“Wokół SAFE nakręcono spiralę kłamstw”. Ekspert ostro o wecie Karola Nawrockiego. Wskazuje konkretne konsekwencje
— Mam pewne zastrzeżenia do polityki informacyjnej strony rządowej na temat programu SAFE. Nie zmienia to jednak faktu, że mechanizm ten byłby dla Polski jednoznacznie korzystny i przyczyniłby się znacznie do rozwoju polskiej gospodarki, do wzmocnienia polskiej obronności. Weto może być natomiast korzystne politycznie dla prezydenta i dla obozu, który on reprezentuje — mówi Onetowi Bartłomiej Kucharski, dziennikarz i ekspert czasopisma “Wojsko i Technika”.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Artur Widak/NurPhoto via Getty Images/ contributor / Getty Images Prezydent Karol Nawrocki Bartosz Oleszko-Pyka: Co na tym całym zamieszaniu zyskuje prezydent Karol Nawrocki?Bartłomiej Kucharski: Jeżeli rząd uzyskałby środki z programu SAFE, miałby wspaniałe narzędzie do realizacji kampanii wyborczej przed wyborami w 2027 r. Teraz sytuacja znacznie się skomplikuje.
“Część projektów może zostać niezrealizowana”
Co musi zrobić rząd?Przede wszystkim wypracować nowe procedury. Zostało jednak niewiele czasu — z jednego powodu.Umowy powinny być zawarte w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Do tej pory mamy podpisany jeden pakiet umów na dostawę systemu obrony powietrznej San.Czy w konsekwencji weta prezydenta wojsko może nie dostać całego sprzętu planowanego do pozyskania w ramach SAFE? Istnieje takie ryzyko. Nie ma na razie pewności, czy rządowi uda się wypracować skuteczny mechanizm omijający weto. W pierwotnym rozwiązaniu możliwe było niskie oprocentowanie, 10-letnia karencja na spłatę oraz bardzo rozciągnięty czas spłaty tego kredytu — na 45 lat. Było to mało obciążające rozwiązanie finansowe. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Pałac Prezydencki zmienił zdanie w sprawie SAFE? Pełnomocniczka rządu o kulisach Czy weto prezydenta Nawrockiego wiąże się z większymi kosztami dla Polski?Tak, może się odbić niekorzystnie na finansach Ministerstwa Obrony. Minister finansów Andrzej Domański może wystąpić o konieczność wypłaty z budżetu MON środków na potrzeby funduszu SAFE. To z kolei spowoduje obciążenie budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej [zgodnie z podjętą uchwałą pożyczka z SAFE zostanie zaciągnięta przez Bank Gospodarstwa Krajowego na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych].Mówimy o kwocie nawet ponad 300 mld zł, w perspektywie co prawda ponad 50 lat, ale jednak są to środki niebagatelne, które nawet pomimo rosnącego przynajmniej na razie PKB, mogą wpływać na możliwość obsługi innych zadań. Może się tak stać, o ile minister Domański, który tutaj jest postacią absolutnie kluczową, nie wypracuje mechanizmu pozaustawowego — ponieważ sądzę, że na porozumienie z prezydentem aktualnie nie można liczyć. Rząd stoi jednak przed problemem, który stwarza sama natura programu SAFE.Co ma pan na myśli?W dotychczasowej formie przewidywał mechanizm bowiem możliwość odliczenia podatku VAT od zamówień.Przy kupowaniu sprzętu dla wojska Ministerstwo Obrony, korzystając ze środków z funduszu SAFE, inaczej niż przy zakupach finansowanych z innych źródeł, mogło odliczyć VAT. Podatek ten wynosi 23 proc. Można zatem stosunkowo łatwo policzyć, o ile zmniejszy to kwotę przeznaczoną stricte na zakupy. Nie jest jeszcze pewne, czy nie uda się tego ominąć, ale istnieje na pewno tego typu ryzyko.W ramach SAFE Polska zgłosiła 139 projektów. Załóżmy, że część została odrzucona, ale na rzecz wojska pozostałoby ponad 100 projektów. Blisko jedna czwarta może pozostać niezrealizowana bądź zrealizowana w mniejszym zakresie. Rząd może chcieć zawrzeć umowę finansowaną ze środków SAFE, o ile oczywiście uda się to finansowanie w jakiś sposób zorganizować, na przykład na polskie bojowe wozy piechoty Borsuk — jedne z najlepszych na świecie.
Bojowy wóz piechoty BorsukMarek Antoni Iwanczuk/SOPA Images/LightRocket via Getty Images / Contributor / Getty Images Ta umowa może być jednak mniejsza, bo nie udało się uzyskać podpisu prezydenta. Rząd może stwierdzić, że w związku z wetem zamówienie należy zmniejszyć o wartość podatku VAT, z którego mechanizm SAFE zwalnia państwa kupujące broń.
- “Plan B” Donalda Tuska w sprawie SAFE. Wyjaśniamy na czym polega
Czy weto prezydenta może wpłynąć na możliwość składania kolejnych zamówień, na przykład ze Stanów Zjednoczonych czy z Korei Południowej?Jak najbardziej. Zgodnie z tym, co mi wiadomo, do roku 2028 zostało bardzo niewiele wolnych środków na zakupy bez dodatkowego mechanizmu finansowania, jak na przykład SAFE. Mówimy o zaledwie kilku miliardach złotych. Wiąże się to z tym, że w poprzednich latach, od roku 2022, podpisane zostały liczne umowy na kwotę kilkuset miliardów złotych. W związku z tym, że umowy zostały podpisane, zawarte kontrakty z czasem trzeba spłacać, również z budżetu MON. Siłą rzeczy zablokowane zostały już środki, m.in. na modernizację techniczną polskiej armii.
“Rozwój polskiej infrastruktury zostanie utrudniony”
Rząd ma możliwość ominięcia weta.Będzie to możliwe w jakimś stopniu przez mechanizm notabene stworzony przez Prawo i Sprawiedliwość, czyli przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.Do części z tych środków dostęp będzie jednak niemożliwy, ponieważ mechanizm ten w żaden sposób nie dotyczy Straży Granicznej czy innych służb podległych MSWiA. Nie dotyczy także niektórych inwestycji infrastrukturalnych, które również mogły być finansowane z funduszu SAFE. Chodzi mi na przykład o inwestycje kolejowe, wpisane w ten mechanizm w ramach rozwoju możliwości transportu strategicznego, na przykład wojsk sojuszniczych, zaopatrzenia etc. Program SAFE miał finansować dodatkowe projekty nie tylko kolejowe, ale i drogowe, poprawiające mobilność wojsk.Ministerstwo Infrastruktury zgłosiło projekty o wartości 9,2 mld zł. Tych pieniędzy po prostu nie będzie. Albo znajdziemy środki na tę część projektów modernizacyjnych, odbierając je innym inwestycjom przewidywanym do realizacji w tym samym czasie, albo będzie trzeba z nich zrezygnować, ewentualnie — opóźnić realizację. Siłą rzeczy rozwój polskiej infrastruktury, który był przewidywany do realizacji z kredytu SAFE, w jakimś stopniu zostanie utrudniony.Jak weto prezydenta wpłynie na polską zbrojeniówkę?Może mieć negatywny wpływ, jeśli rządowi nie uda się zaproponować skutecznej alternatywy finansowej. W ramach SAFE Polska ma czas na podpisywanie umów z polskim przemysłem tylko do 30 maja. Później wejdzie w życie kolejny mechanizm zakupów wspólnych, który wymagać będzie włączania partnerów z innych państw do każdego projektu, więc siłą rzeczy możemy w tym momencie utracić część środków.
- Spór o program SAFE w Polsce. Jest reakcja Komisji Europejskiej
Zakupy w ramach wspólnej produkcji, zamiast wyłącznie uzbrojenia polskiego, stwarza ryzyko mniejszej ilości zamówień w krajowym systemie obronnym.
“Był już w Polsce taki czas”
Jak ocenia pan politykę informacyjną rządu na temat programu SAFE?Niejednokrotnie politycy strony rządowej podnosili, że “dostaniemy” pieniądze. To był błąd. Trzeba było od początku mówić wyłącznie o kredycie. SAFE to nie jest jakaś forma bezzwrotnej dotacji.Uważam także, że zbyt długo zwlekali z ujawnieniem listy programów, które miały być realizowane. Należałoby przedstawić te plany w bardziej konkretny sposób, jasno wskazać, że planujemy np. zakup czterech Dywizjonowych Modułów Ogniowych Regina z armatohaubicami Krab, wyposażyć trzy bataliony w wozy bojowe Borsuk etc. Trzeba było powiedzieć, że chcemy pozyskać np. amunicję 155 mm, przedstawiając przy tym konkretne uzasadnienie, że opinia publiczna na pewne szczegóły musi jeszcze poczekać ze względu na interes bezpieczeństwa państwa.W jakiś stopniu rząd oddał pole narracyjne grupom sugerującym, że środki zamierzamy przeznaczyć na wzmacnianie niemieckiej zbrojeniówki, co jest absolutną nieprawdą. Nie dalej jak wczoraj były wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas sugerował, że program będzie realizowany w niemieckim przemyśle zbrojeniowym. Tymczasem na liście kooperantów Polskiej Grupy Zbrojeniowej nie ma ani jednej firmy niemieckiej. W konsekwencji wokół programu SAFE nakręcono spiralę kłamstw.W programie SAFE udział polskich firm miał być znaczący. Czy ewentualne zmniejszenie skali zamówienia nie pogorszy warunków finansowych na tyle, że inne kraje nie będą już zainteresowane polskim uzbrojeniem i zrezygnują z zakupu? Nieoficjalnie mówiło się o bardzo dużych kwotach związanych z wieloma wzorami uzbrojenia czy wyposażenia. Gwiazdą miał być polski przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun.Im większe zamówienie, tym bardziej korzystne warunki. Jeśli Polska dołączyłaby do zamówień w programie SAFE, zmniejszyłaby się cena jednostkowa danego sprzętu. Krótko mówiąc, mówimy o korzyściach wynikających ze skali zamówienia.Polska miała zamówić sporą partię Piorunów w ramach kontraktu wspólnego. Jeżeli wartość zamówienia zmniejszy się przykładowo o jedną trzecią, odpowiednio pogorszą się też warunki. Może przełożyć się to na trudności z przeznaczaniem środków inwestycyjnych na rozwój linii produkcyjnej.
Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy PiorunAleksander Kalka/NurPhoto via Getty Images / Contributor / Getty Images Na koniec mam jeszcze jedną uwagę co do polityki rządu, a mianowicie płynnej definicji tego, czym jest polska firma. Nie jestem przekonany, czy każda spółka, która ma w Polsce linię produkcyjną, powinna być uznawana za polską firmę. Pamiętajmy, że ok. dekady temu PiS był krytykowany za uznawanie filii zagranicznych koncernów za polskie firmy. W tej chwili role się odwróciły. Obecna opozycja zapomniała o swoim stanowisku. Obecni rządzący zapomnieli o swoim, zamienili się miejscami.Oczywiście, zagraniczne firmy dają Polakom miejsca pracy, płacą podatki etc. Kapitał ma jednak narodowość. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z programu SAFE miało trafić do polskich firm zbrojeniowych. Zastrzeżenia co do kraju pochodzenia firm, do których miały trafić pieniądze, także podważają część narracji rządowej.Napisał pan: “Był już w Polsce taki czas, kiedy na wniosek ambasadora krzyczał ktoś »liberum veto!« podczas zgłaszania ustaw wzmacniających niewystarczające wobec ówczesnych wyzwań siły zbrojne”. Dlaczego pana zdaniem jest to trafna analogia historyczna? Chodzi o XVIII w. Mogę wymienić kilka pomysłów w tak zwanej epoce saskiej, kiedy zgłaszano koncepcję rozwoju liczebnego, poprawy jakości sił zbrojnych ówczesnej Rzeczypospolitej. Były one blokowane ze względu na doraźne korzyści polityczne dla obozu politycznego. Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją.Kto korzysta na obecnym zamieszaniu?Oczywiście Federacja Rosyjska. Na tych jałowych i naprawdę nikomu niepotrzebnych z punktu widzenia polskiej racji stanu sporach nie zyskuje nikt poza Kremlem i ewentualnie innymi podmiotami, które są zainteresowane pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa w Polsce.