Zimowe igrzyska we Włoszech. “Prawdziwy bilans tej imprezy będzie liczony latami”
“Od kiedy zapłonął znicz olimpijski, uwaga skupiła się na medalach i rekordach. Jednak prawdziwy bilans tej imprezy będzie liczony latami: w jakości infrastruktury, w stanie regionów i w tym, czy mieszkańcy północnych Włoch uznają igrzyska za impuls rozwojowy, czy za zbyt kosztowną jednorazową przygodę. Od pochodni do podium prowadzi długa droga, a jej najważniejszym etapem może być to, co się wydarzy już po ceremonii zamknięcia” — pisze w “Tygodniku Przegląd” Agnieszka Zakrzewicz, korespondentka z Włoch.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
THANASSIS STAVRAKIS / East News Ceremonia zapalenia ognia olimpijskiego na Zimowe Igrzyska Olimpijskie
- Na realizację projektu wydzielono miliardowe fundusze z przeznaczeniem na infrastrukturę sportową, transport oraz organizację, co wywołuje zarówno uznanie, jak i krytykę
- W regionach alpejskich modernizacja infrastruktury zmienia krajobraz, podnosząc pytania o trwałość i wpływ na środowisko naturalne oraz tożsamość miast gospodarzy
- Wydarzenie budzi również kontrowersje ekologiczne — m.in. wycinanie lasów oraz rozwój sztucznej produkcji śniegu, co budzi obawy międzynarodowych organizacji
- Więcej takich artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu
XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 rozpoczęły się w piątek. W ostatnich tygodniach sportowcy niosący olimpijską pochodnię przemierzyli Wenecję Euganejską i Nizinę Padańską w ramach podróży przez Włochy. Trasa prowadziła do Mantui, łącząc historyczne miasteczka i regiony będące symbolem tożsamości północnych Włoch. Gdy pochodnia dotarła do miasta, ulice wypełniły się mieszkańcami i turystami, którzy czekali na biegaczy niosących olimpijski ogień.
Sztafeta rozpoczęła się 26 listopada 2025 r. symbolicznym odpaleniem świętego ognia w Olimpii. Po uroczystym przekazaniu płomienia Włochom i przetransportowaniu go do kraju, 4 grudnia 2025 r. prezydent Włoch Sergio Mattarella przyjął i zapalił znicz na dziedzińcu Pałacu Kwirynalskiego w Rzymie, oficjalnie inaugurując podróż pochodni, która została od niego odpalona. Podczas ceremonii, w której uczestniczyli przedstawiciele świata sportu, samorządowcy i wybitni sportowcy — wśród nich tenisistka Jasmine Paolini — prezydent przekazał przesłanie pokoju i wezwał do olimpijskiego rozejmu, podkreślając jednoczącą rolę igrzysk.
Przygotowania do IOKirill Kudryavtsev / East News
Trasa licząca 12 tys. km prowadzi przez wszystkie regiony Włoch, ponad 60 miast będących etapami i ponad 300 miejscowości: od Koloseum i fontanny di Trevi w Rzymie, przez wenecki Canal Grande, po symboliczne miejsca odrodzenia, takie jak zniszczona przez trzęsienie ziemi Amatrice czy dzielnica Scampia w Neapolu.
— Każdy krok tej podróży przez nasze miasta przypomina światu o sile sportu w budowaniu mostów i przełamywaniu barier — podkreślał Giovanni Malagò, prezes Fundacji Mediolan-Cortina 2026. — To trasa łącząca korzenie z przyszłością, gościnność z innowacją i celebrująca to, co najlepsze w duchu włoskim.
Za organizację sztafety odpowiada potężna machina logistyczna, będąca efektem ponad dwóch lat planowania. Konwój o długości niemal 200 m poruszał się z prędkością 4 km na godz., a każdy dzień rozpoczynał się o godz. 7.30 i kończył ok. 19.30 zapaleniem znicza w mieście będącym następnym etapem. Celem jest “stworzenie olimpiady, która wyjdzie na ulice” poprzez dziesiątki wydarzeń towarzyszących: koncerty, festyny miejskie, programy edukacyjne dla szkół i inicjatywy społeczne. Finał tej niezwykłej podróży nastąpił wieczorem 6 lutego 2026 r. w Mediolanie — w dzień ceremonii otwarcia igrzysk — gdy płomień dotarł na Stadion San Siro.
San SiroGetty Images
Po raz pierwszy w historii igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich jednocześnie zapłonęły dwa znicze w dwóch różnych miastach. Wykonane z aluminium lotniczego i zaprojektowane przez Marca Balicha we współpracy z Lidą Castelli oraz Paolem Fantinem zostały zapalone w idealnej synchronizacji przy Arco della Pace w Mediolanie oraz na Placu Dibona w Cortinie d’Ampezzo. Znicze rozkładają się i składają, osiągając średnicę od 3,1 do 4,5 m.
- Zaskoczenie na igrzyskach. Po raz pierwszy w historii ten symbol pojawi się w dwóch miejscach jednocześnie
Zimowe igrzyska powracają do Włoch po 20 latach od imprezy w Turynie. Stawka jest znacznie wyższa niż sportowe medale. Mediolan-Cortina 2026 to projekt, który ma połączyć dwa światy: globalną metropolię finansową i alpejskie kurorty Dolomitów. Dla rządu i samorządów to wizytówka turystyczna. Dla krytyków — zbyt kosztowny eksperyment infrastrukturalny.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Nie jesteśmy skazani na negatywną przyszłość"
Poznaj kontekst z AI
Jakie fundusze zostały wydzielone na igrzyska? Jakie zastrzeżenia mają mieszkańcy Włoch dotyczące igrzysk? Co zmodernizuje Mediolan na czas igrzysk? Jakie są ceny biletów na ceremonię otwarcia?
Co, gdzie, kiedy i przede wszystkim za ile?
Mediolan-Cortina 2026 to jedna z najbardziej “rozproszonych” imprez w historii zimowych igrzysk. Rywalizacja odbywa się w trzech regionach: Lombardii, Wenecji Euganejskiej i Trydencie-Górnej Adydze. Mediolan stanie się centrum sportów lodowych: hokeja, łyżwiarstwa figurowego i short tracku. Cortina d’Ampezzo i Dolomity — sercem sportów alpejskich, takich jak zjazdy narciarskie, supergiganty i kombinacje.
Igrzyska potrwają ponad dwa tygodnie i obejmą kilkadziesiąt konkurencji medalowych. Organizatorzy podkreślają też rolę transmisji telewizyjnych i cyfrowych, które przyciągną młodszą publiczność i pozwolą oglądać zawody tym, którzy nie mogą przyjechać.
- Cortina przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich. Kibice się zdziwią, nie wygląda to najlepiej
Na zawody szykują się prawdziwe legendy narciarstwa, w tym Włoszka Federica Brignone, która odzyskała formę po ciężkiej kontuzji w zaskakującym tempie i będzie chorążą Włoch, oraz Amerykanka Lindsey Vonn, która wróciła do sportu z zamiarem zostania najstarszą medalistką igrzysk, a także gwiazdy z poprzednich olimpiad, takie jak Tina Maze, Viktoria Rebensburg, Martin Schmitt, Markus Eisenbichler oraz biatlonistki Tiril Eckhoff i Sandrine Bailly, co zapowiada emocje na najwyższym poziomie.
W narciarstwie biegowym Polskę reprezentować mają doświadczeni zawodnicy, w tym Izabela Marcisz i Maciej Staręga.
Izabela Marciszmat. prasowe
Szczególne zainteresowanie budzi kwestia biletów. Według zapowiedzi ceny są zróżnicowane: od relatywnie dostępnych wejściówek na eliminacje po pakiety premium na finały. Dziennik “Corriere della Sera” zwraca uwagę, że “organizatorzy chcą uniknąć wizerunku olimpiady tylko dla elit”, i zapowiadają pulę biletów subsydiowanych dla młodzieży oraz szkół. Zresztą na oficjalnej stronie igrzysk można sprawdzić rozpiętość cenową. Bilety na ceremonię otwarcia na San Siro wahają się od 260 do 2026 euro za osobę. Pakiety gościnne z typowym mediolańskim aperitivo zaczynają się od 3250 euro, a premium — od 8950 euro za osobę. Bilety na poszczególne konkurencje sportowe w Mediolanie i w Cortinie rozpoczynają się od 150 i 350 euro za osobę, wersja premium może kosztować kilka tysięcy euro.
- Czytaj: Igrzyska inne niż dotąd. Oto gdzie Polacy mają największe szanse medalowe
Równolegle rozwija się sektor tzw. turystyki olimpijskiej. Biura podróży oferują pakiety łączące zawody sportowe z pobytem w Dolomitach, zwiedzaniem Mediolanu i gastronomicznymi trasami w Lombardii i Wenecji Euganejskiej. Dla branży hotelarskiej to ogromna szansa, ale też test wydolności infrastruktury. Miejsc noclegowych już brakuje.
Mediolan przygotowuje się do roli gospodarza wizerunkowego. Miasto kierowane przez lewicowego burmistrza Giuseppe Salę modernizuje transport publiczny, inwestuje w przestrzenie wokół hal sportowych i planuje strefy kibica. Dla metropolii to kolejny etap budowania marki globalnego centrum biznesu i kultury. Władze miejskie podkreślają, że igrzyska mają pozostawić trwałe dziedzictwo: nowe linie komunikacyjne, rewitalizowane dzielnice i infrastrukturę sportową dla mieszkańców.
Cortina d’Ampezzo stoi przed innym wyzwaniem. To luksusowy kurort, który musi pogodzić prestiż z masową turystyką. Lokalna prasa alarmuje o presji na ceny nieruchomości i ryzyku przeciążenia infrastruktury. Mieszkańcy obawiają się, że miasto straci kameralny charakter, który przez dekady budował jego markę. Jednocześnie wielu przedsiębiorców widzi w igrzyskach szansę pokoleniową. Restauratorzy, hotelarze i przewodnicy górscy liczą na długofalowy wzrost zainteresowania regionem. To tu ścierają się dwa obrazy przyszłości: Dolomity jako spokojny kierunek VIP albo jako globalna arena sportowo-turystyczna.
A co po igrzyskach?
Zimowa olimpiada we Włoszech od początku budzi kontrowersje i dzieli opinię publiczną. Skala inwestycji sięga miliardów euro. Centroprawicowy rząd Giorgii Meloni oraz lewicowy burmistrz Mediolanu podkreślają, że igrzyska przyśpieszają projekty, które i tak były konieczne. Krytycy zwracają uwagę, że prace realizowane pod presją terminów są znacznie droższe, a ich jakość często pozostawia wiele do życzenia. Dziennik “La Repubblica”, analizując przygotowania do igrzysk, ostrzega przed “ryzykiem spirali kosztów” i powtórzeniem błędów poprzednich olimpiad, gdzie część obiektów po zakończeniu zawodów straciła funkcję.
Minister infrastruktury i transportu Matteo Salvini w wywiadzie dla prasy podkreślał, że igrzyska to “okazja do modernizacji, której Włochy nie mogą zmarnować”. Spór nie dotyczy więc samej olimpiady, lecz modelu rozwoju: czy opierać go na wielkich wydarzeniach, czy na długofalowej polityce regionalnej.
Polemika obejmuje także rynek pracy. Igrzyska tymczasowo tworzą tysiące miejsc zatrudnienia w budownictwie, logistyce i turystyce, ale związki zawodowe alarmują o kontraktach krótkoterminowych i presji na obniżanie kosztów. Tragiczny przykład stanowi śmierć 55-letniego strażnika nocnego Pietra Zantoniniego, który zmarł w Cortinie d’Ampezzo podczas nocnej zmiany na placu budowy obiektu olimpijskiego — przyczyną były wyjątkowo trudne warunki pogodowe.
W regionach alpejskich pojawiają się także głosy sprzeciwu wobec ingerencji w środowisko i krajobraz.
Jak wynika z dochodzenia dziennika “La Repubblica”, małe miasteczko Tirano w Valtellinie stanie się w lutym centralnym węzłem olimpiady. Choć dotąd słynęło jako miejsce startu historycznego pociągu Bernina, jadącego do Saint Moritz, igrzyska zmienią spokojną codzienność tej ośmiotysięcznej miejscowości. Tirano będzie punktem przesiadkowym dla sportowców, dziennikarzy i kibiców — stąd kursować będzie transport olimpijski, a do Bormio i Livigno, gdzie odbędą się najważniejsze zawody w narciarstwie alpejskim, skialpinizmie, snowboardzie i freestyle’u, będzie tylko dojazd autobusem lub jednotorowym pociągiem. Barbara Meggetto, prezes Lombardia per Legambiente (regionalnej organizacji działającej na rzecz ochrony środowiska), przestrzega: “Na jednotorowej linii wystarczy jedno opóźnienie, by powstał efekt domina”.
- Zobacz: Tego nie zobaczysz w TV! Oto największy problem IO w Mediolanie
Problemy infrastrukturalne są ogromne. Wokół stacji Tirano, kosztem terenów rolnych i łąk, powstała wielka strefa parkingowa dla 120 autobusów. Planowane są obwodnice i tunel pod rzeką Adda, mające odciążyć centrum miasta, ale prace utknęły na ostatnim kilometrze i zakończą się dopiero po igrzyskach. Z 29 inwestycji drogowych w Lombardii o wartości 1,39 mld euro tylko osiem będzie ukończonych na czas. Ponad połowa projektów związanych z trwałym dziedzictwem igrzysk — dopiero po paraolimpiadzie. Ostatnie prace planowane są na 2033 r.
Najdroższą inwestycją jest Stelvio Ski Centre w Bormio — kosztowało 13 mln euro. Obiekt przy trasie Stelvio, na której odbędą się męskie zjazdy, Super-G i kombinacja, pełni funkcję centrum logistycznego dla sportowców, drużyn i publiczności. Po zakończeniu igrzysk jego przyszłość pozostaje niepewna. Samorząd planuje wydarzenia sportowe i publiczne, choć w pobliżu istnieje już centrum Pentagono, zmodernizowane również dzięki środkom olimpijskim.
Wpływ inwestycji na środowisko jest poważny. W Livigno wycięto ponad 2 ha lasu pod parkingi i wyciągi narciarskie, powstały sztuczne zbiorniki śnieżne. W Parku Narodowym Stelvio budowa dróg i obiektów narciarskich budzi sprzeciw ekologów. Kontrowersje wywołuje także Tangenziale Alute w Bormio — obwodnica dla narciarzy, która według organizacji ekologicznych może zniszczyć ostatnią historyczną równinę rolniczą i korytarz ekologiczny.
- Polecamy: Widowisko w centrum igrzysk. W tej dyscyplinie Polska już ma sukces ponad stan
Zmieniający się klimat sprawia, że region coraz bardziej polega na sztucznym śniegu. Międzynarodowa Federacja Narciarska wyraziła już obawy o przyszłość sportów zimowych w Valtellinie ze względu na niewystarczające opady. Organizatorzy zapewniają, że maszyny do produkcji śniegu będą działać na czas igrzysk. Co potem — nie wiadomo, bo dolina ma problemy z wodą, których rozwiązanie jest planowane dopiero po zawodach.
Mieszkańcy Bormio, Livigno i Tirano krytykują brak trwałych korzyści z rozbudowy infrastruktury sportowej. Nadmierne koszty, niedokończone prace i zagrożenie dla krajobrazu oraz ekosystemów budzą ich niepokój. Wielu podkreśla, że potrzebne były inwestycje służące regionowi — takie jak poprawa dostępności, rozwiązywanie problemów depopulacji i wsparcie turystyki — a nie tylko samej imprezie olimpijskiej.
Tygodnik Przegląd nr 6Dziennikarze Tygodnika Przegląd / Materiał parasowy
Paradoks zimowych igrzysk Mediolan-Cortina 2026 jest widoczny: choć miały zmniejszyć presję na pojedynczy obszar poprzez rozproszenie inwestycji, w rzeczywistości powielają problemy infrastrukturalne, skutkują nowymi budowami i uciążliwościami, pokazując, że organizacja olimpiady w Alpach to znacznie więcej niż same zawody sportowe.
Mediolan-Cortina 2026 to sprawdzian administracji publicznej, samorządów, sektora prywatnego i zaufania społecznego. Czy Włochy pokażą się światu jako kraj sprawny organizacyjnie, nowoczesny i ekologicznie odpowiedzialny? Czy potwierdzą stereotyp państwa, które świetnie opowiada historie, ale gorzej realizuje wielkie projekty?
Kiedy zapłonie znicz olimpijski, uwaga skupi się na medalach i rekordach. Jednak prawdziwy bilans tej imprezy będzie liczony latami: w jakości infrastruktury, w stanie regionów i w tym, czy mieszkańcy północnych Włoch uznają igrzyska za impuls rozwojowy, czy za zbyt kosztowną jednorazową przygodę. Od pochodni do podium prowadzi długa droga, a jej najważniejszym etapem może być to, co się wydarzy już po ceremonii zamknięcia.