił po sześciu latach z obozu koncentracyjnego i zaczarował nas jednym słowem: Szczecin (…) wiedzieliśmy tylko, że to prastare polskie ziemie, po wiekach odzyskane”. Realia były znacznie bardziej skomplikowane. W mieście pozostało kilka tysięcy Niemców, każdego dnia wybuchały pożary, których nikt nie gasił. Obecność wojsk sowieckich nie ułatwiała opanowania sytuacji. Brakowało żywności, a w ruinach grasowały bandy uzbrojonych maruderów i dezerterów. W takich warunkach Sowieci wywozili zrabowany majątek poniemiecki, zatrudniając w porcie głównie Niemców.5 maja 1945 r. Fiedotow zgodził się na utworzenie niemieckiego zarządu cywilnego. Nad dolną Odrę zaczęli wracać byli mieszkańcy. Niemiecki komunistyczny zarząd odcinał się od nazizmu i apelował: “Musimy połączyć swoje wysiłki, a wówczas znowu wszystko pójdzie lepszą drogą”. 12 maja 1945 r. Borkowicz wysłał do Warszawy alarmującą notę: “Wytworzyła się ogromnie trudna sytuacja (…) władze sowieckie nie pozwalają na osiedlanie się Polaków (…) nie robią różnicy pomiędzy Polakami a Niemcami”. Kilka dni później, m.in. na skutek nacisków zachodnich aliantów, nakazano ewakuację polskiej administracji. Niemiecka populacja konsekwentnie rosła, by w połowie czerwca przekroczyć 60 tys. Rozwój sytuacji w maju i czerwcu był zdecydowanie niekorzystny dla strony polskiej.
“W dniu 5 lipca 1945 r. skończyło się szczecińskie prowizorium”
Przyszły wojewoda Borkowicz nie zamierzał się jednak poddawać. Wkrótce Sowieci zgodzili się na powrót polskich władz. 9 czerwca 1945 r. Zaremba ponownie przyjechał do miasta, gdzie działały dwa zarządy: polski i niemiecki. Dziesięć dni później Polacy po raz drugi musieli się ewakuować. Wreszcie na początku lipca w Berlinie marszałek Gieorgij Żukow przekazał stronie polskiej ostateczną decyzję. Zaremba zapisał: “W dniu 5 lipca 1945 r. skończyło się szczecińskie prowizorium, trwające sześćdziesiąt osiem dni, od 28 kwietnia począwszy”. Miasto wciąż było zagruzowane, a sytuacja niestabilna: “Ustały już zbrodnicze pożary, choć stan bezpieczeństwa był nadal fatalny (…). Polacy zwartą grupą zamieszkiwali ulice przyległe do Wałów Chrobrego (…)”. Zaremba i Borkowicz — urzędnicy, którzy w największym stopniu, często działając na własną rękę i omijając Warszawę, przyczynili się do przejęcia Szczecina przez Polskę — mieli pełne ręce roboty. Po zakomunikowaniu ostatecznej decyzji niemieccy komuniści uznali ją za krzywdzącą, a wśród ludności dominowało przygnębienie i niechęć wobec nowych władz. Postanowienia konferencji poczdamskiej oraz porozumienie polsko-sowieckie z 21 września 1945 r. ostatecznie przypieczętowały przynależność miasta do Polski, choć kilka miesięcy po wojnie większość jego mieszkańców wciąż stanowili Niemcy: około 90 tys., wobec niespełna 25 tys. Polaków. Masowe wysiedlenia ludności niemieckiej i polska akcja osadnicza szybko jednak odwróciły te proporcje. Próby skłonienia Stalina do korekty granicy zakończyły się fiaskiem, a władze nowo powstałej NRD od początku uznawały granicę za nienaruszalną. Propaganda przedstawiała Szczecin jako dynamicznie rozwijające się polskie miasto, przemilczając napięcia narodowościowe i niepokoje społeczne, w tym zamieszki z grudnia 1956 r. Po wygłoszonej 17 lipca 1959 r. w Szczecinie deklaracji Nikity Chruszczowa, potwierdzającej przynależność do Polski Szczecina, Wrocławia i Gdańska, kwestia granicy została de facto zamknięta.
- Ziemie Odzyskane. Historia przejmowania Wrocławia i Szczecina
Erich Wiesner, niemiecki komunista, który w 1945 r. krótko sprawował władzę w Szczecinie, a po finalnej decyzji Stalina został ewakuowany do sowieckiej strefy okupacyjnej, skarżył się na samowolę i ataki ze strony polskiej. Twierdził nawet, że “po stokroć lepsza [byłaby] okupacja Armii Czerwonej niż panowanie Polaków”. Po latach przyznawał, że “pożegnanie ze Szczecinem nie przyszło mu łatwo”. Gdy w 1956 r. powrócił nad dolną Odrę już jako dziennikarz, był pod wrażeniem odbudowy miasta: “Teraz zobaczyłem miasto wypełnione pędzącym życiem, a port szczeciński dalece przekroczył swoją najwyższą przedwojenną wielkość przeładunku”. Zwracał też uwagę na wysoki przyrost naturalny, dużą liczbę studentów oraz rozwój nowoczesnego portu i stoczni.