26 March, 2025

Systematycznie podtruwała koleżankę z pracy. Nowe informacje sugerują zmowę

Systematycznie podtruwała koleżankę z pracy. Nowe informacje sugerują zmowę

Kobieta nagrana podczas dolewania żrącego środka Źródło: Policja Szokująca historia trucia współpracowniczki w Warszawie może okazać się bardziej złożona. RMF FM twierdzi, że zaangażowanych w przestępstwo mogło być więcej osób.

Policjanci z warszawskiego Śródmieścia zatrzymali 56-letnią kobietę, która systematycznie dolewała do napojów koleżanki żrące chemikalia. Kobiety pracowały razem w firmie sprzątającej i obsługiwały biura przy ulicy Myśliwieckiej w Warszawie. Zatrudniała je firma zewnętrzna.

Warszawie. Więcej osób wiedziało o podtruwaniu?

RMF FM twierdzi, że o truciu kobiety mogło wiedzieć więcej osób. Śledczy skupiają się obecnie na ustaleniu, czy ktoś jeszcze spośród pracowników oraz osób spoza firmy sprzątającej powinien usłyszeć zarzuty. Sprawa jest poważna, ponieważ chodzi o usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Reporter RMF FM dowiedział się, że trucie mogło być efektem zmowy. Sprawcy mieli rzekomo w planach pozbycie się 51-latki z pracy. Skarżyli się, że jest uciążliwa i wyjątkowo konfliktowa.

Do tej pory policja zatrzymała dwie kobiety. 56-latkę, która systematycznie dolewała koleżance z pracy trujące chemikalia do szklanek i butelek z napojami oraz 68-latkę, która miała wiedzieć o zachowaniu koleżanki. Wypicie chemikaliów mogło doprowadzić w konsekwencji nawet do śmierci 51-latki.

Podtruwanie w pracy. Co grozi kobietom?

Za usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 56-latce grozi do 20 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Z kolei za brak reakcji na informacje o przestępstwie drugiej kobiecie grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Została ona objęta policyjnym dozorem z zakazem zbliżania i kontaktowania się z podejrzaną i pokrzywdzoną.

Sprawa rozpoczęła się kilka miesięcy temu, gdzie do komendy przy ulicy Wilczej zgłosiła się 51-letnia kobieta. Z jej relacji wynikało, że koleżanka z pracy systematycznie dolewa chemikalia do jej szklanek i butelek z napojami. Kilka dni wcześniej źle się poczuła i poszła do lekarza. Badania jednoznacznie potwierdziły, że ma ona obrażenia wewnętrzne.

Gdy wróciła do pracy zamontowała w pomieszczeniu socjalnym ukrytą kamerę, która zarejestrowała jak 56-latka w ciągu kilku dni dolewa jej do herbaty chemikalia. Pokrzywdzona przekazała nagrania śródmiejskim kryminalnym z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu, którzy na co dzień zajmują się najbrutalniejszymi sprawami.

Podobne artykuły