03 April, 2025

Wybory w czasie wojny w Ukrainie? Parlament podjął ważną decyzję

Wybory w czasie wojny w Ukrainie? Parlament podjął ważną decyzję

Wybory w czasie wojny w Ukrainie? Parlament podjął ważną decyzję

Wołodymyr Zełenski Źródło: president.gov.ua Ukraiński parlament podjął decyzję w sprawie wyborów prezydenckich. Stawia jeden warunek, odpierając zarzuty USA i Rosji.

Ukraina odczuwa coraz silniejszą presję ze strony Rosji i USA odnośnie organizacji wyborów prezydenckich. Tygodnik „The Economist” twierdzi, że te mogłyby się odbyć już w lipcu tego roku. Na przeszkodzie stoi jednak ukraińskie prawo oraz aktualna sytuacja polityczna.

Wybory prezydenckie na Ukrainie

Sytuacja polityczna na Ukrainie jest niezwykle skomplikowana. Presja wywierana przez USA i Rosję kłóci się z ukraińskim prawem i silnie ingeruje w decyzję parlamentu. Ten nie zamierza jednak zmieniać decyzji o organizacji wyborów prezydenckich.

Pod koniec lutego przyjął on uchwałę: „Wsparcie demokracji w warunkach rosyjskiej agresji”, wzmacniając pozycję prezydenta i sprzeciwiając się zarzutom Trumpa i Putina wobec Zełenskiego jako „nielegalnej głowy państwa”, czy „dyktatora bez wyborów”.

Wszystkie partie i frakcje w parlamencie zgodziły się, że wybory powinny się odbyć sześć miesięcy po zniesieniu stanu wojennego – oznajmił przewodniczący klubu parlamentarnego rządzącej partii Sługa Narodu Dawid Arachamija w wywiadzie dla „Suspilne”.

Decyzję parlamentu popiera również prezydent. Wołodymyr Zełenski piastujący urząd od 2019 roku zdecydował się ubiegać o drugą kadencję, wstrzymując się z organizacją kampanii wyborczej do czasu trwałego zawieszenia broni.

Ukraina o wyzwaniach przedwyborczych

W świetle ukraińskiego prawa, przeprowadzenie wyborów w trakcie wojny jest nielegalne. Co więcej, specjaliści zaznaczają, że organizacja kampanii wyborczej podczas trwającego konfliktu byłaby działaniem niezwykle ryzykownym. Spekuluje się, że celem rosyjskich ataków mogłyby paść lokale wyborcze.

Nie można wykluczyć, że coś takiego może się wydarzyć […] W obliczu ataków na urzędy poborowe i sabotażu na kolei należy zakładać, że Rosja zrobi coś podobnego z lokalami wyborczymi – ostrzega Olha Ajwasowska, szefowa sieci Opora.

Na potwierdzenie tezy Ajwasowska przytacza, że do 2024 roku działania wojenny dotknęły 7500 lokali wyborczych na terytorium Kijowa. Co więcej, od pierwszego dnia inwazji, Centralna Komisja Wyborcza Ukrainy zablokowała dostęp do rejestru wyborców, w którym znajdowały się dane 34,7 mln obywateli. Obecnie trwają prace nad stopniowym aktualizowaniem rejestru.

Ukraina sprzeciwia się wyborom zdalnym

Specjaliści zaznaczają, że rozwiązaniem zaistniałej sytuacji jest organizacja wyborów w trybie zdalnym. Zauważa się jednak, że i to rozwiązanie nie jest wolne od wad. Przede wszystkim Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Kijowie zaznacza, że nie wszyscy uchodźcy z Ukrainy zarejestrowali się w ukraińskim konsulacie. Kontrowersje społeczne wzbudza również dopuszczenie uchodźców do głosowania, czemu według sondaży Centrum Razumkowa sprzeciwia się niemal 47 proc. Ukraińców.

Koncepcja wyborów zdalnych jest szeroko krytykowana przez posłankę Alinę Sahorujko z rządzącej partii Sługa Narodu. Twierdzi ona, że głosowanie przez rządową aplikację Diia jest podatne na ataki hakerów. Ponadto system ten nie jest niezawodny i może się zawieszać, co udowodniły wybory na ukraińskiego kandydata do Konkursu Piosenki Eurowizji.

– Rosja może wpływać na wybory nie tylko fizycznie lub poprzez ataki hakerów, ale także przez przekazy za pośrednictwem serwisów i sieci społecznościowych — dodaje Olha Ajwasowska, powołując się na badania Rady Europy z końca 2024 roku.

Podobne artykuły