W Brukseli wrze. Ursula von der Leyen rozwścieczyła dyplomatów. “Czyje to stanowisko? Na pewno nie nasze”
— Myślałam, że mam halucynacje, patrząc, jak Ursula von der Leyen dzwoni do przywódców państw Zatoki Perskiej — mówi francuska europosłanka Nathalie Loiseau. W Brukseli narasta irytacja — coraz więcej dyplomatów uważa, że Ursula von der Leyen zaczęła prowadzić własną dyplomatyczną grę. I wielu stolicom bardzo się to nie podoba.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
NICOLAS TUCAT / AFP / AFP Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w Brukseli, 2 marca 2026 r. Europejskie rządy są coraz bardziej zirytowane tym, co postrzegają jako próbę przedstawienia się przez Ursulę von der Leyen jako głównej reprezentantki Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Według nich w pierwszych dniach amerykańsko-izraelskiej kampanii przeciwko Iranowi przewodnicząca Komisji wyraźnie przekroczyła granice swojego mandatu.W rozmowach z POLITICO dziewięciu dyplomatów, urzędników UE i europosłów — pochodzących zarówno z mniejszych, jak i większych państw europejskich — skrytykowało to, co określają jako nadmierną aktywność dyplomatyczną szefowej Komisji.
“Jej słowa nie mają znaczenia wykraczającego poza osobistą opinię”
W miarę jak konflikt na Bliskim Wschodzie wchodzi w drugi tydzień, Unii Europejskiej coraz trudniej jest mówić jednym głosem. Kilka rządów jest poirytowanych tym, że von der Leyen zaczęła odgrywać rolę, która w normalnych okolicznościach należy do unijnej szefowej dyplomacji — Kai Kallas — odpowiedzialnej za reprezentowanie stanowiska wszystkich 27 państw członkowskich.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja KallasOLIVIER MATTHYS / PAP W pierwszych dniach kryzysu von der Leyen sygnalizowała poparcie dla zmiany władzy w Teheranie i przeprowadziła co najmniej kilkanaście rozmów telefonicznych z liderami państw UE oraz krajów Zatoki Perskiej.Jak twierdzą jej krytycy, wielokrotnie publicznie prezentowała stanowiska wykraczające poza konsensus uzgodniony przez państwa członkowskie.
Patrząc, jak Ursula von der Leyen dzwoni do przywódców państw Zatoki Perskiej, myślałam, że mam halucynacje. Nie ma własnej służby dyplomatycznej, wypowiada się bez mandatu i bez zaplecza wywiadowczego. Jej słowa nie mają znaczenia wykraczającego poza osobistą opinię
— powiedziała Nathalie Loiseau, centrowa francuska europosłanka z Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego.
- Kulisy trudnej współpracy. Kaja Kallas żali się, że Ursula von der Leyen jest “dyktatorką”
Jak podkreślają dyplomaci rozmawiający z POLITICO, to właśnie Kallas odpowiada za koordynowanie polityki zagranicznej Unii — jej zadaniem jest konsultowanie się ze stolicami państw członkowskich i wypracowywanie wspólnego stanowiska, nawet jeśli bywa to proces powolny i wymagający żmudnych negocjacji. Działania von der Leyen, ich zdaniem, mogą wprowadzać chaos w relacjach Unii z resztą świata.
Problem polega na tym, że przewodnicząca wychodzi z własnymi pomysłami i w pewnym sensie zobowiązuje do czegoś Unię Europejską, nie konsultując się wcześniej z państwami członkowskimi. Mówi rzeczy, które nie mieszczą się w jej mandacie
— powiedział jeden z wysokich rangą dyplomatów UE uczestniczących w dyskusjach dotyczących polityki zagranicznej.Napięcia te będą tłem dla konferencji ambasadorów UE w Brukseli w poniedziałek 9 marca, podczas której zarówno von der Leyen, jak i Kallas mają wygłosić przemówienia programowe. Komisja Europejska odrzuciła zarzuty, twierdząc, że przewodnicząca wykonuje swoje obowiązki zgodnie z traktatami UE i zapewnia polityczne przywództwo w zakresie działań zewnętrznych Unii.
Kontakty z przywódcami innych państw na całym świecie są integralną częścią obowiązków przewodniczącej von der Leyen
— oświadczył rzecznik Komisji.Jak dodał, oficjalne stanowisko UE w sprawie wojny z Iranem nie zostało ogłoszone przez von der Leyen, lecz przez Kaję Kallas w oświadczeniu uzgodnionym tydzień temu z wszystkimi 27 państwami członkowskimi. — To oświadczenie odzwierciedla stanowisko Unii Europejskiej w tej sprawie.
“To odgrywanie roli, za którą nie stoi żadna realna siła”
Przemiana von der Leyen w najpotężniejszą postać w strukturach UE — o pozycji porównywalnej z prezydentami i premierami — była procesem trwającym niemal siedem lat.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w Brukseli, 27 lutego 2026 r.Thierry Monasse/Getty Images / Getty Images Była niemiecka minister obrony prowadziła Unię przez kolejne kryzysy: od pandemii COVID-19, przez pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę, aż po spory handlowe z administracją Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych.W wielu z tych sytuacji europejscy przywódcy byli wręcz wdzięczni, że przejęła inicjatywę. — Rzadko słyszy się krytykę pod adresem von der Leyen, jeśli chodzi o Ukrainę. To dlatego, że większość krajów jest zgodna w kwestii wsparcia dla Ukrainy i traktuje się to niemal jak sprawę wewnętrzną Unii — powiedział dyplomata z jednego ze średnich państw UE.
- Były komisarz uderza w Ursulę von der Leyen. Nie gryzie się w język. “To nie jest dobre dla Europy”
Problemy zaczynają się jednak w bardziej złożonych kwestiach polityki bliskowschodniej lub wtedy, gdy działania Komisji w sprawie rozszerzenia UE są odbierane jako wywieranie presji na rządy państw członkowskich.Dyplomaci, którzy rozmawiali z POLITICO, twierdzą też, że seria wpisów von der Leyen w mediach społecznościowych oraz jej rozmowy z przywódcami państw Zatoki Perskiej nie stanowiły formalnej reprezentacji stanowiska unijnej polityki zagranicznej. Krytycy wyrażają również sceptycyzm co do tego, co właściwie mogła ona zaoferować krajom Zatoki Perskiej, które znajdują się pod ostrzałem irańskich rakiet i dronów.
Co dokładnie obiecuje, kiedy mówi: będziemy was wspierać? Kim właściwie jest to »my«? Na razie to wsparcie oznacza francuski lotniskowiec Charles de Gaulle, samoloty Rafale w Abu Zabi i umowy obronne z kilkoma państwami
— twierdzi Nathalie Loiseau.— To, co widzimy, to odgrywanie roli, za którą nie stoi żadna realna siła — dodała europosłanka, należąca do centrowej partii prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Von der Leyen z kolei należy do centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej, podobnie jak niemiecki kanclerz Friedrich Merz.
Francuska posłanka do Parlamentu Europejskiego Nathalie LoiseauThierry Monasse / Contributor / Getty Images Szczególne irytacje wywołało oświadczenie, w którym von der Leyen zdawała się popierać zmianę przywództwa w Iranie. Kraje UE bliższe stanowisku premiera Hiszpanii Pedro Sancheza — zdecydowanie krytycznemu wobec amerykańsko-izraelskich nalotów — uznały to za problematyczne.Państwa Unii są podzielone w kwestii reakcji na konflikt. Choć 1 marca udało się uzgodnić wspólne oświadczenie, dziesięć krajów opowiadało się za mocniejszym podkreśleniem znaczenia prawa międzynarodowego podczas nadzwyczajnego spotkania ministrów spraw zagranicznych UE. Zdaniem części rządów wypowiedzi von der Leyen nie oddają tej delikatnej równowagi.
Europa ma być latarnią prawa międzynarodowego. A teraz zostaliśmy wciągnięci w narrację o zmianie reżimu. Czyje to stanowisko? Na pewno nie nasze
— powiedział jeden z dyplomatów.Rzecznik Komisji stwierdził jednak, że państwa Zatoki Perskiej były w ostatnich dniach “wdzięczne” za “proaktywne” działania von der Leyen.
“Tego nie chcemy”
W Paryżu największe niezadowolenie wywołała decyzja von der Leyen o wysłaniu komisarz ds. Morza Śródziemnego Dubravki Suicy na inauguracyjne posiedzenie “Rady Pokoju” — ciała powołanego z inicjatywy Donalda Trumpa w celu promowania globalnej stabilności. Posunięcie to spotkało się z publiczną krytyką francuskiego ministra spraw zagranicznych Jeana-Noela Barrota.— Takie reakcje były do przewidzenia — powiedział jeden z dyplomatów.Jak wyjaśnił, Trump nie rozróżniał między obserwatorami a pełnoprawnymi członkami tej inicjatywy i zaprezentował flagę UE obok innych.
Wyglądało to tak, jakby Europa popierała tę inicjatywę. A tego właśnie nie chcemy
— dodał.
Donald Trump na posiedzeniu Rady PokojuChip Somodevilla / Getty Images Jednocześnie, jak twierdzą dyplomaci, Kaja Kallas próbowała koordynować wspólne stanowisko państw UE w tej sprawie, wysyłając wiadomości do ministrów spraw zagranicznych i zachęcając ich do nieuczestniczenia w inicjatywie.— Właśnie takiej koordynacji oczekujemy w polityce zagranicznej — powiedział dyplomata.Komisja broniła udziału Suicy, podkreślając, że nie oznacza on poparcia dla samej inicjatywy.
“Komisja w tym przypadku nie wyczuła nastrojów w sali”
Niektóre stolice irytuje także sposób, w jaki Komisja próbuje przyspieszyć rozszerzenie Unii Europejskiej.Komisarz odpowiedzialna za ten obszar, Marta Kos, przedstawiła szereg kreatywnych pomysłów — w tym możliwość przyjęcia Ukrainy do UE już w 2027 r. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Imperium chaosu: Ameryka i jej siła Pomysły te, przedstawiane podczas nieformalnych spotkań zamiast w formie oficjalnych propozycji, zirytowały część rządów. W ubiegłym tygodniu dyplomaci wyrazili swoje zastrzeżenia podczas kolacji z potężnym szefem gabinetu von der Leyen, Bjornem Seibertem. — Ta kolacja była bardzo potrzebna. Wszyscy chcemy, aby Ukraina była zakotwiczona w Unii, ale rozszerzenie musi być akceptowalne dla państw członkowskich. Istnieje określona procedura. I o tym właśnie przypominamy Komisji — powiedział dyplomata z jednego z dużych państw UE.
Komisja w tym przypadku nie wyczuła nastrojów w sali
— dodał dyplomata z innego kraju.Podczas spotkania przedstawiciele państw członkowskich podkreślili, że chcą zachować zasadę przyjmowania nowych krajów wyłącznie na podstawie spełnienia konkretnych kryteriów i nie popierają pomysłu dopuszczenia takich państw jak Ukraina do UE, zanim w pełni wypełnią wymagania akcesyjne.Urzędnik UE znający sposób myślenia von der Leyen odrzucił jednak zarzuty o przekroczenie kompetencji, zauważając, że Komisja nie przedstawiła żadnych formalnych propozycji zmiany zasad rozszerzenia.Podkreślił jednocześnie, że instytucja ma obowiązek zastanawiać się nad aktualizacją procedur w świetle zmieniającej się sytuacji geopolitycznej. — Świat zmienił się dramatycznie od czasu, gdy te zasady powstawały — powiedział.
“Istnieje ryzyko kakofonii”
Dyplomaci, którzy rozmawiali z POLITICO, generalnie doceniają zdolności von der Leyen jako menedżerki kryzysowej. Jednocześnie jej aktywność w polityce zagranicznej wywołała napięcia z Kają Kallas i doprowadziła do coraz głośniejszych pytań o to, kto tak naprawdę odpowiada za politykę zagraniczną Unii.
Kaja Kallas i Ursula von der Leyen, Bruksela, 10 czerwca 2025 r.Thierry Monasse / Contributor / Getty Images — Musimy zdecydować, czy chcemy zmiany instytucjonalnej, czy chcemy przekazać Komisji więcej kompetencji w polityce zagranicznej — powiedział Nacho Sanchez Amor, hiszpański eurodeputowany z grupy Socjalistów i Demokratów. — Jeśli tak, powinniśmy to dokładnie przeanalizować i podjąć świadomą decyzję.
- Trump i “irański wrzód”. Operacja, która ma zakończyć epokę Teheranu. Albo podpalić cały Bliski Wschód [ANALIZA]
Kryzys irański, dyskusja o przyjęciu Ukrainy do UE oraz wyzwania wynikające z drugiej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu potęgują poczucie niepewności w niektórych europejskich stolicach.— Musimy odbyć poważną rozmowę o kompetencjach Unii w polityce zagranicznej — powiedział dyplomata z jednego z dużych krajów. — Między wysoką przedstawicielką, Komisją a rotacyjną prezydencją Rady istnieje ryzyko kakofonii. W pewnym momencie będziemy musieli to gruntownie przedyskutować.