08 February, 2026

W NATO zapadają ostateczne decyzje. Rosja chce uwieść trzy kraje. GRA WOJENNA

Gra wojenna nieuchronnie wchodzi w decydującą fazę. W Berlinie, Brukseli, Waszyngtonie, Wilnie i Warszawie toczą się gorące dyskusje, jak zareagować na rosyjską agresję. Nie wszyscy są zgodni, jaką podjąć decyzję. Zegar tyka. Czasu nie ma zbyt wiele. Tym bardziej że Moskwa liczy, iż pokrzyżuje plany NATO, przeciągając na swoją stronę trzy europejskie kraje. To byłby istny majstersztyk w wykonaniu Moskwy. Tymczasem Litwa nie chce już dłużej czekać. Dochodzi do przełomu.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy W NATO zapadają ostateczne decyzje. Rosja chce uwieść trzy kraje. GRA WOJENNA Contributor/Getty Images, Google Maps / Getty Images Prezydent Rosji Władimir Putin w Biszkeku w Kirgistanie, 27 listopada 2025 r. W tle mapa uwzględniająca Litwę

Oto scenariusz gry wojennej przygotowany przez redakcję “Die Welt” — tu znajdziesz cały projekt w języku niemieckim, w wersji do posłuchania. Przeczytaj, czym jest gra wojenna i na czym polega ta konkretna symulacja oraz jaki jest jej cel. Dowiedz się, kto kim jest w tej grze — przedstawiamy sylwetki jej uczestników.

Berlin

Minister spraw wewnętrznych ostrzega, że rosyjska narracja może się przebić. Niemcy pozostają w tyle pod względem komunikacyjnym, twierdzi. — Pilnie potrzebujemy własnej narracji. Przede wszystkim musimy konsekwentnie dekonstruować działania strony rosyjskiej, sposób, w jaki je przedstawia — zaznacza.

  • Jedność NATO kontra ambicje Kremla. Czy Europa byłaby gotowa, gdyby Rosja zaatakowała? Oto GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 1]
  • Kij i marchewka z Kremla. “Pokój można utrzymać tylko dzięki sile i determinacji”. GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 2]

Aby odzyskać dominację w interpretacji wydarzeń, rząd podejmuje decyzję o przeprowadzeniu szeroko zakrojonej kampanii. Jej tytuł brzmi: “Rosja jako zagrożenie dla pokoju na świecie”. To sygnał alarmowy dla społeczeństwa, ale bez wywoływania paniki. — Musimy znaleźć odpowiedni ton — podkreśla rzeczniczka rządu. Planuje plakaty na przystankach autobusowych, na placach, materiały w telewizji, radiu i mediach społecznościowych. Dodatkowo rząd publikuje raport wywiadowczy. Zawiera on zdjęcia satelitarne i przeanalizowane dane komunikacyjne dotyczące wydarzeń na Litwie. Rosja jest w nim wyraźnie wskazana jako agresor.

Teraz w gabinecie pojawia się pytanie, w jaki sposób Niemcy mogą podjąć działania militarne.

Z czysto prawnego punktu widzenia Bundeswehrze wolno wspierać Litwę — nawet bez sojuszu. Zezwala na to prawo międzynarodowe i konstytucja. Bundestag musi wyrazić zgodę, ale w przypadku bezpośredniego zagrożenia może to nastąpić z mocą wsteczną.

Kluczową kwestią jest polityka: w jakim zakresie Niemcy chcą walczyć? Samodzielnie? W ramach europejskiej koalicji? A może tylko wtedy, gdy NATO podejmie wspólne działania? Berlin nie chce walczyć samodzielnie. Luźna “koalicja chętnych” jest uważana za zbyt słabą politycznie. Minister obrony proponuje europejską alternatywę. Również UE dysponuje klauzulą o wzajemnej pomocy: art. 42 Traktatu UE.

Kanclerz i minister spraw zagranicznych dzwonią do Brukseli. Rozmawiają z przewodniczącym Komisji Europejskiej. — Klauzula ta nie uzasadnia automatycznej reakcji militarnej, ale zobowiązuje do konkretnej i skutecznej pomocy — mówi. — Może to być pomoc wywiadowcza, militarna, polityczna lub gospodarcza — ocenia.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Fronty Wojny. Spór o brak strategii bezpieczeństwa. Siewiera: „Planujemy cztery lata” Dziennikarz: „To wstyd, że jej nie ma”

O aktywacji klauzuli decyduje kraj, który został zaatakowany. Gabinet ustala, że jeśli Litwa poprosi o pomoc, Niemcy wraz z Francją i Polską chcą zainicjować europejską pomoc. Drużyna niebieska opowiada się za Europą bez Ameryki — nawet jeśli ręka pozostaje wyciągnięta w kierunku Waszyngtonu.

Moskwa

— Musimy przeciwdziałać temu niemieckiemu celowi — mówi rosyjski minister spraw zagranicznych. — Teraz musimy aktywować Węgry. I Słowację. Być może także Czechy — wymienia. Rosja zaczyna wywierać wpływ na te kraje — jako “przyjaciele pokoju”.

Bruksela

Sekretarz generalna NATO jeszcze się nie poddaje. Ma plan, jak NATO może zareagować bez formalnego ogłoszenia stanu wyjątkowego. NATO mogłoby aktywować swoje regionalne plany obronne dla krajów bałtyckich i Europy Środkowej. Są one ściśle tajne, wiadomo tylko tyle:

  • Kluczowy partner może porzucić Putina. Trump gra na rozłam i dokręca śrubę Kremlowi. Rosjanie szykują się na czarny scenariusz

Naczelny dowódca NATO w Europie otrzymałby większe uprawnienia. Mógłby żądać i przemieszczać wojska. Dokumenty określają, jakie siły są potrzebne do obrony newralgicznych miejsc: na lądzie, w powietrzu, na morzu, w kosmosie i w przestrzeni cyfrowej.

Aby je aktywować, nie jest potrzebne formalne głosowanie. Jednak państwa NATO muszą być zgodne. Bez zgody USA nie da się tego zrobić.

Waszyngton

Co zaskakujące, sekretarz stanu USA nie blokuje tej propozycji od razu. Jednak poparcie to jest tylko pozorne. Stawia on warunki.

Po pierwsze: Europejczycy muszą zapewnić wszystkie niezbędne oddziały. Po drugie: wszystkie państwa NATO muszą wyrazić zgodę. Nie jest jasne, czy kraje takie jak Węgry, Turcja czy Słowacja się na to zgodzą. Po trzecie: Stany Zjednoczone nie chcą bezpośredniego konfliktu zbrojnego z Rosją.

Europa nie jest w stanie samodzielnie zrealizować planów obronnych NATO. Stany Zjednoczone zapewniają kluczowe środki. Należą do nich systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, takie jak Patriot, rozpoznanie w czasie rzeczywistym, namierzanie celów — oraz zdolność do atakowania ważnych celów wojskowych głęboko w tyłach przeciwnika. A więc precyzyjne uderzenia przeciwko Rosji.

  • “Sama skóra i kości”. Rosyjscy żołnierze skarżą się, że głód paraliżuje jednostki na froncie. Przechwycona rozmowa ujawnia skalę załamania logistyki

W tym miejscu Stany Zjednoczone wyznaczają granicę. Byłyby gotowe utrzymać strukturę dowodzenia NATO i zapewnić rozpoznanie, jednak amerykańscy żołnierze nie zostaliby przeniesieni na wschód. Amerykańskie samoloty bojowe nie atakowałyby rosyjskich celów.

Warszawa

Premier Polski chce sprawdzić Rosję: czy Moskwa użyje siły militarnej, aby przeforsować swoje roszczenia dotyczące korytarza, czy nie. Proponuje wysłanie samolotów transportowych z pomocą humanitarną na Litwę eskortowanych przez myśliwce NATO. Moskwa zostałaby wcześniej poinformowana o trasach lotów. Wówczas ciężar eskalacji spoczywałby na Rosji, a nie na NATO. Polska jest gotowa uczestniczyć w takiej misji — pod warunkiem, że NATO będzie działać wspólnie.

Berlin

W międzyczasie rząd federalny wprowadza zmiany w zakresie napięć — w tym pobór do wojska. Minister obrony wzywa rezerwistów do udziału w szkoleniach odświeżających, w tym żandarmerię wojskową, siły cyberobrony i personel medyczny. Do tego dochodzą tak zwane ustawy zabezpieczające, które w sytuacji kryzysowej umożliwiają państwu dostęp do zasobów cywilnych. Szef ochrony ludności porusza kwestię opieki medycznej. W przypadku wojny szpitale muszą zarezerwować miejsca dla rannych.

  • Ludzie Trumpa wpadają w panikę. “Powinno nam to otworzyć oczy”. Zabrnęli za daleko i tracą kluczową bazę wyborców

— Szpitale muszą już teraz zacząć się dostosowywać — mówi. — Ma to konkretny wpływ na samopoczucie ludności, gdy nagle nie można przeprowadzić operacji biodra.

Rozpoczyna się debata: czy tak drastyczny krok jest już konieczny? Niemcy nie znajdują się obecnie w stanie bezpośredniego konfliktu zbrojnego. Po prostu się do niego przygotowują.

Wszystko, co planuje i realizuje rząd federalny, jest ważne. Ale pozostaje to w niewielkiej skali. Kanclerz i jego ministrowie nie zadali sobie jeszcze podstawowego pytania.

— Czy ktoś przy tym stole może wyjaśnić, czego chcą Rosjanie? — pyta minister spraw wewnętrznych. — Jaki jest ich cel?

— Zrobić z krajów bałtyckich część Rosji — odpowiada natychmiast kanclerz.

— Powiedziałbym raczej, że chcą pokazać bezradność NATO i UE — odpowiada minister obrony.

— A potem — podkreśla kanclerz — zrobić z krajów bałtyckich część Rosji.

Południowa Litwa

Rosjanie rozbudowują swój korytarz militarny. Budują pozycje — żołnierze kopią rowy, zakładają kolejne pola minowe i budują betonowe bunkry. Rozstawiają artylerię, zakopują czołgi i wzmacniają obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową. Kontratak wiązałby się teraz z wyższymi kosztami. Ciężar eskalacji spoczywałby na NATO. Aby bronić swojego terytorium, sojusznicy musieliby zaatakować rosyjski korytarz.

Moskwa

Minister spraw zagranicznych nie wierzy, że NATO zdecyduje się teraz na kontratak. — To niezwykle trudna decyzja, która oznaczałaby wiele ofiar śmiertelnych — mówi. Niemniej jednak Moskwa ma w zanadrzu ostatni etap eskalacji. Nie jest on wyraźnie artykułowany, ale brany pod uwagę: szantażowanie bronią jądrową.

  • Incydent w USA. Część niemieckich polityków została za drzwiami

W razie poważnej sytuacji Moskwa dałaby Berlinowi i Waszyngtonowi do zrozumienia, że w razie potrzeby będzie chronić korytarz bronią jądrową. — Aktywując niektóre z naszych jednostek rakietowych Iskander-M w Kaliningradzie i na Białorusi i informując o tym Amerykanów — mówi szef wojska. Nie wiadomo, czy Moskwa rzeczywiście podjęłaby taki krok, czy tylko nim grozi.

Berlin

— To kontynuacja agresji — mówi minister obrony, gdy dowiaduje się o rozbudowie rosyjskiego korytarza wojskowego. — W zasadzie uzasadnia to atak. Nie powinniśmy robić im tej przysługi — dodaje. Berlin chce jednak zareagować. Każda mijająca godzina pozwala armii rosyjskiej na dalsze wzmacnianie korytarza. Również Litwa nie chce już dłużej czekać na NATO. Kraj aktywuje europejską klauzulę wsparcia.

  • Trump wpycha kluczowy kraj w ręce UE. Arogancja USA może przysłużyć się Europie. Następuje krok w stronę wielkiej zmiany

Inspektor generalny proponuje szybką pomoc: European Rapid Deployment Capacity, europejskie siły szybkiego reagowania liczące do 5000 żołnierzy. Berlin chce rozmieścić je wokół rosyjskiego korytarza, aby napastnicy nie mogli się wyrwać i zająć jeszcze więcej terytorium. Niemcy przejmują dowództwo i planowanie operacji. W rzeczywistości siły te nie są przeznaczone do obrony kraju, ale do zadań takich jak utrzymanie pokoju lub ewakuacja. Ale to lepsze niż nic.

Jest to ostatnia decyzja podjęta przez zespół niebieski w grze wojennej. Symulacja dobiegła końca.

Hamburg

Powrót do rzeczywistości. Na Uniwersytecie Bundeswehry jest już popołudnie. Na boisku przed stołówką biegają żołnierze. Nie jest październik 2026 r. Rosja nie wkroczyła na Litwę. W urzędzie kanclerskim nie zbiera się gabinet kryzysowy.

Jednak również prawdziwy rząd federalny zdaje sobie sprawę z zagrożenia dla europejskiego porządku bezpieczeństwa. Dwa miesiące wcześniej kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że “Niemcy nie są w stanie wojny, ale nie są też już w stanie pokoju”.

  • “Nasi są w domu”. Po miesiącach ciszy i impasu Ukraina odzyskała 157 swoich obywateli. Wielu z nich czekało na wolność od 2022 r.

W grze wojennej zespoły siedziały przy stole od wczesnego rana. Rozmawiały przez telefon, kłóciły się, rozważały różne opcje. Podczas symulacji zespół czerwony był wielokrotnie zirytowany. Jego zdaniem, reakcja Niemiec była nieadekwatna do tego, co byłoby konieczne, aby powstrzymać rosyjską ofensywę. Zespół niebieski przygotował państwo na kryzys, zaangażował partnerów i na każdym kroku sprawdzał, jak będzie to wyglądało na zewnątrz. Niemcy działały zgodnie z własną logiką — i zbyt mało myślały z perspektywy przeciwnika.

— Niebiescy osiągnęli znacznie więcej niż prawdopodobnie dałaby rzeczywistość — mówi Joseph Verbovszky, jeden z kierowników German Wargaming Center, który kierował grą. Jednak działania drużyny czerwonej miałyby niewielki bezpośredni wpływ na takie środki jak spadek napięcia, a nawet art. 42 UE. — Niebiescy nie zrobili jedynej rzeczy, która zmusiłaby drużynę czerwoną do zmiany strategii — podjęcia działań wojskowych — mówi wprost. Współkierownik Philip Jan Schäfer dostrzega w tym pewien wzorzec. Mówi, że w niemieckim myśleniu często odzwierciedla się własne założenia i przenosi je na przeciwnika — nawet jeśli jego kultura strategiczna jest inna.

Symulacja kończy się pytaniami otwartymi. Czy Rosja utrzyma korytarz? Czy NATO uruchomi swoje plany obronne? Czy Europa może działać bez Ameryki? Czy niemiecka brygada ostatecznie wejdzie do walki? Czy rosyjska ofensywa odniosłaby sukces w rzeczywistości?

Twardych odpowiedzi nie ma. Nie o to jednak chodziło w grze wojennej. Chodziło o uwidocznienie niemieckich wzorców decyzyjnych i słabości. Jedno jest pewne: odstraszanie nie zawodzi w momencie eskalacji. Ale na długo przedtem.

Zapraszamy do lektury pierwszych dwóch części materiału o grze wojennej:

  • Jedność NATO kontra ambicje Kremla. Czy Europa byłaby gotowa, gdyby Rosja zaatakowała? Oto GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 1]
  • Kij i marchewka z Kremla. “Pokój można utrzymać tylko dzięki sile i determinacji”. GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 2]
Podobne artykuły