Ujawniła, że była molestowana przez biskupa. “Nie mogę dłużej milczeć o przestępstwie”

“Ujawniłam moją prawdę w solidarności z nimi, podnosząc mój głos w ich obronie, a także w obronie innych — jak słyszymy dziś — porażająco licznych ofiar polskiego Kościoła. Nie mogę dłużej milczeć o przestępstwie, nawet jeśli sprawca nie odpowie za to przed sądem” — pisze w liście do biskupów Zofia Aleksandra Schacht-Petersen. Kobieta, która w przeszłości była molestowana przez biskupa Jana Szkodonia, zdecydowała się zwrócić do hierarchów z ważnym przesłaniem.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Robert Kowalewski, Mateusz Kotowicz/REPORTER / Agencja Wyborcza.pl Zofia Schacht-Petersen — Posadził mnie na kolanach i zaczął mnie dotykać. Ale dotykał w takich miejscach, w których nikt nigdy mnie nie dotykał. Objął moje ramiona, a później dotykał moich piersi — ujawniła kilka tygodni temu w podkaście Pawła Kostowskiego Zofia Schacht-Petersen.Gdy biskup Jan Szkodoń przyjmował ją u siebie przy ul. Franciszkańskiej 3, kobieta była jeszcze zakonnicą.
Po latach ujawniła, że była molestowana przez biskupa
Zofia Schacht-Petersen to kolejna kobieta, która ujawnia mroczną stronę krakowskiego hierarchy. Historie wcześniejszych pokrzywdzonych ujawnił reporter “Dużego Formatu” Marcin Wójcik.
- Ujawnia, jakie tajemnice skrywają polskie kurie. “Liczba tych spraw jest niebywała”
— W 1991 r. odwiedziłam go w apartamencie na ul. Franciszkańskiej. Przyszłam do niego, żeby mu powiedzieć, że dostałam taką decyzję, wolę Bożą, że mam jechać na Ukrainę. On był moim kierownikiem duchowym i spowiednikiem. Mówiłam mu o moim wyjeździe na Ukrainę i nagle zauważyłam, że on przysiada się na sofę obok mnie, po czym wyciąga do mnie ręce, podnosi mnie i sadza sobie na kolanach. To był szok. Dziś mam poczucie, jakbym wtedy była w dwóch różnych rzeczywistościach. Jeszcze teraz, gdy o tym mówię, to drżę — opowiadała. Bp Jan Szkodoń skrzywdził mnie kiedy byłam zakonnicą
Poznaj kontekst z AI
Kto ujawnił molestowanie przez biskupa? Jakie doświadczenia opisuje Zofia Schacht-Petersen? Dlaczego Zofia postanowiła ujawnić swoją historię teraz? Co biskupi mają ogłosić podczas obrad plenarnej konferencji? Scena, w której biskup Szkodoń przekroczył wszelkie granice, trwała kilkanaście minut.— Zauważyłam, że on w pewnym momencie zaczął mnie dotykać. Ale dotykał w takich miejscach, w których nikt nigdy mnie nie dotykał. Objął moje ramiona, a później dotykał moich piersi. Do dziś pamiętam siebie w tym rozbiciu. Bo przecież ja czułam, że to nie jest w porządku, ale jednak nie mogłam nic zrobić, nie mogłam się ruszyć. Wcześniej też nie znałam tego dotyku, bo przed zakonem nie miałam żadnego chłopaka — zwierzała się Kostowskiemu.
- Jego przypadek to jedna z najstraszniejszych historii w polskim Kościele. Ma ciąg dalszy
Kobieta krótko po tym zdarzeniu porzuciła zakon. Jednak swoją historię ujawniła dopiero po 35 latach. Niedawno zdecydowała także, że publicznie zabierze głos w dyskusji dotyczącej problemu przestępstw seksualnych popełnianych i tuszowanych w Kościele katolickim. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "To był po prostu gwałt". Dziennikarz o wstrząsających relacjach egzorcyzmowanych kobiet
Była zakonnica po latach ujawnia swoją tajemnicę. “Nie mogę dłużej milczeć o przestępstwie”
Data napisania listu do hierarchów nie jest przypadkowa. Właśnie dziś rozpoczęły się kilkudniowe obrady plenarne Episkopatu.Podczas nich biskupi, jak już wielokrotnie zapowiadali w ostatnich latach, mają ogłosić powołanie kościelnej komisji ds. zbadania przestępstw pedofilii. Właśnie dlatego jest to jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w Kościele katolickim w ostatnich latach. Onet dotarł do całości listu, który Zofia Aleksandra Schacht-Petersen wystosowała do polskich biskupów.Poniżej publikujemy jego treść:Szanowni Księża Biskupi,pozwalam sobie napisać do Was list, w odpowiedzi na liczne kierowane do mnie przez lata listy pasterskie, pouczające i zachęcające do nawrócenia i pogłębienia mojej wiary.Tym razem ja, Zofia, zdecydowałam się na odpowiedź, z nadzieją, że mój list zostanie przez Was odczytany podczas plenarnego zebrania ogólnopolskiej Konferencji Episkopatu Polski, a poprzez Wasze ręce dotrze do pozostałych księży i innych osób duchownych, a także — ufam — do szerszego grona moich i Waszych Sióstr i Braci w Kościele Powszechnym w Polsce.Ponieważ liczbą lat życia równam się prawdopodobnie większości z Was lub od niektórych jestem starsza, widzę w Was także kolegów ze szkolnej ławy, a poprzez przynależność do Wspólnoty Kościoła, jestem w istocie Waszą siostrą w Chrystusie. Pozwalam sobie więc na tę śmiałość, zwrócenia się do Was, oraz na to, żeby nie tytułować Was w sposób bardziej wyszukany niż zwykle robię to w mojej korespondencji.
- Polecamy: Biskup odpowiada przed sądem. Ujawniamy wstrząsające kulisy sprawy [HARMONOGRAM SPRAWY]
Chcę też przypomnieć się, lub przedstawić tym z Was, którzy mogli nie zauważyć, że 2 lutego, w święto życia konsekrowanego, poprzez media publiczne — w pewnym sensie jedyną dostępną mi ambonę — ujawniłam, że trzydzieści pięć lat temu, jako młoda zakonnica, kilka miesięcy po pierwszych ślubach, byłam molestowana przez biskupa Jana Szkodonia.Przed moim wstąpieniem do zakonu, przez trzy lata był moim spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Zwracając się do niego po pomoc w przyjęciu decyzji przełożonych o wysłaniu mnie do bardzo trudnej pracy w Ukrainie, nie tylko nie otrzymałam wsparcia i zrozumienia, doświadczyłam nadużycia, uprzedmiotowienia, naruszenia moich intymnych granic i to przez osobę, która wtedy była dla mnie godnym szacunku i zaufania autorytetem. Nie spodziewałam się z jego strony żadnego zagrożenia. Wspomnienie o tym, co się stało, wraz z bolesnymi konsekwencjami tamtej sytuacji, dźwigałam przez wiele lat, wielokrotnie zmagając się z pytaniem — co powinnam z tym zrobić, czy, po co i w jaki sposób należałoby tę prawdę ujawnić. Myśli, wątpliwości i emocje z tym związane stawały się nieznośne, tym bardziej, kiedy okazało się, że są inne ofiary biskupa Szkodonia.Zdaję sobie sprawę z tego, że biskup już nie żyje i mój głos może wydawać się martwy, tak jak on. Jednak żyją i cierpią jego ofiary. Widziałam, jak są traktowane przez “młyny kościoła” i jak są dokrzywdzane, nie mogąc usłyszeć stosownego w tym momencie “PRZEPRASZAM i PROSZĘ O WYBACZENIE”, choć swoją krzywdę zgłaszały wtedy, kiedy biskup jeszcze żył.
- Ksiądz wcisnął jej krzyż do ust i wlewał wodę święconą. “Prawie tam umarłam” [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Ujawniłam moją prawdę w solidarności z nimi, podnosząc mój głos w ich obronie, a także w obronie innych — jak słyszymy dziś — porażająco licznych ofiar polskiego Kościoła. Nie mogę dłużej milczeć o przestępstwie, nawet jeśli sprawca nie odpowie za to przed sądem. Nie mogę dłużej milczeć o grzechu osób, które zobowiązały się do naśladowania Chrystusa!Czy głos ofiar, usłyszany wcześniej, nie byłby jak gest miłosierdzia także wobec sprawców i szansą dla nich na pokutę, nawrócenie i spokojną śmierć? Dlaczego zostało utracone to dobro, które Kościół głosi — pojednanie, zadośćuczynienie i powrót do wolności w prawdzie, do łaski i wspólnoty?Nie kieruję się żądzą zemsty — i w kontekście długotrwałych krzywd, jakich doznały ze strony biskupa Szkodonia dwie inne kobiety, jeszcze jako nastolatki — moja krzywda wydaje się incydentalna. Mogłabym powiedzieć, wybaczyłam, odbudowałam moje życie. Tak, dzięki mojej ogromnej sile, wytrwałości, pomocy ludzi i łasce, która mnie nie opuściła, ale nie wszyscy są powołani i zdolni do heroizmu. Nie obchodzą mnie paragrafy, rytuały, regulaminy.Nie interesuje mnie, kto jest na jakim czele, której komisji, a kto w opozycji. Czekam na działanie, ujawnienie prawdy i rzetelną pracę dla dobra także mojej Wspólnoty.Chcę w tym liście napisać do Was, Bracia, jeszcze coś ważnego o mnie. Chcę podzielić się z Wami radosną nowiną — nie utraciłam wiary, mimo krzywdy i zgorszenia. Trwam w nadziei na dorastanie do misji, której się podjęliśmy w Kościele. Wciąż też przepełnia mnie głęboka miłość, która usuwa lęk i wszystko zwycięża.Nie zamierzam wystąpić z Kościoła, wręcz przeciwnie — chcę jeszcze mocniej zaznaczyć i podkreślić moją w nim obecność. Nawet jeśli poprzez mój rozwód i ponowne małżeństwo, ktoś z Was miałby o mnie inne zdanie — z chęcią zajmę ostatnie miejsce pośród Was “mniej grzesznych”. W tym szczególnym miejscu nieustannie będę cieszyć się obecnością żywego Boga w moim życiu. Wyznaję i uwielbiam Go także w życiu mojej patchworkowej rodziny, z moim obecnym i byłym mężem wraz z jego żoną, oraz przede wszystkim z naszymi dorosłymi już dziećmi, które w sposób wyjątkowy i mistyczny ukazały mi Chrystusa i pozwoliły zrozumieć tajemnicę Wcielenia. Szczerze współczuję Wam duchowni celibatariusze, że nigdy nie dostąpicie tego przywileju.
- Skandale w diecezji sosnowieckiej. Przeanalizowaliśmy porażający raport o krzywdzie dzieci [WYKRESY]
W moim życiu Chrystus zajmuje miejsce właściwe, a jego Kościół wciąż jest moją duchową rodziną. Spotykam Boga na co dzień podczas rozmów z ludźmi, bez względu na ich wiarę, wiedzę, bogactwo, kolor skóry i inne kolory. Życie, twórczość i zmagania osób, z którymi uczestniczę w dialogu, ukazują mi Jego nieskończone piękno i pełnię. Każdego dnia celebruję wspólnotę życia z ludźmi, dzielę się z nimi darem empatii, wzajemnym uznaniem i szacunkiem. Dostrzegamy siebie z uwagą i wsłuchujemy się w tajemnice naszego rozwoju w człowieczeństwie.Dzieląc się w tym liście moją historią i doświadczeniem — mam także kilka ważnych pytań do Was:Jaka jest Wasza wiara i w czym pokładacie nadzieję?Czy Wasza miłość jest większa niż lęk? Św. Jan pisze, że “ten, kto miłuje Boga, a brata swego nienawidzi, jest kłamcą…”.Jeśli nie jest kłamstwem Wasza miłość do Boga, dlaczego tak wielu zranionych, wciąż czeka na uznanie i szacunek dla ich cierpienia?Jeśli nie jest kłamstwem Wasza miłość do Boga — czy nie jest Wam obojętne, że tak wielu zgorszonych straciło wiarę, nadzieję i odwagę i porzuciło Kościół?Jeśli nie jest kłamstwem Wasza miłość do Boga — czy traktujecie na serio słowa św. Pawła, który pisze do Koryntian: “Unikamy postępowania ukrywającego sprawy hańbiące, nie uciekamy się do żadnych podstępów ani nie fałszujemy słowa Bożego, lecz okazywaniem prawdy przedstawiamy siebie samych w obliczu Boga osądowi sumienia każdego człowieka.”Czy w Wielkim Poście, egzorcyzmując wiernych, sami wypędziliście z Waszego życia “siedem innych duchów”, którym tradycja ojców Kościoła nadała imiona: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, brak umiaru, gniew i lenistwo? Często słyszałam te pytania kierowane do mnie, tym razem to ja uprzejmie proszę Was, Biskupi, księża i wszystkie osoby duchowne — rozważcie je w liturgicznym okresie pokuty i nawrócenia.Pozostaję z szacunkiem i w nadziei na upragnioną i niezbędną nam wszystkim przemianę.Zofia Aleksandra Schacht-Petersen, Wasza świecka siostra w Chrystusie, 9 marca 2026 Jeśli padłaś/eś ofiarą przestępstwa, zmagasz się z depresją, odczuwasz długotrwały smutek, masz myśli samobójcze lub podobnych stanów doświadcza ktoś z twojego otoczenia — nie czekaj, zadzwoń pod jeden z numerów pomocowych. Wszystkie dostępne są bezpłatnie i czynne całą dobę, siedem dni w tygodniu:
- 22 699 60 52 — Państwowa Komisja ds. przeciwdziałania pedofilii
- 22 484 88 01 — Antydepresyjny Telefon Zaufania
- 800 702 222 — Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
- 116 213 — Telefon dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym
- 22 484 88 04 — Telefon Zaufania Młodych
- 800 100 100 — Telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci
- 112 — W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: szymon.piegza@redakcjaonet.plCzytaj inne artykuły tego autora tutaj.